Przemysław Wielgosz: Brunatniejący neoliberalizm

[2016-08-11 21:39:52]

Na początku tego lata nad Europą zebrały się ciemne chmury. Brexit, względna porażka koalicji Unidos Podemos w hiszpańskich wyborach powszechnych, wreszcie perspektywa dojścia do władzy skrajnej prawicy w Austrii i wzrostu nastrojów antyunijnych w Holandii – oto główne, ale przecież nie jedyne elementy pejzażu, z którym mamy dziś do czynienia. Trzeba do nich koniecznie dodać haniebny pakt Unii Europejskiej z pogrążającą się w krwawej dyktaturze Turcją i zaangażowanie sił morskich NATO w działania przeciw uchodźcom na Morzu Śródziemnym (liczba ofiar przeprawy przez morze w latach 2014-2016 zbliża się do 10 tys. i jest być może większa niż liczba zabitych w konflikcie na Ukrainie), co dobrze pokazuje w jaki sposób i przed kim chce nas bronić Pakt Północnoatlantycki.

Wielu komentatorów zauważa niebezpieczeństwo ze strony rosnącej w siłę skrajnej prawicy, łącząc ten fakt z tzw. kryzysem uchodźczym. To zasadniczy błąd mylący skutki z przyczynami. Wystarczy porównać antyuchodźczą retorykę europejskich nacjonalistów i części konserwatystów z językiem rasistowskiej pogardy, którym media i politycy głównego nurtu załatwili się z antykryzysowymi postulatami Grecji równo rok temu, aby zrozumieć, że zasadniczy problem nie leży w marnych paruset tysiącach uchodźców, ale w sercu Europy. W UE eliminuje się demokrację, a politykę ruguje na rzecz technokratycznego zarządzania. Kryzys tylko pogłębił tę strukturalną skazę konstrukcji europejskiej. Brexit i kampania poprzedzająca brytyjskie referendum jedynie ukazały jej charakter i konsekwencje polityczne.

Wybór jaki mieli Brytyjczycy obrazuje nędzę polityki nie tylko europejskiej i nie tylko w Europie. Alternatywa między rynkowym fundamentalizmem, a nacjonalistyczną reakcją, kanalizującą gniew społeczny w nienawiść do obcych, to przejaw ogólniejszego kryzysu demokracji. Obie te opcje wpisują się przecież w te same neoliberalne ramy ideologiczne, obie są wrogie projektom odwołującym się do demokratycznego samostanowienia, praw społecznych, otwartości i postulatom ekonomicznej równości. Obie w równym stopniu zwalczają lewicę, która jest na tyle słaba, że niektóre jej sektory poszły na żałosne sojusze z bezkrytycznymi chwalcami UE (jak większość socjaldemokratów) lub z jej bezmyślnymi przeciwnikami (jak niektóre grupki radykalne). W tej perspektywie Brexit to tylko kulminacja tendencji do zamykania się spektrum wyboru politycznego w fałszywej alternatywie narzuconej przez neoliberalno-konserwatywną hegemonię.

Niestety wszystko wskazuje na to, że elity europejskie są kompletnie niezdolne do zrozumienia tego, co się stało. Nie mówiąc już o wyjściu poza hegemoniczne ramy determinujące ich politykę i zamykające polityczną wyobraźnię. Dowodem głosy sugerujące, że w obecnej sytuacji Polska powinna dołączyć do strefy euro. To trochę tak jakby uwierzyć, że najlepszym kandydatem na wyzwoliciela Polski od rządów Jarosława Kaczyńskiego jest Ryszard Petru. Doprawdy, panaceum na kryzys projektu europejskiego wywołany jego strukturalnym przeżarciem przez neoliberalizm nie jest jeszcze więcej tego samego: cięć, prywatyzacji, deregulacji, liberalizacji, depolityzacji, ograniczania demokratycznej kontroli nad gospodarką, finansowych baniek i degradacji zdobyczy społecznych.

Takie podejście może jedynie dolać oliwy do nacjonalistycznego ognia w innych krajach UE i uruchomić efekt domina. Już się tak zresztą dzieje, bo przecież nie byłoby Brexitu, gdyby równo rok temu władcy UE nie podeptali greckich propozycji odejścia od zabójczej polityki oszczędności. Odrzucenie wizji innej – demokratycznej i socjalnej Europy, jaką oferowała Syriza otworzyło jeszcze szerzej drzwi dla reakcji nacjonalistycznej. Dziś w dużej mierze zbieramy owoce ówczesnego wyboru strategicznego dokonanego przez Brukselę i Berlin.

W instytucjach UE skrajna prawica okazuje się być bardziej do przyjęcia niż konsekwentna lewica. Dlaczego? Szczucie na uchodźców i mniejszości w żadnym razie nie podważa pozycji europejskich korporacji, finansjery i w ogólności kapitału. Za projektem Europy ojczyzn nie idzie żadna wizja odwrócenia strumieni redystrybucji, które pompują dziś bogactwo wytwarzane przez pracowników do kieszeni 1% najbogatszych. Dlatego zarówno histerię antyuchodźczą jak i eurosceptycyzm da się przełknąć. Tymczasem pomysł porzucenia zaciskania pasa na rzecz wspierania wzrostu i rozwoju społecznego przez inwestycje publiczne, wzrost płac i stworzenie europejskich mechanizmów recyklingu nadwyżek oraz zadłużenia zakłada naruszenie interesów grup uprzywilejowanych – czyli jest już nie do przyjęcia. Co więcej, na niekorzyść takiej opcji przemawia fakt, że nie można by jej zrealizować bez demokratyzacji struktur unijnych, co przełożyłoby się na ograniczenie władzy jaką dziś dysponują KE, EBC czy eurogrupa. Takiej, bardzo skądinąd niskiej, ceny za swoje grzechy europejska burżuazja nie chce zapłacić.

Pewnie dlatego podkręcanie nastrojów ksenofobicznych znalazło się w asortymencie klas politycznych krajów UE od początku kryzysu. Nie mając żadnego pomysłu i woli zaradzenia jego strukturalnym przyczynom Nicolas Sarkozy czy Silvio Berlusconi już w roku 2010 organizowali łapanki na bałkańskich Romów, a ten drugi współpracował z Muammarem Kaddafim przy wyłapywaniu uchodźców z Afryki i zamykaniu ich w obozach na Saharze. W tym samym czasie Angela Merkel głosiła tezę o upadku multikulti. Pewnie też dlatego Orban i Kaczyński mogą spać spokojnie, podczas gdy przeciw greckiemu lewicowemu rządowi premiera Tsiprasa latem zeszłego roku rzucono wszystkie siły polityczne, finansowe i propagandowe.

Przemysław Wielgosz



Artykuł ukazał się w lipcowym numerze polskiej edycji miesięcznika "Le Monde Diplomatique".

drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

Spontaniczny 1 Maja
Wrocław, ul. Zelwerowicza
1 Maja, godz. 12.00-12.20
1 Maja - "Dzień święty święcić"
Wrocław. ul. Kołłątaja 31
26 kwietnia (czwartek), godz. 18.00-21.00
Młody Karol Marks (reż. Raoul Peck) - pokaz filmu & dyskusja
Kraków. Kino pod Baranami, Rynek Główny 27
26 kwietnia (czwartek), godz. 18.00-21.00
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Najnowszy numer "Dalej! pismo socjalistyczne"
www.dalej.org
wiosna-lato 2017
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

26 kwietnia:

1871 - W Warszawie urodził się Feliks Perl, działacz socjalistyczny, poseł PPS, publicysta, 1915-1927 redaktor naczelny "Robotnika".

1920 - W Poznaniu od policyjnych kul zginęło 9 strajkujących kolejarzy, a 30 zostało rannych.

1937 - Wojna hiszpańska: zbombardowanie baskijskiego miasta Guernica przez niemiecki Legion Condor.

1942 - W kopalni Benxihu w okupowanej przez Japończyków Mandżurii doszło do największej w historii katastrofy górniczej, w której zginęło 1549 górników, a 246 zostało rannych.

1981 - W I turze wyborów prezydenckich we Francji socjalista François Mitterrand zdobył 26% głosów.

1990 - Kandydat w wyborach przezydenckich w Kolumbii z ramienia lewicowej koalicji M-19 Carlos Pizarro został zastrzelony przez prawicowego bojówkarza.

1993 - Na czele rządu Wysp Owczych (autonomicznego terytorium Danii) po raz pierwszy stanęła kobieta, socjaldemokratka Marita Petersen.

1994 - Zakończyły się pierwsze wielorasowe wybory parlamentarne w RPA, w których zwyciężył Afrykański Kongres Narodowy Nelsona Mandeli, uzyskując 62,65% głosów.

2009 - Lewicowy prezydent Ekwadoru Rafael Correa został wybrany na II kadencję.


 
Lewica.pl na Facebooku