Konia z rzędem temu kto znajdzie budowę na której nie pracują Ukraińcy.
Rząd bez konia temu, który znajdzie Polskiego podwykonawce, który nie śpi w samochodzie. (WV Transporter jako przewoźny barak to już standard wśród podwykonawców z głębokiego interioru).
Co do Kobiet to w połowie nocnych alkoholowych pracują w nocy kobiety ze wschodu bo:
nie trzeba im płacić za porę nocną
nie trzeba płacić za warunki szkodliwe a praca przy otwartym alkoholu np.: barmanka lejąca wódkę ma zgodnie z przepisami kodeksu pracy warunki szkodliwe bo wdycha opary alkoholu
nie trzeba z nimi podpisywać żadnej umowy nawet śmieciowej.
Życie nie znosi pustki tj. tak jak pracujący na czarno Polak w UK nie zgłasza wypadku tak samo przyjeżdżający na Jego miejsce do Polski Ukrainiec robi dokładnie to samo.
kapitalizm bez takich relacji rozpadlby sie natychmiast, tylko ciekawe kto przyjezdza do ukrainca ?
Irakijczyk,Afgan i inni uciekinierzy...
konsekwencją twierdzenia że kapitalizm bez takich relacji by się rozpadł jest twierdzenie, że jakiekolwiek poprawienie sytuacji robotników, czy to na drodze reform ustroju, czy radykalnej zmiany ustroju musi prowadzić do niewydolności systemu
ach, to patriarchalne, zaściankowe społeczeństwo, jak zwykle kobiety są dyskryminowane
Feministki i feminiści stanowczo domagają się natcyhmiastowego zwiększenia udziału kobiet wtej statystyce!
Nikyty, głosy w mojej głowie podpowiadają mi, że ze słów Dyzmy nie mógłbyś wyciągnąć takiego wniosku odnośnie ustrojów innych niż kapitalizm, bez milczącego założenia, że jedynie kapitalizmu nie dotyka "niewydolność". Teraz rozumiem skąd u Ciebie ta osobliwa wiara w "drogę reform [tego] ustroju", nasuwa mi się jednak podejrzenie, że te reformy nie mogłyby pójść nazbyt daleko, bo wtedy mógłby narodzić się inny ustrój, a zatem pojawiłaby się groźba "niewydolności". Zatem twardo obstajesz za tym ustrojem, choć jak mniemam w utopijnej wersji z ludzką, a nie realnej z Lucka twarzą. Dziwna ta współczesna lewica...
---
Co do wypadków w pracy, to chyba zgłoszeń, a nie wypadków jest mniej...
no nie do końca
upraszczając moje zdanie, bo nie chce mi się spędzić całego dnia przed kompem (z góry przepraszam za pisanie rzeczy, których ci tłumaczyć nie trzeba, zwyczajnie chcę, żeby moja odpowiedź dyzmie była zrozumiana):
grupa współpracowników, niezależnie od ustroju, w danym momencie przy użyciu takich samych narzędzi w tym samym czasie wykonuje pracę o pewnej wartości, w każdym ustroju wartość ta będzie jednakowa
w kapitalizmie gdzie ma miejsce alienacja pracy wartość ta jest zawłaszczona przez właściciela środków produkcji, część tej wartości jest zwrócona pracownikom dla utrzymania siły roboczej w stanie używalności i zapewnienia jej odtworzenia w przyszłości
w komunizmie, większość tej wartości należy do wytwórców, część jest przeznaczona na pokrycie potrzeb wspólnoty i amortyzacji
wszystkie inne systemy są rozmieszczone na skali pomiędzy jednym skrajnym kapitalizmem, a skrajnym komunizmem
jeśli kapitalizm nie jest w stanie przetrwać zwiększenia udziału robotników w wartości produkcji, to żaden system nie będzie w stanie przetrwać
z kolei, jeśli kapitalizm jest reformowalny i jest w stanie rozwijać się, jeśli robotnicy dostają lepsze wypłaty, wtedy szanse mają wszystkie pozostałe systemy
ps
jestem zwolennikiem reform ustroju, bo uważam, że każde pokolenie ma prawo decydować samo za siebie, jak daleko jest w stanie jakie zmiany zaprowadzić
>>w kapitalizmie gdzie ma miejsce alienacja pracy wartość ta jest zawłaszczona przez właściciela środków produkcji
co jeśli produkty produkowane przez pracowników nie sprzedają się, albo żeby sie sprzedawały muszą być wycenione poniżej kosztów materiału? wtedy wartosć jest poniekąd ujemna, czy pracownicy powinni partycypować w ponoszeniu tych kosztów (tak jak powinni partycypować w ewentualnych zyskach?)
w kapotalizmie? nie
praca w kapotalizmie jest kupowana od pracowników poniżej jej wartości, a pracownicy nie mają wpływu na to jaki produkt jest produkowany, ani w jaki sposób sprzedawany
ależ nie w kapitaliźmie, tylko w "sprawiedliwym ustroju", w takim w którym robotnik partycypowałby w zyskach i nikt by mu nie zabierał "wartości"