Komentarze czytelników portalu lewica.pl Komentarze czytelników portalu lewica.pl

Przejdź do menu

Komentowany tekst

O niezbędności "Niezbędnika"

Komentarze

Dodaj komentarz

po rozum nigdy za późno

Trzeba było aż 20 lat kapitalizmu aby niektórzy musieli zrozumieć, że lewica nie może pluć w swe własne gniazdo.

autor: mlm, data nadania: 2013-05-10 18:41:17, suma postów tego autora: 4284

Doskonała wykładnia celu i znaczenia *Niezbędnika*

*Stawką walki o pamięć historyczną jest przyszłość: kształt obecnych i przyszłych stosunków społecznych, relacji władzy i modelu gospodarki.*
Świetna teza i cały tekst, nic dodać nic ująć.

autor: Adrem63, data nadania: 2013-05-13 18:25:38, suma postów tego autora: 1943

świetny tekst

dobrze napisany

tu inny tekst

Niezbędnik historyczny lewicy". Cóż na ten temat nie pisano!
Jak sięgam pamięcią, nie przypominam sobie podobnej sytuacji, by tak mała książeczka wywołała tak wielką awanturę. A tak jest z „Niezbędnikiem historycznym lewicy”. Och, jakie rzuca ona słowa! Cóż na ten temat nie pisano!
"To niemoralne, nieetyczne zakłamywanie historii", "Potworny prymitywizm lewicy", "To nie jest historia", "Bez Grudnia 70" - to tylko niektóre z dziesiątek tytułów komentujących książeczkę (czerwoną, nawiasem mówiąc).
Ha! Cóż to za książeczka? Co to za bezbożność?
Mam "Niezbędnik" - liczy 60 stron, zawiera kilkadziesiąt haseł pisanych prostym językiem, nic więcej. Nie jest to żaden podręcznik historii, jak opisuje go "Gazeta Wyborcza". To raczej kompendium haseł dotyczących wydarzeń, które prawica w swych opowieściach o Polsce bądź pomija, przemilcza, bądź przeinacza. "Chcieliśmy dodać trochę bieli, tam, gdzie przez ostatnie 20 lat używano tylko czarnych barw. Tam, gdzie w ostatnich latach było aż nadto wybielania, chcieliśmy dodać trochę ciemnej szarości" - czytamy we wstępie. I tyle. I aż tyle.


Bo tych kilka prawd - o II Rzeczpospolitej, o Polsce Ludowej i o III Rzeczpospolitej - wywołało złość publicystów tzw. głównego nurtu i zostało uznanych (i słusznie) za zamach na polityczną poprawność. Na mity i kalki pojęciowe, które od 20 lat prawica wdrukowuje w polskie umysły.
Tak to jest, że ten, kto sprawuje władzę, wmawia poddanym, że sprawuje ją jak najbardziej słusznie i sprawiedliwie, z wyroków boskich albo wyroków historii, albo naukowej konieczności, i tak dalej. I buduje ku temu odpowiednie uzasadnienie. Tworzy własną historię, własne rocznice, własnych bohaterów i własne mity. W Polsce dzieje się to w sposób podręcznikowy.
III Rzeczpospolita powstała na gruzach Polski Ludowej jako jej zaprzeczenie, więc i taką się przedstawiała. Stworzyła własną historię, własne rocznice, własnych bohaterów i własne mity. Spójrzmy, co mamy: Muzeum Solidarności, Instytut Pamięci Narodowej, sprofilowane programy nauczania historii w szkołach, rocznice Sierpnia, Grudnia, Czerwca (ale nie Października), teczkową obsesję. Całą machinę tłumaczącą Polakom młodym i starym, przez 24 godziny na dobę, kto jest dobry, a kto zły, co jest słuszne, a co nie. Mniej w tym wszystkim chodzi o historię (choć dla wielu historia stoi na pierwszym miejscu), więcej o stempel, że nam władza się należy.
Ten posolidarnościowy Kościół dość szybko pękł na dwa odłamy. Nazwijmy je umownie - pierwszy to Kościół Zielonej Wyspy, drugi - Kościół Zdrady w Magdalence. To są te nowe wyznania. I spróbujcie ich wyznawcom powiedzieć, że bajdurzą, dopiero skoczą wam do gardeł!
Więc tak naprawdę rola "Niezbędnika" polega na tym, że rzucił im wyzwanie, wyśmiał ich prawdy wiary, wypomniał sprawy, które tuszowali i przemilczali.
Spójrzmy, jak to wygląda. Pierwsze wyznanie, Zielonej Wyspy, głosi, że Polska jest dziś w najlepszym momencie swojej 1000-letniej historii, że mamy wszystko, co chcemy, raj na ziemi, wolność i tak dalej. A ten cały syf wokół, to jakiś margines...
No nie... 2,5 miliona ludzi, którzy wyjechali za granicę i na zmywakach wykuwają lepszą przyszłość, to nie margines. Rekordowe bezrobocie - to nie margines. I to nie przypadek czy wypadek przy pracy. Zapaść demograficzna - to też nie jest przypadek. Podobnie jak i rozwarstwienie Polaków, podział na tych, co mają, i na tych, co nigdy mieć nie będą.
W jakimś stopniu "Niezbędnik" z mitami Zielonej Wyspy się rozprawia, zwłaszcza w części poświęconej III RP. A także w części dotyczącej Polski Ludowej. I to boli.
W ideologii Zielonej Wyspy PRL był czarną dziurą, piekłem w porównaniu do dzisiejszego raju. Więc jest dla wyznawców tej wiary szokiem, że ktoś pisze, że wtedy oddawano 270 tys. mieszkań rocznie, które budowano za Gierka, że była stabilność zatrudnienia, że było więcej niż dziś przedszkoli i żłobków... Szokiem jest dla nich, że PRL pięknieje. Zupełnie nie pojmując, że pięknieje nie z powodu swej dyskusyjnej urody, ale dlatego, że brzydnie III RP.
A religia "Zdrady w Magdalence"?
Ten odłam posolidarności uznał, że opowiadanie o nowym raju nad Wisłą nie ma sensu, więc znalazł wytłumaczenie niedoskonałości dość prosto - że część ludzi "Solidarności" albo zdradziła, albo zbłądziła, w każdym razie skumała się ze starą władzą i odeszła od ideałów "rewolucji". To jest banalne tłumaczenie, choć wielokrotnie praktykowane. Na przykład w historii ruchu komunistycznego - gdzie przy każdym kryzysie mieliśmy falę zaklęć o konieczności powrotu do idei leninowskich.
Dla tej wiary "Niezbędnik" również jest niewygodny. Uderza bowiem w jej dwa sztandarowe mity. Pierwszy, że najlepszym okresem w historii był czas II Rzeczpospolitej. W "Niezbędniku" dowiedzieć się możemy, że II RP była państwem biednym i zacofanym, w którym przeciwników politycznych wsadzano do więzienia, a do protestujących robotników czy chłopów - strzelano.
Po drugie, "Niezbędnik" uderza w mit polskiej prawicy, że Polska Ludowa to było państwo całkowicie zależne od ZSRR, a liderzy PZPR byli zwykłymi namiestnikami Moskwy, dobro imperium na pierwszym planie stawiając. Ta czarna legenda pęka w zderzeniu z rzeczywistością - bo potrzebami Moskwy nie wytłumaczy się budowy Portu Północnego, gierkowskiego programu industrializacji, czy awansu społecznego milionów Polaków. Czy marzeń o przezwyciężeniu peryferyjności, o dogonieniu Europy. Owszem, z Wielkim Bratem za plecami, ale własnych.
Dlatego "Niezbędnik" tak zamieszał w naszym polskim bagienku. Gdzie od lat wszystko było poukładane, lewica, z dolepioną gębą produktu PRL-u miała swoje miejsce w oślej ławce, a tu przyszli jacyś dzicy i zaczęli wykrzykiwać swoje. Nie w obronie PRL, bo to rozdział zamknięty, ale uderzając w fundamenty III RP. W te wszystkie prawdy wiary.
Więc dano odpór, heretykom.
Robert Walenciak

autor: czerwony93, data nadania: 2013-05-19 18:09:34, suma postów tego autora: 2247

Dodaj komentarz