Komentarze czytelników portalu lewica.pl Komentarze czytelników portalu lewica.pl

Przejdź do menu

Komentowany tekst

Stracone dekady lewicy. Polemika z Piotrem Kuligowskim

Komentarze

Dodaj komentarz

Zabawne,

jak wiele ciekawostek dowiedziałem się o sobie z tekstu Jakubowskiego.
Ku mojemu zdumieniu odkryłem, że jestem anarchistą, który wierzy zarówno w filantropię, jak i socjaldemokratyczne reformy. Aż dziw, że taki twór mógł się komukolwiek uroić. :-)
Dowiedziałem się też o tym, co czytam, a czego nie czytam.
Gratuluję zatem autorowi przenikliwego zanalizowania mojej osobowości i talentu przenikania cudzych myśli.
Jeśli jednak owych zdolności Jakubowski nie posiada, to pozostaje mi pogratulować niebanalnej fantazji.
Rewolucja najwidoczniej zbliża się wielkimi krokami.

autor: Piotr Kuligowski, data nadania: 2011-01-10 18:05:31, suma postów tego autora: 620

...

Pragnę również zauważyć, że czytanie danej publikacji nie oznacza automatycznie zgody z tezami jej autora.
Nic tu nie pomogą komunistyczne zaklęcia o konieczności studiowania "klasyków".

autor: Piotr Kuligowski, data nadania: 2011-01-10 18:07:04, suma postów tego autora: 620

KONSTRUKCJA PROPAGANDOWA

Gdyby chodziło tylko przepoczwarzanie się podlotka-"marksisty" w dojrzałego bielinka kapustnika nie byłoby o czym mówić. Dla lewicy to żadna strata. Chodzi jednak o coś znacznie poważniejszego od straty przyjaciela "socjalistów XXI wieku". Ewolucja "socjalistycznego narybku" wpisuje się w szersze procesy, których Dawid Jakubowski zdaje się nie zauważa, lub zwyczajnie bagatelizuje i nie pojmuje ich znaczenia.
Tymczasem, jak wskazuje Jakub Majmurek "Lewica polityczna wszystkich nurtów i odcieni raczej nie może dziś, u progu drugiej dekady XXI wieku, spojrzeć wstecz na ostatnie dziesięć lat z optymizmem i zadowoleniem. Widok prawie wszystkich frontów, na większości kontynentów nastraja w przeważającej mierze pesymistycznie, za wyjątkiem BYĆ MOŻE [nasze podkreślenie] Ameryki Łacińskiej, która w ostatniej dekadzie była jedynym miejscem na świecie, gdzie lewica mogła pochwalić się autentycznymi, budzącymi nadzieję na przyszłość sukcesami.
Z drugiej strony południowoamerykański zwrot na lewo dostarczył jak dotąd dużo mniej, niż na to liczono, a kierunek rozwoju lewicowego eksperymentu w takich miejscach jak Wenezuela może budzić uzasadnione wątpliwości."

W tej sytuacji każda konstrukcja może się zawalić, nawet wyważona przez Jakuba Majmurka:
"Lewicowy zwrot na kontynencie południowoamerykańskim. Tu rzeczywiście polityka wyglądała najbardziej obiecująco. Z jednej strony łagodnie socjaldemokratyczny eksperyment w Brazylii, przynoszący rzeczywiście świetne wyniki ekonomiczne i całkiem przyzwoite społeczne, z drugiej polityka rewolucji boliwariańskiej takich polityków jak Morales, Correa, czy Chávez. Dzięki nim w społeczeństwach latynoamerykańskich - być może tylko na pewien czas - radykalnie zmieniły się relacje władzy, nastąpiło wielkie upodmiotowienie grup dotychczas wykluczonych i pewien transfer bogactwa w ich stronę (przede wszystkim pod postacią programów socjalnych). Choć ze względu na odmienność specyfiki społecznej rozwiązania boliwariańskie nie przystają do realiów europejskiej lewicy, to na pewno ma ona nam wiele do powiedzenia w kwestii nowych form organizacji i działania. Z drugiej strony nie da się nie zauważyć, że zwłaszcza w Wenezueli eksperyment boliwariański znajduje się w impasie. Okres, gdy Chávez finansował ambitne programy socjalne z pieniędzy płynących z absurdalnie wysokich cen ropy na rynkach światowych (bez konieczności naprawdę poważnego sięgania do kieszeni krajowej oligarchii) skończył się i nie widać, by rząd Wenezueli wiedział co robić dalej. Niestety Chávez nie jest w stanie powściągnąć swoich autorytarnych aspiracji. Zamiast odejść, pokazując siłę ruchu społecznego, jaki go wyniósł do władzy, trzyma się uparcie stanowiska, ze szkodą dla własnego, długoterminowego projektu politycznego."

Taka konstrukcja propagandowa, jak "SOCJALIZM XXI WIEKU", z socjalizmem niewiele ma wspólnego.
Wszystko wiąże ją z "propagandą sukcesu".
Skoro "SOCJALIZM XXI WIEKU" uznaje za niedogmatyczną wizję marksistowską "Inprekor" pismo Biura Wykonawczego IV Międzynarodówki (mandeliści), to co się dziwić, że za obiecujących marksistów uchodzić mogą nawet uczniowie i osoby mało rozgarnięte w marksizmie, czy wręcz nierozgarnięte.

autor: BB, data nadania: 2011-01-10 21:19:05, suma postów tego autora: 4605

BB

Dany przekaz polityczny jest wartościowy wtedy, kiedy jest tak prosty, jak to tylko możliwe.
Skoro jestem zbyt ciemny, głupi i nierozgarnięty, by pojąć skomplikowane zagadnienia myśli marksistowsko-leninowskiej, to tym bardziej nie mam zamiaru się z nią identyfikować.

autor: Piotr Kuligowski, data nadania: 2011-01-10 21:33:40, suma postów tego autora: 620

Moje gratulacje dla autora

"Najwyraźniej ceną nie pogłębionej w swoim krytycyzmie analizy zastąpionej fascynacją rozmachem pewnych zjawisk i braniem tez wokół nich zbudowanych na wiarę, jest apostazja, choć miejmy nadzieję nie na zawsze."

Otóż i cały Kuligowski

autor: warchlak, data nadania: 2011-01-10 22:39:43, suma postów tego autora: 151

INFANTYLNA LEWICA

Jeszcze by tego brakowało, gdybyśmy pletli takie banialuki, jak Dawid Jakubowski:
"Warto by Piotr Kuligowski zapoznał się z analizą zawartą w pracy jednego z blogerów lewica.pl Artura Banaszewskiego p.t. 'Szanse dla socjalizmu w XXI w' pozwalającą spojrzeć z perspektywy konsekwentnie marksistowskiej na rzeczywistość, jaką ona jest, przy wykazaniu na podstawie faktów, gdzie toczy się linia konfliktu cywilizacyjnego, którego Piotr zdaje się nie zauważać".
Lub takie: "Twoim tekstem Arturze, uważam, że powinni się zapoznać ze zrozumieniem przedstawiciele wszystkich odcieni lewicy, gdyż nie tworząc mitów czy dogmatów i nie szukając żadnych zastępczych tematów przedstawia on fakty i moim zdaniem pokazuje drogę jaką powinna pójść lewica, czyli w pierwszej kolejności oparcie na metodologii naukowej, wyłożonej zresztą przez Ciebie w niezwykle spójny, przejrzysty i zrozumiały sposób."
I wciskali alterglobalistyczny i socjaldemokratyczny kit - w rodzaju "podatku Tobina".

Pretensje możecie zgłosić "przedewszystkim" do rodziców i nauczycieli, również tych politycznych. Waszej winy w tym za grosz, bo jak dowodzi Slavoj Żiżek w zasadzie cała lewica dziś jest infantylna. A to już dramat, a raczej tragifarsa.

autor: BB, data nadania: 2011-01-10 23:09:17, suma postów tego autora: 4605

...

Dawidzie i kogo ty byś chciał tym tekstem przekonać. tak nie przekonasz nawet przekonanych. mnóstwo tu rożnych szczególików a mało meritum.

a twierdzenie że Piotr Kuligowski jest anarchista rzeczywiście zabawne. Dawidzie Piotr jest po prostu socjaldemokratom "prawdziwym" oczywiście, tylko już nie socjaldemokratą XXI wieku

autor: yoda, data nadania: 2011-01-11 18:35:36, suma postów tego autora: 141

Typowa ewolucja

Osobiście nie żywiłbym nadziei i nie przywiązywałbym specjalnej wagi do takich powrotów.

Zarówno takie odejścia jak i ponowne "nawrócenia" są tak samo mało znaczące.

Ewolucja takich postaw jest raczej dość typowa.

Zaczyna się zwykle w gimnazjalnym lub licealnym wieku od akcesji do radykalno-lewicowych portali, zwłaszcza trockistowskich lub/oraz aktywności forumowej, gdzie fajnie i wygodnie jest posługiwać się argumentacją marksistowską do krytyki wszelkich możliwych oponentów, zwłaszcza jeśli takie fora tworzone są przez macierzysty portal. Dość pobieżne zapoznanie się z tekstami Marksa czy opracowaniami pozwala zauważyć, że krytyka wywodząca się z tego nurtu ideologicznego odnosi się do prawie wszystkich innych nurtów czy światopoglądów, a równocześnie pozwala unikać zajmowania stanowiska czy dokonywania rozstrzygnięć w wielu szczegółowych sprawach bieżącej polityki, ponieważ tym światem rządzą opcje opozycyjnych względem marksizmu nurtów. Jest to więc dla nastolatka kusząca propozycja, tym bardziej jeśli potrafi wyznaczyć jedyną perspektywę realizacji humanistyczne wartości, które wyznaje. Kłopot jednak się pojawia wtedy, gdy takich rozstrzygnięć trzeba dokonać np. w dyskusjach na forach, w których biorą bardziej zaawansowani użytkownicy na podstawie znajomości tekstów klasyków. Nie można tam zaimponować rzuceniem haseł, lecz trzeba co nieco popisać się wiedzą, a poza tym wygłoszona opinia może być poddana krytyce i pozostawić negatywne konsekwencje lub zostać zignorowana z podobnymi skutkami. Nie łatwo więc zdobyć tam aplauz a wartość merytoryczna dyskutanta może zostać szybko oceniona. I wtedy zwykle zaczyna się początek metamorfozy. Szczególnie, jeśli towarzyszą temu takie okoliczności jak rozpad redakcji własnego portalu, ustawy kagańcowe ograniczające wolność wypowiedzi, czasami wpływ kiepskich nauczycieli ze szkoły średniej, rozpoczęcie studiów oraz zetknięcie się z reakcyjną kadrą profesorską lub zwykłą modą na antykomunizm na uczelniach.

Ta metamorfoza może przebiegać dwoma drogami. Pierwsza to tworzenie kolejnej sekty, nawet na podstawie doprowadzonych do absurdu niektórych tez marksistowskich oraz poprzez zajęcie pewnej niezagospodarowanej niszy w przestrzeni medialnej - internecie, np. słabo znanego nurtu wywodzącego się z marksizmu. Źródło tego trendu jest to samo - chęć autopromocji przez osobny portal i identyfikacji z jakimś wąskim środowiskiem. Można więc powiedzieć, że internetowe nadsekciarstwo marksistowskich tendencji - a więc występowanie wielu odrębnych środowisk nie wynikających z faktycznych, merytorycznych różnic związanych z interpretacją tez Marksa i jego następców oraz historycznych doświadczeń w różnych częściach świata - wynika z młodzieńczej chęci prezentacji lub jej odpowiada, przekonania o swojej ważności, nieomylności (pomimo zasadnych krytyk) lub chęci identyfikacji z jakąś najlepiej podziwianą lub percypowaną grupą. Drugi, dość typowy szablon to przyjęcie poglądów socjaldemokratycznych, tak czy inaczej maskowanych, co z kolei jest wygodne, bo i legalne i mogące liczyć na przychylność środowiska akademickiego, zwłaszcza jeśli równocześnie deklaruje się swój antykomunizm. A w każdym bądź razie pozwalające na nieskrępowaną publikację, choćby nawet niewiele się miało do powiedzenia. Umożliwia tworzenie własnych tekstów bez zaznajamianie się z literaturą niepopularnego nurtu do czasu zapoznania się z nią kiedykolwiek bądź też nigdy. Akcesja do oficjalnie działających partii zwykle wtedy nie jest brana pod uwagę, bo te wymagają podporządkowanej pracy, konkretnych efektów, bądź po prostu są zamknięte na takich kandydatów, poza tym podlegają publicznej krytyce. Jednak po ukończeniu studiów tego typu wcześniejsza działalność publicystyczna raczej nie stanowi bariery do ewentualnego członkostwa. To może być z kolei początkiem kolejnego przeobrażenia.

Marksizm w tym drugim wariancie metamorfozy nie jest oczywiście trendy. Nie potrafi bowiem sformułować prostego, wartościowego przekazu politycznego typu: "Polska jest najważniejsza", "Zgoda buduje", "Nie o take Polske walczylyśmy", "200 milionów dla każdego", "Każda Polka wybiera Olka". Nie pozwala zabłysnąć tego typu prostymi receptami. Poza tym skuteczność działania środowiska marksistowskiego, jeśli ma ambicje polityczne, wymaga pracy podporządkowanej i to zwykle nie opierającej się tylko na działalności publicystycznej.

Wartościowym marksistą trudno jest zostać w młodym wieku. Duże znaczenie mają wybory, bądź wykonywana praca po zakończeniu studiów. Czasem może to ułatwiać pochodzenie lub identyfikacja klasowa. Natomiast powroty wynikające z mód intelektualnych mają takąż wartość jak i młodzieńcze odloty, a jeśli są naznaczone piętnem przeszłości, wtedy są raczej mało prawdopodobne.


autor: RR, data nadania: 2011-01-12 00:40:27, suma postów tego autora: 146

ZBITKI PROPAGANDOWE

Możemy się w zasadzie zgodzić z argumentami RR. Naszym zdaniem trudno tu w ogóle mówić o marksizmie, jeśli już to o raczkującym.
W przypadku grupek trockistowskich i posttrockistowskich "rewolucyjny marksizm" jest przecież niejako synonimem trockizmu, immanentną cechą, przypisaną mu w ramach autopromocji. W propagandzie trockistowskiej określenia "rewolucyjny marksista" i trockista często są wymienne.
Podobne zbitki myślowe funkcjonują również w poststalinowskim i postmaoistowskim ruchu komunistycznym. W tym przypadku marksizm stosuje się wymiennie z "komunizmem" i marksizmem-leninizmem.

autor: BB, data nadania: 2011-01-12 09:38:04, suma postów tego autora: 4605

Może ma Pan rację panie RR, a może nie....

Wszystko zależy od tego, co ma Pan do zaoferowania tym młodym ludziom w sferze praktycznej, bez znajomości klasyków i ich naśladownictwa bądź odrzucenia.
Normalny tok rozwoju jest taki, że za młodu pragniemy równości
i dobrobytu dla wszystkich a z powodu słabej znajomości historii, przypisujemy te cele komunistom, na podstawie jedynie ich deklaracji.
W miarę dorastania zauważają, że deklaracje marksistów są puste i jeśli ktoś na rewolucji zyska, to jedynie przywódcy.
Ta konstatacja prowadzi ich do socjaldemokracji lub nawet na prawicę.
Gdyby jednak potrafił Pan , do spółki z takim na przykład
pp. BB, sformułować jasno cele i sposoby działania, to być może, nie nie odeszliby od marksizmu.
Tyle teorii - ja osobiście uważam, że marksiści nie formułują nowej strategii, bo po prostu nie ma dla niej miejsca we współczesnym świecie, pomimo istniejącej rażącej niesprawiedliwości społecznej.

autor: tarak, data nadania: 2012-09-06 21:47:05, suma postów tego autora: 2809

Dodaj komentarz