Reinhard Heydrich
2010-03-11 05:16:00
Reinhard Heydrich - Materiały do portretu nazistowskiego mordercy.


Tekst ukazał się na portalu Czerwony Sztandar pod adresem:
http://www.1917.cba.pl/cs/news.php?readmore=15



Postać Heydricha, na którego zamachu kolejna, 68 już rocznica upłynie 27 maja, uosabia zarazem człowieka niepospolitych talentów, wielu zainteresowań, równocześnie przebiegłego i bezwzględnego karierowicza, pozbawionego jakichkolwiek motywów etycznych. Niektóre wersje jego biografii pomijają jednak pewne znaczące epizody tej zawrotnej i krótkiej drogi na sam szczyt władzy.
W marcu 1919, mając zaledwie 15 lat, wstąpił on do jednej z bojówek Freikorps, grupującej skrajnych nacjonalistów i antykomunistów. Ruch ten wsławił się mordem 15 stycznia 1919 na Róży Luksemburg i Karolu Liebknechcie, następnie na Hansie Paasche 21 maja 1920 r. w jego domu w Zaciszu. Córka tego ostatniego Helga słyszała bardzo wyraźnie, jak mordercy ojca śpiewają na podwórzu: Swastyka na stalowym hełmie / Opaska czarno-biało-czerwona / Brygadą Erhardta / jesteśmy nazywani. Wielu późniejszych nazistowskich prominentów zaczynało swe zbrodnicze kariery właśnie w bojówkach Freikorps, żeby wymienić np. choćby Hansa Franka czy Heinricha Himmlera. Zachowały się dokumenty mówiące, że jako członek Freikorpsu – łącznik oddziału - Heydrich miał prawo posiadania broni przyznane mu przez dowódcę. Dołączył do Straży Obywatelskiej organizowanej przez Freikorps w rodzinnym mieście Halle, stając się świadkiem końcowej fazy krwawego tłumienia rewolucji Związku Spartakusa i Rad Delegatów Robotniczych wspieranych przez marynarzy przez formację do której należał.

Początkowo próbował przejść przez drogę awansu w marynarce wojennej. Jednak za niehonorowe zachowanie wobec uwiedzionej kobiety, został usunięty stamtąd. Za radą kuzyna Karla von Ebersteina, wówczas już członka SS oraz mających zaangażowanych ideowo i finansowo po stronie nazizmu rodziców swej małżonki, nie mniej fanatycznej nazistki, Liny z domu von Osten, która także namawiała go do tego, skontaktował się z Himmlerem, który polecił mu opracowanie w 20 minut schematu struktur organizacyjnych wywiadu SS, z czego obdarzony zmysłem administracyjnym Heydrich wywiązał się bez problemu.
Dlatego Reichsfuhrer Himmler powierzył mu kierownictwo tego wywiadu, Sichercheitsdienst ( SD ), co z czasem połączy ze stanowiskiem szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy – RSHA oraz nadzorem nad Gestapo i Kriminalpolizei ( Kripo ), stając się faktycznym zastępcą Himmlera.

Utalentowany młody człowiek szybko zorganizował kartotekę wiadomości o pochodzeniu rasowym, słabościach, błędach młodości, problemach zdrowotnych, uzależnieniach od narkotyków, dewiacjach seksualnych i innych głęboko skrywanych epizodach z życia wszystkich postaci ruchu nazistowskiego, nie wyłączając samego Hitlera, polecając nawet zbadać ponownie sprawę motywów domniemanego samobójstwa 18 września 1931 r. jego siostrzenicy i kochanki Geli Raubal. Umiał doskonale wykorzystywać te sekrety, a także ich lęki i psychozy, manipulując ludźmi i wykorzystując posiadaną wiedzę w zakulisowych intrygach. Dlatego członkowie elity partyjnej, a potem państwowej czuli przed nim respekt połączony z tajonym strachem, a niekiedy nienawiścią. Równocześnie obawiał się jednak ujawnienia swego domniemanego żydowskiego pochodzenia, choć polecił prowadzenie badań genealogicznych własnej rodziny.



O ile o udziale we Freikorps młodocianego Heydricha, można znaleźć wzmianki przynajmniej w niektórych wersjach jego życiorysu, o tyle znacznie rzadziej wspomina się, jaką misję otrzymał on w okresie poprzedzającym dojście Hitlera do władzy, będąc już w szeregach partii NSDAP i SS.
Na żądanie późniejszego Fuhrera prowadził on wówczas negocjacje z baronami przemysłowymi Zagłębia Ruhry i Saary, mające mu zapewnić poparcie finansowe i polityczne elit, którym obiecywał walkę z komunistyczną agitacją i ruchem związkowym w ich fabrykach.

Nastawienie owych przemysłowców oddaje doskonale wypowiedź Herberta, jednego z bohaterów Zmierzchu bogów Luchino Viscontiego, znakomitego filmu o narodzinach systemu hitlerowskiego, widzianych przez pryzmat losów jednego rodu. Herbert, mąż córki wiekowego seniora rodziny von Essenbeck, barona i właściciela zyskownej huty stali, mający przekonania liberalno – demokratyczne, za które zapłaci niebawem uwięzieniem w obozie koncentracyjnym, mówi oceniając krytycznie post factum stanowisko przedstawicieli swej klasy i poczuwając się do współodpowiedzialności:
Nazizm zrodził się w naszych fabrykach. To my go stworzyliśmy w strachu, że komunizm odbierze nam naszą własność.

Układ między finansjerą a hitlerowskimi kadrami był jak widać oparty na niezwykle czytelnych zasadach. Mało kto nadawał się lepiej na negocjatora niż Reinhard Heydrich, pozbawiony idealizmu, a zarazem wrogi myśli lewicowej, były członek bojówki Freikorps. Przemysłowcy wsparli ruch nazistowski, mając zarazem poczucie, że uzależniają od siebie Hitlera i faktyczną władzę w państwie będą mieć oni. Podobne nadzieje miał zresztą były kanclerz Rzeszy Franz von Papen, angażując się w pośredniczenie między prezydentem Hindenburgiem a Hitlerem, w celu zapewnienia temu ostatniemu funkcji kanclerza ( następnie został zastępcą Hitlera w rządzie ).

Następnym momentem w którym Heydrich okazał swą przydatność, a jednocześnie szczeblem w jego karierze była tzw. noc długich noży z 30 czerwca na 1 lipca 1934. Osobiście podpisał rozkazy egzekucji kierownictwa SA i innych prywatnych wrogów Hitlera. Niektóre wersje wydarzeń ( opis autorstwa Otto Strassera, brata zamordowanego na podstawie relacji wyższego oficera są, który miał w tamtych dniach służbę w głównej kwaterze SS w Berlinie i który kilka tygodni później uciekł za granicę ) wskazują, że własną ręką wraz z innym oficerem SS Theodorem Eicke ( późniejszym inspektorem obozów koncentracyjnych ) oddał wówczas śmiertelny strzał w plecy Gregora Strassera, byłego szefa organizacyjnego NSDAP, przywódcy opozycji wobec Hitlera od 1932 r. Po tym strzale Strasser został wrzucony do jednej cel w lochach budynku przy ul. Prinz Albert Strasse 8 – kwaterze głównej SS, gdzie rezydował także Heydrich, jako szef SD i RSHA. Więźniowie w sąsiednich celach zapamiętali, że podczas gdy konający Strasser rzęził jeszcze długo, dobiegł ich także głos Heydricha wołającego:
Jeszcze nie umarł? Niech się ta świnia wykrwawi!.

Podczas zajmowania Austrii i inkorporacji jej do Rzeszy w marcu 1938 r. Heydrich zorganizował pierwszą z Einsatzgruppen, które następnie instalowano we wszystkich następnych podbijanych krajach. Zadaniem tych Grup Operacyjnych było mordowanie przeciwników politycznych na zapleczu wojsk niemieckich. Grupy te będą odgrywać także zasadniczą rolę w likwidowaniu żydowsko-bolszewickich komisarzy, jak określały po ataku na ZSRR okólniki Himmlera i Heydricha radzieckich lokalnych działaczy państwowych .

Już kilka dni po ataku na ZSRR, 29 czerwca 1941 Heydrich wydał rozkaz, w którym polecał wszystkim tzw. Einsatzgruppen policji i służb bezpieczeństwa (tzn. SS i SD) wykorzystanie polskich kół antykomunistycznych i ich nastrojów antyżydowskich do oczyszczenia z Żydów terenów polskich nowo zdobytych na Sowietach. Miało to być zrobione tak, aby nie pozostał żaden ślad wskazujący na SS.

Kolejny test wierności to Kristallnacht 10-12 listopada 1938, kiedy odegrał jedną z głównych ról w zainicjowaniu i koordynacji pogromów antyżydowskich, łącznie z plądrowaniem sklepów i synagog. Pokryciem strat wysokości miliarda marek mieli się zająć sami Żydzi. Zapoczątkowało to kampanię, którą Heydrich określił jako usuwanie Żyda z gospodarki, kładąc nacisk na to, że zasadniczym problemem pozostaje przez cały czas to, aby Żyd wyniósł się z Niemiec. Z właściwą sobie dbałością o szczegóły powołał w tym celu 24 stycznia 1939 podległą sobie instytucję zajmującą się emigracją Żydów w nadziei, że w ciągu dziesięciu lat obywatele żydowskiego pochodzenia wyjadą wszyscy, co do jednego. Kierunkiem emigracji około 50 tys. Żydów była Palestyna. Heydrich z właściwą sobie perfidią, zadbał także o to, by emigrujący wykupili sobie prawo wyjazdu, oddając Centrali Emigracyjnej wszystkie kosztowności i cały majątek w zamian za prawo opuszczenia Rzeszy.
To wpadł na zrealizowany dopiero kilka lat później pomysł, by każdemu Żydowi pozostającemu w Niemczech zafundować jakiś znak rozpoznawczy. Jednak dopiero we wrześniu 1941 Hitler zdecydował o noszeniu przez nich żółtej gwiazdy. Na razie wolał być ostrożny, a jedynie Goering gustujący w blichtrze wykrzyknął radośnie: mundur!, co jednak spotkało się z dezaprobatą samego Heydricha.


Po raz kolejny Heydrich wykazał się pomysłowością, aranżując atak przebranych w mundury powstańców śląskich oficerów SS na niemiecką radiostację w Gliwicach 31 sierpnia 1939 o godz. 20.00. mimo że obecnie niektóre źródła twierdzą, że wbrew powszechnej opinii, atak ten połączony z serią innych podobnych prowokacji, nie stanowił pretekstu wywołania II wojny światowej, a jedynie miał zapobiec spełnieniu zobowiązań sojuszniczych przez Francję i Wielką Brytanię wobec Polski, którą Hitler chciał odizolować na arenie międzynarodowej także przy pomocy paktu ze Stalinem, to jednak zasadniczy cel tej operacji wydaje się oczywisty i zdradza nie tylko zaawansowane przygotowania do wywołania wojny, lecz także bezlitosny wyrafinowany cynizm głównego pomysłodawcy koordynatora akcji – na miejscu zastrzelono jedną z konserw ( określenie Heydricha ) - czyli jednego z więźniów obozów koncentracyjnych, którego znajdującego się w stanie snu pod wpływem zastrzyku usypiającego, podrzucono w polskim mundurze, by udowodnić udział Polaków w ataku.
Jeśli nawet w ślad za swoistym signum temporis - wyżej wymienioną i obecnie lansowaną na wikipedii teorią przyjąć, że początkowo celem Hitlera i jego paladynów nie było wywołanie konfliktu na skalę światową, należy zauważyć, że sprawy przybrały taki obrót i zdejmowanie z Hitlera i Heydricha zasadniczej odpowiedzialności za wywołanie tej wojny mija się z celem.

Cała ta koncepcja jest zresztą tak samo karkołomna, jak cała obecna polityka historyczna.
30 stycznia 1939 r., przemawiając w Reichstagu Hitler wypowiedział bardzo znamienne zdanie, którego fragment powtórzył pięciokrotnie: Gdyby międzynarodowej finansjerze żydowskiej w Europie i poza nią miało udać się jeszcze raz popchnąć narody do wojny światowej, rezultatem nie będzie bolszewizacja ziemi, a tym samym triumf żydostwa, lecz zniszczenie rasy żydowskiej w Europie.
Zniszczenie Polski było zaledwie preludium tego, co zaplanował, choć jego własne wypowiedzi zdradzają, że początkowo zamierzał działać etapami, doprowadzenie tej sprawy do końca traktując jako priorytet, zapewne jednak mając jedynie tę motywację, by o ile będzie to możliwe, nie wiązać się walką na kilku frontach. Najważniejszą rolę odgrywało dla niego propagandowe uzasadnienie konfliktu i znalezienie kozła ofiarnego, którego będzie się obciążać odpowiedzialnością za stopniową eskalację konfliktu – w początkowej fazie mieli to być przywódcy państwa polskiego, a gdy Rzeczpospolita stanie się już poligonem doświadczalnym i III Rzesza dokona jej podboju, dopiero wówczas należało jego zdaniem podjąć dalsze kroki.
22 sierpnia 1939 w obecności także Heydricha -częstego gościa w jego prywatnej rezydencji Obersalzberg, tak przedstawiał cele tej polityki po wylocie Ribbentropa do Moskwy:

Byłem przekonany, że Stalin nigdy nie zgodzi się na brytyjską ofertę… Rosja nie jest zainteresowana dalszym istnieniem Polski…Dymisja Litwinowa była decydująca. Była dla mnie jak wystrzał armatni obwieszczający zmianę stosunku Moskwy do mocarstw zachodnich… Teraz Polska jest w takiej sytuacji, o jaką mi chodziło…Teraz, gdy poczyniłem polityczne przygotowania, droga dla żołnierzy stoi otworem… Zniszczenie Polski jest na pierwszym planie. Zadaniem naszym jest zniszczenie żywych sił nieprzyjaciela, a nie dotarcie do określonej linii…Nawet gdyby wybuchła wojna na zachodzie, zniszczenie Polski musi być zasadniczym celem. Decydować się trzeba szybko z powodu pory roku…Dam już propagandzie powód dla uzasadnienia wybuchu wojny, mniejsza o to, czy wiarygodny czy nie…Nie miejcie litości!!! Bądźcie brutalni! …Najsilniejszy ma prawo za sobą… Stosujcie jak największą surowość.

Heydrich wyraźnie odczytał właściwie myśli Hitlera, dając mu powód dla uzasadnienia wybuchu wojny w postaci prowokacji gliwickiej.



Zwieńczeniem osiągnięć Heydricha było powierzenie mu przez Hitlera stanowiska Reichsprotektora Czech i Moraw 23 września 1941 r.

Na tym posterunku Reinhard Heydrich okazał się zarazem jednym ze sprytniejszych polityków populistycznych, na co wskazuje jego działalność po tym, gdy Hitler w 1941 r powierzył mu funkcję Reichsprotektora Czech i Moraw, koncentrując się na pozyskaniu miejscowej ludności poprzez zorganizowanie sieci stołówek i bezpłatnych wyjściówek na mecze i inne imprezy dla robotników i bezwzględne stosowanie kary śmierci zarówno wobec rodzimych, jak niemieckich spekulantów.
Po początkowej terapii szokowej w Protektoracie Heydrich zajął się stosowaniem metod kija i marchewki - polityką socjalną obliczoną na pozyskanie robotników dla rządów niemieckich przez płace i opiekę społeczną. W tym czasie nadal odgrywał ważną rolę w planowaniu kolonizacji okupowanych terenów wschodnich oraz w wielkich projektach budowy dróg, kolei i budynków komunalnych, które miały tam powstać, głównie przy wykorzystaniu robotników z obozów koncentracyjnych. Równocześnie przeprowadzał masowe egzekucje i aresztowania działaczy ruchu oporu, ważąc się na czyn którego nie dopuścił się nawet jego poprzednik – przeprowadzając uwięzienie opozycyjnego byłego premiera Eliasa i domagając się kilkakrotnie od Berlina zgody na jego egzekucję, na co jednak Hitler wyraził zgodę dopiero po tym, gdy Heydrich zginął w zamachu.

Jednym z ostatnich większych krwawych dokonań Heydricha było zorganizowanie 20 stycznia 1942 r. konferencji w willi Wansee pod Berlinem, na której usankcjonowano decyzję Hitlera o ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej i jej realizację na skalę przemysłową – konferencja nie oznaczała nowej polityki - zajmowały się tym np. Einsatzgruppen. - ale nadawała stosowanej już praktyce większą rangę, przyczyniając się także do rozłożenia odpowiedzialności za nią na większą liczbę decydentów.

27 maja 1942 r. dopełnił się jego własny los – trzech oficerów ruchu oporu, emisariuszy z Wielkiej Brytanii ostrzelało samochód Heydricha i wrzuciło bombę pod koła pojazdu. Reichsprotektor, który sprowokował taką sytuację jeżdżąc bez ochrony i uważając, że to nie sportowe, wykonał kolejny samobójczy gest wyskakując z wozu i angażując się w walkę. Ranny umierał przez osiem dni w wyniku gangreny. W odwecie za jego zabicie Hitler rozkazał zrównanie z ziemią wsi Lidice i Leżaki, sporą część ich mieszkańców wymordowano, a pozostałych wywieziono do obozów koncentracyjnych. Również Lina Heydrich zgłaszała własne propozycje zemsty.

Reperkusje tego zamachu trwały jeszcze w następnym roku. 8 września 1943 r. wykonano wyrok na przewiezionym do Berlina, aresztowanym jeszcze na polecenie Heydricha 24 kwietnia 1942 r. dziennikarzu Rudego Prava i wybitnym działaczu ruchu oporu, mającym przekonania komunistyczne, Juliuszu Fuciku, autorze zapisu więziennych przeżyć z celi śmierci przetłumaczonego potem na wiele języków, jako Reportaż spod szubienicy, będącego zarazem świadectwem godności i nonkonformizmu, jak też zachowania ludzkich uczuć w czasach pogardy dla jakichkolwiek wartości.


Julius Fucik


Walter Schellenberg, jego były podwładny i jeden z najbliższych współpracowników Heydricha, jako szef wywiadu zagranicznego SS już kilka lat po wojnie tak charakteryzował swojego dawnego szefa:

Kiedy już naprawdę poznałem Heydricha w latach późniejszych, mój pierwszy sąd o nim nie uległ zmianie. Ten człowiek był ukrytą osią, wokół której obracał się cały system nazistowski. Losy całego narodu pozostawały pod pośrednim wpływem tej potężnej osobowości. Górował zdecydowanie nad politycznymi rywalami i sprawował nad nimi władzę równą tej, jaką miał nad olbrzymią machiną policyjnego państwa.
Cechowała go niesamowita ambicja. Wydawało się, że w tej sforze wściekłych wilków pragnie udowodnić swoją wyższość nad innymi, przejąć przewodnictwo. Musiał być pierwszy, najlepszy we wszystkim, a środki nie grały tu roli- podstęp, zdrada czy przemoc. Pozbawiony jakichkolwiek skrupułów i obdarzony intelektem zimnym jak lód, potrafił być nieludzki do granic skrajnego okrucieństwa.

Opis ten można uzupełnić posługując się opinią brytyjskiego pisarza Alana Burgessa, który w swej powieści Siedmiu mężczyzn o świcie, poświęconej zamachowi na Heydricha, przedstawił następujący opis tej postaci:

Reinhard Heydrich nie był kimś, kogo zwykle określa się mianem normalnego człowieka. W puzzlach o nazwie człowiek zabrakło jakiegoś elementu; w labiryncie zwojów mózgowych pozostał jakiś pusty kanał; w zaczynie osobowości nie zadziałały drożdże, z których miało powstać właśnie to coś, co zwiemy pierwiastkiem ludzkim. Był on człowiekiem wyzutym ze współczucia, dobroci i litości, który kierował się bezwzględną ambicją, człowiekiem, który traktował tortury i szantaż jak codzienne rutynowe czynności, dla którego możliwe było wpędzenie w nędzę i wysłanie na śmierć milionów ludzi, i który mógł prowadzić buchalterię tej zbrodni, nie tracąc wiary we własne poczucie prawości.

To jak żyło małżeństwo Heydrichów i jak wyglądała sytuacja ich podwładnych robotników wskazuje, że opinie prawicowych ekstremistów, że narodowy socjalizm ma cokolwiek wspólnego z lewicowością, bazują jedynie na ich wyobraźni, tudzież przypisywaniu zbytniej wagi do populistycznych chwytów, stosowanych doraźnie i w celach propagandowych, w których sam Heydrich osiągał wprost mistrzostwo.

Helena Vovsowa, żyjąca była pracownica zamku Panenskie Brezany, gdzie mieszkał Heydrich z żoną, w wieku lat 16-17 miała okazję obserwować z bliska stosunek Liny Heydrich do podległych jej władzy robotników i do swojej własnej pozycji. Jeszcze, kiedy żył jej mąż, mierzący na własną głowę koronę Przemyślidów, pani na włościach zatoczyła ręką szeroki łuk, obejmujący całą okolicę, mówiąc do zgromadzonych gości: To wszystko moje.
W październiku 1942 r. na życzenie Liny sprowadzono do posiadłości 120 więźniów z obozu koncentracyjnego w Terezinie, których zadaniem było stworzenie na życzenie pani domu w okalającym zamek porządnym parku w stylu angielskim wijącego się meandrami strumienia,
a także działek pod uprawę owoców, warzyw i kwiatów. Więźniowie, w tym także Żydzi, mieszkali w nieludzkich warunkach w stajni obok zamku. Jeden z nich, Walter Grunwald wspominał:

byliśmy tam stłoczeni na bardzo małej przestrzeni. Wszelkiego robactwa było tam tyle, że nie mogliśmy zaznać spokoju, na jaki zasługiwaliśmy po nieludzkiej pracy wykonywanej po 14-18 godzin dziennie. Brakowało jedzenia. Porcje, jakie otrzymywaliśmy , odpowiadały racjom żywnościowym wydawanym na dodatkowe kartki dla pracujących w większym wymiarze godzin, a więc tylko porcjom dodatkowym [...] wszystkie te zarządzenia, czy to chodzi o długi czas pracy, nieludzkie traktowanie, czy też o stałe grożenie wysłaniem do Auschwitz w razie niewykonania obowiązków, itd., itd., wszystko to było dziełem tej Heydrichowej [...] często zdarzało się, że byliśmy wyzywani, na przykład « zejdź mi z drogi ty żydowska świnio» . Albo też opluwano nas, w czym chętnie uczestniczyły jej dzieci.

Nie ma w tym nic dziwnego – nie inaczej zachowywała się przecież gospodyni Wawelu ambitna i perfidna Brigitte Frank, żona Generalnego Gubernatora ziem polskich. Nie inną postawę przyjmował także pławiący się w luksusie i kradnący po całej Europie ( zresztą podobnie jak Hans Frank ) bezcenne dzieła sztuki uzależniony od narkotyków Goering. Życie codzienne dygnitarzy nazistowskich i ich żon, ich pogarda dla podległych swej władzy ludzi wskazuje bardzo dobitnie, jak niepoważnie traktowali oni rzekome socjalistyczne slogany, będące w rzeczywistości obliczoną na konkretny efekt i starannie dozowaną populistyczną polityką.

Wiadomo też, że jeden z pracujących w rezydencji robotników trafił do Auschwitz z polecenia Liny Heydrich ( podobny wyczyn miała także na koncie żona Hansa Franka ) , która potem po wojnie dbała o to, by oczyścić pamięć zmarłego męża, starając się o zapewnienie mu – o ironio – pośmiertnego statusu...poległego w wyniku zbrodni wojennej, w czym pomagali jej ci spośród prawników RFN, którzy pochodzili z dawnego nazistowskiego klucza. W myśl tej przewrotnej koncepcji Heydrich padł ofiarą inspirowanego przez obce państwo ( Wielką Brytanię ) mordu, po to by osłabić prestiżowo i militarnie Niemcy, jako konkurenta w wojennej rywalizacji.

Obecnie jeden z wnuków Heydricha, noszący imię po sławnym przodku Reinhard Beyer, pracownik kadry zarządzającej dystrybucją generatorów do elektrowni wiatrowych, pytany o ocenę zbrodni nazistowskich, zręcznie unika tematu, mówiąc, że nikt nie wie, co naprawdę robił jego dziadek. Heydrichowie nie są jedyną rodziną zbrodniarzy hitlerowskich czerpiących zyski z kapitalizmu. Innym przykładem są potomkowie Josefa Mengele, którzy są właścicielami dużej firmy zajmującej się produkcją maszyn rolniczych, a także koncernu farmaceutycznego, przez cały czas używając wydawałoby się skompromitowanego na zawsze nazwiska. Cóż wspomnieć o całych koncernach Siemens i Bayer doskonale obecnie prosperujących, które w czasie wojny oddawały usługi Hitlerowi angażując się w produkcję zbrojeniową przeznaczoną na cele wojenne.

poprzedninastępny komentarze