
2010-02-03 19:31:02
Biskup Tadeusz Pieronek, wciąż uznawany przez niektórych za "srebrne usta" czy "głos rozsądku" polskiego Episkopatu (jako jego były sekretarz generalny, rektor PAT czy wreszcie - przyjaciel i współpracownik Jana Pawła II) - od dłuższego już czasu ma zwyczaj wypowiadania się w faszyzującym stylu.

"Psy i szczury..."
To jest beton, na który nawet kwas solny nie pomoże! - tak oto w 2002 r. skomentował aktywistkę kobiecą i minister ds. równego statusu, Izabelę Jarugę-Nowacką. W 2007 r. postulaty lewicy - wstrzymania kolejnych dotacji z budżetu państwa na rzecz Kościoła (chodziło wtedy o Świątynię Opatrzności) - nazwał szczekaniem. Z kolei w 2008 r. pomysłodawców wprowadzenia refundacji środków antykoncepcyjnych czy edukacji seksualnej - również nie przebierając w słowach - określił psami i szczurami...
To tylko część z wielu podobnych "perełek" biskupa Pieronka...
"Oni, Żydzi..."
Media doniosły, że w rozmowie z katolickim portalem Pontifex.Roma, jaka ukazała się w niedzielę - 24 stycznia - krakowski biskup zabłysnął wypowiedzią, że - Szoah to taki żydowski wymysł (ściślej: inicjatywa / wynalazek - invenzione ebraica, za oryginalnym tekstem podanym przez PAP), można by równie dobrze mówić z taką samą mocą i ustanowić dzień pamięci także o licznych ofiarach komunizmu, prześladowanych katolikach i chrześcijanach. Podkreślał przy tym, że pamięć o Szoah jest - jego zdaniem - wykorzystywana instrumentalnie, jako broń propagandowa - w celu osiągnięcia nieuzasadnionych często korzyści.
Oni, Żydzi, mają dobrą prasę (...) i to sprzyja swego rodzaju arogancji, którą uważam za nie do zniesienia - perorował.
Przy okazji, biskup Pieronek skrytykował pasmo zbrodni współczesnego państwa Izrael przeciwko narodowi palestyńskiemu. Widząc zdjęcia muru nie sposób nie stwierdzić, że popełnia się kolosalną niesprawiedliwość wobec Palestyńczyków, którzy są traktowani jak zwierzęta, a ich prawa są co najmniej gwałcone.
W rozmowie z katolickim portalem, biskup Pieronek pomieszał nieliczne "ziarna" prawdy ze znacznie liczniejszymi "plewami" faszyzacji. Trafne uwagi na temat obecnej sytuacji Palestyńczyków, uatrakcyjnił "brunatniejącą" propagandą.
Szoah - jak było naprawdę?
Według dostępnych danych historycznych, Szoah - czy biskup Pieronek tego chce, czy nie - był planową i masowo zakrojoną zbrodnią nazistów, której główny cel stanowiła eksterminacja całego narodu żydowskiego (rozumianego jako grupa etniczna), w myśl zasady "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej". Jeszcze w "Mein Kampf" Hitler uznał Żydów za najniższych w hierarchii ras i narodów, wyznaczając tym samym kierunek Szoah.
Oczywiście, faktem jest, że naziści dążyli do eksterminacji również innych grup - według kryterium etnicznego, jak i politycznego. Byli to m.in. Romowie, elity narodów słowiańskich (samych zaś Słowian Hitler widział jako przyszłych "niewolników" Rzeszy), członkowie ruchu oporu, komuniści, pacyfiści czy geje. O nich wszystkich trzeba pamiętać, ale nie można jednocześnie zaprzeczać wiodącemu - wyznaczonemu jeszcze przez Hitlera - kierunkowi Szoah, twierdząc, że to żydowski wymysł (- inicjatywa / wynalazek). Z taką retoryką biskup Pieronek kwalifikuje się, co najwyżej, do występów na łamach "Naszego Dziennika" albo... "Szczerbca" / "Poznaj Żyda".
Dramat Palestyńczyków
Trudno natomiast nie zgodzić się z biskupem Pieronkiem, kiedy mówi o paśmie zbrodni współczesnego państwa Izrael przeciwko narodowi palestyńskiemu, i to przy jednoczesnym milczeniu większości opinii międzynarodowej. Niestety, ale sytuacja na Bliskim Wschodzie pokazuje, że człowiek - niezależnie od przynależności narodowej, a nawet doświadczeń historycznych - ma podłą naturę i może być równie dobrze ofiarą, jak i oprawcą (o ile mu się na to pozwoli)...
Część Żydów - z ofiar Szoah, zmieniła się w oprawców Palestyńczyków. Niedawne interwencje wojsk izraelskich w strefie Gazy w latach 2007-2009 - są tego dobitnym przykładem. Na naszych oczach, Izrael stał się 51. stanem USA, a dominację zyskała w nim - również faszyzująca! - prawica... Nie może to być jednak podstawą do takich nieuprawnionych uogólnień, jakie pozwolił sobie sformułować krakowski biskup.
Roszczeniowość Żydów?
Poza tym przypomnę, że to nie tylko – jak chce tego biskup Pieronek – Żydzi uprawiają propagandę w celu osiągnięcia nieuzasadnionych często korzyści. Faktem jest, że grupa przedstawicieli tego narodu wysuwa obecnie roszczenia reprywatyzacyjne. Ale to samo tyczy się chociażby grupy Polaków (by wymienić rodziny Branickich, Potockich, Czetwertyńskich) czy grupy Niemców (by wymienić Powiernictwo Pruskie) i znowu - nie może to być podstawą do generalizowania i szerzenia narodowościowych uprzedzeń. Z kolei sam biskup Pieronek, jak i jego "koledzy po fachu" bynajmniej nie "świecą" tutaj przykładem, ponieważ domagają się zwrotu coraz to nowych – nienależnych im często – majątków, o czym wyraźnie świadczy działalność Komisji Majątkowej. Chciałoby się rzec - "przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli"...
Zaznaczenia wymaga, że zwracanie - komukolwiek! - dawno utraconych majątków, zdobytych często dzięki niejasnym interesom i wyzyskowi, jest zwyczajnie pozbawione sensu.
Wybiórczość Pieronka
Przy okazji sączenia "jadu" przeciwko Żydom, biskup Pieronek "dyplomatycznie" przemilcza fakty dotyczące kolaboracji Watykanu z różnymi reżimami faszystowskimi (w tym z III Rzeszą) czy udzielania schronienia zbrodniarzom - już po upływie II w.św. - przez kościelnych hierarchów. Łatwo wskazuje winnych i poszkodowanych - tych pierwszych nie dostrzegając tylko po własnej stronie...
Trzeba powiedzieć "stop" kampanii oszczerstw krakowskiego biskupa, jak i cieniom faszyzacji - współcześnie odradzającym się po różnych, nieraz zaskakujących!, "stronach barykady" (zarówno po tej kościelnej, jak i po tej niemieckiej, polskiej, amerykańskiej czy izraelskiej)!
PS. Po wzburzeniu, jakie wywołały słowa biskupa Pieronka, początkowo zaprzeczał (prawdopodobnie ze względu na - przypadające pod koniec stycznia - obchody 65. rocznicy wyzwolenia Auschwitz), jakoby je wypowiedział, ale już po tygodniu musiał przyznać, że są jednak jego. Czy hierarsze Kościoła - uznającego się za depozytariusza "najwyższej prawdy" - przystoi kłamać? Swoją drogą, podobno gdzieś napisano - "nie mów fałszywego świadectwa przeciwko bliźniemu swemu", ale czy ktoś jeszcze o tym pamięta?





