Komentarze czytelników portalu lewica.pl Komentarze czytelników portalu lewica.pl

Przejdź do menu

Komentowany tekst

Michał Kozłowski: Kilka refleksji o rzekomych związkach terroru i imigracji

Komentarze czytelników

Dodaj komentarz

Wczorajszy zamach w Berlinie jest smutnym komentarzem do tego tekstu

Nie wiem jak bardzo trzeba być oderwanym od rzeczywistości żeby pisać takie głupstwa jak Kozłowski.

autor: west, data nadania: 2016-12-20 12:01:28, suma postów tego autora: 6489

@west 2016-12-20 12:01:28

Oni nie są odrealnieni, lecz każdorazowo wykonują polecenia; w konkretnym temacie tych, którym zależy na zniszczeniu do końca Europy (na obecnym etapie poprzez zalanie jej imigracją). Krótko mówiąc są żołnierzami, rangi oczywiście szeregowej, w tej niewypowiedzianej, choć jak najbardziej realnej wojnie.

----
"Kalendarz świąt pozostaje wyłącznie chrześcijański lub narodowy"

A jakiż inny miałby być w chrześcijańskiej Europie jak nie chrześcijański, a dajmy na to w Szwecji, państwie narodu szwedzkiego, inny niż związany z czymś tam ważnym dla narodu szwedzkiego?

autor: motyl, data nadania: 2016-12-20 18:52:50, suma postów tego autora: 978

motyl

Niech państwa dopłacają do mieszania się rdzennych Europejczyków i przebywających z zewnątrz, a wtedy integracja kulturowa i społeczna nie będzie jeno mitem, a stanie się faktem. Chrześcijanin, ateista i muzułmanin zrozumieją się lepiej, jeśli będą ze sobą powiązani rodzinnie. Taki innowacyjny projekt powinien przyświecać w obliczu znaczącej imigracji. pomógłby on zmniejszyć napięcia etniczne i religijne, tylko ktoś taki projekt musi zaproponować. taki projekt ograniczy również wzajemny rasizm jednych i drugich. Tylko dlaczego ktoś nie pomyślał przemodelowanie modelu socjalnego również w taki sposób ? Jest to dla mnie tak zagadkowe, jak ciemnota polskich radnych, którzy nie potrafią nigdzie wprowadzić nakazu wjazdu w jedne dni do centrów miast samochodów z rejestracją parzystą, a innych w nieparzystą. Pod tym względem rozwiązania z krajów trzeciego Świata bywają bardziej postępowe ...

autor: tomasz_rysz, data nadania: 2016-12-21 21:20:18, suma postów tego autora: 855

rysz

To o czym napisałeś jest obrzydiwe.

autor: Stirlitz, data nadania: 2016-12-21 21:36:18, suma postów tego autora: 1546

Pseudologia multikulti i oczy szeroko zamknięte

Fakty się zgadzają. Nawet źródła inspiracji. Niestety, końcowe wnioski całkiem błędne. Integracja znacząco różnych kultur, nawet w państwie demokratycznym i w czasach pokoju w ostateczności przynosi dominację silniejszej ekonomicznie w warunkach niedemokratycznych i liczniejszej demograficznie w demokracji. W najnowszej historii Europy, bo o nie wszak mowa, kapitalnym przykładem są losy byłej Jugosławii. Ten projekt, nawiązujący do wspólnych zdało się słowiańskich korzeni, zakończył się katastrofą. Nawet nie fiaskiem. Wojna domową między narodami i ludźmi żyjącymi w jednym państwie od siedemdziesięciu lat. Różnej wiary, języków, ale mający poczucie państwowej więzi i relatywnie wysoki standard na tle demoludów. Kosowo, gdzie Albańczycy przegonili liczebnie Serbów, zostało przez najwyższe demokratyczne państwa świata wsparte na drodze do niepodległości. Różnice wiary i języka okazały się ważniejsze. Nie inaczej było na wschodzie. To rdzenni mieszkańcy Moskwy mieli dosyć szarogęsienia się wszystkich narodów, trzęsących od parlamentu po bazary, żyjących lepiej, zarabiających więcej od rodowitych mieszkańców komunałek Pronatalistyczna, jaka by nie była, polityka ZSRR, dala impuls do wzrostu nierosyjskich i niesłowiańskich narodów. Przewidział to jeszcze w XX wieku Zbigniew Brzeziński. Ale w czasach Gorbaczowa miało to już wymiar polityczny. We wszystkich nierosyjskich republikach szefami zostawali miejscowi. Rosjanie najwyżej jako zastępcy. A co mamy w zachodniej Europie. Mer Londynu. Ale i prezydent Francji z obcymi korzeniami. Czy dla dzisiejszego Francuza z Bretanii, Alzacji, Akwitanii i Prowansji pozostanie obojętne, w jakim języku i w jakiej wierze i kulturze będą wychowywane jego wnuki? Można na ten temat pisać różne bajki, ale na naszych oczach na styku Azji i Afryki wyrosło odbudowane po wiekach państwo, z dominującą na razie ludnością przybyłą z Europy, które jest widocznym świadectwem, ile zachodu, trudu i kosztów trzeba ponieść, aby ludzie zaczęli na nowo mówić do siebie w ojczystym języku. Czy sami dobrowolnie mamy dziś wyrazić zgodę na rozczłonkowanie własnych narodów dla chimerycznych poglądów pseudologii multikulti? Kto to niby powiedział z marksistów, że trzeba się rasowo i cywilizacyjnie wymieszać? Lepiej wziąć poczytać Lema, który próbuje wizjonersko pokazać, że ludzkość świata różnych ras może żyć zgodnie nie tylko na jednym globie, ale i w przestrzeni międzyplanetarnej. Wyrośli z kultury świata antycznego powinni pamiętać o rozleniwionych Rzymianach, ściągających barbarzyńskich najemników. Dziś, nawet wyrosły tam kościół zapomina łaciny, a nowe kultury, wzbogacone o nowe elementy rozkwitły i uczyniły Europę wielką. Czy jest to jednak jakąś satysfakcją dla upadłego po tysiącu lat trwania państwa. I jakim to odbiło się zniszczeniem kultury i cierpieniem żyjącej ludności. Dziś te kultury umierają. Wyczerpały siłę witalną i narodowy etos. Być może i Polska staje na tej rubieży. Wyczyny pseudopatriotów, niszczących własnych rodakow, ścigających źle urodzonych, rozliczających rdzennych od pokoleń mieszkańców za inną religię i język to najlepsza droga do zniszczenia własnego narodu. Ale na to nie będzie zgody. Wśród polskiej lewicy, od zarania, dominowała jedność walki o wyzwolenie narodowe i społeczne. Własne państwo i w nim własny, demokratyczny ład z socjalnym programem. I o to nowatorsko walczyć. Pora otworzyć oczy na realny świat, a nie powtarzać importowanych mrzonek.

autor: qaduc, data nadania: 2016-12-22 08:43:44, suma postów tego autora: 214

Mylenie skutku z przyczyną

A dlaczego właściwie nie myślano o skutkach dewastując kraje Bliskiego Wschodu, czy Afryki. Przecież normalne, że jeśli ktoś rozwaliłby mój kraj, to ja bym rozwaliła jego kraj.

Szkoda, że Polacy nie wpadli na to w 39. Tylko elity się wydostały, a i to traktowane były ponoć obrzydliwie, między innymi przez Anglików (aczkolwiek nie żal mi ich).
Może wprowadzić taką zasadę - jeśli gdzieś zaczyna się wojna, cały naród rusza ławą do państw ościennych i dalej - do tych, którzy wojnę zainicjowali / finansują i nie rusza się stamtąd dopóki jego kraj nie zostanie odbudowany.
Myślę, że po jakimś czasie zaczęto by się obawiać wywoływania wojen. Zresztą przestało by się to opłacać.

autor: Szara mysz, data nadania: 2016-12-22 20:35:39, suma postów tego autora: 103

Każdy może być celem

Pozory mylą
Przenoszenie z zaatakowanego kraju wojny na terytorium przeciwnika to nic nowego. Były w historii inne przypadki, kiedy naciskani ze wschodu Germanie rozpoczęli pochód ze stepów z nad Morza Czarnego , hen, po Atlantyk.
Dziś atakują państwa NATO, chociaż nie zawsze bezpośrednio. Zawsze jednak któryś kraj członkowski jest agresorem, wytypowanym oficjalnie, albo za przyzwoleniem reszty na gołąbka pokoju z użyciem tradycyjnych bombek, rakiet i wszelkiej broni dalekiego zasięgu, aby chronić własnych żołnierz. Na tym tle to Polacy, podbechtani dumą, rwą się na pierwszą linie i aż dziw, że straty są niewielkie. Relatywnie. Obowiązuje zmowa milczenia o poległych ofiarach i warunkach życia rodzin i samych żyjących inwalidów. To nie ta klasa wartości i ceny za oddane dla ojczyzny życie, co upamiętnianych na dziesiętnicach. Ot, kilka sortów Polaków. Bez żadnego rasizmu, politykowania, zbędnych słów. Administracyjna decyzja anonimowego urzędnika, za aprobatą władzy. Mimo wszystko, aż dziw bierze, że nie jesteśmy jeszcze celem. Ale taka pora nadejdzie. Nie można naiwnie liczyć, że Europa będzie dzielona i postrzegana jako zła, bo rzuca bomby i dobra, bo tylko podaje lokalizacje celu. Wojna w każdym zakątku świata dziś ma wymiar globalny i takie reperkusje i skutki. I nie ma się co łudzić. Jedyną bronią mordowanych gwoli zaspokojenia mocarstwowych ambicji i nabijania kasy producentom broni i najemnej armii pozostanie terroryzm. Samotne wilki znajdują się potencjalnie w każdym społeczeństwie. Nawet za cenę własnego życia, oddanego przy mordowaniu niewinnych ludzi, którzy wybierając swoje rządy dali przyzwolenie na agresję. W tej sytuacji każdy może zostać celem.

autor: qaduc, data nadania: 2016-12-22 21:17:25, suma postów tego autora: 214

.

"W tym kierunku idzie też obecna minister oświaty Najat Vallaud-Belkacem, która zapowiedziała wprowadzenie już od przyszłego roku szkolnego arabskiego do szkół publicznych jako jednego z języków obcych, nauczanego już od najmłodszych klas."

http://niezalezna.pl/91427-arabski-jak-angielski

Kolejny krok ku końcu Europy.

autor: motyl, data nadania: 2016-12-30 11:48:52, suma postów tego autora: 978

arabski w szkołach

Arabski w szkołach, np. w Wlk. Brytanii i Francji, to dowód realizmu. Żeby się z Arabami dogadać, nie należy tylko zdawać się na to, że oni muszą się uczyć miejscowych języków, ale wykształcić przynajmniej część populacji rodzimej, która MOŻE nauczyć się arabskiego. Arabski w szkołach zachodniej Europy pomoże również w szybszym wyłapywaniu terrorystów rekrutujących się z tych krajów, co chyba też jest na rękę wszelkim obywatelom tych krajów.
Tak, islam jest ekspansywny, ale krok w postaci decyzji władz publicznych o nauczaniu języka arabskiego jako obcego, jest formą kontrolowania tej ekspansji. W sumie Europa też mogłaby być ekspansywna. Pytanie tylko, jak zrobić to w warunkach podstarzałych wyborców i usypiającego część populacji dobrobytu. Pytanie również, jaka powinna być forma tej ekspansji, bo kolonializm i wywoływanie rewolucji na Bliskim Wschodzie były nie tylko chybione, ale poszerzające tereny niehumanitarności i wyzysku. Może nowy świt Europy to jakaś rewolucja socjalistyczna lub podobna. Wydaje się jednak, że rządy, instytucje i firmy reprezentujące głównonurtowy neoliberalny kapitalizm powinny jeszcze bardziej docisnąć obywateli, aby zdecydowali się oni na rzeczywistą rebelię, a nie tylko soft-kapitalistyczną korektę w kierunku nacjonalizmu i prawicowego populizmu, która może powierzchownie zmienić jakiś kraj, ale nie zmieni dogłębnie świata. Chyba że wywoła nową wojnę, zejście obywateli w dół hierarchii potrzeb Maslowa oraz nową fazę kapitalistycznej ekspansji. Tylko, czy w warunkach demokratury jakakolwiek ideowa lub efektywna rozwojowo polityka może być trwała i skuteczna ?

autor: tomasz_rysz, data nadania: 2017-01-02 13:04:08, suma postów tego autora: 855

Nie tylko arabski

Disce puer
Pora zachęcić władze oświatowe do wprowadzenia na zasadzie dobrowolności dodatkowej nauki języków narodów, mieszkających we współczesnej Polsce. Nie tylko arabski. Koreański, wietnamski, ale i ukraiński. Kanon od lat przewiduje niemiecki, angielski, francuski, hiszpański i rosyjski. Zaczynają przebijać się chiński i japoński. Pora jednak zachęcać, aby Polacy znali języki mieszkających z nimi sąsiadów. Nie ma to nic wspólnego z pozostawieniem dzieci przybyszów tylko w swoim kręgu językowym, ale ma praktyczne znaczenie dla mieszkających właśnie w swoim kraju. Wystarczy popatrzeć i posłuchać dzieci i kupców w krajach Lewantu, którzy łatwo i chętnie poznają obcą mowę, bo pomaga w codziennym życiu. I nie ma to nic wspólnego, że niech się uczą z nami rozmawiać. Pora z tym podejściem zerwać.

autor: qaduc, data nadania: 2017-01-03 08:22:54, suma postów tego autora: 214

@qaduc 2017-01-03 08:22:54

Rozumiem zatem, że twoim zdaniem w szkołach Anglii, Niemiec, Włoch powinien być nauczany język polski, czy tak?

autor: motyl, data nadania: 2017-01-06 12:54:45, suma postów tego autora: 978

Polski za granicą.

Nie musi być nauczany, jeśli uważają, że i tak nie mają z Polakami żadnego problemu. Tyle, że wtedy w grę wchodzi wariant amerykański, z zatrudnianiem w policji i służbach bezpieczeństwa obywateli sposród imigrantow. Już Winnetou i Sokole Oko uczyli, że aby podsłuchać wroga, trzeba znać jego język, nieprawdaż?

autor: qaduc, data nadania: 2017-01-14 04:07:59, suma postów tego autora: 214

Dodaj komentarz