Michał Siermiński: Kto gniazdo nasze kala?

[2016-06-19 22:10:04]

Wkład Jana Tomasza Grossa w wiedzę o społeczeństwie polskim można rozpatrywać na dwóch poziomach. Pierwszy z nich jest oczywisty: Gross jest zasłużonym uczonym, historykiem, autorem wielu naukowych i popularnonaukowych publikacji; przede wszystkim Sąsiadów, Strachu i Złotych Żniw – książek o stosunkach polsko-żydowskich z okresu niemieckiej okupacji i lat powojennych. Gross-uczony, jak każdy inny historyk i historyczka, publikuje, popularyzuje wiedzę, a co bardziej dociekliwych skłania do namysłu. Drugi poziom jest już mniej oczywisty: w tym wypadku Gross z uczonego z krwi i kości przeistacza się w „Grossa” – tzn. funkcjonujące na szczególnych zasadach w ramach polskiej debaty publicznej „zapalne hasło wywoławcze”. Słowo „Gross” nie określa już konkretnego uczonego, którego tezy wywołują mniejsze lub większe kontrowersje. Desygnuje „czyste zło”, czy, wedle słów byłego prezesa IPN, „historycznego wampira” – tego, który ponad piętnaście lat temu swoją publikacją o bestialskim zbiorowym mordzie na Żydach w Jedwabnem przełamał zaklęte tabu udziału Polaków w Zagładzie, wywołując bezprecedensową ogólnonarodową dyskusję1. Rola Grossa-hasła w przyroście wiedzy jest osobliwa – elektryzując Polaków, zmusza ich – zarówno tych, którzy obrzucają go kalumniami, jak i tych, którzy na różne sposoby decydują się go bronić – by, wypowiadając się i prowadząc spory, mimowolnie odsłaniali granice hegemonicznego w Polsce dyskursu; dyskursu narzucającego dopuszczalne warunki dyskusji i argumentacji, które spełnić musi każdy, kto chce zaistnieć w polskiej debacie publicznej.

Również ostatnia „awantura o Grossa” – ogólnonarodowa histeria, która rozgorzała po publikacji przez niemiecki dziennik Die Welt przesławnych słów historyka o tym, że „Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców” – dostarcza materiału obserwacyjnego, z którego nietrudno wyciągnąć interesujące wnioski2. Sprawy przybrały szczególnie ciekawy obrót po decyzji prezydenta Andrzeja Dudy, by zwrócić się do Ministerstwa Spraw Zagranicznych o opinię dotyczącą ewentualnego odebrania Grossowi Krzyża Kawalerskiego Zasług RP w ramach odwetu za jego wypowiedź. Śledząc komentarze, które wywołała kontrowersyjna inicjatywa prezydenta, przekonujemy się, że troska o wizerunek Polski i Polaków – wyrażająca się we wciąż powracającym pytaniu „co zagranica o nas pomyśli?” i posiadająca w polskiej debacie publicznej status argumentu rozstrzygającego w sposób absolutny – określa nieprzekraczalny horyzont wyobraźni polskiego społeczeństwa. Gross nie pierwszy raz zmusił rodzime elity – w równym stopniu ich prawicową większość jak i lewicową mniejszość – by nieświadomie wypowiedziały tę skądinąd znaną już prawdę.

Michał Szułdrzyński w artykule „Pokłosie słów Jana Tomasza Grossa”3 opublikowanym na stronie Rzeczpospolitej nawołuje do odłożenia na bok emocji i przeprowadzenia chłodnego namysłu nad inicjatywą prezydenta Dudy. Wedle jego nader trzeźwego rozpoznania Gross Polsce szkodzi, a zatem „odebranie mu Orderu nie jest żadną zbrodnią”. Autor zauważa przy tym, że stosowna ustawa przewiduje sytuacje, w których „odznaczony dopuścił się czynu, w skutek którego stał się niegodny orderu lub odznaczenia”. Rozdźwięk między przekonaniem, że odebranie Orderu jest nie tylko zgodne z prawem, ale stanowi także nieodparty moralny nakaz a potrzebą wyzbycia się strachu, że w oczach zagranicy może to postawić Polskę w złym świetle, popycha Szułdrzyńskiego do następującej konstrukcji logicznej: „Gross dostał Order Zasługi w 1996 roku, a więc przed publikacją Sąsiadów. Trudno więc będzie twierdzić, że odebranie mu go to represja za ujawnianie bolesnej dla Polaków prawdy”. Zostawmy na boku kwestię, że status Sąsiadów jako cezury jest problematyczny, gdyż pierwsze teksty Grossa o udziale Polaków w Zagładzie pochodzą już z lat 70., i zastanówmy się nad ogólnym sensem tej osobliwej tezy. Czy rzeczywiście odebranie komuś Orderu za mówiące o niewygodnej historycznej prawdzie teksty, które – przyznajmy autorowi rację – zostały opublikowane już po odznaczeniu, tak trudno skojarzyć z najczystszą formą represji? A gdyby Gross dostał Order już po publikacji Sąsiadów (co każdemu, kto zna polski kontekst, wyda się wyuzdaną fantazją), czy w tym przypadku odbieranie mu oznaczenia za słowa opublikowane przez Die Welt należałoby ocenić inaczej? Byłoby ono mniej czy bardziej represyjne? Jaki jest w ogóle związek między poprzednikiem i następnikiem niezwykle frapującej implikacji Sułdrzyńskiego? To tylko niektóre pytania, które się tu nasuwają… Być może autor sam ma wątpliwości co do słuszności tego, co napisał, bowiem chwilę później dodaje: „Ale też Andrzej Duda musi pamiętać, że za granicą władze w Warszawie nie mają dobrej prasy, zatem i taki krok [pozbawienie Grossa Orderu – przyp. M.S.] może zostać źle przyjęty”. Polakom nigdy nie wolno tracić czujności.

W zupełnie inny sposób troska o to, „co zagranica o nas pomyśli”, funkcjonuje w tekście Sławomira Sierakowskiego pod ironicznym tytułem „Świat doceni odebranie Grossowi Orderu”4. Zdaniem Sierakowskiego tzw. środowiska polskich patriotów – autor wyraźnie licytuje się z nimi na „prawdziwy patriotyzm”, stwierdza bowiem, że środowiska te są patriotyczne wyłącznie we własnym mniemaniu – uważają, że Gross swoją działalnością szkodzi Polsce za granicą. Autor nie tylko broni historyka przed tym zarzutem, ale dowodzi, że Gross – w jego opinii obok Stanisława Brzozowskiego czy Czesława Miłosza jeden z największych polskich patriotów – stanowi znakomitą wizytówkę Polski w świecie. Mimo że historyk dostał Order za udział w wydarzeniach z Marca 1968 roku, nie to – przekonuje autor – stanowi jego największą zasługę. Największym „narodowym wkładem” Grossa jest bowiem rozsławianie dobrego imienia Polaków i ich ojczyzny za granicą: „Opisując polskie winy wobec Żydów, jak nikt inny z polskich intelektualistów poprawił wizerunek naszego kraju za granicą. Przełamując polskie przekonanie o byciu wieczną niewinną ofiarą historii, tak irytujące zagranicę, dostarczył nam wreszcie dobitnego przykładu, że potrafimy na siebie i swoją przeszłość spojrzeć krytycznie i wielowymiarowo, a rozmowa z nami o historii nie zacznie i nie skończy się jedynie na wymienianiu polskich zasług (…) Ktokolwiek rozmawiał z inteligencją amerykańską czy angielską wie doskonale, jak wielki brak zaufania nam towarzyszył, gdy zaczynało się rozmowę o przeszłości”.

Można by odnieść wrażenie, że Sierakowski jest gotowy bronić tezy Grossa, że „Polacy w trakcie wojny zabili więcej Żydów niż Niemców”. Nic bardziej mylnego: „Bardzo prawdopodobne, że Gross się myli i Polacy wcale nie zabili więcej Żydów niż Niemców. (…)Tylko dlaczego jest tak, że tylko Gross się nie może pomylić? Gdy prof. Strzembosz najpierw polemizował z «Jedwabnem», żeby później przyznać Grossowi rację (…) nikt mu niczego zabierać nie chciał, od zdrajców nie wyzywał, ani nawet nie skrytykował”. Nie chodzi zatem o obronę tez Grossa, ale o obronę postaci historyka, który swoją postawą buduje dobry wizerunek Polaków, a także – na co wyraźnie wskazuje tytuł tekstu – o uniknięcie krytyki Polski za granicą po ewentualnym odebraniu mu Orderu Zasługi. Najwyraźniej, zdaniem autora, dla dobra tych spraw, należy przymknąć oko na wszelkie faktograficzne „potknięcia” historyka.
W ostatnim akapicie swojego tekstu Sierakowski precyzuje: „Równość polega także na równym prawie do popełniania błędów. Jeśli Gross ma do tego mniejsze prawo, to jesteśmy nieuczciwi i znowu niszczymy najlepszych Polaków, jakich mamy”. Tekst kończy się ironią wymierzoną w tych, którzy sądzą, że dobrego imienia Polski można bronić, represjonując zasłużonego naukowca: „Odebranie Grossowi medalu z pewnością przekona zagranicę, że Polacy pomagali Żydom, a nie ich prześladowali”.

Bardzo podobne schematy spotykamy w „Liście otwartym do prezydenta w obronie Jana Tomasza Grossa” opublikowanym niedawno między innymi na stronie "Polityki"5. W liście czytamy: „Uważamy (…), że uruchomienie precedensu odbierania przyznanych uprzednio odznaczeń, z czym wiąże się arbitralna ocena często całego czyjegoś życia, osłabia autorytet państwa i rangę przyznawanych odznaczeń”. Jak widzimy, główną motywacją sygnatariuszy wydaje się więc troska o dobre imię Państwa Polskiego i przyznawanych przez nie orderów. Charakterystyczna jest również fraza zaczerpnięta z Norwida, którą kończy się podpisany przez wielu intelektualistów i intelektualistek list: „Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala, / Czy ten, co mówić o tym nie pozwala?”. Łatwo dostrzec tu oskarżenie wymierzone w krytyków Grossa. Oskarża się jednak nie o blokowanie krytycznej debaty historycznej podszyte najniższym, zwierzęcym wręcz nacjonalizmem, ale o „kalanie polskiego gniazda”.

Wyraźnie dalej niż autorzy listu posuwa się Alina Cała, która w wywiadzie opublikowanym na portalu trybuna.eu, poproszona o ocenę działalności Kancelarii Prezydenta, oświadczyła: „Odebranie odznaczenia prof. Grossowi zaszkodzi dobremu imieniu Polski w sposób niewyobrażalny”6. Dla Całej, autorki monumentalnej pracy Żyd – wróg odwieczny, interes polski okazuje się na tyle istotny, że nawet minister Ziobro, znany ze swoich skrajnie prawicowych poglądów polityk, okazuje się potencjalnym sojusznikiem w walce przeciwko zapędom prezydenta: „Gdyby do tego doszło [tj. do odebrania Grossowi orderu – przyp. M.S.] to zaraz po wejściu w życie prawa o «ochronie dobrego imienia Polski» prokurator generalny Ziobro powinien zbadać, czy prezydent Duda nie popełnił przestępstwa zszargania dobrego imienia Polski”7.

Tzw. „prawdziwe intencje” są tu sprawą drugorzędną. Wizerunek Polski na arenie międzynarodowej w narracjach prawicowych wydaje się jedynie pretekstem do realizacji celów wewnętrznych, tj. forsowania odpowiednio sprofilowanej „polityki historycznej”. Rzecz jasna, inna jest stawka wspomnianego tekstu Sierakowskiego – „dobrego patrioty”, który w szczery i uderzająco naiwny sposób wspiera dominujący dyskurs narodowy. Jest prawdopodobne, że sygnatariusze i sygnatariuszki listu, a także Alina Cała działają w sposób mniej naiwny. Możliwe, że wyrażana przez nich troska o wizerunek Polski jest świadomym taktycznym zagraniem, polegającym na uczynieniu pewnych koncesji na rzecz hegemonicznego w Polsce dyskursu, po to dodać sobie perswazyjnych mocy. Być może. Nie zmienia to faktu, że polityczni dyskutanci wszelkich politycznych odcieni pomijają to, co w całej sprawie jest najważniejsze: w Polsce historycy i historyczki (wszak nie chodzi jedynie o Jana Tomasza Grossa, choć on na ataki narażony jest bardziej niż inni i inne) wciąż są szykanowani i szykanowane za podważające dominującą mitologię próby namysłu nad historią Polski. Z tego punktu widzenia wszyscy, zarówno prawica jak i lewica, rezygnując z krytycznego namysłu nad najbardziej ogólnymi warunkami odbywającej się w Polsce debaty, wciąż poruszają się w zaklętym kręgu hegemonicznego nacjonalizmu.

Przypisy:
1. Tak o przełomowym charakterze Sąsiadów pisał Stefan Zgliczyński: „Burza, jaka rozpętała się (…) w Polsce i wśród zagranicznej Polonii, była absolutnie bezprecedensowa – żadna publikacja nie wywołała jeszcze takiego wstrząsu i takiej dyskusji jak ta niewielka książeczka Grossa. Wszyscy mieli na ten temat coś do powiedzenia – prezydent, premier, prymas, intelektualiści, biskupi, historycy, publicyści… Jedwabne było na ustach całej Polski: mówiono o nim w sklepach i na uniwersytetach, w tramwajach, fabrykach, kościołach, barach, na ulicach i w domach. Wszędzie”. (S. Zgliczyński, Antysemityzm po polsku, Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa 2008, s. 90.)
2. W rzeczywistości artykuł, który ukazał się w Die Welt był jedynie przedrukiem tekstu opublikowanego wcześniej w innym miejscu. W poprzednim numerze Bez Dogmatu opublikowaliśmy obszerną rozmowę z Janem Tomaszem Grossem poświęconą ostatniej dyskusji wokół jego słów.
3. http://www.rp.pl/Opinie/302109855-Poklosie-slow-Jana-Tomasza-Grossa.html [data dostępu: 17.02.2016]
4. http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Slawomir-Sierakowski-Swiat-doceni-odebranie-Grossowi-Orderu,wid,18159722,wiadomosc.html?ticaid=1167f7 [data dostępu: 17.02.2016]
5. http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1650664,1,list-otwarty-do-prezydenta-w-obronie-jana-grossa-to-szykany-tak-sie-nie-robi.read [data dostępu 17.02.2016]
6. http://trybuna.eu/alina-cala-nsz-zabily-wiecej-zydow-niz-niemcow/ [data dostępu 28.02.2016]
7. Tamże.

Michał Siermiński


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

DLACZEGO POLACY SIĘ NIENAWIDZĄ?
premiera 22 listopada (środa)
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Najnowszy numer "Dalej! pismo socjalistyczne"
www.dalej.org
wiosna-lato 2017
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki
Zapraszam
LeftRadio - Lewicowe radio
Internet
-
Szukam" Metody interpretacji historii Argentyny" N.Morano

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

14 grudnia:

1852 - Na Curaçao urodził się Daniel De Leon, amerykański socjalista, działacz II Międzynarodówki, przywódca Socjalistycznej Partii Pracy.

1870 - Urodził się Karl Renner, austriacki polityk, socjolog prawa, jeden z teoretyków austromarksizmu; 1918-20 pierwszy kanclerz, 1945-50 prezydent Austrii.

1913 - W Samborze urodził się Artur Sandauer, krytyk literacki, eseista, tłumacz i profesor Uniwersytetu Warszawskiego.


 
Lewica.pl na Facebooku