Radosław S. Czarnecki: Kabul 11.09.2021 - drugi Sajgon?

[2021-06-12 13:52:52]

Kiedy ostatnie czołgi Armii Czerwonej w końcu przekroczyły Most Przyjaźni i opuściły Afganistan w lutym 1989 roku klęska ta przyśpieszyła upadek Związku Radzieckiego i utratę jego imperium w ciągu zaledwie trzech lat. Wpływ zbliżającego się odwrotu Stanów Zjednoczonych z Afganistanu pewnie będzie znacznie mniej dramatyczny przebieg i efekt. Ten odwrót po tylu latach jest wyraźnym znakiem, że Imperium osiągnęło granice tego, co może zrobić nawet najpotężniejsza armia na świecie. Przegrało wojnę na krańcu zachodniego świata.

Nie walczymy i nie walczyliśmy w Afganistanie z międzynarodowymi terrorystami, tylko z narodowym ruchem oporu. I hodujemy to, co rzekomo zwalczamy. Zabijając jednego cywila, skłaniamy dziesięciu młodych ludzi na świecie, by odpłacili za to terrorem.
Jürgen Todenhöfer

Koszmar ewakuacji Amerykanów z Wietnamu niczym groźne memento wisi nad USA po tym, jak prezydent Biden nakazał już ostateczne wycofanie wszystkich wojsk amerykańskich z Afganistanu do 11.09.br (nomen omen – 20. rocznica ataku na WTC). I teraz co do końca interwencji nikt nie ma jakichkolwiek wątpliwości. Obrazy z Sajgonu podczas ewakuacji Amerykanów po przegranej wojnie stają jednak przed oczami. W kwietniu 1975 r. Kongres odmówił dalszego finansowania wojny w Wietnamie, a ówczesny senator, młody Joe Biden powiedział: Stany Zjednoczone nie mają obowiązku ewakuacji jednego, czy 100 001 południowych Wietnamczyków. W ciągu kilku tygodni jednak ponad 150 000 Wietnamczyków uciekło z Wietnamu Południowego. Sceny panicznej i bezwładnej ewakuacji przed zwycięskim Vietcongiem do dziś budzą zgrozę i zgorszenie pozostając plamą na amerykańskich sumieniach polityków. Sytuacja w Kabulu może powtórzyć sceny z Sajgonu AD’1975.

Taliban opanował większość terenów wiejskich, ograniczając kontrolę wspieranego przez Amerykanów rządu afgańskiego w Kabulu do mniej niż jednej trzeciej  wszystkich okręgów wiejskich. Od lutego atakowane są główne stolice prowincji Kandahar, Kunduz, Helmand i Baghlan. Zacieśnia się pętla wokół tych kluczowych dla rządu w Kabulu bastionów. Obecność policji już się załamała na olbrzymich terenach. Armia afgańska jest bliska rozpadu. Dezercje są regułą. Specjaliści prorokują, że o ile prozachodni rząd afgański nie podda się lub przynajmniej od razu nie podzieli się władzą, walki o Kabul mogą okazać się znacznie bardziej krwawym epizodem niż miało to miejsce w Sajgonie i podczas obalenia proradzieckiego Nadżibullaha.

Co sprawiło, że 20-letni wysiłek militarny, wieloletnia pacyfikacja Afganistanu i agresja na ten jeden z najbiedniejszych krajów świata poszły na marne i najsilniejsza armia świat odchodzi – ucieka – po przegranej de facto wojnie? Co osiągnęło Imperium oprócz niewymiernej liczby ofiar wśród ludności cywilnej (mówi się o dziesiątkach tysięcy cywilów). Wg Departamentu Obrony USA bezpośrednie zgony wśród armii amerykańskiej wyniosłyby około 2500, a ciężko rannych żołnierzy - ponad 20 000. Zabitych najemników amerykańskich zostało ok. 4000 plus i nieznana liczba rannych. Straty wśród afgańskiej armii wyniosłyby ok. 60 tys.  Niemożliwe jest określenie pośrednich zgonów z powodu biedy i chorób, spowodowanych społecznymi i ekonomicznymi konsekwencjami tej wojny.

Na wojnę – (dane za New York Timesem) - USA wydały ponad 2,2 biliona $ plus ponad 500 miliardów na pomoc medyczną dla weteranów. Szkolenie i uzbrojenie afgańskich sił rządowych (ponad 300 000 ludzi) kosztowało 87 miliardów. 54 miliardy dolarów wydano na pomoc ekonomiczną i odbudowę (gros tych środków zmarnowało się z powodu korupcji i nieefektywności organizacyjnej. Walka z narkobiznesem pochłonęła ok. 10 miliardów dolarów, ale skutek jest żałosny: areał uprawy maku zwiększył się kilkakrotnie, do tego stopnia, że ​​stało się ono główną działalnością gospodarczą w Afganistanie i dziś dostarcza 80% nielegalnie produkowanego opium na całym świecie. Afganistan okazuje się najdłuższą wojną w historii USA.  Ponadto budżet bazowy Departamentu Obrony wzrósł z 343 miliardów dolarów w 2001 roku do 633 miliardów dolarów w 2020 roku.

Medialny, propagandowy, utylitarny wymiar tej porażki jest nieporównywalny z tym co miało miejsce w Wietnamie. Różne czasy, różne warunki, ale inny jest dzisiejszy świat. Ten sam jest tylko przekaz kulturowy, polityczny i globalny: Imperium doznało porażki, cele nie zostały – mimo medialnej klaki – osiągnięte. „Wojna z terroryzmem” – która legła bezpośrednio u podstaw tej interwencji – dostarczyła światu niezliczonych liczby i przykładów naruszeń prawa międzynarodowego przez Stany Zjednoczone, w tym zbrodni przeciwko pokojowi, zbrodni wojennych, zbrodni przeciwko ludzkości, inwigilacji bez nakazu, wydawania w trybie nadzwyczajnym zatrzymań prewencyjnych, tortur i zabójstw z użyciem dronów bez jakichkolwiek uzasadnień (operacyjno-wywiadowcze informacje nigdy do tej pory nie były podstawą dla zabijania ludzi, w dodatku na całym świecie), organizowaniu tajnych obozów i przetrzymywania w nich latami ludzi (w oparciu tylko o wspominane informacje operacyjno-wywiadowcze). W ciągu pierwszych dwóch dekad tego, co faktycznie oznaczałoby 40-letnie zaangażowanie w tym kraju, przyniosło USA dwa wielkie zwycięstwa - pierwsze, nad Związkiem Radzieckim w 1989 r. a następnie nad talibami rządzącymi znaczną częścią Afganistanu do 2001 roku. Lecz przez prawie 20 lat okupacji Waszyngton źle prowadził politykę globalną, regionalną i lokalną. I był od początku skazany na klęskę. Wieś wymknęła się spod kontroli NATO-wskiej już w 2004 r. Partyzantka się mnożyła. Waszyngton próbował wszystkiego: programu pomocy wartego miliardów dolarów, napływu żołnierzy do liczby 100 000, wielomiliardowych nakładów na wojnę z narkotykami. Wszystko zawiodło. Nawet teraz, jak uważają komentatorzy i analitycy, waszyngtońskie elity nie mają pojęcia, dlaczego ostatecznie hegemon światowy przegrał ten 20-letni (a w zasadzie 40-letni) konflikt.

Przez cały czas sponsoringu mudżahedinów walczących z Armią Czerwona w latach 80. rozwijał się rynek narkotyków. Rosły plantacje maku, który tu udaje się znakomicie. Tak były pozyskiwane środki na zakupy broni, opłacanie transportu ludzi i sprzętu, gratyfikacje dla bojowników i ich dowódców, korumpowanie lokalnych przywódców plemiennych, agitację i werbunek kolejnych zastępów partyzantów w krajach islamu itd. „Musimy uprawiać i sprzedawać opium, aby toczyć naszą świętą wojnę przeciwko rosyjskim niewierzącym” – tak mówili dziennikarzom rzecznicy prasowi mudżahedinów. Karawany wiozące broń z Pakistanu do Afganistan wracały załadowane opium. Podczas tej dekady tajnej roczne zbiory tego narkotyku w Afganistanie wzrosły ze skromnych 100 ton do ogromnych 2000 ton. Aby przetworzyć surowe opium w heroinę, na pograniczu afgańsko-pakistańskim otwarto tysiące półlegalnych laboratoriów, które od 1984 r. dostarczały oszałamiające ilości opium, zaopatrując w 60% rynek USA i 80% rynek europejski. W Pakistanie liczba osób uzależnionych od heroiny wzrosła od prawie żadnego w 1979 roku do ponad 1,5 mln w 1985 r.

Tylko w samym rejonie Przełęczy Chajberskiej w Pakistanie istniało o koło 150 - 200 rafinerii heroiny działających pod nadzorem ISI ((Inter-Services Intelligence – służba specjalna Pakistanu ściśle współpracująca wtedy z CIA). Sam Gulbuddin Hekmatjar, jeden z czołowych przywódców afgańskiej partyzantki i zaufany Amerykanów kontrolował kilka wielkich rafinerii heroiny. To on w jednym z wywiadów miał szczerze powiedzieć, iż „polityka antynarkotykowa Stanów Zjednoczonych w Afganistanie została podporządkowana tamtejszej wojnie przeciwko wpływom sowieckim ”. I wszystko pod kontrolą CIA.

To m.in. na opiumowych, kolosalnych ilościach pieniędzy krążących między CIA, ISI i mudżahedinami oraz zależności od Waszyngtonu, Pakistan pozyskał do 1987 roku taką ilość materiału rozszczepialnego, że mógł skonstruować własną bombę atomową. Jednocześnie Pakistan zmienił Afganistan w państwo klienckie, półkolonię. Przez trzy lata po wycofaniu się Związku Radzieckiego w 1989 r. CIA i pakistański ISI nadal współpracowały, wspierając starania Hekmatjara o zajęcie Kabulu, zapewniając mu siłę ognia wystarczającą do ostrzelania stolicy i wymordowania  tysięcy jej mieszkańców. Plan usadowienia Hekmatjara w Kabulu się nie powiódł. Spośród milionów uchodźców afgańskich przebywających w granicach Pakistanu ISI (przy cichym wsparciu CIA) utworzyło nową siłę, zwaną talibami. Uzbrojeni i wyposażeni, w 1996 r. zajęli Kabul. W ogarniętym chaosem Afganistanie ludność oczekiwała po latach wojny przede wszystkim spokoju i przewidywalności.

Po ataku 11.09.2001 na WTC w Białym Domu podjęto decyzję o uderzeniu na Afganistan gdzie przebywał główny organizator – a teraz wróg nr 1 Ameryki (do niedawna jeden z organizatorów werbunku mudżahedinów w świecie islamu oraz środków finansujących to przedsięwzięcie) - Osama ibn Laden. Amerykańskie ataki z powietrzna z łatwością spowodowały obalenie teokratycznego reżimu talibów, potężnej siły polityczno-militarnej wyrosłej z chaosu powstałego w trakcie wojny przeciwko Armii Czerwonej (po opuszczeniu przez nią Afganistanu) oraz operacyjnych kombinacji ISI i CIA.

Lokalni watażkowie i plemienni przywódcy, którzy z nadania Amerykanów zajęli miejsce pokonanych talibów nie zamierzali jednak zrezygnować z dochodów jakie daje produkcja opium. Miliony dolarów pompowane w Afganistan pozostający pod kontrolą koalicji NATO-wskiej grzęzły w szambie korupcji, interesów polityki plemiennej, dramacie sytuacji gospodarczej kraju, gdzie uprawa maku stała się podstawowym środkiem dochodu większości rolników.

Po porażce w latach 2001-02 w końcu I dekady XXI talibowie przegrupowali się stając się główną siłą stojącą na czele walki z okupantem – tym razem z USA i towarzyszącym wojskom koalicji. Dochody z produkcji i nielegalnego eksportu opium stały się zasadniczym źródłem finansowania ruchu talibów.

Jednocześnie geopolityczna układanka, w centrum której tkwi Afganistan uległa odwróceniu. Pakistan coraz bardziej zaczął zbliżać się do Chin jako przeciwwagi dla swojej rywalizacji z Indiami. Dodatkowym impulsem wyraźnego ochłodzenia relacji USA – Pakistan stała się akcja komanda US-Army, realizująca w tajemnicy przed Islamabadem zadanie zabicia pozostającego na terytorium Pakistanu, pod dyskretnym parasolem ISI, Osamy ibn Ladena i jego rodziny.  

Amerykański general, Douglas Lute, kierujący interwencją w czasach rządów Busha i Obamy stwierdził: Byliśmy pozbawieni fundamentalnego zrozumienia Afganistanu - nie wiedzieliśmy, co robiliśmy . I to najlepiej charakteryzuje całokształt 20-letniej amerykańskiej interwencji w Afganistanie.

Ofiarami ewakuacji Amerykanów z Afganistanu staną się przede wszystkim ci Afgańczycy, którzy uwierzyli w obietnice demokracji liberalnej niesionej na bagnetach wojsk NATO, dołączając do opuszczonych sojuszników, poczynając od Wietnamu Południowego, a obejmujących ostatnio między innymi Kurdów, Irakijczyków czy Somalijczyków.  O ile upadek Sajgonu sprawił, że Amerykanie przez ponad dekadę obawiali się takich interwencji, tak ewentualna katastrofa w Kabulu prawdopodobnie (można by nawet powiedzieć, miejmy nadzieję) wywoła w tym kraju długotrwałą niechęć do takich przyszłych interwencji. Tak jak Sajgon z roku 1975 stał się koszmarem, którego Amerykanie chcieli potem uniknąć przez co najmniej dekadę, tak Kabul roku 2021 może tylko pogłębić amerykański kryzys zaufania do tego, i do elit politycznych w tym, kraju. Symptomem tej sytuacji, potwierdzającej przytoczone słowa gen Lute jest wypowiedź sekretarza stanu Blinkena proponująca, aby Stany Zjednoczone oficjalnie uznały i zaczęły finansować... talibów. W ten sposób mogą rządzić mniej surowo niż się obawiano po przejęciu częściowej lub pełnej władzy - w celu uzyskania uznania i wsparcia finansowego od światowych mocarstw. Zasadniczy cel tak karkołomnych propozycji jest ten sam: obecność wojskowa i polityczne wpływy na tym obszarze, będącym skrzyżowaniem dróg między Bliskim Wschodem, Azją Środkową, Południową i Wschodnią.  To obszar o pierwszorzędnym znaczeniu strategicznym, zwłaszcza dla Rosji i Chin.

Więc nie chodzi o jakąkolwiek demokrację, liberalizację stosunków społecznych, opór wobec opresyjnego reżimu (talibowie byli być może najbardziej opresyjnym – z religią Mahometa na ustach i w prawodawstwie – reżimem w świecie islamu w ostatnim ćwierćwieczu) itd. Chodzi przede wszystkim, a może jedynie, o to co w połowie XIX wieku określił brytyjski polityk lord Palmerston: Nasze interesy są wieczne, a naszym obowiązkiem jest realizować te interesy.

Położenie Afganistanu oraz znaczenie tzw. linii Duranda (granica pomiędzy Pakistanem a Afganistanem poprowadzona w 1893 roku przez okupujących Indie Brytyjczyków, dzieląca 50 milionowy naród Pasztunów na mieszkańców tych dwóch krajów) jest jak widać jednym z zasadniczych pól mających kolosalne znaczenie dla geopolityki: rywalizacji Chin i USA. A w tle pozostają inni gracze tego region – Pakistan, Rosja, Iran I Indie. Narody Afganistanu, niestety, jak widać od ponad 40 lat są tylko pionkami na tej geopolitycznej szachownicy.

Radosław S. Czarnecki



drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



Lewica po neoliberalizmie
Wrocław, Wydział Nauk Społecznych Uniwersyteu Wrocławskiego
25.11.2022 (piątek), od godz. 10.00
Polscy Hodżyści
Partia lewicowa na symulatorze politycznym
Discord
Teraz
Historia Czerwona
Komintern (SH)
Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1

Więcej ogłoszeń...


9 grudnia:

1842 - W Moskwie urodził się Piotr Kropotkin, rosyjski uczony i rewolucjonista, z racji arystokratycznego pochodzenia i znaczenia dla ruchu anarchistycznego przełomu wieków, zwany anarchistycznym księciem.

1895 - W Gallarta w Kraju Basków urodziła się Dolores Ibárruri (zwana La Pasionaria), współorganizatorka, długoletni pierwszy sekretarz a następnie przewodnicząca Komunistycznej Partii Hiszpanii, członkini parlamentu. Znana ze słynnego okrzyku "No pasarán!"

1910 - Urodziła się Zofia Wasilkowska, polityk polskiej lewicy, wieloletnia sędzia Sądu Najwyższego, pierwsza kobieta-minister w historii Polski.

1922 - Gabriel Narutowicz wystawiony przez PSL "Wyzwolenie" został wybrany pierwszym prezydentem Polski. W decydującym głosowaniu uzyskał poparcie całej lewicy sejmowej.

1927 - Norbert Barlicki podczas obrad Rady Naczelnej PPS zgłosił wniosek o przejście do opozycji wobec sanacji.

1937 - W Warszawie zmarł Andrzej Strug (wł. Tadeusz Gałecki) wybitny pisarz i publicysta; wolnumularz, działacz PPS, uczestnik rewolucji 1905 roku, więziony przez carat, zesłaniec syberyjski.

1939 - Zmarł Konstanty Krzeczkowski, polski działacz socjalistyczny.

1947 - Holenderscy żołnierze dokonali masakry 431 mieszkańców wsi Rawagede w indonezyjskiej prowincji Jawa Zachodnia.

1948 - Założono Zakłady Wytwórcze Lamp Elektrycznych im. Róży Luksemburg w Warszawie.

1952 - Utrzymujący się od 5 do 9 grudnia tzw. wielki smog londyński przyczynił się do śmierci ok. 12 tys. osób.

1969 - Szwecja: Rozpoczął się Wielki Strajk w kopalniach spółki LKAB.

1987 - Na Zachodnim Brzegu Jordanu i w Strefie Gazy rozpoczęła się pierwsza Intifada.

2005 - Ponad 80 tys. osób przemaszerowało ulicami Dublina w proteście przeciwko polityce kadrowej korporacji Irish Ferries.

2007 - W Warszawie odbył się pierwszy w Polsce ślub humanistyczny.

2012 - Pod wpływem protestów społecznych w Egipcie prezydent M. Mursi anulował dekrety rozszerzające jego władzę.


?
Lewica.pl na Facebooku