Radosław S. Czarnecki: Futbol, Rosja'2018 i esencja polskości

[2018-07-04 17:13:58]

Nie, nie będę się znęcał już nad polskimi futbolistami. Po prostu taki jest poziom polskiej piłki nożnej, a jakieś klasyfikacje, hierarchie, tabele FIFA czy UEFA etc. ni jak się mają do rzeczywistości. Jak wiele rzeczy w Polsce (wczoraj, dziś i pewnie jutro). Nie żal mi jednak kibiców i gros moich rodaków dających się ponieść fantasmagoriom i nie uzasadnionym niczym racjonalnie, złudzeniom (czyli marzeniom), roztaczanym przez medialny mainstream. To po raz któryś z rzędu w dziejach naszego narodu miraże i fatamorgany brane są przez gros tego społeczeństwa za rzeczywistość, a wańkowiczowskie „chciejstwo” - za realnie istniejący świat. Ale zupełnie mi nie żal, ba – wręcz kieruje mną dziś uczucie zniesmaczenia, obrzydzenia i pogardy wobec całego mainstreamu medialnego, częściowo politycznego (sekundującego tym żenującym postawom i wypowiedziom), celebrycko-piarowego pompujących bez opamiętania balonika polskiej dumy narodowej, pompatyczności, megalomanii, niby-potęgi i niczym nie potwierdzonej natrętnej życzeniowości.

Czy broniąc Polaków przed Polską, jestem czy nie jestem patriotą?
Czy myśl, wyłożona powyżej, w ostatecznych swoich następstwach
wzmacnia czy osłabia naród? I na przykład, czy ci co mają na widoku
jedynie doraźne interesy Polski, nigdy zaś własną godność, uczciwość,
własny rozum, własne uzdolnienia, ci co oddają się fałszowaniu
rzeczywistości, jakiejś taniej i niemądrej propagandzie, albo wprost głoszą konieczność rezygnacji z własnego „ja” na rzecz ślepej dyscypliny, mającej wytworzyć tę upragnioną moc, albo zmuszają siebie i innych do miłości i wiary – czyż oni na dalszą metę nie przekreślają wszelkich możliwości rozwojowych narodu? Cóż wart jest naród, złożony z ludzi sfałszowanych i zredukowanych?
Z ludzi, którzy nie mogą sobie pozwolić na żaden szczerszy, swobodniejszy odruch z obawy by im się ten naród nie rozpadł?


Witold Gombrowicz

Ten mundial w polskiej propagandzie i zachowaniach wspomnianego mainstreamu może doprowadzić do szału. W razie zwycięstw i sukcesu można było domniemać na kanwie roztaczanej atmosfery, że spowodowałby chyba u tego „ludu” taką euforię, stan takiej ekstazy, że ruszyłby pod wodzą Antoniego M. na Moskwę, a na pewno zdemolowałby wszystko co pod ręką i po drodze. Bo byłoby „super-byczo”, byśmy byli na wieki „zwarci”, „gotowi”, a o „guzikach od szyneli” by nie było mowy, lecz o zdobyciu Kremla, jak w roku A.D.1612!

Gigantyczna manipulacja medialno-celebrycka, stworzenie klimatu euforii sprowadzającego się do hamletowskiego „be ot nor to be”, która tak silnie wpłynęła na emocjonalne, irracjonalne zachowania pokazują, czym jest współczesne polskie społeczeństwo. I jakimi przesłankami się ono kieruje, jakie znaczenie mają dlań racjonalne i zdystansowane oceny rzeczywistości, a jakie - proste (by nie rzec behawioralne) emocje i afekty. Czy na takiej samej zasadzie – dziś, współcześnie – można sądzić, iż Hitlerowi i nazistom udałoby się w miesiąc na fali odpowiedniej manipulacji i propagandy grających na uczuciach i emocjach (widzimy to doskonale) w duszach „lechickiego plemienia” zaprowadzić nad Wisłą, Odrą i Bugiem faszyzm i Polacy byliby bardziej zadowoleni niż Niemcy w latach 30. ? Bo w rzeczywistości ani państwa tu nie ma, ani społeczeństwa (o obywatelskości nawet marzyć nie ma co a śni się to na jawie demoliberałom), ani niezależności mediów, które by nie żerowały (i tak to się ma nie tylko w tym, omawianym przypadku) na najniższych, emocjonalnie-behawioralnych instynktach. Praca „u podstaw” sięgająca czasów Judymów i Siłaczek, edukacyjno-wyjaśniająca, szerzenie kultu racjonalności pragmatyzmu wzięła jak widać „w łeb”. Z folwarku, pańszczyzny, mentalności niewolniczo-poddańczo-postsarmackiej nie można jednak wyrosnąć w przeciągu 2-3 pokoleń, gdy w tym tkwiło się zanurzonym po czubek głowy przez kilka wieków.

Bo te zaklęcia nad Polską i futbolem – „muszą", bo inaczej będzie tragedia narodowa niczym przegrane powstania z XIX wieku – to ciąg dalszy naszego życzeniowego i emocjonalnie niezrównoważonego (zbiorowo) sposobu „na życie”. Czyli „od ściany do ściany”….. Mainstream medialny, celebryci i piarowcy potraktowali mistrzostwa jak …. wyprawę Sobieskiego pod Wiedeń, a spojrzenie na mecze kadry - jako przedłużenia owego spojrzenia na życie w pryzmacie „być albo nie być" (kolejna bitwa Warszawską AD’1920 lub warszawskie powstanie). Przecież jesteśmy wspaniali, mocarni i należy nam się zewsząd uznanie, aplauz itd. Źródłem takich postaw jest splot polskich kompleksów (różnej maści) i nierzeczywisty, irracjonalny sposób – afektywno-romantyczny - patrzenia na życie i świat (chore polskie imaginarium). To potrzeba ciągłej akceptacji z zewnątrz, pochwał i zachwytów nad nami. To jest jakaś forma narcyzmu, ale przede wszystkim słabość, lichość poczucia własnej wartości. Tego potrzebują irracjonalne, dziecinno-emocjonalne czyli niedojrzałe, niezracjonalizowane, histerycznie ([za]: Antoni Kępiński) ukształtowane osobowości, ale i zbiorowości. Potrzeba bycia „pawiem narodów” po raz kolejny lśni mocno stęchłym, a na pewno śmiesznym, blaskiem.
  
I teraz po kiepskim występie polskich piłkarzy w Rosji (co w sporcie się zdarza, jak często w życiu, bo nie zawsze wychodzi jakbyśmy chcieli, gdyż inaczej życie jest traktowane jako wishful thinking), ci którzy tak dmuchali ten balonik próżności i megalomanii, ci którzy tak ekscytowali się i dęli w surmy narodowej dumy, ci którzy onanizowali się reklamami w jakich futboliści en masse brali udział (wedle neoliberalnego sznytu, gdzie zysk i kasa są jedynymi i naczelnymi wartościami i dobrem) teraz ogłaszają narodową klęskę. Debilni pismacy! Idiotyczni celebryci! Szurnięci piarowcy! To przecież zabawa, widowisko, spektakl, a nie rzecz decydująca o egzystencji narodu, państwa, społeczeństwa! Co za histeryczne, emocjonalnie niezrównoważone pojmowanie świata i procesów w nim zachodzących! Pierdoły urastają w takiej perspektywie do hiperwydarzeń, a rzeczywistość jest przemieszana z fantasmagoriami. De facto to może i dobrze, iż ten irracjonalny, traktujący chciejstwo za realność obraz skończył się klapą (jak miało to miejsce wielokrotnie w naszej historii z bardziej poważnymi sprawami niż futbol). I znowu - teraz to tylko śmieszność - dooopa w krzakach. Szloch, łamanie rąk, kalumnie i pretensje. Próba przedstawienia siebie jako Katonów, celem pokrycia swej irracjonalności oraz śmieszności (co wykazała praktyka życiowa), przemieszanych z głupotą, megalomanią i niekompetencją.

Historia uczy, że ludzkość nic się z niej nie nauczyła ([za]: Georg W.F. Hegel). My, Polacy pasujemy do tego szlagwortu w dwójnasób. Już Jan Kochanowski stworzył na ten temat stosowną fraszkę (Pieśni, Księgi wtóre, pieśń V). Histeryczne, dziecinne, made in piaskownica „przeżywanie życia" charakteryzuje jednostki i zbiorowości niedojrzałe, pełne kompleksów i zwidów, żyjące fatamorganami historii i czasu teraźniejszego. Coraz to potrzebujące, jak aktor na scenie (ale grający przed lustrem, dla siebie samego), aplauzu i akceptacji publicznej przez oklaski, wyrazy poparcia, zachwyty etc. To wynika z edukacji, narracji elit, medialnego szumu i chorej, przewrażliwionej na swoim tle - na plus lub minus - wyobraźni.

Taką postawę i chęć zaimponowania czymkolwiek widowni – tu: światu - Sławomir Mrożek doskonale ujmuje w „Monizie Clavier”. Polski turysta zaproszony na eleganckie przyjęcie w Wenecji upija się (by dodać sobie animuszu), gdyż pożąda czynu desperackiego i wyjątkowego, a w efekcie prezentuje wnętrze swojej jamy gębowej, bo na nic więcej go nie stać.

Epilogiem tych rozważań niech będzie parafraza fragmentu listu Marii Janion do uczestników Kongresu Kultury z 2016: ten naród musi żyć albo w stanie euforii albo zadawać sobie cierpienie. Jedno jest powiązane z drugim, tak jak miłość i nienawiść czy piękno i brzydota. Świadczy to tylko o wspomnianej niedojrzałości, królującym irracjonalizmie, niekontrolowanych emocjach i życiu w oparach fantasmagorii. Lecz ten zarzut i krytyka winne być skierowane głównie do elit i wspomnianego mainstreamu. No, ale jaki „lud” takie elity i taka władza.

Czy Polki i Polacy zasługują na POPiS?

PS: Po ostatnim, żenującym (to był po prostu antyfutbol i antyreklama piłki nożnej) występie Polski na Mistrzostwach w Rosji mainstream znów w swym słowotwórczym onanizmie szczytował pompatycznością, kabotyństwem, bombastycznością i histerią: honor, dumna – te pojęcia popłynęły szerokim potokiem. I w zderzeniu z bylejakością poziomu jaki wszyscy widzieli, a także z tytułu „nie mówienia uroczyście o rzeczach marnych” ([za]: Arystoteles) wyrażona w felietonie pogarda i obrzydzenie dla takich postaw, nabiera dodatkowego znaczenia i racji.

Radosław S. Czarnecki

Na zdjęciu mecz Polska - Japonia, fot. Светлана Бекетова - soccer.ru


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

Rekrutacja na Podyplomowe Gender Studies IBL PAN - do 19 października!
Warszawa, Pałac Staszica, ul. Nowy Świat 72
do 19 października 2018 roku
Powyborcze reminiscencje czyli quo vadis wrocławska lewico?
Wrocław, ul. Kołłątaja 31
25 października (czwartek), godz. 18.00
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki
Zapraszam
LeftRadio - Lewicowe radio
Internet
-

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

23 października:

1915 - 25 tysięcy kobiet na ulicach Nowego Jorku domagało się przyznania praw wyborczych.

1943 - Oddział Gwardii Ludowej dokonał zamachu na Bar Podlaski w Warszawie, zabijając 18 hitlerowców.

1944 - Założono Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

1956 - Początek powstania na Węgrzech.


 
Lewica.pl na Facebooku