Komentarze czytelników portalu lewica.pl Komentarze czytelników portalu lewica.pl

Przejdź do menu

Komentowany tekst

Piotr Szumlewicz: Mity o aborcji

Komentarze czytelników

Dodaj komentarz

mity o aborcji

No cóż, wygląda na to, że Kościół sprzeciwia się aborcji, a z drugiej strony nie szanuje własnych praw. Jednakże do tego, żeby uznać, że życie ludzkie zaczyna się od poczęcia można dojść rozumem, a sprzeciwiać się aborcji można z pozycji lewicowych. Karin Struck, pierwsze pióro lewicy niemieckiej, po dokonaniu aborcji, nie mogąc poradzić sobie z traumą po tym doświadczeniu zaczęła działać na rzecz jej ograniczenia, a swoje cierpienia opisała w książkach „Cień Sinobrodego” i „Widzę moje dziecko we śnie”. Pier Paolo Pasolini z jednej strony stwierdził: „To, że życie jest święte, rozumie się samo przez się”, z drugiej pisał, że przerażają go próby legalizacji aborcji, takie próby to próby legalizacji morderstwa. W podobnym duchu mówił socjalista Giuliano Amato: „Życie, gdy raz zostanie poczęte, musi być respektowane i prawem chronione. (...) Życie jest wartością człowieka fundamentalną. Jeśli będziemy je czynić nadal przedmiotem dyskusyjnej gry, jeśli nie poddamy zasadniczej rewizji tych opinii, wedle których jeden człowiek może kwestionować życie drugiego, wówczas przekreślamy samą podstawę umożliwiającą współżycie między ludźmi, podstawę głębszą jeszcze niż zasada solidarności. (...) To nade wszystko dane czysto racjonalne zmuszają mnie do uznania, iż życie ludzkie – raz ukształtowane – uzyskuje jako takie tytuł do tego, by było samo w sobie respektowane i chronione. (...) Takie stanowisko wobec życia zajmuję jako człowiek świecki. Dlatego obraża mnie ten, kto mi wmawia: >. Papież wypowiada się, oczywiście, częściej ode mnie na temat życia. Ale z punktu widzenia etyki świeckiej jest obrazą dla mnie wmawianie mi przejmowania poglądu Papieża w tej sprawie, jako że sumienie, które nie respektuje wartości ludzkiego życia, stawia się przez to samo poza obrębem etyki, poza obszarem dobra i zła. Wszak etyka to obszar wspólny dla wszystkich, którzy respektują po prostu prawdę, czy są religijni, czy nie.” . Niektórzy w postawie pro-life widzą realizację głębokiego humanizmu. Przykładem może być głos Oriany Fallaci, która na sugestię, że być może jej nowotwór da się wyleczyć dzięki komórkom macierzystym odpowiedziała: „Bardzo kocham żyć i chciałabym żyć, jak długo tylko się da. Jestem zakochana w życiu. Ale leczyć moje nowotwory wstrzykiwaniem sobie komórek pochodzących z nigdy nienarodzonego dziecka wydaje mi się aktem kanibalizmu. To tak jak Medea, która zabija własne dzieci”. Trzeba tu zaznaczyć, że Oriana będąc młodszą przypuszczalnie nie wypowiedziałaby takich słów (wydaję się, że wtedy miała bardziej liberalne poglądy). W roku 2006 w Nikaragui przyjęto bardzo restrykcyjną ustawę antyaborcyjną, ustawa ta została przyjęta, ponieważ chciał tego FSLN (Sandinowski Front Wyzwolenia Narodowego). Sandiniści jak wiadomo są marksistami, którzy zgodzili się na demokrację, ponieważ nie mogli wygrać wojny domowej, która wybuchła po obaleniu dyktatury Somozy (popełnili przy tym wiele zbrodni). Norberto Bobbio, liberalny socjalista podczas referendum w 1981 r. głosował przeciwko legalizacji aborcji, zapytany dlaczego - odpowiedział: "Chciałbym zapytać, jakaż to niespodzianka może kryć się w fakcie, że laicki humanista traktuje nakaz "nie zabijaj" jako powszechnie obowiązujący w sensie absolutnym, jako imperatyw kategoryczny. Zdumiewa mnie, że niewierzący chcą pozostawić wierzącym przywilej i honor potwierdzania tego, iż nie wolno zabijać."

autor: highwayman, data nadania: 2016-10-01 18:42:29, suma postów tego autora: 1

highwayman,

Wiele osób szanuje życie (ludzkie życie) z różnych pobudek. Może to być humanizm świecki czy religijny. Przynależność do określonej orientacji np. *lewoskrętni* czy *prawoskrętni* ma tutaj drugorzędne znaczenie. Różne powody kierują działaniami polityków i rządzą przekonaniami ludzkimi w zakresie stosunku do życia ludzkiego. Nie w tym leży istota dzisiejszego podziału. Prawie wszyscy ludzie dzisiaj opowiadają się za ochroną życia ludzkiego. W przypadku ostatnio znów wybuchłego sporu i podziału w sprawie aborcyjnej chodzi o różnice między tymi którzy chcą ochrony życia w sposób bezwzględny (gameta to już dziecko) i tymi którzy na podstawach naukowych uwzględniając także prawo, wolę i własne sumienie kobiet, które doświadczają właśnie tego problemu, chcą regulacji bardziej tolerancyjnych, nie zmuszając do niczego osób, których poglądy są mniej tolerancyjne.
Przyznam się, że nie bardzo rozumiem jakie jest przesłanie zawarte w twoim komentarzu, że jeśli Oriana się nawróciła pod koniec życia to reszta liberalnie nastawionych też powinna zawczasu się nawrócić? Albo Karin Struck (bez przesady proszę z określaniem *pierwsze pióro lewicy niemieckiej*), która przeżywała traumę z powodu aborcji ma być teraz wzorcem etycznym? A jeśli to cecha osób egzaltowanych, niezrównoważonych o czym może świadczyć jej wybuch przed kamerami TV ?

*Chciałbym zapytać, jakaż to niespodzianka może kryć się w fakcie, że laicki humanista traktuje nakaz "nie zabijaj" jako powszechnie obowiązujący w sensie absolutnym, jako imperatyw kategoryczny. Zdumiewa mnie, że niewierzący chcą pozostawić wierzącym przywilej i honor potwierdzania tego, iż nie wolno zabijać.*

Norberto Bobbio ładnie to powiedział, a my ciągle ulegamy ładnym powiedzonkom, zapominając o krytycznej analizie. Różnica bowiem nie polega na laicki czy religijny, wierzący czy nie wierzący, ale o wiele bardziej na tym czy tolerancyjny relatywista czy ideologiczny fundamentalista.

autor: Adrem63, data nadania: 2016-10-03 13:54:43, suma postów tego autora: 1674

Bardzo klarowny tekst Piotra Szumlewicza.

Widzę to tak samo. Dodam tylko, że kampania pro live z jaką mamy przez ostatnie lata do czynienia wygląda na kościelną ofensywę w wojnie o rząd dusz. Wojna ta jak widać wywołuje fatalne skutki społeczne, a bronią masowego rażenia stała się semantyka. I jak to na wojnie *trup pada gęsto*, ale na to nie zwraca się uwagi, przecież cel uświęca środki.
Szczególnie perfidne jest nazywanie aborcji zabijaniem dzieci, tu ofiarą stała się nawet wspaniała posłanka PIS Małgorzata Wasserman.

Przez wiele lat w Polsce obowiązywało dość tolerancyjne do aborcji prawo, toteż dzisiaj po *nazwaniu rzeczy po imieniu* połowa społeczeństwa może się poczuć zabójcami dzieci. Jakie to spowoduje skutki psychiczne u starszych słabych już ludzi, zwłaszcza kobiet to mało ważne, ważna jest czystość ideologiczna katolickich talibów i ich dobre samopoczucie.
W tej wojnie najważniejsze jest przeforsowanie przez agresora swojego ideologicznego punktu widzenia. Osoby które nie chcą zaakceptować katolickiej filozofii losu nie ma litości. Oddziaływanie gorącym żelazem na sumienia jest dzisiaj na porządku dziennym.

Po wielu latach obowiązywania *kompromisowej* ustawy o aborcji liczba przeprowadzanych aborcji znacznie spadła, ale to nie wystarcza fundamentalistom.
W tym kontekście prawdziwe i prorocze wydają się słowa Boya Żeleńskiego:
*Ludzie grzeszą coraz mniej, ale mają coraz bardziej nieczyste sumienie*
:)

autor: Adrem63, data nadania: 2016-10-03 17:53:26, suma postów tego autora: 1674

polemika z częścią tez red. Szumlewicza

"W większości krajów demokratycznych prawo do aborcji stanowi niekwestionowalny element ustawodawstwa. Stanowi ono trwały element konsensusu, którego nie kwestionują żadne liczące się siły polityczne."

Nie do końca. Coraz silniejsza pozycja sił, które można określić jako nacjonalistyczne czy konserwatywno-populistyczne, takie jak Front National, zapowiadają zmiany w ustawodawstwie. Front zmienił co prawda (taktycznie) niedawno politykę na tzw. "antyislamski feminizm", jednak nie wiadomo, czy jest to zmiana trwała. Racja jednak jest w tym,iż zmiana prawa aborcyjnego (na bardziej restrykcyjne) nie jest na ogół traktowana poważnie na zachodzie Europy.

"... pojawił się surrealistycznie brzmiący, ultrarepresyjny projekt, który niestety jest realną inicjatywą ustawodawczą. Zgodnie z nim zakaz aborcji byłby totalny i pozbawiony wyjątków, za dokonanie aborcji karano by więzieniem tak kobiety, jak i lekarzy, penalizowane byłyby też poronienia, zakazane byłyby badania prenatalne i wiele form antykoncepcji."

Niestety, taki jest układ postaw politycznych Polaków, a w zasadzie ich reprezentantów, zwłaszcza zaś reprezentantów wyborców pokolenia najstarszego i najmłodszego. Jest to także wynik silnej skłonności przedstawicieli polskiej sceny politycznej do mocnego i przesadnego realizowania ideologicznych tez polskiej odmiany Kościoła Rzymskokatolickiego (papież Franciszek idzie w inną stronę i został uznany za "lewaka").

"Jak to możliwe, że obecnie tak horrendalne pomysły są na porządku dziennym i nawet obowiązujące, represyjne przepisy są uznawane przez część elit rządzących za zbyt łagodne? Otóż od początku lat 90. w debacie publicznej dokonywały się zmiany, które stopniowo oswajały społeczeństwo z daleko posuniętym zakazem przerywania ciąży. Niestety z czasem również środowiska lewicowe i liberalne przystały na nowe ramy dyskursu, w których totalny zakaz aborcji stał się czymś akceptowalnym."

Zmiany te można było jeszcze cofnąć, gdy w latach 90. Polska miała jeszcze dodatni przyrost naturalny. Teraz w warunkach ujemnewgo przyrostu naturalnego zwolennicy bardzo restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej mają rzeczywistość po swojej stronie, choć powoli to sie zmienia. 500 plus powinno zmniejszyć niedosyt urodzeń i przejściowo pozwolić na zrównanie się urodzeń i zgonów, w efekcie czego moglibyśmy obrócić dyskurs ws. aborcji na bardziej liberalizujący (choć w warunkach polskiej demografii bardzo liberalna odmiana regulacji aborcji może być szkodliwa dla wzajemnej relacji urodzeń i zgonów, a w warunkach polskich warunków socjalnych i obecnej ksenofobii - imigracja - poza imigracją z Ukrainy - jest na razie nietrwałym fenomenem).

Uznaję większość tez red. Szumlewicza, ale z częścią się nie zgadzam. przykładem takiej tezy jest:

"Czasem kobieta po prostu chce przerwać ciążę, bo nie czuje się dojrzała do wychowywania dziecka, bo ma inne plany życiowe, bo nie planowała ciąży. We wszystkich tych przypadkach powinna mieć pełne prawo do dokonania aborcji."

Myślę, iż fakt braku dojrzałości kobiety do wychowywania swojego dziecka nie powinien być znaczącym wyróżnikiem prawa do aborcji. Przede wszystkim, dziecko w sensie biologicznym, jest wytworem dwóch osób. Jeśli więc matka nie chce dziecka, a chce go ojciec, to kobieta winna przeżyć jeno tymczasowy trud utrzymania ciąży, a następnie scedować prawa rodzicielskie na ojca dziecka, który tego chce. W sytuacji zaś braku akceptacji dla przyszłego potomstwa ze strony obu rodziców, prawo powinno umożliwić deklarację na tzw. "zbycie się" dziecka na rzecz osób trzecich w stosunkowo stadium ciąży na rzecz osób, które chciałyby adoptować to dziecko. W pewnych sytuacjach łatwo bowiem mogą się spotkać potrzeby jednych ludzi do unikania ciąży i potrzeby drugich do posiadania potomstwa, które nie mogą zostać spełnione na drodze biologicznej. Liberalny program adopcyjny może więc uzupełniać stosunkowo (ale nie przesadnie) liberalną ustawę aborcyjną.

"Bo nie planowała ciąży"

Wydaje mi się, iż lepszy dla lewicy był zawsze racjonalizm kolektywistyczny niż racjonalizm indywidualistyczny. Planowanie indywidualnie pachnie mi utopią homo oeconomicus, co jednoznacznie wiąże się z liberalizmem ekonomicznym. Wiedząc, iż ciąża jest wynikiem relacji dwóch osób (najlepiej obustronnie dobrowolnej) i wiedząc, że to co dobre indywidualnie często jest złe w sensie kolektywnym, powinniśmy postawić co najmniej na poziom pośredni, a więc relacji dwóch osób i pytać (w sytuacji dokonywanej aborcji) o życzenia zarówno kobiet, jak i mężczyzn (zwłaszcza pozostających z kobietami w relacjach formalnych prawnie lub faktycznie trwałych).

"Przez wiele lat prawo do aborcji było oczywistym prawem każdej kobiety i elementem jej wolności. Przez ostatnie 25 lat w Polsce nastąpiła jednak redefinicja kobiety, matki, dziecka i społeczeństwa. Kobieta przestała być podmiotem, decydującym o swoim ciele, a stała się przede wszystkim członkinią rodziny, której głównym obowiązkiem jest urodzenie i wychowanie dzieci."

I gdyby nie nastąpiła degeneracja i transfromacja socjalistycznych gospodarek na nieokiełznany kapitalizm, to prawo to byłoby dotrzymane. Transformacja spowodowała jednak znaczący ubytek urodzeń w stosunku do zgonów i wielką emigrację, co wymusiło nie tylko ideologiczny, ale i pragmatyczny, zwrot w kierunku rozwiązań bardziej pronatalistycznych. Jeśli więc kraj jest relatywnie biedny, ma dużą emigrację, niską imigrację, niską dzietność i ujemny przyrost naturalny, to nie należy liczyć się z tym, że w danym kraju będą istnieć tendencje do liberalizacji prawa aborcyjnego. Jeśli kraj nie ma rozwiniętych programów socjalnych, a uformowane prawnie relacje rodzinne są indywidualnie kwestionowane (kryzys rodziny, jakakolwiek by ona nie była, opóźnianie zachowań prokreacyjnych i więziotwórczych), to politycy będą za wszelką cenę starali się sięgnąć po rozwiązania przymuszające do rodzenia. W Polsce wynika to nie tylko z silnej pozycji KK, ale też z braku skuteczności rodzimej polityki w sensie tworzenia bodźców, a także zgodzenia się na żądania niektórych zachodnich krajów związane z dostarczeniem im taniej siły roboczej (miast postawić im warunki i ograniczenia w tej dziedzinie, a w kraju postawić na szeroki program inwestycyjny, finansowany m.in. z wyższych podatków).

"Aborcja powinna być dostępna na życzenie kobiety i refundowana z środków publicznych."
Tak, jeśli przyrost naturalny jest absolutnie lub względnie wysoki, istnieje wysoka gęstość zaludnienia i, pomimo biedy, relatywnie niewielka emigracja. Vide: Afryka, niektóre kraje Azji i może kilka krajów w Ameryce Łacińskiej. Reszta świata starzeje się na tyle szybko, że nie możemy pozwolić sobie na tak liberalne prawo aborcyjne, chyba że społeczeństwo jest bardzo świadome swojego procesu STARZENIA się lub wymierania lub jest TOLERANCYJNE dla IMIGRACJI. Wtedy możemy sobie i my pozwolić na liberalne prawo aborcyjne, jak np. Skandynawia. Polska przed takim krokiem powinna jednak najpierw stworzyć bardziej funkcjonalne fundamenty ekonomiczno-demograficzne, później zaś dotknąć fundamentów związanych ze zjawiskiem aborcji. Gdyby obecnie znacząco zliberalizować prawo aborcyjne, to obawiam się, iż pogorszylibyśmy jako społeczeństwo swoją sytuację demograficzną. A społeczeństwo (kolektywizm) jest ważniejsze niż czyjeś indywidualno-egoistyczne czy nieliczne grupowo-egoistyczne zachcianki (pojedynczej kobiety czy grupy duchownych). To zaś odróżnia SOCJALIZM od standardowego LIBERALIZMU.

autor: tomasz_rysz, data nadania: 2016-10-03 22:26:19, suma postów tego autora: 813

tomasz_rysz

*Gdyby obecnie znacząco zliberalizować prawo aborcyjne, to obawiam się, iż pogorszylibyśmy jako społeczeństwo swoją sytuację demograficzną.*
Bez przesady, aborcja to jednak margines. Sytuację demograficzną kształtują głównie inne czynniki takie jak stosunek rodzin, par młodych ludzi do prokreacji i warunki bytowe w danym społeczeństwie, głównie poczucie bezpieczeństwa socjalnego.

autor: Adrem63, data nadania: 2016-10-05 09:32:32, suma postów tego autora: 1674

tomasz rysz

juz dawno minely czasy gdy dzietnosc miala kluczowe znaczenie dla przetrwania narodu

autor: nikyty, data nadania: 2016-10-05 18:11:33, suma postów tego autora: 3413

adrem63

To bardzo złożona kwestia i oczywiście masz rację. Tyle, że stan demografii danego społeczeństwa to synteza wielu czynników i nie możemy redukować ich tylko do kilku aspektów, głównie ekonomicznych. Są bowiem społeczeństwa, które bardzo dobrze materialnie się mają, a które pogrążone w pesymizmie (trochę takim kulturowym, jak i w Polsce, a trochę z tęsknoty za minionym okresem powojennego "cudu gospodarczego") demograficznie albo "pogrążają się" (Japonia) albo cerują ludność imigrantami (np. Niemcy). W niemieckim przypadku widzę np. przyjęcie miliona uchodźców jako środek prowadzący do oddalenia widma utraty przez Niemcy demograficznego potencjału w UE i do utrzymania pierwszego miejsca pod względem ludności. Być może dzięki temu milionowi uchodźców, Francja czy Wlk. Brytania jeszcze długo nie przekroczą liczby ludności Niemiec. Bez tego kroku Niemcy szłyby dalej drogą Japonii ...

autor: tomasz_rysz, data nadania: 2016-10-09 12:54:32, suma postów tego autora: 813

tomasz_rysz

Wyjaśnienie przyjęte. Teraz mamy zgodność. Nad demografią i trendami prokreacyjnymi warto się zastanowić. Materia w tym obszarze jest bogata. Co do Niemiec to rzeczywiście przyjęcie miliona obcych kulturowo ludzi wygląda na politykę demograficzną, ale chyba nią jeszcze nie jest. Proszę zwrócić uwagę, że Niemcy nie popierają przyjęcia Turcji do UE. Sam spadek liczby ludności nie jest jeszcze groźny, o wiele bardziej niebezpieczne jest starzenie się społeczeństw, z groźbą upadku systemów ubezpieczeń społecznych.

autor: Adrem63, data nadania: 2016-10-10 08:59:00, suma postów tego autora: 1674

adrem

no nie do konca tak z tym skutkiem starzenia sie spoleczenstw

jakosc zycia emerytow wiaze sie niebezposrednio, jednak sie wiaze z wydajnoscia produkcji, ktora rosnia wraz postepem technologicznym

a samo zjawisko starzenia sie spoleczenstw jest objawem dokuczliwym, jednakze przejsciowym :)

autor: nikyty, data nadania: 2016-10-20 10:55:01, suma postów tego autora: 3413

Dodaj komentarz