Komentarze czytelników portalu lewica.pl Komentarze czytelników portalu lewica.pl

Przejdź do menu

Komentowany tekst

Ryszard Rauba: Róża Luksemburg - postać zagubiona w wielokulturowości

Komentarze czytelników

Dodaj komentarz

Dawno nie czytałem tak idiotycznego artykułu o Róży Luksemburg

To znaczy artykuł jak artykuł,ale tytuł i konkluzja godne są jakiegoś Gościa Niedzielnego czy "Małego Giertycha dla początkujących".
PO pierwsze więć sprawa formalna - ta żebranina u Niemców to kwestie finansowe i poniekąd polityczne związan z tym, że SPD w tym okresie byłsa potęgą nie tylko polityczną ale i finansową. Male nielegalne partie socjaldemokratyczne siedziały u niej "w kieszeni". I stąd ta "żebranina".
Po drugie jeżeli idzie o tzw. wielokulturowość" to trudno sobie wyobrazić czlowieka dojrzałego moralnie i intelektualnie innego niż Róża Luksemburg.
W istocie zarzut wobec niej sprowadza się do tego, ze nie jest nacjonalistką a autor niestety nacjonalizm uważa najwyraźniej zajakiś uniwersalny standard człowieczeństwa.Nacjonalistyczne przekonanie że marksizm jest jakąś formalną spekulacją zaczerpnięte chybaod Brzozowskiego (anti-engels) wskazuje jedynie na to że miała ona rację mówiąć onim jako o człowieku niebezpiecznym.

autor: A.C., data nadania: 2013-01-17 07:25:26, suma postów tego autora: 37

RZECZ W TYM

że autor uchodzi za eksperta od historii ruchu robotniczego nie tylko na lewica.pl, ale i "Władzy Rad". A to już o czymś świadczy.

autor: BB, data nadania: 2013-01-18 16:30:46, suma postów tego autora: 4605

Bardzo przepraszam, eksperci od ruchu robotniczego są i CIA

a jeżeli idzie o "władzę rad" to już powstanie w Kronsztadzie organizowane było pod hasłem "Rady ale ..." itd.
Dlaczego autor odwołuje sie do tego, ze autor jest "autorytetem". Osobiscie pracę magisterską pisałem dawno temu w odległej galaktyce jeszcze w Zakładzie Historii Ruchu Robotniczego WDiNP UW
pod kierunkiem jego szefowej Prof. Heleny Zand. Chociaż potem zajalem się nieco innymi kwestiami - historia myśli społecznej to nie znaczy że nie mam prawa krytykować z perspektywy internacjonalizmu proletariackiego nacjonalistycznych dyrdymałów o Roży Luksemburg. Tym bardziej że historia myśli to bardziej moja grządka niż historyków.
Autor krytykowanej przeze mnie pracy usiłuje budować jakąś dziwną opowieść o Luksemburżance jako o sobie zagubionej we własnym "multikulturalizmie" nie dostrzegajac, że kultura nie jest nieprzekraczalnym horyzontem autodefiniowania się czlowieka a kulturalizm jedynie ideologią (Bardzo ciekawe są tutaj krytyki kylturalizmu wybitnego brytyjskieg antropologa Adama Kupera np."Kultura model antropologiczny" wyd. UJ Kraków 2005). Marksistowski internacjonalizmjest horyzontem przekraczającym te opłotki (co nie znaczy przekreślającym) zwracał na to uwagę nawet intelektualista tak nieodpowiedzialny jak A. Walicki. (To dzisiaj różne Śpiewaki ex post tworzą mit żydokomuny uznając kulturowe zakorzeninienie za horyzont nieprzekraczalny.)Kiedy byłem bardzo młody, mój nieboszczyk dziadek należący jeszcze do KPP a (zawieszony nawet w członkowstwie PZPR za odchylenie prawicowo nacjonalistyczne od 1949 do 1956)mawiał: ty A... nie przejmuj się tym co obi tam peprzą o Róży Luksemburg to była jedyna prawdziwa internacjonalistka". I miał rację.

autor: A.C., data nadania: 2013-01-18 18:21:00, suma postów tego autora: 37

Autokomentarz.

Zmuszony jestem do stwierdzenia że popadłem trochę w pustosłowieale niestety pewne sformułowania działają prowokująco. Tak więc w istocie pominąłem zasadniczy zarzut wobec Róży Luksemburg głoszący, że to jej marksizm i imternacjonalizm nie pozwoliły jej na zrozumienie specyfiki walki klasowej w Polsce i znaczenia uczuć narodowych.
Ze to marksizm i internacjonalizm doprowadziły ją uwikłania w multikulturalizmie i jak sądzę przysłowiowych "błędów luksemburgizmu", których teorii najwyraźniej autor ulega.
Otóż jeżeli idzie o tę argumentację to Róza Luksemburg jako admiratorka "Pana Tadeusza" z pewnością zdawała sobie sprawę ze specyfiki tradycji polskiej kultury szlacheckiej. Ale pytaniem podstawowym jest co wógóle miałoby z tego dla nie czy dla kogokolwiek wynikać ( poza ewentualnie jakąś doraźną polityczną manipulacją)???????
Z perspektywy wszelkich danych ekonomicznych i gospodarczych, które gromadziła, wynikało, jejzdaniem, że rozwój kapitalizmu naziemiach polskich a więc i siła rozwijającego się na ziemiach polskich ruchu robotniczego zależny jest od rozwoju gospodarczego imperialnych potęg, którym były podległe(przede wszystkim Niemiec i Rosji znacznie miejszą role odgrywala Galicja będąca pograniczną i lekceważona prowincja imperium Habsburgów.) Tak więc odzyskanie niepodległości prowadziłoby do regresu gospodarczego aco za tym idzie cywilizacyjngo i kulturowego ziem polskich a także do osłabienia ruchu robotniczego co powodowało by, że niepodległa Polska nie była by nie tylko NIepodległą Polską Republiką Socjalistyczną (oczywiście nie w sensie republiki radzieckiej ale państwa o ustroju republikańskim) ale nawet Polską Demokratyczną czy jak wtedy ją określano Ludową.
Te obawy zrealixzowały się zresztą w calej rozciagłości nawe z nawiązką po śmierci Róży Luksemburg. Polska niepodkegła okazała się rezerwatem zacofania ciemnoty, regresu cywilizacyjnego i kulturowego. Była ona w dwudziestoleciu w sensie najbardziej dosłownym chociaż nacjonalistówv doprowadza to do bialej gorączki, mołotowowskim "bękartem wersalu". Jej klęska w 1939 niewyobtrażalne cierpienia, miliony ofiar i dalsze uwikłania są dalszum ciągiem tego samego scenariusaza,
CZy mozna wogóle mieć pretensje do Róży Luksemburg , że nie widziala sensu jedzenia żaby pod nazwą "niepodległosć Polski"?????? Z jej perspektywy było to nieszczęscie, o które nie trzeba było zabiegać.
Idąc dalej można zapytać. Czy widząc niezbyt dużą popularnosc swoich poglądów Róza Luksemburg miała kłamać, Zey ją poszerzyć??? Miała wstąpić do PPS???? a Może zaczać modlić se do Jóżefa Piłsudskiego jako cudotworcy, który dzięki nadprzyrodzonym mocom wyprowadzi Polskę ze ślepego zaułka????
Róża Luksemburg wybrala stratege walki o rewolucję w Niemczech pod hasłem Socjalizm albo barbarzyństwo.
Niestety zginęła a proletariat niemievcki przegral walkę o socjalizm.
Zrealizowanie się negatywnego scenariusza nie dowodzi jego słuszności.
Ekonomicznych analiz Rózy Luksemburg nikt na razie nie obalił. Nacjonalistyczni propagandziści zachlystujacu sie samym faktem odzyskania niepodległości nie są w stanie zanegowac faktu że na ziemiach polskich niepodległosć i regres zrosły się w parę bliźnąt syjamskich.
Poglądy ekonomiczne Rozy jak zwraca uwagę chociażby J. Dziewulski, "Wokół ekonomicznych poglądow Róży Luksemburg" Warszawa 1972 stanowia najlepiej przemyślańa wizje tendencji rozwojowych polskiej gospodarki w badanym okresie.
Zresztą to poziom myślenia ekomicznego uczynił ją kimś nie tylko w pPolsceale w skali międzynarodowej.
Poszukując uwarunkowań jej poglądów w multi-kulti autor chyba zdradza swój brak zrozumienia problematyki ekonomicznej w jej poglądach.
Już w końcu XIX wieku Kazimierz Kelle-Krauz napisał odnośbie Róży że rachunek ekonomiczny tyle znaczy wobec uczuć proletariatu co kartka papieru włozona w poprzek nurtu strumienia.Autor artykułu 0zdaje sie podzielać ten optymizm, Niestety rachunki trzeba regulować.

autor: A.C., data nadania: 2013-01-18 20:10:23, suma postów tego autora: 37

PRZEPRASZAM ZA ZDAWKOWĄ UWAGĘ

Najwyraźniej źle mnie zrozumiałeś. To, że R.R. uchodzi tu za eksperta od historii ruchu robotniczego i Róży Luksemburg nie znaczy bynajmniej że nim jest.
Chodzi o to, że jego prostackie wywody odpowiadają redaktorom ostentacyjnie konkurencyjnych redakcji (wystarczy porównać profil polityczny i ideowy lewica.pl i "Władzy Rad" by się o tym przekonać).
Nie chcę przez to powiedzieć, że w tych redakcjach nie ma już ludzi myślących. Mają oni jedynie kłopoty ze zrozumieniem podstaw.

autor: BB, data nadania: 2013-01-18 20:12:46, suma postów tego autora: 4605

Zagubieni

I wojna światowa pokazała kto był zagubiony i kto poparł wojnę możnych tego świata. Byli to ci 'odnalezieni' w patriotyzmie.

autor: mlm, data nadania: 2013-01-18 20:32:18, suma postów tego autora: 4284

RACJA CZY KASTRACJA?

Porównanie poglądów z rzeczywistością, w której powstały, chroni przed błędem ahistoryzmu i ujawnia historyczny walor poglądów. Ich porównanie z późniejszymi doświadczeniami i obecną rzeczywistością chroni przed błędem zabsolutyzowanego historyzmu i ujawnia szerszy ("uniwersalny") walor poglądów." (J. Dziewulski, "Współczesne spory wokół ekonomicznych i politycznych poglądów Róży Luksemburg", "Ekonomista" nr 3, 1979)

Wywody Ryszarda Rauby grzeszą oboma błędami, przed którymi ostrzegał prof. Jan Dziewulski. Są jednocześnie obarczone grzechem ahistoryzmu i zabsolutyzowanego historyzmu. Z jednej bowiem strony, Rauba, jak przystało na współczesnych eklektyków doby postmodernizmu, ocenia poglądy Róży Luksemburg na kwestię narodową w oderwaniu od ówczesnej sytuacji i przykładając do ich oceny dzisiejsze, "zwycięskie" klisze i stereotypy wypracowane w wyniku schyłkowego dla społeczeństwa klasowego zderzenia zaangażowanego (nie neutralnego) ideologicznie i społecznie (czytaj: klasowo) globalizmu z nacjonalistycznym zaściankiem. Z drugiej natomiast, kontekst polityczny, w którym działała R. Luksemburg, traktuje jako zamknięty, przeżyty i nie posiadający walorów uniwersalnych.

Dzięki temu zabiegowi, R. Luksemburg może zostać spokojnie przedstawiona, z jednej strony, jako drobnomieszczański kołtun z antyrosyjskimi, antyniemieckimi i antyżydowskimi fobiami, a jednocześnie, z drugiej strony, jako zwykła idiotka nie potrafiąca - mimo sentymentalistycznego stosunku do kultury polskiej (czytaj: szlacheckiej: "Pan Tadeusz") - docenić znaczenia narodowego wyzwolenia Polski.

Odmawiając znaczenia kontekstowi politycznemu i ideologicznemu (komunizmowi Róży Luksemburg), waloru aktualności we współczesnym świecie, wyciąga się z jej myśli wątki drugorzędne i stawia jako zasadnicze (czyli te, które ponoć jako jedyne przeżyły próbę czasu), czyli moralne oburzenie na niesprawiedliwość społeczną, tak bliskie "lewicy anatomicznej", kawałki podciągane pod "feminizm", czy polemiki z Leninem i bolszewikami. To ostatnie jest zresztą jedynym powodem, dla którego współczesna pseudolewica zadaje sobie jeszcza jakiś trud, aby ocalić cokolwiek z Róży, jakie by to nie było żałosne. Gdyby nie ten drobny fakt, to antysemityzm oraz kosmopolityzm byłyby wystarczającymi powodami, aby poprawna politycznie pseudolewica uznała ją za nieodwołalnie passee. A tak, może być ikoną alterglobalizmu, podobnie zresztą, jak poddany analogicznej kastracji Che Guevara.

autor: EB, data nadania: 2013-01-19 08:04:15, suma postów tego autora: 856

"Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko , co pomyśli głowa..."

Pisze EB:
"Są jednocześnie obarczone grzechem ahistoryzmu i zabsolutyzowanego historyzmu. Z jednej bowiem strony, Rauba, jak przystało na współczesnych eklektyków doby postmodernizmu, ocenia poglądy Róży Luksemburg na kwestię narodową w oderwaniu od ówczesnej sytuacji i przykładając do ich oceny dzisiejsze, "zwycięskie" klisze i stereotypy wypracowane w wyniku schyłkowego dla społeczeństwa klasowego zderzenia zaangażowanego (nie neutralnego) ideologicznie i społecznie (czytaj: klasowo) globalizmu z nacjonalistycznym zaściankiem. Z drugiej natomiast, kontekst polityczny, w którym działała R. Luksemburg, traktuje jako zamknięty, przeżyty i nie posiadający walorów uniwersalnych."
***
Brawo EB, to jest właściwy język marksistów.
Trzymaj się tego, a niedługo ludzie zapomną kim byliście.

autor: tarak, data nadania: 2013-01-20 13:17:30, suma postów tego autora: 2730

POSPOLITOŚĆ SKRZECZY

Pocieszaj się, jak możesz, taraku. Tylko to ci zostało, skoro większość twojego życia upłynęła w zakłamaniu i, jak się okazało, na śmietniku historii.

Symptomatyczne, że przez minione 44 lata PRL jakoś ci nie przeszkadzał język marksizmu. Przypadkowo zaczął ci przeszkadzać po 1989 roku. Że też niektórzy dojrzewają w rytm pospolitego oportunizmu...

autor: EB, data nadania: 2013-01-20 20:28:54, suma postów tego autora: 856

No, widzisz EB - jak się zdenerwujesz, potrafisz mówić zrozumiale

Szkoda, że od rzeczy.

autor: tarak, data nadania: 2013-01-20 23:25:11, suma postów tego autora: 2730

taraku,

Masz już pewne miejsce w redakcji lewica.pl. Ma się rozumieć, że incognito.

autor: BB, data nadania: 2013-01-21 09:50:09, suma postów tego autora: 4605

Róża Luksemburg, to przeciez ulubiona postać EB, bliska jej ideowo i można by oczekiwać cieplejszego

...o niej komentarza, a nie takiego bełkociku.

autor: tarak, data nadania: 2013-01-21 17:58:02, suma postów tego autora: 2730

Poza tym , EB, nie wyobrażaj sobie, że nie wiem dlaczego używasz takiego pseudonaukowego żargonu

Wiem.
Chcesz być taką drugą Róża Luksemburg dzisiejszych czasów a wydaje ci się, że zrobisz większe wrażenie na zwolennikach
wypowiadając się, wprawdzie mało zrozumiale, ale dostojnie, jak ze starych podręczników marksizmu.

Więc sama widzisz - manipulacja i jeszcze raz manipulacja, bez realnej treści.
Ja to widzę i inni pewnie też, więc raczej się ośmieszasz
niż zyskujesz na powadze.

autor: tarak, data nadania: 2013-01-21 18:39:13, suma postów tego autora: 2730

MA SIĘ TEN LUZ

Niewątpliwie, jasność wypowiedzi jest wielką zaletą.

Jednak wszystko jest względne.

Taki Karol Marks, czy taka Róża Luksemburg niewątpliwie wypowiadali się jasno, a i tak stado idiotów udaje dziś, że nic nie rozumie.

A taka Pytia delficka nie celowała w jasności proroctw, co wszakże nie umniejszało stopnia jej oddziaływania. Wręcz przeciwnie.

Niejasność nie oznacza braku treści. Często wynika ona z faktu, że przeciwstawianie się stereotypom mainstreamu jest w danej chwili historycznej sprawą beznadziejną.

Wiadomo nie od dziś, że Dobro, Słuszność i Sprawiedliwość mają zwykle bardziej pod górkę niż Zło czy Niesprawiedliwość. Są, paradoksalnie, mniej oczywiste. W oczach mądrego człowieka trudność obranej drogi nie bywa więc wystarczającym argumentem za jej odrzuceniem.

Tysiąclecia dziejów ludzkich dowodzą, że najsłuszniejsze koncepcje rodzą się w bólach i sprzecznościach i że bywają obśmiewane przez uwiedzione elitarną "oczywistą oczywistością" społeczeństwo, oczekujące nieodmiennie potwierdzenia stereotypu, a bynajmniej nie jego kwestionowania.

W takiej sytuacji nie ma znaczenia, czy wypowiadasz się jasno. Kiedy nadejdzie pora zmiany stanu umysłu społeczeństwa to, co niejasne, nagle stanie się zrozumiałe. Bo ludzie, którzy zawiedli się na zdroworozsądkowej mądrości oficjalnej ideologii, zaczynają postrzegać oczywistość tam, gdzie przedtem się jej nie spodziewali.

I wtedy właśnie można popaść w błędy, które nie groziły w sytuacji, kiedy rewolucyjna ideologia była twórczą krytyką rzeczywistości. Tryumfalizm grozi popadnięciem w apologetykę.

Jasność lub jej brak nie ma decydującego znaczenia w sytuacji, kiedy wypowiedź marksisty z góry jest oceniana jako pozbawiona racji z tego tylko powodu, że wypowiada ją marksista. Lepiej więc zawrzeć w wypowiedzi to, co się chce powiedzieć, nawet jeśli adekwatny, choć nieoczywisty, opis sytuacji będzie z góry na pozycji przegranej w porównaniu z oczekiwanym, prostym i jasnym stereotypem.

Ludzie czytają i słyszą to, co chcą przeczytać i usłyszeć. Wtedy właśnie, chcąc uzyskać wartościowy efekt, można przykuć ich uwagę zamierzoną (lub fatalistycznie dopuszczoną) nieoczywistością wypowiedzi, aby zmusić ich do wysiłku intelektualnego.

Jak mówił poeta: "Syn minie pismo, lecz ty wspomnisz, wnuku..." Marksista pisze dziś dla późnego wnuka, a nie dla wielbicieli ideologii-zombie, która uchodzi za ostatni krzyk mody politycznej i ideologicznej.

Dlatego ma się ten luz, taraku.

Jak widać, dobrze to rozumiesz. Więc się boisz. I całkiem słusznie.

Ewa Balcerek i Włodek Bratkowski
23 stycznia 2013 r

autor: EB, data nadania: 2013-01-23 21:42:39, suma postów tego autora: 856

"Marksista pisze dziś dla późnego wnuka,..." - pisze nieszczerze EB

Bo co to oznacza ?
Ano to, że z radykalizmu społecznego w umyśle EB niewiele już zostało, a ona sama przesunęła się mentalnie na pozycje ewolucjonizmu. A to dlatego, że jego istotą jest wiara w
postęp społeczny stymulowany rosnącą świadomością jednostek.
Marksizm-leninizm zaś zakłada, że wola światłych jednostek posiada zdolność narzucenia reszcie jedynie słusznych rozwiązań społecznych.
Jak pomyśleli tak zrobili, ze skutkiem powszechnie znanym.

Czy taka bojowniczka jak EB mogłaby tego nie zauważyć ?
Nie !
Więc jest to tylko taki wykręt, mający uzasadnić tezę o jakiejś
rzekomej nadzwyczajnej tajemnej wiedzy, niedostępnej obecnie motłochowi, ale gdy już osiągnie on poziom intelektualny porównywalny z poziomem pani EB, to wówczas spadną mu klapki z oczu i pozna istotę PRAWDY.

A już naprawdę rozbawił mnie ten fragmencik wypowiedzi EB:

"A taka Pytia delficka nie celowała w jasności proroctw, co wszakże nie umniejszało stopnia jej oddziaływania."

Najwyraźniej EB nie wie, że Pytia plotła trzy po trzy odurzona
wyziewami wulkanicznymi wydobywającymi się ze szczeliny skalnej, a kapłani te bezładne rojenia wykorzystywali do manipulacji społeczeństwem we własnym interesie.

Przyrównanie owych kapłanów do dzisiejszych ideologów marksizmu, to jest dopiero sam smaczek marksizmu.
Gratuluję serdecznie, w imieniu tych, co jeszcze nie zwariowali i po raz drugi Pytii nie uwierzą.

Na tym można by zakończyć tę odpowiedź pani EB, ale jeszcze
słówko o filozoficznej rzekomej przewadze radykalizmu nad ewolucjonizmem.
Wystarczy rozejrzeć się dookoła , by zrozumieć, że ludzkość jest cząstką kosmosu, skutkiem miliardów lat trwającej ewolucji od cząstek elementarnych, poprzez atomy wodoru, supernowe aż do planety, na której MY zaistnieliśmy jako jeden z milionów gatunków. Żeby materia mogła osiągnąć taki stopień rozwoju, który umożliwia JEJ samoświadomość, musiało minąć miliardy lat ( w sumie ok.14) i te miliardy lat ewolucji ukształtowały w ostatecznym wyniku stosunki społeczne
np. wśród mrówek ale i u ludzi.
Czy jesteś tak zarozumiała EB, żeby twierdzić, że te nieporadne zmiany, które proponuje Marks, są zdolne "poprawić"
Absolut ? Obudź się i rozejrzyj - nawet najdrobniejsze istnienie jest nieskończenie doskonałe i jeśli się zmienia pod wpływem zmieniających się warunków egzystencji, to zmienia się w taki sposób, by przeżyć. A co proponują marksiści ? - rewolucję, po której pozbędziemy się wrogów ludu, choć to jest bardzo niekorzystne dla rozwoju całości społeczeństwa ( no, bo jak wyżywić w warunkach anarchii obecne 7 mld. ludzi) a pojedynczego człowieka zamienia w bezosobowy trybik w machinie państwowej.
Życie takiego osobnika w komunie jest nic nie warte.
A elity i tak pozostają, bo życie inaczej nie funkcjonuje.
To jest regres ewolucyjny a nie rozwój.

Więc jeśli spisz spokojnie EB, to albo nie ogarniasz złożoności stosunków społecznych, albo o to w ogóle nie dbasz, bo walczysz o władzę.
Choćby i po trupach , byleby cudzych !

autor: tarak, data nadania: 2013-01-24 15:28:18, suma postów tego autora: 2730

Koń by się uśmiał taraku

"Nauka Marksa jest wszechmocna, ponieważ jest słuszna. Jest pełna i harmonijna, daje ludziom jednolity światopogląd, nie godzący się z żadnymi przesądami, z żadną reakcją, z żadną obroną ucisku burżuazyjnego."
Lenin: Trzy źródła i trzy części składowe marksizmu.


Twoja "nauka" taraku jest przeciwieństwem tego co wyżej. Mętny, wulgarny biologizm i prymitywny antykomunizm w obronie wyzysku i ucisku. Reakcyjny bełkot z pretensjami do naukowości. Koń by się uśmiał.

autor: Bartek, data nadania: 2013-01-25 09:09:29, suma postów tego autora: 2550

""Nauka Marksa jest wszechmocna, ponieważ jest słuszna. "- pisze pan Bartek

W takim towarzystwie jest ci EB pewnie szczególnie wesoło.
Luz, blues.

autor: tarak, data nadania: 2013-01-25 19:44:41, suma postów tego autora: 2730

ABSOLUT W BUTELCE

"Czy jesteś tak zarozumiała EB, żeby twierdzić, że te nieporadne zmiany, które proponuje Marks, są zdolne "poprawić"
Absolut ?"

Bynajmniej, gdzieżby Marks śmiał poprawiać "Absolut", zwłaszcza pisany z dużej litery. W wykonaniu taraka to jednak nie "Finlandia", ani choćby "Smirnoff", tylko zwykła okowita z czerwoną kartką. Czy nie nadużywasz, taraku?

"Obudź się i rozejrzyj - nawet najdrobniejsze istnienie jest nieskończenie doskonałe i jeśli się zmienia pod wpływem zmieniających się warunków egzystencji, to zmienia się w taki sposób, by przeżyć."

No jasne, Absolut działa, ponieważ trzyma najdrobniejsze istnienia na skraju przeżycia, co jest tajemnicą Poliszynela ewolucji. Z czego wniosek, że o ile może Absolut jest nieskończenie doskonały, to bynajmniej nie "istnienie". Istnienie - nawozem Historii i Absolutu!

"A co proponują marksiści? - rewolucję, po której pozbędziemy się wrogów ludu, choć to jest bardzo niekorzystne dla rozwoju całości społeczeństwa (no, bo jak wyżywić w warunkach anarchii obecne 7 mld. ludzi), a pojedynczego człowieka zamienia w bezosobowy trybik w machinie państwowej."

Wrogowie ludu, jak sama nazwa wskazuje, to tacy, którzy uniemożliwiają członkom społeczeństwa przystosowanie się do wymogów ewolucji, tj. - mówiąc krótko - uniemożliwiają im przetrwanie. W trakcie ewolucji biologicznej pojedyncze komórki skupiają się w złożone organizmy, ponieważ w ten sposób poprawiają swoją pozycję w rywalizacji o pokarm i możliwości rozmnażania w obliczu bardziej agresywnych drobnoustrojów.

Pojedyncze komórki zmieniają się w konsekwencji w bezosobowe trybiki w machinie złożonego organizmu. Taki jest ten Absolut. Ma absolutnie gdzieś jednostkowe istnienie. Ale tym to właśnie zachwyca się tarak. Marksiści nie podzielają tego zachwytu.

"Życie takiego osobnika w komunie jest nic nie warte.
A elity i tak pozostają, bo życie inaczej nie funkcjonuje.
To jest regres ewolucyjny a nie rozwój."

Jak ma się deklaracja taraka, że ewolucja jest istotą naszego trwania na Ziemi, do faktycznego wyznania wiary w to, że niezmienne trwanie elit (czyli zaprzeczenie ewolucji!) jest jedynym sposobem efektywnego funkcjonowania społeczeństwa?

Środowiskiem człowieka jest społeczeństwo. Ewolucja człowieka dokonuje się pod dyktando zmian środowiska społecznego. Jeśli organizacja społeczeństwa nie działa prawidłowo, "komórka", jaką jest jednostka, przestaje być chroniona przed zmianami biologicznymi. Ba, tylko społeczeństwo oparte na poczuciu wspólnoty, czyli komunistyczne, może zapewnić wszystkim jego członkom możliwość ewoluowania w kierunku rozwoju, a nie degeneracji, jak w przypadku licznych organizmów, które zniknęły bez śladu w toku ewolucji.

Trudno nie zauważyć (chyba że jest się tarakiem), że relacja między środowiskiem naturalnym a jednostką jest uzależniona klasowo.

Powstanie społeczeństwa ludzkiego jest sprawą bardziej delikatną, niż powstanie organizmu biologicznego złożonego z wielu komórek. Od niepamiętnych czasów powtarzają nam przypowieści o tym, jak to poszczególne klasy i grupy społeczne są odpowiednikami a to głowy, a to brzucha. Są więc "lepsi" i "gorsi", elity i masy. Masy, oczywiście, nie byłyby w stanie się wyżywić, gdyby nie elity. Tak przynajmniej głoszą elity. Wbrew faktom.

Życie mas w takim społeczeństwie jest tyle warte, co życie bydła roboczego - ich wartość zależy od ilości pracy, jaką są w stanie świadczyć. A pracą tą powinni kierować członkowie elit, jako bardziej świadomi (N.B. coś ta absolutnie doskonała ewolucja mocno zróżnicowała poziom świadomości w przypadku różnych "komórek".) Jej doskonałość jest więc mocno arbitralna.

Tylko społeczeństwo oparte na poczuciu wspólnoty, czyli komunistyczne, może pogodzić wymóg równości wszystkich jego członków z możliwością ewoluowania każdego i całości w kierunku rozwoju osobniczego i osobowego, a nie degeneracji, jak w przypadku licznych organizmów, które zniknęły bez śladu w toku doskonałej ewolucji.

Różnica, jaką wprowadza ludzkie społeczeństwo do procesu ewolucji polega na istnieniu świadomości, czyli na możliwości wyboru drogi ewolucji. Ewolucja staje się świadoma, co stanowi równocześnie z ogromną szansą - także i wielką komplikację. Łatwiej jest, oczywiście, kiedy ewolucja nie musi kierować się uczuciem współczucia dla swych ofiar. Reklamę robią jej bowiem szczęśliwi "wygrani". Badania pokazują, że osobniki prymitywne nie dostrzegają pułapki w reklamach hamburgerów, a cóż dopiero w reklamiarstwie elitarnej ewolucji!

Istnieje drobna różnica między ewolucją społeczną a ewolucją biologiczną. Przede wszystkim wynika ona z faktu, że człowiek jako jedyna znana nam istota jest obdarzony świadomością społeczną, zaś jego wolna wola jest jednym z czynników kształtujących świat, w którym żyje.

Jak by nie patrzył, jest to efekt ewolucji. Całkowicie pomijany przez taraka.

autor: EB, data nadania: 2013-01-26 21:51:22, suma postów tego autora: 856

" Czy nie nadużywasz, taraku?" - pyta z nadzieją pani EB ?

No, niestety - musisz sobie, jak dotychczas, radzić sama.
Słyszałem o jakimś Towarzystwie A-A ale mówią o tym różnie.
W każdym razie na tyle, abyś znów rozróżniła Absolut od
absoluta, to pewnie ci pomogą.
To tyle, jeśli chodzi o wstępne grzeczności.

Co do meritum.
Cały wywód EB ( z jednym wyjątkiem, o czym później) ma jedynie pozory wiarygodności, bo przecież jest jasne dla każdego, że nierówności społeczne na obecnym etapie rozwoju, są kompromisem między powszechnie uznawanym prawem do długiego życia z jednej strony a ekonomiczną wydolnością całej struktury społecznej z drugiej strony. Bo nie zaprzeczysz chyba, że gwałtowny przyrost populacji światowej nastąpił w okresie przemysłowym, w kapitalizmie właśnie.
Odpowiednie liczby są takie:
w pierwszym wieku naszej ery od 140do400 mln, do czasów Marksa
1 mld, a obecnie 7 mld, co oznacza gwałtowny jej przyrost.
Bynajmniej nie w ZSRR nastąpił ten przyrost, o czym dobrze wiesz. Długość przeżycia wzrosła w Anglii w tym czasie z ok.45 lat do obecnych ok. 80. Czy to oznacza, że owoce postępu społecznego konsumują jedynie warstwy uprzywilejowane ? - jasne
że nie.
Tak właśnie działa ewolucja - wszystkie jednostki zyskują ale nie wszystkie w jednakowym stopniu.
Więc nie opowiadaj koszałków-opałków, że warstwy robotnicze
pozostają na skraju przeżycia, bo to jest tzw. "pójście w zaparte". Właśnie one, w stosunku do stanu początkowego, zyskały najbardziej. I jeśli już, za twoim przykładem, personifikować ewolucję, to trzeba powiedzieć, że zrobiła dobrą robotę i to w cholernie krótkim czasie.
Bo czym w istocie, z punktu widzenia ewolucji, jest to uporczywe dążenie do egalitaryzmu, jeśli nie genetycznie uwarunkowaną potrzebą zapewnienia swoim genom korzystniejszych warunków do przekazania potomnym ?
Działalność marksistów, niby to jakaś nowatorska, zapowiada realizację właśnie tych , najczęściej nieświadomych, potrzeb i dlatego tak silnie działa na wyobraźnię prostych ludzi.
Czy to z punktu widzenia możliwości ekonomicznych jest
możliwe ? - oczywiście, że nie.
Realizacja takich obietnic (z punktu widzenia zasobów ekosfery) doprowadziłaby do zagłady gatunku na skutek powszechnej wojny o dostęp do wody i żywności.

Podstawowym warunkiem umożliwiającym całkowite, ekonomiczne równouprawnienie, jest uświadomienie jednostkom, że korzystanie z uzyskanej równości związane jest z dobrowolnym , wynikającym z uświadomionej konieczności, ograniczeniem płodności ( co jest sprzeczne z elementarną potrzebą wszystkiego co żyje). Ten etap świadomości, jak zapewne wiesz,
( albo i nie, bo co ty tam wiesz ?) spełniają warstwy oświecone. To u nich zauważa się ten spadek urodzin i zanim reszta ludzkości zacznie tak postępować ( ze zrozumienia czy poprzez naśladownictwo) musi jeszcze jakiś czas upłynąć.

Ludzkość w tym okresie musi sobie uświadomić, że zysk jest jedynie środkiem do osiągnięcia innych celów związanych z naszą wyjątkowością we Wszechświecie, i tu zacytuję to, co mądrze zauważyłaś:
"...że człowiek jako jedyna znana nam istota jest obdarzony świadomością społeczną, zaś jego wolna wola jest jednym z czynników kształtujących świat, w którym żyje."
Tak.
Tak jest w istocie.

Wytwarzając pięściaki zmieniliśmy Wszechświat, konstruując oszczep zmienialiśmy Wszechświat, wymyślając wszystkie inne narzędzia zmieniamy nieodwołalnie Wszechświat, który bez naszego rozumu nigdy nic takiego by nie stworzył.
Nie byłoby poematu, sztuki, miłości czy nienawiści.
Jesteśmy jak bogowie.
Nie jesteśmy zwierzętami potrzebującymi bujnych pastwisk jednakowo dostępnych każdemu w stadzie, ale Ludźmi, potrafiącymi zmienić Wszechświat. A ten Wszechświat w mniejszym stopniu zmieniają na razie robotnicy melioracyjni, niż elity intelektualne, o których istnienie społeczność ludzka powinna zabiegać. Ale żeby mogły wyłonić się elity, muszą być spełnione ( jak na razie) materialne warunki egzystencji dla środowisk, z których się one rekrutują, sytuujące je na czele drabiny społecznej, gwarantujące odpowiednio wysoki status.
A EB chce tych wyjątkowych ludzi zmieść z powierzchni ziemi, jako wrogów ludu, bo nie odpowiadają wzorcom człowieka pracy.

Więc niby to rozumiesz istotę ewolucji, ale wyciągasz z tej wiedzy fałszywe wnioski.

Ale w A-A pomogą ci EB, i zobaczysz świat we właściwych proporcjach.

autor: tarak, data nadania: 2013-01-27 01:31:16, suma postów tego autora: 2730

OT I CAŁA FILOZOFIA

"... jest jasne dla każdego, że nierówności społeczne na obecnym etapie rozwoju, są kompromisem między powszechnie uznawanym prawem do długiego życia z jednej strony a ekonomiczną wydolnością całej struktury społecznej z drugiej strony."

Drogi taraku, taki absolutny moralista, jak ty, powinien chyba swą mądrość czerpać ze skarbnicy wszechmądrości ludzkiej, czyli z Biblii. A ta święta księga absolutnie wiarygodnie podaje, że Abraham żył bodajże 900 lat. A w jakim wieku Sara miała potomka? W czasach Noego przeciętna długość życia też przekraczała setkę. Potem było już tylko z górki.

Jaka jest dziś przeciętna długość życia potomków Azteków czy Majów? Jaka - Afrykańczyków?

Naukowo udowodniono, że dzietność jest skorelowana ze statusem społecznym. Elity mają mniej dzieci, ponieważ zajmują je inne niż wyczerpująca praca czynności. Czynności, dodajmy, znacznie bardziej rozwijające i interesujące, wymagające użytku ze zdolności intelektualnych. Wystarczyłoby zapewnić wszystkim ludziom godne warunki życia, aby spadła powszechna dzietność. To byłoby logiczne rozumowanie wynikające z postulatu taraka. Ale tarak i elity potrzebują innej logiki - klasowej. A mianowicie: kto zapracuje na emerytury? Skąd wziąć mięso armatnie na wojny konkurencyjne o rynki zbytu i surowce? Te proste pytania i problemy, przed którymi stają elity chcące zachować swoją uprzywilejowaną pozycję, obracają cały wywód taraka wniwecz.

Gadka taraka jest pustym sloganem propagandowym. Rzeczywistość klasowa wymaga realizacji hasła: "Idźcie i rozmnażajcie się. Czyńcie sobie ziemię poddaną!"

Więc po co ta ściema, taraku?

"Odpowiednie liczby są takie:
w pierwszym wieku naszej ery od 140do400 mln, do czasów Marksa
1 mld, a obecnie 7 mld, co oznacza gwałtowny jej przyrost.
Bynajmniej nie w ZSRR nastąpił ten przyrost, o czym dobrze wiesz."

I chyba dobrze z twojego punktu widzenia?

"Długość przeżycia wzrosła w Anglii w tym czasie z ok.45 lat do obecnych ok. 80. Czy to oznacza, że owoce postępu społecznego konsumują jedynie warstwy uprzywilejowane ? - jasne że nie."

Sorry, taraku, ale odrabianie kilkudziesięciu lat w ciągu 2 stulecie, w porównaniu do 900 lat z czasów Abrahama, wydaje się nieco śmiesznym wynikiem, nieprawdaż?

"Tak właśnie działa ewolucja - wszystkie jednostki zyskują ale nie wszystkie w jednakowym stopniu."

Właśnie o ten stopień chodzi. Te jednostki, które nie przetrwały, ponieważ elity bogaciły się szybciej niż przeciętna, nie mają głosu. Więc nie zaprotestują przeciw głupotom taraka i jemu podobnym. Właśnie wysoka dzietność zapewniła klaasom ubogim przetrwanie - było to zjawisko z gatunku jak najbardziej atawistycznego, biologicznego repertuaru ewolucji. Nikłe szanse przetrwania jednostek z klasu ubogich były rekompensowane wysoką dzietnośćią w optymalnym, młodym wieku. Dokonywała się przy tym selekcja naturalna i przeżywały jednostki najsilniejsze. W tym samym czasie elity przeżywały degenerację biologiczną. Długość ich życia była efektem postępu medycznego, a nie doboru naturalnego. Ale, oczywiście, taraka nie interesują zjawiska w ich złożonośći. Dla niego świat ma konstrukcję cepa.

"Więc nie opowiadaj koszałków-opałków, że warstwy robotnicze pozostają na skraju przeżycia, bo to jest tzw. "pójście w zaparte". Właśnie one, w stosunku do stanu początkowego, zyskały najbardziej."

Czy nie pozostają na skraju przeżycia? Chyba jesteś ślepy, taraku. Abstrahuj przez moment od Europy, która mogła podnieść poziom dobrobytu swoich mieszkańców ze względu na brutalną grabież Trzeciego Świata, a nie na ewolucję. Poza tym, przecież w Europie podobno już nie ma klasy robotniczej. Więc o czym ty mówisz, taraku?

Zresztą, w Europie to również jest pieśń przeszłości. Dzisiaj radykalna lewica lansuje koncepcję dochodu gwarantowanego. Niby fajnie, ale przyjmuje się logikę kapitału. Życie z opodatkowania kapitalistów, bez pracy zawodowej, nie likwiduje marginalizacji mas społecznych. Ich przetrwanie jest uzależnione od powodzenia kapitału lokalnego w rywalizacji globalnej. Poddajemy się sytuacji skrajnej niepewności, nie mogąc wpływać na własny los. Czyli - jesteśmy "komórkami", których los jest całkowicie uzależniony od losu całości, na jaką się składają.

W efekcie, jedne "warstwy robotnicze" zyskują, kiedy tracą inne. Zawsze, jako całość, znajdują się na skraju przetrwania, z definicji. Dlatego konieczna jest niepohamowane rozmnażanie się - dla potrzeb zysku elit, których okruchy trafiają do warstw uciskanych.

Trudność równania, jakie ma rozwiązać ludzkość, polega na uwzględnieniu praw "komórki".

A w Brazylii, np. realizują program "zero głodu". To nie jest poetycka emfaza, tylko odzwierciedlenie rzeczywistości. A Afryka? Ci robotnicy bezwzględnie wyzyskiwani po to, aby Zachód mógł mieć dość surowców i energii na całkowicie nieodpowiedzialny wzrost pseudogospodarczy, czy ich nie dostrzegasz? I czy chcesz nam wmówić, że oni osiągną dobrobyt zachodni, tylko niech trochę poczekają? To się kłóci nawet z wynikami badań zachodniej nauki, które mówią, że ten wzrost nie ma szans się utrzymać, że nigdy nie stanie się modelem powszechnym. Więc do kogo ta mowa, taraku?

Rozumiem, że to była tania propaganda, bo poniżej okazuje się, że tarak zdaje sobie z tego sprawę:

"Bo czym w istocie, z punktu widzenia ewolucji, jest to uporczywe dążenie do egalitaryzmu, jeśli nie genetycznie uwarunkowaną potrzebą zapewnienia swoim genom korzystniejszych warunków do przekazania potomnym?
Działalność marksistów, niby to jakaś nowatorska, zapowiada realizację właśnie tych, najczęściej nieświadomych, potrzeb i dlatego tak silnie działa na wyobraźnię prostych ludzi."

Co, oczywiście, jest winą marksistów. Elity obiecują, ale wiedzą, że to tylko taka gadka propagandowa. Winą marksistów jest to, że biorą ją na serio. Przecież wiadomo, że tarak robi tylko perskie oko do elit: "Chodzi o zrobienie populistycznym masom wody z mózgu!"

"Czy to z punktu widzenia możliwości ekonomicznych jest możliwe ? - oczywiście, że nie.
Realizacja takich obietnic (z punktu widzenia zasobów ekosfery) doprowadziłaby do zagłady gatunku na skutek powszechnej wojny o dostęp do wody i żywności." - pisze tarak, który przed chwilą zarzucał marksistom czarnowidztwo w kwestii równych szans.

"Podstawowym warunkiem umożliwiającym całkowite, ekonomiczne równouprawnienie, jest uświadomienie jednostkom, że korzystanie z uzyskanej równości związane jest z dobrowolnym, wynikającym z uświadomionej konieczności, ograniczeniem płodności (co jest sprzeczne z elementarną potrzebą wszystkiego co żyje)."

O tym było już wyżej. Ale powtórzymy i rozwińmy, bo temat ma zasadnicze znaczenie. W "najlepszym z systemów" gospodarczych, czyli w kapitalizmie, nie można sobie pozwolić na spadek rozrodczości, bo: emerytury i rywalizacja ekonomiczna. Zmianę podejścia do problemu dzietności może sprawić tylko zmiana systemu gospodarczego na taki, który za cel stawia sobie jakość życia, bo to może ograniczyć dzietność bez obaw, że naród kurczący się zniknie z powierzchni świata. Co jest sprzeczne ze strategią elit wykorzystujących narody do prowadzenia egoistycznych wojen o swoje interesy ekonomiczne.

Jest więc akurat odwrotnie do tego, co postuluje tarak. To nie dobrowolne ograniczenie płodności - "(co jest sprzeczne z elementarną potrzebą wszystkiego, co żyje)" - prowadzi do "całkowitego, ekonomicznego równouprawnienia", ale odwrotnie: tylko całkowite, ekonomiczne równouprawnienie prowadzi do świadomego ograniczenia dzietności. Na co wskazują już doświadczenia potwierdzone przez badania naukowe.

"Ten etap świadomości, jak zapewne wiesz, (albo i nie, bo co ty tam wiesz?) spełniają warstwy oświecone. To u nich zauważa się ten spadek urodzin i zanim reszta ludzkości zacznie tak postępować (ze zrozumienia czy poprzez naśladownictwo) musi jeszcze jakiś czas upłynąć."

Gdyby tak było, Niemcy byliby dziś garstką ludzi, a nie przedmiotem demograficznej zawiści ostatniego z braci Kaczyńskich.

"Ludzkość w tym okresie musi sobie uświadomić, że zysk jest jedynie środkiem do osiągnięcia innych celów związanych z naszą wyjątkowością we Wszechświecie..."

Dlatego ci wszyscy, którzy nie żyją z zysku, a z pracy własnych rąk, nigdy nie dostąpią zaszczytu osiągnięcia celów związanych z "naszą wyjątkowością we Wszechświecie". I to właśnie zauważyli różni humaniści na przestrzeni wieków, zaś uzasadanili naukowo marksiści. Nie jest to kwestia czasu, ale kwestia strukturalnego wyboru dalszej drogi ludzkości.

Nie zrozumiałeś tego nawet, co ci się spodobało w moim wpisie: "... człowiek jako jedyna znana nam istota jest obdarzony świadomością społeczną, zaś jego wolna wola jest jednym z czynników kształtujących świat, w którym żyje."

Zrozumiałeś z tego, że: "Wytwarzając pięściaki zmieniliśmy Wszechświat, konstruując oszczep zmienialiśmy Wszechświat, wymyślając wszystkie inne narzędzia zmieniamy nieodwołalnie Wszechświat, który bez naszego rozumu nigdy nic takiego by nie stworzył.
Nie byłoby poematu, sztuki, miłości czy nienawiści.
Jesteśmy jak bogowie."

Nie wszyscy, jak się okazuje.

Równość kojarzy się tarakowi ze zwierzętami:

"Nie jesteśmy zwierzętami potrzebującymi bujnych pastwisk jednakowo dostępnych każdemu w stadzie, ale Ludźmi, potrafiącymi zmienić Wszechświat."

Ludzie, przez duże "L", ograniczają się do elity. Po co owijać w bawełnę. Reszta ludzi (przez małe "l"), to bogowie pomniejszego kalibru.

Albowiem: "... ten Wszechświat w mniejszym stopniu zmieniają na razie robotnicy melioracyjni, niż elity intelektualne, o których istnienie społeczność ludzka powinna zabiegać. Ale żeby mogły wyłonić się elity, muszą być spełnione (jak na razie) materialne warunki egzystencji dla środowisk, z których się one rekrutują, sytuujące je na czele drabiny społecznej, gwarantujące odpowiednio wysoki status."

No, właśnie. Humanizm pełną gębą.

"A EB chce tych wyjątkowych ludzi zmieść z powierzchni ziemi, jako wrogów ludu, bo nie odpowiadają wzorcom człowieka pracy."

Wystarczy, aby pracowali, jak wszyscy inni. To tarak chce ograniczać przyrost ludności.

"Więc niby to rozumiesz istotę ewolucji, ale wyciągasz z tej wiedzy fałszywe wnioski."

Tarak nie bawi się w wyciąganie wniosków. Do tego, trzeba by rozumować. Ewolucja bezwględnie eliminuje i tępi to wszystko, co nie podlega upowszechnieniu, ale tarak wyciaga wnioski (ma się rozumieć - słuszne) o ... elitaryzmie jako zgodnym z kierunkiem ewolucji. Łapie się rozpaczliwie mojej tezy o roli świadomości w rozwoju ludzkości jako wymykającemu się biologicznej ewolucji, ale nie potrafi zrobić z tego użytku. W sumie w rozumowaniu taraka mamy prymitywną robotę marnego propagandzisty: ewolucja (selekcja naturalna) odnosi się do klas uciskanych, zaś wolność od surowych reguł ewolucji odnosi się do elit. Ot, i cała filozofia "społeczna" i "moralna" taraka i jemu podobnych.

autor: EB, data nadania: 2013-01-27 11:06:29, suma postów tego autora: 856

"Jaka jest dziś przeciętna długość życia potomków Azteków czy Majów? Jaka - Afrykańczyków?" - pyta

...demagogicznie EB.

A jaka by była gdyby rządzili tam dziś komuniści ?
Czy zlikwidowaliby zakaźne choroby i niedożywienie ?- wątpię, bo u siebie w ZSRR nie potrafili osiągnąć znaczącego w tym zakresie postępu, stale zwalczając klęski głodu ( Chiny, ZSRR).

Bo to nie deklaracje ideologiczne decydują o rozwoju gospodarczym ale twarde reguły wydajności pracy.

Czy ktoś widział w pracowitego Afrykańczyka żyjącego w klimacie równikowym ? - pewnie tylko EB w swojej wyobraźni, bo nie jest to w ogóle możliwe i rosnąca tam populacja jest skazana na pomoc humanitarną. Albo wymarcie. I jak to by się stało, gdyby nie postęp technologiczny Zachodu, umożliwiający
tę pomoc.
Gdyby było tak jak pisze EB, to problemu przeludnienia swiata w ogóle by nie było, gdyż kierowani egoizmem kapitaliści patrzyliby spokojnie na wymierane kolejnych pokoleń niezdolnych do samodzielnego istnienia ludów

autor: tarak, data nadania: 2013-01-27 14:12:16, suma postów tego autora: 2730

Coś mi przerwało pisanie odpowiedzi na twoje demagogiczne popisy EB, więc na tym zakończymy tę...

...dyskusję, bo nie chce mi się pisać tego samego po raz drugi.

Jest takie powiedzenie , że " dobrymi chęciami piekło wybrukowano" i to w sam raz pasuje do marksistów.
Chcą rozdawać to, czego nie potrafią wyprodukować i jeszcze mają pretensje do tych, którzy potrafią.
I pewnie masz rację, że gdyby marksiści zdobyli władzę nad światem, to problem chorób i głodu byłby rozwiązany - ale nie tak jak to zapowiadasz, ale poprzez wymarcie całych narodów, bo kto by im pomógł przeżyć, skoro ideologicznie użyteczny jest w komunizmie tylko ten, kto pracuje, a spróbuj pracować w klimacie równikowym.
Poza tym, czy dał się zauważyć jakiś specjalny humanitaryzm w realnym ( nie czytankowym) państwie, rządzonym przez komunistów ? - jakoś nie dostrzegłem, więc twoje zapewnienia są gołosłowne.
Jak cały, zresztą, marksizm.

autor: tarak, data nadania: 2013-01-27 14:36:59, suma postów tego autora: 2730

Ciąg dalszy przerwanego komentarza dla pani EB

Ponieważ Redakcja wyjątkowo szybko opublikowała mój niedokończony komentarz, więc mogę go kontynuować od przerwanego punktu:

Gdyby było tak jak pisze EB, to problemu przeludnienia świata w ogóle by nie było, gdyż kierowani egoizmem kapitaliści patrzyliby spokojnie na wymieranie kolejnych pokoleń niezdolnych do samodzielnego istnienia ludów, o gospodarce tak prymitywnej, że niezdolnej do uczestniczenia w światowej wymianie.
Do eksploatacji znajdujących się tam surowców zatrudniliby własna ekipę, od czasu do czasu wysyłając ekspedycje karne przeciwko przymierających głodem, buntujących się, tubylcom.
Niczego takiego we współczesnym świecie nie obserwujemy.
Przeciwnie.

Zaraz napiszesz, że wielkie koncerny wzniecają tam wojny lokalne, dostarczając broń, często obu stronom konfliktów plemiennych, by ułatwić sobie eksploatację ich zasobów surowcowych.
A kto jak nie oni sami powinni zorganizować się , by odeprzeć te zakusy ?
My w Europie też prowadziliśmy nieustanne wojny zanim nie osiągnęliśmy wyższej świadomości i nie zorganizowaliśmy się w Unii Europejskiej. Czy to jest twór stały, to czas pokaże, ale wypracowana została koncepcja współistnienia i tego samego powinniśmy oczekiwać od ludów zacofanych .


"Właśnie o ten stopień chodzi ..." pisze EB.
To wszystko prawda co piszesz EB o lepszym wyżywieniu i większych w związku z tym szansach ewolucyjnych.
Ale czy jest alternatywa ?
Ludzkość przez większą część swego istnienia zmagała się z niedożywieniem i chorobami a zwyciężali najsilniejsi i fizycznie i genetycznie. Tak działa ewolucja i tego nie da się zmienić żywiąc wszystkich na takim samym poziomie, bo skąd wziąć takie zapasy ?
To dopiero teraz, dzięki postępowi technicznemu, możliwe jest wyprodukowanie znacznych nadwyżek, ale nie w przeszłości. I kto wymyślił te technologie jeśli nie ówcześni "lepiej odżywieni". I wszystko jedno czy kierowali się żądzą zysku czy humanitaryzmem – skutkiem był gwałtowny przyrost ludności i poprawa stanu ich zdrowia.
Ktoś tam degenerował się fizycznie przez te wieki, i ich punkt startu był gorszy niż ówczesnej elity, albo w ogóle z tego powodu nie pozostawił potomka. Ale życie inaczej nie działa. W świecie zwierząt widać to jeszcze wyraźniej.
Ważne jest to, że gdy ujawniły się możliwości lepszego wyżywienia ludności , to ówczesne elity wykorzystały to dla dobra całej ludzkości.
Jeśli tego nie rozumiesz, to i konstrukcja cepa będzie dla ciebie za trudna .


"Chyba jesteś ślepy, taraku "- pisze EB.
Chyba nie!
Pisałem już o tym – każda społeczność musi sama się zorganizować i Europa zorganizowała się wcześniej niż reszta świata. Ale czy to ma oznaczać, że powinna wtrącać się ich oryginalny rozwój, wprowadzając sprawdzone u siebie rozwiązania ? Nie ! - ale niestety tak było i skutki
były zawsze opłakane. Popatrz na Egipt, Tunezję, obecnie Mali a wcześniej kultury andyjskie.
Ta droga prowadzi donikąd.

"Dzisiaj radykalna lewica lansuje koncepcję dochodu gwarantowanego. " - pisze EB
To jest moim zdaniem rozwiązanie krótkowzroczne podyktowane panującą wszechwładnie ideologią neoliberalną i upadnie prawdopodobnie wraz z nią.

"Przecież wiadomo, że tarak robi tylko perskie oko do elit: Chodzi o zrobienie populistycznym masom wody z mózgu!" "
To ty nieustannie robisz "masom" wodę z mózgu.
Jeśli nie rozumiesz związku między walką klasową a dążeniem do uprzywilejowania genów "zwycięskich mas ludowych", to nie wiesz w ogóle o czym tu dyskutujemy.

"Zmianę podejścia do problemu dzietności może sprawić tylko zmiana systemu gospodarczego na taki, który za cel stawia sobie jakość życia, bo to może ograniczyć dzietność bez obaw, że naród kurczący się zniknie z powierzchni świata "
I do tego właśnie zmierza socjaldemokracja – czego mogłaś nie zauważyć, zajęta nieistniejącą walka klasową. Całkowite równouprawnienie będzie możliwe dopiero wtedy, gdy , mówiąc kolokwialnie, " dla każdego starczy".
Wcześniej jest to możliwe jedynie u marksistów, ale jak wiadomo tylko w teorii, bo w praktyce są łagry.

"Gdyby tak było, Niemcy byliby dziś garstką ludzi, a nie przedmiotem demograficznej zawiści ostatniego z braci Kaczyńskich"
Nie zaprzeczaj – ludność rdzennie niemiecka kurczy się i dlatego uzupełniają ją emigranci z całej Europy.


"Dlatego ci wszyscy, którzy nie żyją z zysku, a z pracy własnych rąk, nigdy nie dostąpią zaszczytu osiągnięcia celów związanych z "naszą wyjątkowością we Wszechświecie" "
Socjaldemokracja rozumie tę trudność i dlatego przewiduje różne formy stypendiów dla utalentowanej młodzieży, co wypadku powodzenia spowoduje "dostąpienie zaszczytu".

"Jesteśmy jak bogowie."
Nie wszyscy, jak się okazuje."
Nie obawiaj się EB, ty też, choć pozornie na to nie wygląda.

"No, właśnie. Humanizm pełną gębą. "
Rozumiem ,że jesteś za egalitaryzmem w każdej sferze życia społecznego, ale żeby wymagać od robotnika melioracyjnego badana kwarków, to już przesada.

Zagalopowałaś się EB w tej negacji i obnażyłaś swój brak, nie tylko wiedzy, ale i wyobraźni.

autor: tarak, data nadania: 2013-01-27 17:02:25, suma postów tego autora: 2730

Dodaj komentarz