Komentarze czytelników portalu lewica.pl Komentarze czytelników portalu lewica.pl

Przejdź do menu

Komentowany tekst

Michał : Tow. Iwanowowi i tow. Rakulskiemu w odpowiedzi

Komentarze

Dodaj komentarz

Ale

Ale wam się nudzi. Nie macie już z kim dyskutować, tylko z największą bandą psychopatów na lewicy radykalnej?

autor: Ostap_Bender, data nadania: 2011-10-16 23:12:09, suma postów tego autora: 1002

WTF?

Banda kanapowych "myślicieli"......

"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."
Stanisław Lem

autor: tymas, data nadania: 2011-10-17 00:22:58, suma postów tego autora: 330

Dlaczego psychopatów?


Bardzo mili, bezkompromisowi ludzie. Ja chętnie bym ich uzbroił :D

autor: bullshit.detector, data nadania: 2011-10-17 01:28:50, suma postów tego autora: 213

Polemika psychiatryczna

Nie widzę nic złego w wyśmiewaniu poglądów innych, zwłaszcza jeśli są to i maoiści i trockiści, ale jestem bardzo przeciwny temu kloacznemu stylowi komentarzy, który stał się ostatnio bardzo modny, a który polega na stawianiu temu, z którego poglądami się nie zgadzamy, diagnozy psychiatrycznej. Epitety "psychopaci" itp. sprawiają, że nawet maoiści o poglądach ekstragłupich, mają moją sympatię.

To samo było z Palikotem, do którego zapałałem umiarkowaną sympatią dopiero po nagonce mediów, od lewicy.pl po tvn.

Każdy może mieć własne poglądy. Olbrzymia większość społeczeństwa, od skrajnej lewicy do skrajnej prawicy, ma poglądy idiotyczne. Jednak wiem, że do postawienia diagnozy psychiatrycznej trzeba czegoś więcej niż głupich poglądów.

autor: szyderca, data nadania: 2011-10-17 08:33:03, suma postów tego autora: 140

@bullshit.detector

Świetnie! W międzyczasie dokonaliby rozłamu i sami się wystrzelali

autor: cham_ze_wsi, data nadania: 2011-10-17 11:30:23, suma postów tego autora: 33

*

Odpowiedź maoistów była jednak dłuższa niż wydaje się po treści zamieszczonego tekstu, więc wniosek, że oponenci nie mieli argumentów i się czepiali tylko błędów językowych jest bardzo przesadzona.

autor: Martin, data nadania: 2011-10-17 16:03:36, suma postów tego autora: 30

Ludzie mają rozmaite hobby.

jw.

autor: o. Tempora O'Mores, data nadania: 2011-10-17 21:25:46, suma postów tego autora: 327

!!!

Nie pobijcie się tylko, bo z kanapy spadniecie, chłopcy.

autor: xionc_fil, data nadania: 2011-10-17 21:43:59, suma postów tego autora: 63

PODZIWIAMY REFLEX REDAKCJI LEWICA.PL

i usunięcie dwóch wpisów blogowych trzecioświatowych maoistów przedstawionych przez D. Jakubowskiego.
WSZYSTKIEGO POD DYWAN SIĘ NIE ZAMIECIE.

autor: BB, data nadania: 2011-10-21 20:32:25, suma postów tego autora: 4605

Szanowny kolego BB

Tak się składa, że "trzecioświatowi" maoiści wkradli się na skrzynkę e-mailową Dawida Jakubowskiego i wysłali do kilku osób (w tym do mnie) anons erotyczny (rzekomo napisany przez D. Jakubowskiego) wraz z załączonymi zdjęciami... penisa. Wobec czego, teksty Rakulskiego i Iwanowa zostały ukryte do wyjaśnienia sprawy.

autor: Michał Siemiński, data nadania: 2011-10-21 20:47:53, suma postów tego autora: 11

A co tu wyjaśniać?

I co ma jedno do drugiego? Skoro już Jakubowski zdecydował się na upublicznienie polemik, to pozwólcie doprowadzić sprawę do końca.
Nie bierzecie pod uwagę, że im właśnie o to chodzi by przerwać dyskusję, która nie układa się po ich myśli?
Niby po co to robią?

autor: BB, data nadania: 2011-10-21 21:04:56, suma postów tego autora: 4605

streszczenie

Dla tych, którym nie chce się czytać tych wypocin, przedstawiam historyjkę, która genialnie opisuje teksty tow. jakubowskiego:



I was walking across a bridge one day, and I saw a man standing on the edge, about to jump off. So I ran over and said 'Stop! don't do it!'

'Why shouldn't I?' he said.

I said, 'Well, there's so much to live for!'

He said, 'Like what?'

I said, 'Well...are you religious or atheist?'

He said, 'Religious.'

I said, 'Me too!

Are you Christian or Buddhist?'

He said, 'Christian.'

I said, 'Me too!

Are you Catholic or Protestant?'

He said, 'Protestant.'

I said, 'Me too! Are you Episcopalian or Baptist?'

He said, 'Baptist!'

I said, 'Wow! Me too! Are you Baptist Church of God or Baptist Church of the Lord?'

He said, 'Baptist Church of God!'

I said, 'Me too! Are you original Baptist Church of God, or are you reformed Baptist Church of God?'

He said, 'Reformed Baptist Church of God!'

I said, 'Me too! Are you Reformed Baptist Church of God, Reformation of 1879, or Reformed Baptist Church of God, Reformation of 1915?'

He said, 'Reformed Baptist Church of God, Reformation of 1915!'

I said, 'Die, heretic scum,' and pushed him off.

autor: cham_ze_wsi, data nadania: 2011-10-22 03:57:28, suma postów tego autora: 33

---

W poprzednim komentarzu się zagalopowałem. Nie ma pewności, że zrobili to maoiści. W każdym razie, są jedynymi i najbardziej prawdopodobnymi podejrzanymi. A teksty ukryte - do wyjaśnienia.

autor: Michał Siemiński, data nadania: 2011-10-22 09:31:57, suma postów tego autora: 11

Przywróćcie komentarze

Maoiści od kilku dni głowią się nad odpowiedzią.
Prawidłowa teoria rewolucyjna to niezbędny warunek poprawnej praktyki rewolucyjnej. Nie wypracujesz poprawnej teorii, bez walki ideologicznej w ruchu komunistycznym.
Niech dyskusja toczy się dalej, z korzyścią dla polskiego i międzynarodowego ruchu komunistycznego.

autor: Bartek, data nadania: 2011-10-22 16:07:14, suma postów tego autora: 2550

POPIERAMY

Bartka!

autor: BB, data nadania: 2011-10-23 11:32:26, suma postów tego autora: 4605

*

To haniebne zniżać się do dokonywania włamań na konta pocztowe i inne dokonując tak infantylnych prowokacji.

autor: Martin, data nadania: 2011-10-23 21:52:26, suma postów tego autora: 30

Dowody?

A jaka jest pewność, że zrobili to maoiści? Michał Siemiński był wyraźnie gorszy w tej polemice, więc fakt usunięcia ich tekstów wydaje mi się prowokacją, ale ze strony Siemińskiego. Za wygodne to wszystko. Ja osobiście powątpiewam w to, że jakiekolwiek maile z penisem istnieją. Wszystko to jest grubymi nićmi szyte.

autor: szyderca, data nadania: 2011-10-23 22:10:19, suma postów tego autora: 140

ŻĄDAMY

przywrócenia także naszych komentarzy.

autor: BB, data nadania: 2011-10-23 22:31:40, suma postów tego autora: 4605

Bez jaj z tym penisem

Dawać komentarze!

autor: Bartek, data nadania: 2011-10-24 09:50:32, suma postów tego autora: 2550

---

Napisałem już do tow. Jakubowskiego, aby przywrócił teksty.

autor: Michał Siemiński, data nadania: 2011-10-24 15:16:31, suma postów tego autora: 11

Wyciszanie polemiki

Coś się Jakubowskiemu nie śpieszy. Maoiści odpowiedzieli ostatni (http://trzeciswiat.wordpress.com/2011/10/20/michal-rakulski-o-zlym-stalinie-dobrym-castro-i-podlym-pol-pocie/), więc potwierdza się to, co przypuszczałem - to trockiści wyciszają polemikę na podstawie absurdalnych "zarzutów" (zdjęcia penisa? mogliście wymyślić coś lepszego towarzyszu Siemiński)

autor: szyderca, data nadania: 2011-10-25 12:13:01, suma postów tego autora: 140

Po Czterech weselach i pogrzebie...grobowa cisza.

Niezupełnie szyderco. Teraz ruch należy do maoistów.

CZTERY WESELA I… POGRZEB
Opublikowano 19 października 2011, autor: EB

Od tego czasu nastała grobowa cisza.







Wesele pierwsze

"… tylko siła robocza wydatkowana w sposób wartościotwórczy może być wyzyskiwana, lecz nie mówimy, że musi. Siła robocza zachodnich robotników – tworzy wartość, lecz nie tworzy wartości dodatkowej…"

Nie ma żadnego powodu, aby twierdzić, iż nie są wyzyskiwani pracownicy zatrudnieni nieprodukcyjnie. Wyzysk służby domowej może być większy nawet niż wyzysk robotnika. Kwestia pracy produkcyjnej dotyczy nieco innego zagadnienia. Kapitalizm komercjalizuje stopniowo i konsekwentnie wszystkie stosunki międzyludzkie, wtłaczając je - w postaci systemu pracy najemnej - w ramy stosunku między kapitalistą a robotnikiem, chociaż jest to raczej Prokrustowe łoże. Ze względu na tę postępującą komercjalizację, pracownicy stają się siłą roboczą, której wartość jest określona na podstawie zależności podanych przez Marksa w „Kapitale”. Nie muszą przy tym wykonywać pracy produkcyjnej, aby móc ustalić wartość ich siły roboczej.

„…wartość dodatkowa jest ściśle związana z płacą roboczą, która w kapitalizmie ‘powinna’ nie odpowiadać wartości wydatkowanej przez robotnika siły roboczej. Podobnie rzecz się ma przecież z cenami każdego innego towaru. Towar, który określony jest ilością włożonej weń pracy – trafia na rynek, gdzie jego cena rynkowa jest albo wyższa, albo niższa od jego wartości.”

Jest to twierdzenie, które dość gruntownie rewiduje poglądy Marksa w tej kwestii. Otóż Marks twierdził, iż wymiana między robotnikiem a kapitalistą opiera się na zasadzie ekwiwalentności. Wartość dodatkowa (a tym bardziej zysk) bynajmniej nie powstają z „niepełnego” opłacenia przez kapitalistę wartości siły roboczej. Kapitalista jak najbardziej opłaca pełną wartość siły roboczej zatrudnionego przez siebie robotnika. A jednak ma miejsce powstawanie wartości dodatkowej. Tę właśnie „tajemnicę” rozwiązał Marks w swoim dziele stanowiącym krytykę ekonomii burżuazyjnej, która sprawę stawiała właśnie w taki sposób, jak Rakulski, wywodząc zysk (wartość dodatkową) z nieopłaconej wartości sprzedanego towaru.

Cały ten powtórzony po 150 latach mętlik powstaje z użycia przez Rakulskiego burżuazyjnego określenia „wartość wydatkowanej przez robotnika siły roboczej”. Według Marksa, robotnik, podobnie jak każdy inny towar, przenosi na produkt wartość swojej siły roboczej. Siła robocza nie ma cudownej mocy oddzielania się od swego nosiciela, co sprawia, że robotnik nie może „wydatkować” cząstki swojej siły roboczej, zależnie od swojego widzimisię. Siła robocza przejawia się w działaniu, a tym działaniem jest praca. Burżuazyjni ekonomiści twierdzą więc, że robotnikowi płaci się za wydatkowaną przezeń pracę. Na tym opiera się argument o „sprawiedliwej” cenie za pracę dostarczaną przez robotnika.

Tymczasem Marks twierdzi, że robotnik sprzedaje nie swoją pracę, ale swoją siłę roboczą, czyli swą dyspozycyjność do pracy przez określoną umownie w wolnym kontrakcie ilość czasu. Wartość siły roboczej to wartość dóbr koniecznych dla jej odtworzenia na poziomie „normalnym”, czyli przyjętym dla danej grupy społecznej, w danym społeczeństwie. Kapitalista przechwytuje to, co przekracza ów „normalny” poziom utrzymania swych robotników. To właśnie jest wartość dodatkowa, a nie to, co kapitalista urwie z „wartości siły roboczej”.

Stąd bierze się nie mniej cudaczny w obrębie marksizmu pomysł naszego autora, który utrzymuje, iż zachodni robotnicy nie tworzą wartości dodatkowej, ponieważ aby powstała wartość dodatkowa, płaca robocza powinna być mniejsza niż wydatek siły roboczej, czyli musi zachodzić wymiana nieekwiwalentna!

Na tę kwestię zwracaliśmy już uwagę w naszym poprzednim komentarzu do tekstu Iwanowa i Rakulskiego, ale, jak widać, niezrozumienie koncepcji Marksa w kwestii rozumienia siły roboczej jako towaru (oraz towaru w ogóle) jest główną przyczyną błędu, jaki popełniają.

Moglibyśmy sądzić, że może nietrafnie interpretujemy myśl Rakulskiego, ale teza ta jest powtarzana kilkakrotnie w tekście, w różnych wariantach: „Towar, który określony jest ilością włożonej weń pracy – trafia na rynek, gdzie jego cena rynkowa jest albo wyższa, albo niższa od jego wartości.”

Pomijamy nieścisłość – powinno być: „towar, którego wartość określona jest ilością czasu pracy włożonego weń…” Pomijając tę nieścisłość, mamy twierdzenie: cena rynkowa danego towaru może być wyższa lub niższa od jego wartości. To prawda. Ale dlaczego? To wynika już z mechanizmów rynkowych, z gry popytu i podaży, a nie z ilości „pracy włożonej w towar”.

Sprawa ma znaczenie, ponieważ siła robocza jest towarem i na tej analogii „trzecioświatowcy” wyciągają wnioski nt. przepłacania siły roboczej w Pierwszym Świecie. Otóż, jeśli popyt towaru przewyższa jego podaż, wtedy następuje spadek wartości owego towaru. Tak samo z siłą roboczą. Wzrost liczebny klasy robotniczej, także w Trzecim Świecie, powoduje na globalnym rynku pracy spadek wartości towaru, jakim jest siła robocza, wszędzie, zarówno w Pierwszym, jak i w Trzecim Świecie.

Mamy więc do czynienia z dwiema przeciwstawnymi tendencjami: (a) wzrostem wartości siły roboczej wynika z rozwoju gospodarczego i z poszerzenia się koszyka dóbr niezbędnych dla odtworzenia siły roboczej na poziomie przyjętym w danym społeczeństwie i (b) spadkiem wartości siły roboczej spowodowanym zwiększaniem się rezerwowej armii pracy. Która tendencja przeważa, to zależy od różnych czynników, w tym nie bez znaczenia jest czynnik walki klasowej.

Wesele drugie

„Płace robotników… wzrosły nieproporcjonalnie co do wzrostu niebotycznych zysków imperializmu, ale tym samym stały się nieproporcjonalne co do wartości siły roboczej tychże robotników z krajów imperialistycznych, która to wartość spadła wraz ze spadkiem intensywności ich pracy.”

Twierdzenie to jest nielogiczne z punktu widzenia marksizmu, ale Rakulski dalej wyjaśnia o co mu idzie, przytaczając cytat z Kautskiego. Wbrew sugestii naszego autora, nie odsądzamy Kautskiego od czci i wiary, co więcej – najzupełniej zgadzamy się z przytoczonym cytatem, z tym, że… uważamy, iż nie ma on zastosowania do bronionej przez Rakulskiego tezy. Kautsky pisze: „Wydajność pracy wywiera, rzez jasna, wpływ na masę produktów wytwarzanych w określonej jednostce czasu, ale nie na wielkość wartości tej masy produktów.” To jest absolutnie słuszne. Skoro więc „siła robocza jest taka, jak każdy inny towar”, to Rakulski wyciąga wniosek, że „wraz z rozwojem wydajności pracy zmniejszałaby się wartość siły roboczej”. Tak jest, ale w odniesieniu do sytuacji, kiedy ta wydajność pracy dotyczy produktów wchodzących w skład koszyka dóbr potrzebnych do reprodukcji siły roboczej i to bez uwzględniania poszerzania się tego koszyka w miarę wzrostu poziomu życia społeczeństwa.
Mamy tu jednak do czynienia z błędem, na który wskazywaliśmy już przy okazji „pierwszego wesela”, błędnej definicji siły roboczej. Wartości siły roboczej Rakulski uparcie upatruje w wartości „pracy” włożonej przez robotnika w produkt – tak jak to wmawia nam ekonomia klasyczna, mówiąca o czynnikach produkcji, które na równi przyczyniają się do tworzenia wartości towaru, a zysk pojawia się w wyniku tego, że na rynku jeden przepłaca, aby drugi mógł zyskać. Wydawało się, że temu poglądowi, przynajmniej wśród marksistów, kres położył „Kapitał”.

Przytoczony cytat z Marksa mówi o tym, co podnosiliśmy też wcześniej – o fakcie, że na cenę siły roboczej (czyli rynkowy wyraz wartości) ma wpływ popyt i podaż. Natomiast wartość siły roboczej jest wciąż kształtowana przez wartość artykułów konsumpcji robotniczej.

Nie jest jednak tak, jak chce Rakulski – że na zmianę wartości siły roboczej wpływa zmiana wartości jednostki produktu wytworzonego przez ową siłę roboczą. Wpływa natomiast zmiana wartości produktu potrzebnego do wytworzenia owej siły roboczej. Ale to nie jest to samo. Teza Rakulskiego jest reliktem burżuazyjnej indoktrynacji w dziedzinie ekonomii.

Trzecie wesele

„Kolejnym błędem duetu ‘BB’ jest zawężona, subiektywna perspektywa, która nie rozpatruje kapitalizmu w ujęciu globalnym, lecz w ujęciu krajów rozwiniętych.”

Zarzut ten wiąże się z innym, nie mniej poważnym, a mianowicie, że nasze wnioski osiągnęliśmy „dzięki metafizycznej we współczesnych warunkach metodzie analizy, nie zaś za pomocą metody dialektycznej.”

Otóż wydaje nam się, że nie jest dialektyczne rozpatrywanie zjawisk w ich absolutnym przeciwieństwie, tak jak się one jawią nam przy powierzchownym oglądzie. A takim oglądem jest widzenie świata przez „trzecioświatowców”, którzy przeciwstawiają sobie klasę robotniczą Pierwszego i Trzeciego Świata i na tym poprzestają, widząc w pierwszym uczestników „20% najbogatszych ludzi świata” oraz „arystokrację robotniczą” (bez pauprów, dodajmy), zaś w drugich absolutny proletariat. Świat, niestety, jest nieco bardziej złożony. A, co nie mniej ważne, każde zjawisko ma swoją historię. Dialektyka zaś nie polega wyłącznie na mechanicznym stosowaniu zasady sprzeczności, ale i na widzeniu procesu rozwoju danego zjawiska oraz jego tendencji rozwojowych.

Jeśli chce się już stosować dialektykę, czyli spojrzenie całościowe w sensie przestrzennym i czasowym, to nie sposób nie zauważyć, że mechanizm wciągania otoczenia niekapitalistycznego w obręb oddziaływania gospodarki kapitalistycznej odbija się również na relacjach społecznych w Pierwszym Świecie. Rozumowanie Marksa i późniejszych marksistów zakładało ujednolicanie się mechanizmu ekonomicznego świata w taki sposób, w którym kraje rozwinięte wskazywały drogę reszcie świata, z poprawką na wcześniejszą rewolucję proletariacką, która mogłaby dać szansę krajom zacofanym uniknięcia piekła industrializacji kapitalistycznej.

Dlatego przeciwstawianie sobie Światów jest najzwyczajniej w świecie sprzeczne z metodą dialektyczną, którą sami nasi oponenci postulują.

Pierwotna faza rozwoju kapitalizmu w Europie również miała charakter bezwzględnego wyzysku wewnętrznego „otoczenia niekapitalistycznego”, w którym jednym z głównych czynników była wolna siła robocza pozbawiona jakiegokolwiek tytułu do uczestniczenia w konsumpcji społecznej. Podobnie w relacjach z koloniami, stopniowo bezpośrednia grabież zaczyna ustępować miejsca wyzyskowi opartemu na wymianie ekwiwalentnej, wykorzystując fakt, że koszt siły roboczej uwolnionej dla produkcji typu kapitalistycznego jest ponoszony przez sektory niekapitalistyczne rodzimej gospodarki. Wszystko to są nadzwyczajne korzyści, jakie kapitał czerpie z nierównomierności rozwoju gospodarczego. Owe nadzwyczajne korzyści są jednak atutem, jaki mają poszczególne kapitały w konkurencji z innymi kapitałami. Otoczenie niekapitalistyczne nie jest tu elementem kosztu kapitalistycznego, to czysty rozbój i rozkradanie, podobnie jak „eksterioryzowane” koszty ekologii. Dlatego społeczności tych regionów nie mają innego wyjścia, jak tylko włączenie się jak najszybsze w kapitalistyczny podział pracy, aby stać się tym elementem kosztu, co zaczyna je w jakikolwiek minimalny sposób chronić przed bezprawiem i grabieżą.

Przeciwstawianie sobie Światów w sposób absolutny, niedialektyczny właśnie, prowadzi do uznawania każdego ruchu nacjonalistycznego dowodzonego przez rodzimą burżuazję jako postępowego nie tylko w sensie względnym, jako ruchu emancypacyjnego w celu zapoczątkowania własnego rozwoju kapitalistycznego, ale postępowego absolutnie, albowiem w Pierwszym Świecie nie ma rzekomo żadnej alternatywy o charakterze socjalistycznym, ponieważ cały Pierwszy Świat, włącznie ze swoją klasą robotniczą, stoi w opozycji do Trzeciego.

Wesele czwarte

„Kiedy… kapitalista wie, że posiada ogromną bazę tego – z jego perspektywy środka produkcji – człowieka w Trzecim Świecie, może pozwolić sobie na ujarzmianie za pomocą wysokiej płacy robotników w Pierwszym Świecie. Sam fakt, że kapitalista ma prawo do dysponowania zyskiem wcale nie oznacza, że jego właśni robotnicy muszą być przez niego wyzyskiwani. …W epoce imperializmu, w której Marks nie żył – kapitaliści mają dostęp do ‘zysków nadzwyczajnych’ (nie jest to pojęcie wymyślone przez nas, lecz przez Lenina). W przypadku ‘zysku zwyczajnego’ kapitalista rzecz oczywista nie miałby możliwości przekupywania robotników w Pierwszym Świecie. Posiada jednak zyski nadzwyczajne i to pozwala mu przepłacać pierwszoświatowców.”

Kapitalista, jakby nie patrzył, jest bardzo racjonalnym stworzeniem z punktu widzenia swego prywatnego interesu. Kiedy więc kapitalista wie, że proletariat Trzeciego Świata stanowi rezerwową armię pracy, to robi to, co akurat robi, czyli zajmuje się pilnym delokalizowaniem swoich fabryk do krajów Trzeciego Świata, a wcale nie potrzebuje przekupywać robotników. Przekupywał ich w okresie prosperity, kiedy taka możliwość się jeszcze nie pojawiła. Tak mówią twarde fakty ze współczesnego świata, jeśli już trzymać się realiów. Zanim doszło do delokalizacji, która zakładała pewien poziom kwalifikacji robotników Trzeciego Świata, wyższe płace robotników w Pierwszym Świecie były efektem ich walki ekonomicznej oraz zapotrzebowania na fachową siłę roboczą. Z tego punktu widzenia nieuzasadnione są twierdzenia o „przepłacaniu” wartości siły roboczej. Natomiast faktem jest, że całe społeczeństwa Zachodu czerpały korzyść z dostępu do tanich surowców, które obniżały koszt pewnych dóbr i usług decydujących o poziomie życia. Niskie koszty utrzymania były powodem, dla którego koszyk dóbr potrzebnych do zaspokajania potrzeb życiowych robotników mógł się poszerzać, a jednocześnie zyski kapitalistów czerpane z wyzysku własnej siły roboczej, przetwarzającej surowce pochodzące z Trzeciego Świata, nie były zagrożone.

Z punktu widzenia reguł gospodarki kapitalistycznej (a innej, jak na razie, nie ma), tanie pozyskiwanie surowców z krajów podległych nie ma charakteru wyzysku, ale raczej charakter wypłacania przez kapitał produkcyjny renty na rzecz samozwańczych właścicieli pożądanych zasobów surowcowych. W odniesieniu do owych „właścicieli zasobów” faktycznie nie ma mowy o wyzysku. Natomiast następuje fakt przywłaszczenia sobie tytułu własności przez jakiegoś lokalnego władcę, który pozbawia bogactwa naturalnego swój lud. Lud się nie burzy, ponieważ – jako posługujący się przedkapitalistycznymi formami zaspokajania swych potrzeb – nie bardzo początkowo rozumie, na to się może komu przydać jakaś ruda metalu czy inna kopalina. Od początku wyzysku Trzeciego Świata istnieje jakaś forma wspólnictwa systemu lokalnego w owym procederze. Co świadczy tylko o tym, że interesy nie różnicują się wzdłuż linii Pierwszy – Trzeci Świat, ale klasowo.

Ponadto, bez pracy robotników w Pierwszym Świecie, cała ta baza surowcowa nie miałaby żadnej wartości, ponieważ nie mogłaby zostać wykorzystana w celu produkcji różnych dóbr, mniej lub bardziej niezbędnych z punktu widzenia potrzeb życiowych człowieka. Ale kapitalizm nie zajmuje się produkcją dóbr koniecznych dla życia, lecz towarów mających przynosić zysk.

Mówiliśmy już na temat „przepłacania” siły roboczej, dopowiemy więc tu tylko tyle, że wszystko jest względne, a absolutyzowanie pewnych zjawisk jest przejawem akurat braku dialektycznego podejścia.

Ważniejsze jednak jest to, że nawet przebudzenie się Trzeciego Świata nie unieważnia roli, jaką ma klasa robotnicza krajów rozwiniętych w wytwarzaniu wartości dodatkowej, dopóki proletariat trzecioświatowy nie zastąpi tejże w wykonywaniu prac wykwalifikowanych. Uprzemysłowienie krajów Trzeciego Świata ma jako konsekwencję kurczenie się klasy robotniczej w krajach rozwiniętych, chociaż niekoniecznie jej zanik. Dialektycznie jest tak, że każda tendencja rodzi kontrtendencje, a globalizacja wymusza jednocześnie wzrost tendencji antyglobalizacyjnych. Wydaje się więc, że w perspektywie przeciwieństwo między Pierwszym a Trzecim Światem powinno ustąpić na rzecz przeciwieństwa klasowego w skali globalnej.

… i pogrzeb

„Mówią, że niezależnie od tego, czy zysk powstaje w kapitale produkcyjnym czy nieprodukcyjnym, kapitalista, jako właściciel ‘środków produkcji’ – ma prawo dysponowania zyskiem. Doprawdy nie zdawaliśmy sobie dotąd sprawy, że kapitalista handlowy, kapitalista finansowy, dysponuje własnością środków produkcji.”

Robimy poprawkę – chodziło o własność środków pracy (wcześniej pisaliśmy już o tym, że wyzysk niekoniecznie dotyczy sfery produkcji). Niemniej, oznacza to, że nie tyle wykazaliście „rewolucyjną czujność”, ile zapomnieliście o tym, że we współczesnym systemie kapitalistycznym, w warunkach istnienia „finansjeryzacji” gospodarki, bujnej ekspansji giełdy na różne sfery życia gospodarczego, tzw. inwestorzy mogą przejmować pakiety akcji stanowiących tytuły do własności części zakładu produkcyjnego. Z tego tytułu własności czerpią prawo do przejmowania zysku zakładu w wysokości proporcjonalnej do swej „inwestycji”, czyli prawo do pobierania dywidendy. Jest to działalność typowa dla kapitału finansowego, ale także dla każdego, kto dysponuje jakimś „kapitałem”, niekoniecznie w sferze produkcji. Nie zajmując się organizowaniem produkcji, co leżało tradycyjnie w gestii kapitalisty produkcyjnego, dowolny posiadacz wolnych środków kapitałowych może teoretycznie dysponować własnością środków produkcji decydując o ich użyciu, o kierunku produkcji, o sposobie inwestowania, tak aby zapewnić sobie jak najwyższą dywidendę. W praktyce, oczywiście, decyduje największy akcjonariusz, którym bywa wyspecjalizowany w grze giełdowej właściciel kapitału finansowego.

Ewa Balcerek i Włodek Bratkowski

19 października 2011 r.

autor: Bartek, data nadania: 2011-10-25 18:04:15, suma postów tego autora: 2550

Dwie polemiki

Tow. tow. BB nie są raczej w żadnej komitywie z WR, ani z Jakubowskim, ani z Siemińskim, o ile dobrze się orientuje, wiec widze tu dwie polemiki - jedną z BB, na którą maoiści nie udzielili odpowiedzi, i drugą, z Siemińskim.

Choć w polemice BB-maoiści jest rzeczywiście 2:1, to w polemice Siemiński-maoiści jest wielkie zero dla Siemińskiego za skandaliczne wyciszanie polemiki, którą przegrywał swoim infantylnym pisarstwem skupiającym się na powtarzaniu jak mantrę wyuczonych dogmatow. Tutaj maoiści mi się spodobali i dlatego uwazam za skandaliczne wymyslanie przez Siemińskiego penisów, by nie musiał trudzić się z odpowiedzią.

autor: szyderca, data nadania: 2011-10-25 21:21:31, suma postów tego autora: 140

Szyderco, jak ty liczysz?

Jeśli już trzymasz się konwencji sportowej, np. punktacji w boksie czy piłkarskiej ilości strzelonych bramek, to nie możesz chybioną odpowiedź Michała Rakulskiego, byłego już lidera "trzecioświatowców" zaliczyć jako strzeloną bramkę, bądź zdobyty punkt. Jego ciosy nie sięgnęły przecież przeciwnika (ewentualnie piłka nie trafiła do bramki). Może się tylko niektórym przez moment wydawało, że "towarzysz Rakulski" jeszcze powalczy.

W tej konwencji w drugiej rundzie masz już ciężki nokaut.
Trzeciej rundy nie będzie.
Ten pojedynek już wygraliśmy. W efekcie "towarzysz Rakulski" stracił stołek przewodniczącego:

http://trzeciswiat.wordpress.com/2011/10/25/v-zjazd-organizacji-czerwonej-gwardii/

Jego następca "towarzysz Hetmański" okopał się na niewywrotnej i niekwestionowanej przez nikogo pozycji: "wedle której zadaniem komunistów w Pierwszym Świecie jest prowadzenie polityki antyimperialistycznej w metropolii, poprzez wykorzystanie sprzeczności wewnątrzimperialistycznych".

Nie wydaje się nam, że w tej sytuacji gotów jest on podnieść rękawicę. To przecież nie jest pozycja charakterystyczna dla "trzecioświatowców".

Możemy oczywiście się mylić. Przyjmujemy zatem bojową pozycję modliszki - może który skoczy i się napatoczy.

autor: BB, data nadania: 2011-10-26 09:45:21, suma postów tego autora: 4605

BB myśleli, że to nokaut...

... ale maoiści się podnoszą.

"Zauwazylismy te antyleninowskie brednie i towarzysz Rakulski pisze już polemikę."

http://trzeciswiat.wordpress.com/2011/10/18/m-rakulski-basnie-blizniat-b/#comment-1196

Jak widać wybór nowego przewodniczącego nie upośledził mu umiejętności pisania :D

Dlatego podtrzymuje mój wynik 2:1. Maoiści dostali punkt za cios i wytrwałość.

Mecz ciągle trwa i przynajmniej ja czekam na rozstrzygnięcie. Czy powtórzy się historia Rockiego Balboa?

autor: szyderca, data nadania: 2011-10-26 17:12:52, suma postów tego autora: 140

PUNKTÓW ZA TO NIE DAJĄ

Mówisz, szyderco, że "trzecioświatowcy" jeszcze wrócą na ring, ba, i to sam Rakulski.
Czyżby doszedł do siebie?
Trochę to trwało.
Za wytrwałość oklaski się należą. Punktów za to nie dają.

Nie powiesz chyba, że trafił nazywając nas trockistami, by chwilę po tym dobić etykietką posttrockizmu. Czy on przynajmniej wie czym się te opcje różnią?
Takie bicie na oślep przystoi tarakowi.

Spójrz na to, szyderco, z właściwej strony, skoro takiego "towarzysza" boli nawet odwrócenie przez Siemieńskiego określenia "trzecioświatowi maoiści", to wydaje mu się zapewne, że ubodzie nas etykietką trockizmu czy posttrockizmu, a dobije poprzedzając nazwisko typowym dla taraka zwrotem grzecznościowym (pan, pani).

To przecież dziecinada.

autor: BB, data nadania: 2011-10-26 20:07:58, suma postów tego autora: 4605

Złośliwości

Takie złośliwości uznaje za ubarwianie walki, jak bokserzy przed meczem. Bez nich nie było by emocji, a to emocje zawsze przyciągają. Dlatego tak samo bawi mnie forma "pan" u maoistów jak i wasze umieszczanie "towarzysza" w cudzysłowie. Prawdziwą bitwą są argumenty merytoryczne, czy też sparing. Przyznam, że obie strony użyły ciekawych argumentów, i żadna nie przekonała mnie do końca.

Dlatego czytając powyższy komentarz mimowolnie przypomniałem sobie tą scenę:

http://www.youtube.com/watch?v=RuUjC-XOvQI

Tutaj jesteście trochę jak Apollo, którego szokuje, że rosjanie przed walką mówią, że Drago wygra. Tak samo dziecinne przecież jest ucudzusłowianie "towarzyszy" czy samego "maoizmu" jak i etykiety pan, pani, trockizm, posttrockizmu.

Walka BB z maoistami trwa, a to przecież nie bokserzy przyznają punkty, tylko sędzia, którym samowolnie stałem się ja. I podtrzymuje wynik 2:1, i czekam na kolejną rundę. Kto wie, może maoiści wygrają przez nokaut?

PS. Nie zapominajmy także o tym, o co tu naprawdę chodzi. Przywróćcie teksty maoistów. Siemiński z Jakubowskim najpierw wymyślili sobie penisa, a pozniej nabrali wode w usta, choć Siemiński parę postów wyżej obiecał przywrócenie. Odblokujcie dyskusje!

autor: szyderca, data nadania: 2011-10-26 20:57:48, suma postów tego autora: 140

CHCESZ BYĆ SĘDZIĄ W SWOJEJ SPRAWIE?

To dobry dowcip.

Cudzysłów jest jak najbardziej na miejscu przy słowie towarzysz. Przecież to nie są nasi towarzysze. Nasi nie akceptują zbrodni stalinowskich. Do nich należy niewątpliwie likwidacja działaczy KPP, KPZU i KPZB - naszych towarzyszy.
To nie są żarty.

autor: BB, data nadania: 2011-10-26 22:10:22, suma postów tego autora: 4605

W sprawie przywrócenia komentarzy ani mee, ani bee ani kukuryku

Fundamentem trzecioświatowego maoizmu jest teoria "przepłacania" robotników w Pierwszym Świecie. A zatem robotnicy nie tylko nie wytwarzają wartości dodatkowej, ale na domiar uczestniczą w zawłaszczaniu wartości dodatkowej pochodzącej z Trzeciego Świata. Jakie są dowody na potwierdzenie tej teorii?
Czym innym jest obniżenie stopy wyzysku w rezultacie walki klasowej robotników, a czym innym "przepłacanie" przez udział robotników w podziale wartości dodatkowej z Trzeciego Świata, jak twierdzą maoiści. Obniżenie stopy wyzysku nie zmienia układu klasowego (jedynie osłabia antagonizm klasowy i walkę klas), a "przepłacenie" powoduje zmianę układu klasowego, ponieważ w tym układzie klasa robotnicza Pierwszego Świata nie tylko nie jest antagonistą kapitalistów, ale wraz z nimi wyzyskuje klasę robotniczą Trzeciego Świata. Opierając się na tej teorii maoiści postawili robotników Pierwszego Świata po stronie imperializmu. Jeśli nie udowodnią prawdziwości swojej teorii trzeba będzie uznać ją za rewizjonistyczną.

autor: Bartek, data nadania: 2011-10-26 22:42:40, suma postów tego autora: 2550

Nie 3św maoiści

ale MIM taką teorię wysunął, a trzecioświatowcy po prostu ją przejęli. Jak komuś chce się czytać, to tutaj jest jej udowodnienie

http://www.prisoncensorship.info/archive/etext/mt/imp97/index.html

mi się nie chciało.

autor: szyderca, data nadania: 2011-10-29 13:22:45, suma postów tego autora: 140

Dowód na wiarę

@szyderca

"Jak komuś chce się czytać, to tutaj jest jej udowodnienie
http://www.prisoncensorship.info/archive/etext/mt/imp97/index.html
mi się nie chciało."

Skoro nie czytałeś, skąd wiesz, że tam jest udowodnienie?

autor: RR, data nadania: 2011-10-29 15:06:48, suma postów tego autora: 146

@

tak twierdzą sami maoiści, a ja im wierze w tym względzie na słowo.

autor: szyderca, data nadania: 2011-10-29 15:28:46, suma postów tego autora: 140

...

@szyderca

"tak twierdzą sami maoiści, a ja im wierze w tym względzie na słowo."

wcześniej:

Maoiści opublikowali odpowiedź
jw.

http://trzeciswiat.wordpress.com/2011/10/12/iwanow-trockizm-przeciwko-rewolucyjnej-nauce-czyli-o-krytyce-p-sieminskiego/

nie czytałem, bo to doktrynerskie gówno, ale obrazek uroczy
autor: szyderca, data nadania: 2011-10-12 17:16:40, suma postów tego autora: 119

Coś mi się wydaje, skoro wierzysz im na wiarę, że twoja postawa wyrażona w komentarzu pod wcześniejszym artykułem Siemińskiego jest jakoś mało wiarygodna.

autor: RR, data nadania: 2011-10-29 19:51:25, suma postów tego autora: 146

@RR

To, że wierze maoistom w tym punkcie, nie oznacza, ze ich kocham, nie oznacza, ze sie z nimi zgadzam, a przede wszystkim nie oznacza, ze wierze im we wszystko.

Po prostu koryguje informacje. Bartek powiedzial, ze maoisci nie przedstawili zadnego dowodu, maoisci na swojej stronie podaja ta publikacje jako ta, ktora udowadnia ich teze, ja to grzecznie przeklejam. A ty po prostu czepiasz się posłańca.

autor: szyderca, data nadania: 2011-10-30 17:44:08, suma postów tego autora: 140

szyderca

"To, że wierze maoistom w tym punkcie, nie oznacza, ze ich kocham, nie oznacza, ze sie z nimi zgadzam, a przede wszystkim nie oznacza, ze wierze im we wszystko."

Tak się bowiem składa, że jest to właśnie punkt newralgiczny ich doktryny. W inne ich rzeczy można nie wierzyć, ale jak ktoś im wierzy w udowodnienie przepłacania płacy, to niestety tu go właśnie mają i potem musi im uwierzyć we wszystko. Natomiast twoje uczucia do nich mnie nie obchodzą.


"Po prostu koryguje informacje. Bartek powiedzial, ze maoisci nie przedstawili zadnego dowodu, maoisci na swojej stronie podaja ta publikacje jako ta, ktora udowadnia ich teze, ja to grzecznie przeklejam. A ty po prostu czepiasz się posłańca."

No właśnie sęk w tym, że z twoich wypowiedzi wynika, nie tylko, że przekazujesz opinię maoistów, podają tą publikację jako dowód, ale że faktycznie wierzyć, że ona takim dowodem jest. W przeciwnym razie, na jakiej podstawie twierdzisz, że korygujesz informację Bartka, że maoiści nie przedstawili dowodu? To zdanie tylko wtedy jest fałszywe, jeśli ta publikacja faktycznie byłaby dowodem, co należałoby wykazać, a czego ani ty, ani oni nie zrobili.

Być może co innego miałeś na myśli, ale jak oceniam, na podstawie tego, co kto pisze. Ale jest również psychologia (którą ja posługują się tylko do potwierdzenia z tego, co wynika z logicznej analizy wypowiedzi), która jest niestety dla ciebie niekorzystna:

"...maoisci na swojej stronie podaja ta publikacje jako ta, ktora udowadnia ich teze, ja to grzecznie przeklejam. A ty po prostu czepiasz się posłańca." - a więc jesteś posłańcem, który grzecznie wykonuje posługę na rzecz maoistów3w próbując zbyć najistotniejszy argument ich opinią, że gdzieś tam ich teoryjka została udowodniona?

I ja mam po takim czymś wierzyć w twoje oburzenie "doktrynerskim gównem", twoje próby bawienia się w sędziego? Wolne żarty.

autor: RR, data nadania: 2011-10-30 21:40:51, suma postów tego autora: 146

W sprawie trzecioświatowego maoizmu ...

W oczekiwaniu, aż ukaże się mój wcześniejszy komentarz pragnę dodać, że swoją opinię nt. tzw. trzecioświatowego maoizmu zamieściłem już wcześniej na swoim blogu pod linkiem:

http://peregalit.wordpress.com/2011/10/17/opinia-o-trzecioswiatowym-maoizmie-w-polskim-wydaniu-w-odpowiedzi-na-pytanie-internauty/

autor: RR, data nadania: 2011-10-31 07:54:24, suma postów tego autora: 146

*

Dlaczego ignorujecie fakt, że w ręce tzw. robotników w Pierwszym Świecie trafia całkiem spora ilość kapitału, która przesuwa ich na pozycje burżuazji? To są całkiem spore sumy, które napędzają migrację zarobkową w stronę zachodu. Jakby arystokracja pracy była tak wyzyskiwana jak mówicie, to czemu np. Meksykanie biegną przez tą pustynię i ryzykują życie na granicy z USA? Czy tam nie zarobią w jeden dzień tyle ile w miesiąc w fabrykach u siebie? Jakiś czas temu wyczytałem, że australijscy górnicy dostają w przeliczeniu na złotówki ok. 30 tysięcy na miesiąc. Po co trzymanie się tego dogmatu, że jak ktoś wykonuje pracę produkcyjną to musi być od razu proletariuszem? Czy taki arystokrata pracy nie zbuduje już domu? Taki burżujek poskłada te cegły do kupy. Dzięki olbrzymiej wartości dodatkowej rabowanej z trzeciego świata, takie inwestycje na zachodzie jak najbardziej przynoszą zyski. Maklerzy giełdowi dostają mnóstwo pieniędzy i też przynoszą zyski swoją pracą, ale czy to znaczy, że wytwarzają wartość dodatkową? Trzeci świat cierpi straszną nędzę, ogromne ubóstwo na wsi targanej żywiołami, w miastach slumsy i prawdziwy wyzysk robotników, a wy stajecie po stronie tych zachodnich burżujów, którzy już dawno temu odwrócili się od rewolucji.

autor: Martin, data nadania: 2011-11-02 11:09:48, suma postów tego autora: 30

Rewizjonistyczna koncepcja proletariatu maoistów z LLCO

"Dlaczego ignorujecie fakt, że w ręce tzw. robotników w Pierwszym Świecie trafia całkiem spora ilość kapitału, która przesuwa ich na pozycje burżuazji?"

Dlaczego "tzw. robotników"? Nie są robotnikami?
W jaki sposób "przesuwa"? Jeśli wykonują pracę produkcyjną i wytwarzają wartość dodatkową to są robotnikami. Wysokość ich płac nic tu nie zmienia w obiektywnym położeniu, chociaż z pewnością wpływa na osłabienie dążeń rewolucyjnych. Można zatem mówić o przesunięciu jedynie pod względem subiektywnym, ponieważ robotnicy porzucają rewolucyjne cele, ale obiektywnie robotnicy pozostają antagonistami kapitalistów, którzy zawłaszczają wytwarzaną przez nich wartość dodatkową.



"To są całkiem spore sumy, które napędzają migrację zarobkową w stronę zachodu. Jakby arystokracja pracy była tak wyzyskiwana jak mówicie, to czemu np. Meksykanie biegną przez tą pustynię i ryzykują życie na granicy z USA? Czy tam nie zarobią w jeden dzień tyle ile w miesiąc w fabrykach u siebie?"

I co z tego wynika? Robotnicy migrują z krajów peryferyjnych kapitalizmu do krajów centrum kapitalizmu. Tu i tam obowiązuje ta sama zasada wyzysku: wytwarzają wartość dodatkową, którą zawłaszcza właściciel środków produkcji. Różna jest stopa wyzysku, ale wyzysk panuje i w centrum i na peryferiach kapitalizmu.



"Jakiś czas temu wyczytałem, że australijscy górnicy dostają w przeliczeniu na złotówki ok. 30 tysięcy na miesiąc. Po co trzymanie się tego dogmatu, że jak ktoś wykonuje pracę produkcyjną to musi być od razu proletariuszem?"

O wysokości płac już pisałem: osłabia, a nawet gasi walkę klasową, ale bez zmiany stosunków społecznych.
Proletariat w starożytnym Rzymie niczego nie wytwarzał. Żył z pieniędzy państwowych (czyli na koszt niewolników). W kapitalizmie proletariat stał się klasą robotniczą. Pojęcie proletariatu można sobie odpuścić, bo najlepszym terminem dla analizy stosunków społecznych, struktury klasowej, sposobu produkcji, a także taktyki ruchu komunistycznego jest termin - klasa robotnicza.

Maoiści z LLCO zaproponowali zmianę definicji proletariatu:
"Koncepcja proletariatu nie musi być związana wyłącznie z rolą w procesie produkcji, można ją powiązać z ogólną pozycją społeczną i ubóstwem. W niektórych miejscach świata ci, którzy pasują do słynnego opisu Marksa, czyli "nie mający do stracenia nic, prócz swych kajdan" nie zawsze są tymi, którzy sprzedają własną pracę kapitalistom. Dlatego jesteśmy świadkami powstania nowego proletariatu."

To otwarta rewizja poglądu na podmiot rewolucji, którym przestaje być klasa robotnicza, a staje się "nowy proletariat" czyli zasadniczo ludzie ubodzy, niekoniecznie sprzedający swoją siłę roboczą, a zatem drobnomieszczaństwo i lumpenproletariat. Na taką bazę społeczną stawiają maoiści, zwłaszcza, że:

"W tym samym czasie w niektórych częściach Trzeciego Świata, zjednoczona w związkach zawodowych przemysłowa klasa robotnicza stała się relatywnie uprzywilejowaną warstwą populacji z coraz mniejszym interesem natychmiastowej zmiany sytuacji społecznej. Ta klasa robotnicza jest czasami bardziej uprzywilejowana niż liczni handlarze uliczni i drobni sprzedawcy mieszkający w slumsach Trzeciego Świata. Koncepcja proletariatu nie musi być związana wyłącznie z rolą w procesie produkcji, można ją powiązać z ogólną pozycją społeczną i ubóstwem."

A zatem klasa robotnicza to "relatywnie uprzywilejowaną warstwą populacji z coraz mniejszym interesem natychmiastowej zmiany sytuacji społecznej" czyli klasa coraz bardziej zachowawcza i coraz mniej rewolucyjna. Powtórzmy rewizjonistyczny wniosek wynikający z takiej oceny: "Koncepcja proletariatu nie musi być związana wyłącznie z rolą w procesie produkcji, można ją powiązać z ogólną pozycją społeczną i ubóstwem". Nowym proletariatem według maoistów są: "liczni handlarze uliczni i drobni sprzedawcy mieszkający w slumsach Trzeciego Świata."
Koncepcja maoistów z LLCO jest więc rewizjonistyczna, ponieważ przypisuje potencjał rewolucyjny ze względu na "ogólną pozycją społeczną i ubóstwo" zamiast ze względu na obiektywne-antagonistyczne położenie klasowe w kapitalistycznym sposobie produkcji.



"Czy taki arystokrata pracy nie zbuduje już domu? Taki burżujek poskłada te cegły do kupy. Dzięki olbrzymiej wartości dodatkowej rabowanej z trzeciego świata, takie inwestycje na zachodzie jak najbardziej przynoszą zyski."

Czy możesz przedstawić dowody na to, że wartość dodatkowa zrabowana w Trzecim Świecie przez imperialistów trafia do robotników w Pierwszym Świecie?



"Maklerzy giełdowi dostają mnóstwo pieniędzy i też przynoszą zyski swoją pracą, ale czy to znaczy, że wytwarzają wartość dodatkową?"

Nie wytwarzają, ponieważ wartość dodatkowa powstaje w pracy produkcyjnej. A kto twierdzi, że wytwarzają?



"Trzeci świat cierpi straszną nędzę, ogromne ubóstwo na wsi targanej żywiołami, w miastach slumsy i prawdziwy wyzysk robotników, a wy stajecie po stronie tych zachodnich burżujów, którzy już dawno temu odwrócili się od rewolucji."

I co w związku z tym, że się odwrócili? Obrazić się, przekląć, nazwać burżujami i zwrócić się do...drobnej burżuazji i lumpenproletariatu w Trzecim Świecie?
To prawda, że w ruchu robotniczym zwyciężyła linia zachowawcza, a nie rewolucyjna. Stało się tak z różnych powodów, ale walka trwa i w rezultacie kolejnych kryzysów kapitalizmu możliwe jest odrodzenie rewolucyjnego ruchu robotniczego. Wszystko zależy od tego czy zradykalizowanym masom pracującym, z klasą robotniczą na czele uda się nadać rewolucyjny kierunek walki o socjalizm, czy też zwycięży kierunek zachowawczy, który postawi sobie za cel ratowanie i naprawianie kapitalizmu. Kierunek rewolucyjny może zwyciężyć tylko pod warunkiem, że klasa robotnicza zostanie uświadomiona i zorganizowana przez komunistów. Kluczowe znaczenie ma ideologiczna walka klas, ponieważ uzbrojenie klasy robotniczej w rewolucyjną ideologię komunistyczną jest warunkiem podjęcia rewolucyjnej walki o socjalizm. W przeciwnym wypadku górę weźmie burżuazyjny kierunek zachowawczy, który będzie walczył tylko o wysokość płac, świadczeń socjalnych i warunki pracy w ramach kapitalizmu.

autor: Bartek, data nadania: 2011-11-03 15:12:02, suma postów tego autora: 2550

Decydujące znaczenie ma ideologiczna walka klas

Koncepcja "nowego proletariatu", który obejmuje drobną burżuazję i lumpenproletariat Trzeciego Świata wpisuje się w długą historię poszukiwania rewolucyjnej bazy zastępczej w stosunku do klasy robotniczej, jedynej potencjalnie rewolucyjnej klasy społecznej. Bazą zastępczą były już ruchy narodowowyzwoleńcze, ruchy młodzieżowe i studenckie, a nawet mniejszości seksualne i etniczne oraz lokatorzy. Powodem takich poszukiwań jest rozczarowanie klasą robotniczą, która przehandlowała rewolucyjną wizję socjalizmu w zamian za poprawę położenia materialnego, lepsze warunki bytowe, wyższe płace i socjal w ramach kapitalizmu. Z tego powodu rewizjoniści różnej maści twierdzą, że klasa robotnicza jest klasą zachowawczą i poszukują bazy zastępczej, podczas gdy jedyną klasą, która posiada rewolucyjny potencjał jest klasa robotnicza. Potencjał ten wynika z obiektywnego położenia klasowego w kapitalistycznym systemie produkcji. Kapitaliści neutralizują potencjał rewolucyjny klasy robotniczej na wszystkie sposoby za pomocą środków ekonomicznych, ideologicznych i kulturalnych, które przyczyniają się do maskowania i osłabiania antagonizmu klasowego, a tym samym walki klas. Podział klasowy, antagonizm klasowy i walka klas zostają zamaskowane i osłabione, a potencjał rewolucyjny klasy robotniczej zneutralizowany, ale nie zlikwidowany, ponieważ stosunki społeczne nie ulegają zmianie. Potencjał rewolucyjny klasy robotniczej daje możliwość dokonania rewolucji czyli zmiany sposobu produkcji z kapitalistycznego na socjalistyczny, ale ta zmiana nigdy nie nastąpi automatycznie. Rewolucja może nastąpić tylko pod warunkiem, że świadoma swojej historycznej roli i zorganizowana klasa robotnicza podejmie walkę o socjalizm. Potencjał rewolucyjny klasy robotniczej mogą wyzwolić tylko komuniści wnosząc do szeregów klasy robotniczej rewolucyjną ideologię komunistyczną. Dopóki w ruchu robotniczym nie zwycięży linia rewolucyjna-komunistyczna, tak długo potencjał rewolucyjny pozostanie uśpiony, a klasa robotnicza będzie siłą zachowawczą, która nie tylko nie dąży do obalenia kapitalizmu, ale wręcz ratuje go z opresji, biorąc na siebie ciężar wychodzenia z kryzysów. Decydujące znaczenie ma zatem ideologiczna walka klas i pokonanie burżuazyjnej-zachowawczej linii w ruchu robotniczym.

autor: Bartek, data nadania: 2011-11-03 18:50:18, suma postów tego autora: 2550

*

Dlaczego istnieje to przeświadczenie, że każda praca o charakterze produkcyjnym musi od razu wiązać się z wyzyskiem i wytwarzaniem wartości dodatkowej? Bo tak w XIX wieku pisał Marks, więc przez następne 1000 lat nie miało prawa się w tej kwestii nic zmienić? Bez wytwarzania wartości dodatkowej możliwe jest wyprodukowanie czołgów, budowa domów. Co to niby za proletariat, który zarabia tysiące euro i niczym się od burżuazji nie różni? Niby skąd ma powstawać ta wartość dodatkowa, skoro arystokracja pracy zamiast byś źródłem kapitału sama go dostaje sporo. Ile tych roboli jest na zachodzie? Kilkanaście procent zatrudnionych plus kila procent farmerów? 80% to pracownicy nieprodukcyjni, którzy dostają duże uposażenia. Kto to wszystko utrzymuje? Dlaczego znaczna część środków produkcji została przeniesiona do trzeciego świata? Czemu tam proletariusze dostają marne centy za godzinę harówki? Dlaczego Pierwszy Świat jest taki bogaty?

Historia pokazała, że rewolucyjnością nie wykazują się tylko robotnicy, ale też i uciskani chłopi. Dlaczego zatem ignorować potencjał wykluczonych mieszkańców trzecioświatowych slumsów, którzy choć nie uczestniczą w procesie produkcji to jednak system kapitalistyczny ich degraduje do nędznego poziomu życia? Czy ci ludzie nie byliby doskonałą bazą rewolucyjną? Czy oni nie mają nic do stracenia prócz swych kajdan? Może arystokracja pracy na zachodzie odrzuci konsumpcyjny styl życia i powywala za okna telewizory plazmowe, komputery, laptopy i przyjmie socjalistyczny skromniejszy byt, odrzucając korzystanie z eksploatacji trzeciego świata?

Dlaczego Bartki i cała reszta towarzystwa jeszcze nie zdążyła uświadomić klasowo polskich robotników? Dlaczego na pochodzie majowym chodzą sobie kilkudziesięcioosobowe grupki działaczy zamiast tysięcy robotników? Czy może jednak jak już dojdzie do kontaktu z ludźmi pracy to hasła socjalistyczne są wypierane przez zwykły reformizm?

autor: Martin, data nadania: 2011-11-04 09:06:15, suma postów tego autora: 30

Przewaga trudna do nadrobienia

"Dlaczego Bartki i cała reszta towarzystwa jeszcze nie zdążyła uświadomić klasowo polskich robotników?"

Może zauważyłeś, że siły nie są wyrównane? Burżuje mają wszystkie środki masowego ściemniania i tresury, a my nie mamy nic, lub tyle co nic. Jak tu wygrać walkę ideologiczną?
Zaryzykuję twierdzenie, że gdybyśmy mieli pół na pół z burżujami czasu antenowego i gazet to byśmy jednak przeciągnęli na naszą stronę lwią część klasy robotniczej i sporo warstw pracowniczych. To tylko jeden z powodów marnej sytuacji. Innym jest rozbicie rewolucyjnej lewicy i w konsekwencji brak rewolucyjnego kierownictwa.

"Dlaczego na pochodzie majowym chodzą sobie kilkudziesięcioosobowe grupki działaczy zamiast tysięcy robotników??

Sam chciałbym wiedzieć. Moim zdaniem robotnicy dali sobie wcisnąć burżuazyjną ideologię i kulturę i dlatego nie utożsamiają się z ruchem rewolucyjnym, nie walczą o socjalizm, wcale go nie chcą. Jeśli jakoś da się przeżyć to niech jest tak jak jest. A przecież nie jest tak źle, to nie 19 wiek. Lodówka jest, telewizor jest, nawet komputer z grami i internetem. Teleturniej można zobaczyć, serial, mecz, program przyrodniczy, albo nawet historyczny, gotowanie na ekranie, gołe baby w komputerze. No może nich dadzą podwyżkę i tyle. A jak komu mało to niech sam się weźmie do roboty i zostanie burżujem. Kto broni? Jak jest dupa wołowa to sam sobie winien.
A socjalizm? Komu to potrzebne? Zresztą było i się nie sprawdziło. Ocet był na półkach, pałowanie i strzelanie w tył głowy. 100 milionów ofiar, nazizm się chowa.
Myślisz, że ci z Trzeciego Świata nie dadzą się przekabacić? Żebyś się nie zdziwił. Maoiści z LLCO już zauważyli, że tamtejsza klasa robotnicza to "relatywnie uprzywilejowaną warstwa populacji z coraz mniejszym interesem natychmiastowej zmiany sytuacji społecznej". I to już teraz przy tak wysokiej stopie wyzysku! Co będzie, jak wywalczą wyższe płace? Kupią lodówki, telewizory, komputery i okaże się, że wszystko gra. Dopóki w ruchu robotniczym idee rewolucyjne nie wezmą góry nad zachowawczymi, nie ma szans na socjalizm, niezależnie od kryzysów kapitalizmu, ale tu wracamy do punktu wyjścia: jak wygrać walkę ideologiczną, gdy burżuazja ma wszystkie środki prania mózgu i tresowania, a nasze środki są minimalne, a do tego nie możemy dojść do ładu we własnych szeregach?
Dysproporcja sił może zostać zniwelowana tylko jeśli kryzysy naruszą ideologię burżuazyjną i autorytet tych, którzy ją wciskają, a jednocześnie podniosą autorytet komunistów. Wtedy dopiero rewolucyjne idee mogą trafić na podatny grunt.
Do tego czasu trudno będzie się przebić.

autor: Bartek, data nadania: 2011-11-08 14:53:25, suma postów tego autora: 2550

*

Co do klasy robotniczej w trzecim świecie to chodziło o to, że ich pozycja jest troszkę lepsza niż takich chłopów czy ludzi wegetujących w slumsach, co nie oznacza, że proletariatowi się żyje wspaniale. Nie da się przekabacić robotników w trzecim świecie, ponieważ nie ma na to skąd brać środków skoro ci pracownicy są już źródłem środków dla przekupowania pierwszoświatowców. Można sobie w necie poczytać o masowych fali strajków w Chinach i to, że zagraniczni inwestorzy zamierzają przenosić produkcję do Indii, Wietnamu, Tajlandii, gdzie jeszcze siła robocza jest jeszcze tańsza.

autor: Martin, data nadania: 2011-11-08 17:45:05, suma postów tego autora: 30

Do stracenia są kajdany najemnego niewolictwa. Do zyskania wolność w slumsie.

"Co do klasy robotniczej w trzecim świecie to chodziło o to, że ich pozycja jest troszkę lepsza niż takich chłopów czy ludzi wegetujących w slumsach, co nie oznacza, że proletariatowi się żyje wspaniale."

Robotnicy mają dużo do stracenia. Mogą stracić pracę i wylądować w slumsie, gdzie będą zajmować się grzebaniem w śmietnikach. To mało? Gdy w grę wchodzi takie zdeklasowanie ideały socjalizmu stają się odległe. Nie ma głupich. Trzeba sobie cenić co się ma, bo można sobie pogorszyć.

autor: Bartek, data nadania: 2011-11-08 21:29:41, suma postów tego autora: 2550

*

Tylko że do slumsów oni tak nawet w "pokojowych" warunków mogą zawsze zostać zepchnięci. Nawet jak robotnicy w trzecim świecie mają pracę to egzystują w hotelach robotniczych, gdzie w jakiejś klitce siedzie nawet kilkunastu ludzi. To chyba nie jest powód do dumy.

Skoro jednak tak twierdzisz to tym bardziej pierwszoświatowa arystokracja pracy nie będzie ryzykować utraty posiadanego kapitału na rzecz jakiejś tam rewolucji socjalistycznej, która by była sprzeczna z ich interesami jako obecnymi wyzyskiwaczami trzecioświatowej siły roboczej. No chyba, że chodzi o rewolucję faszystowską w obrębie zachodu...

autor: Martin, data nadania: 2011-11-09 08:55:52, suma postów tego autora: 30

Jak biedaki mają pokonać bogaczy?

"Skoro jednak tak twierdzisz to tym bardziej pierwszoświatowa arystokracja pracy nie będzie ryzykować utraty posiadanego kapitału na rzecz jakiejś tam rewolucji socjalistycznej, która by była sprzeczna z ich interesami jako obecnymi wyzyskiwaczami trzecioświatowej siły roboczej."

Jakiego kapitału? Sprzedają własną siłę roboczą, wytwarzają wartość dodatkową, którą zawłaszczają kapitaliści, czyli podlegają wyzyskowi. Kwestionujesz to? Masz prawo, ale podaj dowody.
W jaki sposób pierwszoświatowi robotnicy wyzyskują trzecioświatowych? Pośrednio czerpią korzyści z imperializmu, w postaci tańszych towarów, czy paliw, ale czy możesz wykazać, że czerpią bezpośrednią korzyść czyli uczestniczą w zawłaszczaniu wartości dodatkowej? Podaj dowody zamiast sloganów, bo slogany już znamy.
Jeśli udowodnicie, że tak jest, jak twierdzicie to przyznamy wam racje.

Jakie są militarne szanse na pokonanie imperializmu przez jakiś kraj Trzeciego Świata? Nawet gdyby udało się komunistom przejąć władzę to taki kraj zostałby najpierw odizolowany, a przy najbliższej okazji przewałkowany przez NATO.

autor: Bartek, data nadania: 2011-11-09 11:55:59, suma postów tego autora: 2550

*

Jeśli wytwarzają wartość to dlaczego dostają płace bardzo powyżej tego minimum egzystencjalnego jakie otrzymywali robotnicy w XIX wieku i jakie otrzymuje obecnie trzecioświatowy proletariat? Dlaczego ludzie wyjeżdżają na zachód pracować i potem przywożą do kraju sporo kapitału?

Do pierwszego świata trafia mnóstwo towarów wytworzonych w trzecim, coraz więcej środków produkcji z różnych sektorów jest przenoszona do TŚ. Wartość dodatkowa w postaci towarów przeliczana jest przez zachodnie banki na środki pieniężne, które zasilają zachodni system finansowy. Pierwszoświatowcy z tego korzystają, o czym świadczy bardzo rozwinięty sektor bezproduktywnych usług (80% zatrudnionych), dość dobrze opłacanych.

Czy twierdzicie, że ludzie zatrudnieni w sektorze usługowym, który nie wytwarza sam z siebie wartości dodatkowej są wyzyskiwaczami tych kilkunastu procent zatrudnionych w produkcji ludzi w pierwszym świecie?

Dzięki socjalizmowi możliwe jest przetrzymanie izolacji, a w trzecim świecie i tak to jest lepsza sytuacja niż obecny wywóz kapitału. NATO nie przewałkuje całego narodu ogarniętego rewolucją. Dobrze pamiętamy, że na pierwszy kraj robotniczy jakim była Rosja Radziecka wysyłano interwentów, a oni przegrali. Kto się rzuci na obecne miliardowe kraje. Chiny i Indie dysponują bronią atomową.

autor: Martin, data nadania: 2011-11-09 14:02:33, suma postów tego autora: 30

Dodaj komentarz