Komentarze czytelników portalu lewica.pl Komentarze czytelników portalu lewica.pl

Przejdź do menu

Komentowany tekst

Adam Jaśkow: Świeckość to normalność

Komentarze czytelników

Dodaj komentarz

Belkot ale coz mozna sie spodziewac po tzw "czlonku" lsd

Kto to jest katolik?
Ciekawe czy autor byl kiedys ochrzczony, czy byl posylany do kosciola.
Jezeli tak to jest katolikiem jak wiekszosc Polakow

Czy fakt ze ktos nie chodzi do kasciola, nie modli sie ale je tradycyjne wigilijne potrawy czyni z niego katolika kulturowego?

Wyjatkowo naciagane bzdety

autor: Rebel2, data nadania: 2017-02-20 15:47:40, suma postów tego autora: 3439

droga do sekularyzacji...


dla Europy Środkowo-Wschodniej

"Przecież te koncepcje Międzymorza, Trójmorza są hierarchiczne(...). Wszystkie te koncepcje są dominacyjne(...). Jest to całkowite zaprzeczenie idei stojących za powstaniem Unii Europejskiej, która jest niezakończonym, ale fantastycznym projektem społeczno-politycznym. Równościowym(...)"

UE nie jest projektem równościowym. Wolność przepływu kapitału i ludzi, tj. kapitalistyczny rynek, choćby i regulowany, bez protekcjonizmu i imperializmu wewnętrznego żadnej równości społecznej nie przyniesie (ani wewnątrz państwa, ani pomiędzy państwami).

W kontekście tego oraz wcześniejszej uwagi autora ("Do tego jesteśmy społeczeństwem, które nie wyszło z XIX w., z feudalizmu.") te koncepcje (tj. Trójmorza, Międzymorza) są jednak odbiciem realnych nierówności w Europie oraz próbami ich przezwyciężenia. Dobrą odpowiedzią może być tylko równościowa federacja wszystkich podobnych państw tego regionu.

Można zauważyć, że podział krajów europejskich na te, w którym miały miejsce rewolucje przemysłowe, przemiany religijne (np. kontrreformacja) lub chociażby silne rozdzielenia kościoła od państwa (np. we Włoszech i Hiszpanii) i na te, gdzie takie procesy nie miały miejsce, pokrywał się mniej więcej z wyróżnieniem krajów tzw. Europy Zachodniej i Europy Środkowo-Wschodniej w okresie 1945-1989. Do tej wschodniej części trafiły właśnie te kraje (oprócz Czech, gdzie miała miejsce wojny husyckie, potem protestantyzm oraz NRD - wschodnia część Niemiec,gdzie miała miejsce kontrreformacja). Chociaż te bloki wyznaczył przebieg linii frontu pod koniec II wojny, połączył on kraje o pewnych wspólnych cechach historycznych.

Okazuje się, że realny socjalizm miał w Europie Środkowo-Wschodniej największe zasługi w sekularyzacji społeczeństw. Przed II wojną światową w wielu tych państwach funkcjonował liberalny parlamentaryzm, ale nie przyniósł on żadnego zeświecczenia, a tylko dyktatury protofaszystowskie w większości tych krajów. Można powiedzieć, że wielu krajach Ameryki Łacińskiej podobny proces powtórzył się po II wojnie światowej.

Reakcją na liberalną demokrację w krajach słabo rozwiniętych są więc prawicowe dyktatury. Znacznie większe postępy świeckości w takich państwach, ponieważ historii nie można zmienić i powtórzyć wojen religijnych, mogą przynieść nie żadne parlamentaryzmy liberalne tylko dyktatury partii lewicowych lub lewicowe prezydentury jak wcześniej w E. Śr.Wsch. lub później w Ameryce Łacińskiej.

autor: RR, data nadania: 2017-02-21 22:20:51, suma postów tego autora: 141

RR

"Reakcją na liberalną demokrację w krajach słabo rozwiniętych są więc prawicowe dyktatury"

A w Polsce prawicowe rządy, w zasadzie demokratyczne, choć o coraz większych stopniach autorytaryzmu, są zarówno formą reakcji na liberalną demokrację, jak i formą ideologiczno-historycznej walki z wszelkimi formami postępowości, w tym również z formacją Polski ludowej. Polska Ludowa przyniosła bowiem kult nowoczesności do Polski, pomimo tego, że wpływał na nią wschodni ośrodek geopolityczny. Przyniosła kult równości, sprawiedliwości społecznej czy techniki bez względu na fakt, iż w niektórych obszarach postępowości tej nie było (zdrowie społeczeństwa od lat 70. - masowy alkoholizm i nałóg tytoniowy, nadmierne znaczenie formacji mundurowych, nieporadna walka z inflacją w latach 80. skutkująca brakami w towarach), co wzmocniło stopniowo tradycjonalizm ...

autor: tomasz_rysz, data nadania: 2017-02-22 21:24:13, suma postów tego autora: 813

Rebel

...liczba natręctw nękająca ludzi nimi dotkniętych jest spora ale nie spotykamy się z nimi często. Lewica pl ma nieszczęście mieć na swoim forum Ciebie z "przymusem " pisania pod każdym tekstem byle czego "jako prawdy objawionej" chociaż najczęściej jest to pisanie dla pisania - aby nie wydało sie że nic rozsądnego na dany temat nie potrafiSZ wykoncypować.

autor: bambosz0, data nadania: 2017-02-22 22:39:34, suma postów tego autora: 1414

Katolik kulturowy?

A jaki niby ma być? Przecież religia to część kultury, jak każdy wytwór człowieka.
Osobiście bardzo się cieszę, ze Polacy nie słuchają tzw. nauk kościoła, bo wiem, jak ten kościół "nauczał" o kobietach, Żydach, ludziach innych ras itd. Przez wieki legitymizował przemoc fizyczną i instytucjonalną, dziś mieni się być wzorcem moralności. A ukształtował przecież takie ikony etyki, jak Hitler, Mussolini, czy Franco. Był wychowawcą chorwackich ustaszy i morderców z polskiego "trójkąta bermudzkiego" na Podlasiu. Przykłady można by mnożyć, bo historia krk to wieki przemocy, zdrady, chciwości i rozpusty.

W tym kontekście śmieszy zwłaszcza dzisiejsza "obrona życia nienarodzonych".

I nie mylmy dwóch pojęć - ateizmu i bezwyznaniowości. Mamy w Polsce podział na:
1) osoby różnych wyznań, gdzie największą grupę stanowią rzymscy katolicy (jest jeszcze kościół polskokatolicki - już w nazwie oksymoron), niekoniecznie wierzące, co twierdzą sami zainteresowani,
2) osoby bezwyznaniowe - niekoniecznie niewierzące (czasem nawet bardzo wierzące), ale nieutożsamiające się z żadnym kościołem ani związkiem religijnym.
Podział na katolików i ateistów to definicja tzw. prawicy. Ale po osobie, która sytuuje się po stronie lewicy można się spodziewać większych kompetencji.
Dlatego nie dziwi mnie, że przegrywacie - jesteście słabi w argumentacji albo tchórzliwi albo jedno i drugie.
Pewnie większość tzw. polskiej lewicy to kulturowi katolicy, którzy są "za, a nawet przeciw", bo utożsamiają się z krk, nie zgadzając się z jego doktryną.

autor: Szara mysz, data nadania: 2017-02-23 22:54:18, suma postów tego autora: 100

"historia krk to wieki przemocy, zdrady, chciwości i rozpusty"

Takie są z grubsza biorąc dzieje całej ludzkości, która dopiero w ostatnich dekadach zaczęła się jako tako cywilizować. Sam zaś Kościół wbrew pozorom, tzn. wbrew ukierunkowanej na głupich wszechobecnej antykatolickiej indoktrynacji, wypada na tym tle całkiem nieźle. Wystarczy sięgnąć do opracowań innych i wartościowszych niż liberalne czy polskie (w rozumieniu polskojęzycznych). PS. Co to jest ten "krk"? Isola di Veglia?

autor: motyl, data nadania: 2017-02-24 13:47:15, suma postów tego autora: 975

Używki w PRL-u i potem


Nie jestem żadnym gloryfikatorem PRL-u. Miało ono niewątpliwe osiągnięcia w pewnych dziedzinach, takich jak chociażby przywołana sekularyzacja w zakresie działania instytucji publicznych (niestety niekoniecznie już w innych obszarach życia: prywatnego, obyczajowości itp). Ogólnie rzecz biorąc wszelkie demoludy były skażone rozlicznymi błędami komunistycznych partii władzy tamtego okresu, choćby i takimi kwiatkami jak pokojowe współistnienie, rywalizacja o wskaźniki kapitalistyczne (z państwami kapitalistycznymi), uzależnienie się od gospodarek kapitalistycznych, później też małpowanie kultury zachodniej itd, które wynikały z odciążeń tradycją XIX socjaldemokracji zupełnie nie przystającą do zmieniającego się bardzo szybko kapitalizmu i świata w XX w. Od lat siedemdziesiątych elity władzy w niektórych z tych państw najpierw starały się upodabniać do elit zachodnich, a potem wprost grać na zachowanie dobrych pozycji po restauracji, dlatego przestały się, rzecz jasna, interesować wszelkim postępami socjalizmu.

Jeśli jednak chodzi o problem alkoholizmu, to w porównaniu do lat osiemdziesiątych, kiedy Jaruzelski starał się ten problem ograniczyć (i tu, też trzeba przyznać, również Kościół), spożycie alkoholu od początku transformacji bardzo wzrosło, utrzymuje się na wysokim poziomie i nadal rośnie. Zwłaszcza ostatnio, kiedy też polskie społeczeństwo stało się bardziej konsumpcjonistyczne. Jest to więc wbrew nachalnej propagandzie, że winny jest dawny system. Winna jest moim zdaniem przede wszystkim mentalność chłopska (indywidualistyczna) wniesiona do wszystkich klas społecznych w wyniku industrializacji oraz natura kapitalistycznej gospodarki (w pewnym stopniu także wszelkiej technicznej cywilizacji). Nie dla wszystkich jest sukces, awans czy jakikolwiek przyzwoity byt w tym systemie, ale już w alkoholowych wizjach to i owszem. Alkohol jak i religia jest takim właśnie opium ludu.

Te wszystkie sprawy można sobie sprawdzić w wyszukiwarkach, gdzie są dostępne odpowiednie dane statystyczne.

Nikotynizm to problem ogólnoświatowy, i cywilizacyjny. Za jako jeden z nielicznych plusów transformacji uważałem spadek rozpowszechnienia się tego nałogu w Polsce. Jednak głównie to efekt światowych akcji zwalczania nikotynizmu oraz działania rządów w tym zakresie, promowania zdrowego styla życia. Okazuje się jednak, że w ostatnich latach znowu zaczyna to być modne i to zwłaszcza w młodszym pokoleniu (efekt zwiększenia konsumpcjonizmu). Tak więc z kolejny plus transformacji versus socjalizm (tak jak rzekoma nienaruszalność wywalczonych wolności, praw, sądów w burżuazyjnych parlamentaryzmach) okazuje się lipą.

autor: RR, data nadania: 2017-02-24 17:36:41, suma postów tego autora: 141

17 kwietnia 1975 roku skończyła się religia w Kampuczy

Pękła, jak bańka mydlana.

autor: Bartek, data nadania: 2017-02-24 20:59:01, suma postów tego autora: 2543

"Katolik kulturowy? A jaki niby ma być? - dziwi się pani Szara Mysz

Chodzi tu raczej o obrzędowość katolicką, z którą jesteśmy od dziecka związani, niezależnie od tego czy jesteśmy katolikami czy nie.
Były próby zastąpienia ich celebrami świeckimi ale,
w odczuciu uczestników, to zawsze jest mało dostojne.
A gdy kogoś żegnamy czy żenimy, chcielibyśmy by było uroczyście.
A jako społeczeństwo tylko takich wzorców się dopracowaliśmy.

autor: tarak, data nadania: 2017-02-25 20:44:12, suma postów tego autora: 2510

motyl, tarak

Krk to kościół rzymskokatolicki - za długa nazwa, żeby powtarzać.
Oczywiście dzisiejsze standardy etyczne są inne - znacznie wyższe, niż kiedyś, ale krk pisze sobie historię do tyłu, twierdząc jakoby zawsze stał na straży obrony "wartości" (co to u diabła jest?), gdy tymczasem w Europie był nosicielem najgorszych patologii. Jedną z przyczyn Reformacji była niezgoda na styl życia duchowieństwa - opilstwo, grabieże, rozpustę. Dlatego protestanci w pierwszych pokoleniach stawiali na daleko posunięty rygoryzm moralny, czasem wręcz przesadny.
Korzystać ze źródeł polskich można jedynie w ograniczonym zakresie, bo w Polsce jest cenzura i silna propaganda prokościelna.

Obrzędowość jakakolwiek to zawsze część kultury - kultura to wszystko, co wytwarza człowiek, od tłuczka z epoki kamienia łupanego do rakiet kosmicznych, od liter do dzieł klasycznych itd. Światopogląd czy religia to również część kultury, bo jesteśmy w takim samym stopniu wytworem kultury, jak jej twórcą. Polecam poczytać coś na ten temat.

Stąd określenie "katolik kulturowy" to masło maślane - takie niby odróżnienie katolika "praktykującego" od "wierzącego" (jakby czyjaś wiara była weryfikowalna), czyli powierzchownego od refleksyjnego.
Kolejna pseudointelektualna ściema, jak rozróżnienie na "kościół toruński" i "kościół łagiewnicki", czyli usiłowanie wybielenia tej instytucji.

autor: Szara mysz, data nadania: 2017-02-26 15:05:58, suma postów tego autora: 100

Siła nieuczestniczących czy nieuczestnicząca siła?


To prawda, że podział wyznaniowy, jak zaznaczyła jedna komentatorka, nie jest prostą dychotomią na ateistów i katolików. Ale również nie jest prawdą, że liberalni czy libertyńscy obyczajowo katolicy to bezwyznaniowcy.

Aby ci słabo praktykujący, nieprzestrzegający wskazań kościoła w swoim życiu prywatnym mogli stanowić jakąś siłę nacisku, musieliby działać w strukturach, grupach, w których wyrażaliby swoją odmienność wobec prawowiernych wyznawców kościoła. Jeśli jednak uczestniczą choćby rzadko w życiu kościoła - przyjmują kolędy, zawierają kościelne śluby, przystępują do spowiedzi, dają na tacę podczas nabożeństw, posyłają dzieci na naukę religii, to ich odmienne podejście w kwestiach obyczajowych nie ma dla kościoła znaczenia.

W sensie polityczno-społecznym również, bo widać i tutaj wpływ kościoła na opinię społeczną, choćby w takich sprawach jak aborcja, związki mniejszości, stosunki do innowierców, innych ras i narodowości itp.

Bezwyznaniowcy, jeśliby chcieli zaznaczyć swoją obecność polityczną, musieliby się zorganizować, i dla celów towarzyskich (wymiany własnych poglądów, integracja) i dla celów politycznych (zniesień niektórych przynajmniej przepisów wyznaniowych, przyznania im pewnych praw). Wtedy mogliby wyrażać żądania też innych grup np. liberalnych wyznawców religii, ateistów itp.

Takie stowarzyszenie byłoby korzystne, ponieważ pozwalałoby odpolitycznić ruch sekularyzacyjny w Polsce, które jest zdominowany przez liberałów i ich partię przez co zniechęca do tych organizacji wielu ludzi, w tym o poglądach lewicowych.

Problem jest jednak taki, że chociaż bezwyznaniowców jest więcej niż ateistów, to i tak stanowią oni niski, bardzo mniejszościowy odsetek społeczeństwa. O ustawach decydują obecnie prawicowi populiści, a ich elektoraty to tradycjonalistyczni katolicy, którzy nawet, jeśli mają odmienne zdania w niektórych sprawach, to i tak nie będą walczyć o nie walczyć.

W krajach zapóźnionych takich jak Polska zdecydowany, szybki postęp w laicyzacji społeczeństwa mogą przynieść tylko rządy bezkompromisowej lewicy. Sama zmiana ruchu sekularnego nie pomoże.

autor: RR, data nadania: 2017-02-26 21:02:43, suma postów tego autora: 141

Spożycie alkoholu w IIIRP jest większe niż w PRL

Za to spożycie mięsa było większe w PRL niż w IIIRP.

Rzecz w tym, że dziś alkoholizm i narkomania jest częścią jedynie słusznego ustroju kapitalistycznego, więc nikt nie robi z tego problemu społecznego. To nie jest problem społeczny, to norma w ustroju kapitalistycznym. Kapitalizm rodzi tyle frustracji i cierpienia, że ludność - od kapitalisty po robotnika - odurza się, żeby przeżyć, żeby się odprężyć, po ciężkim, chujowym dniu i przed kolejnym ciężkim, chujowym dniem.

Alkohol i narkotyki są środkiem znieczulającym, który daje siły do (prze)życia w kapitalizmie - ustroju pustki, nicości i wegetacji. Życie jest bez sensu, wykonujesz pracę taką, czy inną, żeby przeżyć, zrobić zakupy, zapłacić rachunki. Zrywasz się z rana, żeby jebać na chleb, kiełbasę, rachunki, na dzieci i jutro będzie to samo. Znów z rana zerwiesz się, żeby jebać na chleb, kiełbasę, rachunki, na dzieci. Od poniedziałku do piątku. I tak do starości. Jaka perspektywa? Grób. Jak tu się nie zalać? Zostałeś urodzony, żeby przeżyć, spłodzić i umrzeć. Masz pracować i dostarczyć nowego pracownika, który cię zastąpi. Żadnego celu wyższego, łączącego ogół, wspólnego dzieła. Horyzont zainteresowań wyznacza koniec własnego nosa, własnej rodzinki, w porywach własnej grupy. Pustkę życia w kapitalizmie wypełnia ucieczka w prywatność, rozrywkę i używki. Żeby znieść ciężar beznadziei człowiek ucieka od świata i od samego siebie. Jutro kolejny ciężki, chujowy dzień w pracy.
Socjalizm to nie tylko bardziej racjonalny i efektywny od kapitalizmu sposób produkcji. Socjalizm przynosi coś więcej. Oto naród rusza do pracy dla wspólnego dobra. Kraj staje się jednym, wielkim placem budowy, wszyscy obywatele uczestniczą w budowie. Jest plan do wykonania. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Kto przeszkadza w budowie słowem, czynem lub zaniechaniem ten wróg ludu. Dostanie żółtą kartkę, a jak się nie poprawi czerwoną. Kto użyje stanowiska dla własnych interesów ten dostanie kopa w dupę i wyleci. Nie damy zniszczyć naszej budowy pasożytom społecznym, którzy do pracy się nie włączyli, a wyciągają łapy po owoce. Dostaną po łapach niezależnie od tego, czy są z samej góry, czy z samego dołu. Oto naród realizuje plan i kto w tym przeszkadza zostanie przywołany do porządku. Naród wspólnie buduje swoje dziś i jutro. Cały naród, każdy na swoim odcinku, uczestniczy w budowie wspólnego domu i zwalcza wrogów tej budowy. Cały naród, każdy na swoim odcinku, jest zaangażowany w budowę i odpowiedzialny za nią. Jest gospodarzem. Żyje swoim dziełem. Budowanie wspólnego dobra daje satysfakcję i radość. Praca ma sens. Życie ma sens. Każdy dzień to bitwa o świetlaną przyszłość. Warto wstać rano, by pracować i walczyć o nowy wspaniały świat. To może dać tylko socjalizm.

autor: Bartek, data nadania: 2017-02-27 00:12:06, suma postów tego autora: 2543

"Stąd określenie "katolik kulturowy" to masło maślane - takie niby odróżnienie katolika ...

... "praktykującego" od "wierzącego".- pisze pani Szara Mysz
*
Nie droga Pani, to nie jest rozróżnienie między praktykującym i wierzącym katolikiem a niepraktykującym katolikiem ale pomiędzy niewierzącym stosującym obrzędowość katolicką z oportunizmu a katolikiem jaki by nie był.
Chyba te książeczki, które pani Szara Mysz nam poleca, sama czytała łebkach.

autor: tarak, data nadania: 2017-02-27 01:00:29, suma postów tego autora: 2510

Dodaj komentarz