która zamiast rządać, prosi o łaskę...
Firma Darex.
Tak więc los działki zależy wyłącznie od niej.
Koniec, kropka.
Wedle kapitalistycznych reguł działka rzeczywiście należy do jakiejś firmy. To nie oznacza jednak, żeby zgadzać się z tymi regułami. "Rozbrat" prowadzi w tym miejscu świetną i społecznie użyteczną pracę od wielu lat - i to powinien być wyznacznik w kwestii dysponowania terenem. Poznańscy decydenci mogliby tej firmie przekazać np. działkę zastępczą, o podobnej wartości, z zasobów miejskich.
od jakiegos czasu naprawde przeginasz. Co innego, gdyby dzialka byla wlasnoscia jakiegos Kowalskiego albo np. miasta. A tak ma to spolka Darex, a w praktyce bank, ktora wzial to za jakies dlugi jako hipoteke.
Naprawde nie widzisz roznicy pomiedzy wlasnoscia Kowalskiego a jakiegos banku?
Daleki jestem od idealizowania squotow, zawsze sie tutaj z tego nabijalem. Ale akurat Rozbrat to jest JEDYNY w Polsce squot ktory cos tam robni ciekawego, moze niekoniecznie madrego, ale zawsze w miare ciekawa rzecz dla mlodziezy, zawsze jakas alternatywa.
rozbrat może i ma podstawy, żeby ubiegać się o udogodnienia ze strony władz miasta. Ale właśnie - ubiegać na normalnej drodze. A nie wzywać swoich niszowych adwokatów, żeby stroili groźne miny.
Rozbrat ma swoją subkulturowo-młodzieżową specyfikę i takąż formę artykułowanych postulatów. Jednym się to podoba, innym nie (np. mnie umiarkowanie). Nie zmienia to faktu, że jest to ekipa ludzi, która w samodzielnie odremontowanej opuszczonej ruderze przez kilkanaście lat zorganizowała bez grosza jakiejkolwiek dotacji setki inicjatyw kulturalnych (biblioteka, wystawy, koncerty, spotkania dyskusyjne, pokazy filmów itd.). Mądrzy włodarze miasta powinni sami z siebie, bez próśb i gróźb, pomóc utrzymać ten teren w obecnej formie - choćby dlatego, że Rozbrat robi dla szeroko pojętej kultury więcej niż 10 domów kultury, pożerających z budżetu municypalnego miliony złotych.
"Kto jest prawnym właścicielem działki?
Firma Darex.
Tak więc los działki zależy wyłącznie od niej.
Koniec, kropka"
Och, oczywiście. Niech się święci święte prawo własności.
to inna sprawa. Tez uwazam, ze konieczny jest normalny dialog z wladzami miasta, ktorych zadaniem jest stworzenie mlodziezy miejsc gdzie moglyby zajac sie czyms wiecej, niz chlaniem, czy czy czyms tam jeszcze.
Ale nei zmienia to faktu, ze obrona wlasnosci jakiejs firmy a posrednio banku tylko i wylacznie powolujac sie na prawo wlasnosci jest delikatnie mowiac, bez sensu.
PS: to zupelnie inna sytuacja, niz opisywanego na lewica.pl squoty w Kopenhadze. Tam zajeli sobie na chama budynek nelazacy do miasta, uniemozliwiali wszelkie remonty, czy cokolwiek, a jak miasto chcialo cokolwiek zrobic z budynkiem to zrobili zadyme na ulicy. Tutaj masz budynek nalezy do prywatnego "inwestora", ktory najwyrazniej nie mial ani pomyslu ani srodkow zeby cokolwiek z tym terenem zrobic. Zrobili wiec cos squotersi. Troche szkoda zeby ich praca poszla na marne.
"zajeli sobie na chama budynek nelazacy do miasta" Skad te rewelacje? Ja akurat ani Rozbratu, ani Ungdomshuset nie uwazam za jakies szczegolnie wazne lewicowe projekty, ale popieram obydwa. Z tym tylko ze akurat dunscy sklotersi mieli do swojego budynku znacznie wieksze prawa niz ekipa z Poznania.
Uważaj, aby ktoś do domu ci nie wszedł i nie wyniósł czegoś. A wychodząc rzuciłby w twoja stronę : Och, oczywiście. Niech się święci święte prawo własności. Albo jeszcze lepiej, podaj adres, a ja ci wyślę kilku żuli, którzy zaczną mieszkać razem z tobą, bo przecież "jakie prawo własności". Pamiętaj bez prawa własności nie ma kradzieży.
Chyba, że nagle stałeś się bezinteresowny. Nie, nie... to niemożliwe, nie ty, liberał... Wysyłanie żuli to na pewno jakiś intratny interes. Zgadłam?
budynek nalezal do gminy, czyli do ogolu mieszkancow. Tak czy nie?
W pewnym momencie przyszla grupka, ktora stwierdzila, ze bedzie tu sobie mieszkac, bez pokrywania zadnych zobowiazan wobec gminy. Tak czy nie?
Jak dla mnie to po prostu zwykly zabor mienia publicznego i dzika prywatyzacja.
Ungomshuset (po polsku dom młodzieży) otrzymał od miasta wieczystą dzierżawę na uzytkowanie budynku jako domu kultury. Pod koniec lat 90. miasto złamało umowę i bez powiadamiania mieszkańców sprzedało budynek chrześcijańskiej sekcie, która od poczatku nie ukrywała, że zalezy jej po prostu na zniszczeniu tego miejsca. Działacze domu młodzieży podali miasto do sądu, miasto natomiast za jak najbardziej publiczne pieniadze wynajęło najlepszych adwokatów, aby wyszukali odpowiednie kruczki prawne, co nie bylo latwe gdyz procesy ciagneły sie prawie 7 lat. W końcu sąd wydal niekorzystny dla lewicowców wyrok, w miedzy czasie zebrano kwote wyższą niz wart jest budynek i próbowano go odkupić, miasto nie wykazało zainteresowania, natomiast przywódczyni sekty stwierdziła że otrzymała poslannictwo od boga, aby zniszczyć szatana w centrum Kopenhagi. Budynek (zabytek)wyburzono (zresztą rekami Polaków, bo duńskie związki zawodowe odmówiły uczestnictwa w tym procederze). Dzięki temu w centrum kopenhagi jest teraz śliczna wielka dziura, sekta po zniszczeniu szatana nie wykazuje wiekszego zainteresowania gruntem, a nikt go nie chce odkupić bojąc się ze może byc z nim problem.
Tego oczywiscie można się dowiedzieć z internetu, bo to żadna tajemnica.
Swoją drogą, ciekawą mamy dziś lewicę: jedni niczym lwy bronią świetej własności banków. Inni nawołują do wysyłania policji na strajkujących robotników. Nalezy mieć nadzieję, że to tylko jej internetowo-wirtualna cześć, bo inaczej to cienko widzę jej przyszłość....
ale chyba sie nie rozumiemy. Ungdomshuset? W Kopenhadze? Bo ty chyba mowisz a jakims zupelnie innym budynku w innej Danii.
Budynek o ktorym ja mowie, nigdy nie byl wlasciwie sklotem, nikt w nim nie mieszkal. Byl wlasnoscia miasta, ktore zdecydowalo sie przeznaczyc go na dzialalnosc spoleczna zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem. Wybudowany byl bowiem ze skladek zwiazkowych przez robotnikow po godzinach pracy w 1894-tym ( o ile sie nie myle co do dokladnej daty )
Czy to ty sie kiedys tutaj wypowiadales w obronie polskich lamistrajkow wyburzajacych Ungdomshuset? Jesli tak to nie mam wiecej pytan...
a co skłotersi mają wspólnego z XIX-wiecznymi związkowcami?
O to samo chcialem zapytac :-)
Poza tym dzierzawa nie oznacza, ze miasto przestalo byc wlascicielem.
DK tak z ciekawosci - kto pochwala wysylanie policji na strajhkujacych?
Z tego co mi wiadomo polscy anarchiści nigdy oficjalnie nie kontestowali ,,świętego prawa własności''. Za swoich przeciwników obrali neonazistów, komunistów itd, a rzadko kiedy neoliberałów:)
Tak więc powinni się zachowac teraz konsekwentnie i grzecznie opuścic działkę.
Niech nam żyje firma Darex;)