Dawid Kański: Czy Biedronki zastrajkują?

[2017-06-10 14:08:39]

Zarząd najpopularniejszej w Polsce sieci sklepów ciężko pracował nad odbudową swojego wizerunku w mediach jako miejsca, gdzie nie wykorzystuje się pracowników. Na próżno?

Na początku maja odbył się protest pracowników Biedronki, który w założeniu miał przyjąć formę brania urlopów na żądanie. Protest został zainicjowany oddolnie przez samych pracowników, początkowo bez udziału związków zawodowych. Pod inicjatywę jednak podpięła się „Solidarność”, narzucając oddolnemu protestowi mniej radykalny wymiar w postaci strajku włoskiego, noszenia naklejek i rozdawania ulotek protestacyjnych klientom.

O to, jak przebiegał protest i jaki był jego powód, zapytałem jedną z pracownic Biedronki (kobieta, obawiając się represji ze strony pracodawcy, prosiła o niepodawanie jej danych osobowych oraz miejscowości).

– Co jest powodem waszego protestu?

– Braki kadrowe powodują, że jesteśmy przeciążeni obowiązkami, bywa tak, że na zmianie potrafią być obecne tylko trzy osoby plus kierownik, co przy ogromnym ruchu sprawia, że jesteśmy zawaleni pracą. Oprócz tego kierownicy rejonu wyznaczają zadania, których w ciągu jednej zmiany nie da się wykonać, a jeżeli zadania nie zostaną wykonane, to straszy się nas naganami. Niby otrzymaliśmy podwyżki, ale zmieniono system premiowania tak, aby premie były jak najniższe albo żeby nie było ich wcale. Nie dość, że pracodawca traktuje nas jak tanią siłę roboczą, z którą może zrobić wszystko, to i klienci są często wobec nas niekulturalni, bo nie nadążamy z obsługą. Mamy już tego wszystkiego dość.

– Jak wyglądał protest w waszej Biedronce?

– Kasjerki i kasjerzy pracowali wolniej przy pełnej obsadzie, skanowano produkty wolniej, każdy pracownik wyjątkowo szedł na przerwę, choć normalnie nie zawsze może przez nadmiar obowiązków, na sklepie kolejki były dłuższe niż zwykle.

– Czy stosowano jakieś represje?

– Kierownictwo ogłosiło, że będą wyciągane konsekwencje w postaci zabierania premii, ludzie bali się brać urlopy na żądanie, w innych sklepach bano się pracować w wolniejszym tempie. Od kierowców dowożących towar i od koleżanek z sąsiednich Biedronek wiemy, że po sklepach jeżdżą grupy mobilne (wewnętrzna ochrona pracująca po cywilnemu, zajmująca się m.in. kontrolą pracowników) i obserwują, czy pracownicy pracują tak jak zawsze. Z informacji przekazywanych od pracowników wiadomo, że po sklepach jeździli także kierownicy rejonu, dopytywali się o to, kto protestuje i kto wziął urlop na żądanie. Pracowników straszono naganami, kazano zrywać nalepki i zakazywano protestu.

– A więc Biedronkach nadal jest źle?

– W wielu sklepach grafik pracy potrafi być zmieniany po kilkanaście razy w miesiącu. Są sklepy, gdzie grafik ulega zmianie każdego dnia, prawie zawsze grafik ustalany jest nierzetelnie i często pod dyspozycyjność głównego kierownika sklepu. Pracownice w dalszym ciągu dźwigają ciężary o wadze większej i z większą częstotliwością, niż regulują to przepisy BHP. Zgodnie z zasadami BHP kobietom wzbronione jest ręczne podnoszenie i przenoszenie ciężarów ważących więcej niż 12 kg przy stałej pracy, taki ciężar wolno im dźwigać tylko 4 razy w ciągu godziny. Same skrzynki z warzywami i owocami, kartony z piwem i inne opakowania zbiorcze przekraczają wagę 12 kg, to wszystko trzeba najpierw rozładować z palet, a potem rozłożyć na sklepie. Latem na sklepach i magazynach sklepowych temperatura sięga nawet 40 stopni ciepła i z tego powodu wśród klientów, a także wśród pracowników zdarzają się zasłabnięcia i omdlenia; zazwyczaj takie sprawy zamiatane są pod dywan. Zimą na sklepie przy kasach, które zazwyczaj znajdują się przy wejściu, temperatura potrafi spadać do 10 stopni Celsjusza, kasjerki i kasjerzy siedzą w kurtkach i marzną, na magazynie temperatura jest jeszcze niższa, a nie zawsze do dyspozycji pracowników jest wystarczająca liczba kurtek. Zdarzają się też przypadki mobbingu, na które pomimo wiedzy nie reagują kierownicy rejonu.

– Co z wynagrodzeniami?

– Akcja protestacyjna pracowników była także sprzeciwem wobec niskich wynagrodzeń. Pracownik Biedronki może zarobić 2450 zł brutto, w tym premia frekwencyjna w wysokości 350 zł brutto, która będzie wypłacona, jeżeli pracownik nie był na urlopie lub nie wziął zwolnienia lekarskiego. Jest też premia za sprzedaż – wynosi ona 330 zł brutto miesięcznie, a podstawą do jej wypłaty jest osiągnięcie przez sklep wyznaczonego poziomu sprzedaży. Protesty nie odbyły się wszędzie, zazwyczaj dotyczyły dużych miast i tych sklepów, gdzie pracownicy byli najbardziej zdeterminowani. Pracownicy Biedronki zapowiadają, że będą organizować kolejne akcje protestacyjne.

rozmawiał Dawid Kański




Tekst ukazał się w na łamach „Tygodnika Faktycznie”

drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

DLACZEGO POLACY SIĘ NIENAWIDZĄ?
premiera 22 listopada (środa)
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Najnowszy numer "Dalej! pismo socjalistyczne"
www.dalej.org
wiosna-lato 2017
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki
Zapraszam
LeftRadio - Lewicowe radio
Internet
-
Szukam" Metody interpretacji historii Argentyny" N.Morano

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

16 grudnia:

1922 - Nacjonalista E. Niewiadomski zastrzelił Prezydenta RP Gabriela Narutowicza.

1937 - W całej Polsce odbyły się zorganizowane przez PPS demonstracje, wiece i strajki przeciwko faszyzmowi i endecji, nawiązujące do rocznicy zamordowania pierwszego prezydenta RP Gabriela Narutowicza.

1943 - W Wygodzie pod Częstochową 20 partyzantów AL i AK zostało rozstrzelanych przez hitlerowców za sabotaż w hucie "Raków".

1946 - Léon Blum został przewodniczącym tymczasowego rządu francuskiego.

1948 - Ukazał się pierwszy numer "Trybuny Ludu".

1966 - Zgromadzenie Ogólne ONZ uchwaliło Międzynarodowe Pakty Praw Człowieka.

1990 - Jean-Bertrand Aristide został wybrany na prezydenta w pierwszych demokratycznych wyborach na Haiti.

1996 - Rozpoczęła się okupacja ambasady Japonii w stolicy Peru przez bojowników z ruchu "Tupac Amaru".

2011 - Kazachstan: W Żanaozen trakcie tłumienia zamieszek siły porządkowe użyły ostrej amunicji, w wyniku czego zginęło od 14 do kilkudziesięciu osób.


 
Lewica.pl na Facebooku