Wielgosz: Indie, czyli świat

[2005-12-26 12:55:12]

„Algebra bezgranicznej sprawiedliwości” to druga, po „Bogu rzeczy małych” książka Arundhati Roy, która ukazała się w naszym kraju. Zarazem to pierwsza książka polityczna tej chyba najpopularniejszej dziś w świecie indyjskiej pisarki, jaką mogą przeczytać polscy czytelnicy.

Powiedzmy od razu, że dla każdego, kto choć trochę interesuje się otaczającym nas światem to lektura obowiązkowa. Można by ją porównać z wydanym u nas kilkanaście miesięcy temu „No logo” Naomi Klein. Pozornie to porównanie może się wydawać nieco „na wyrost”. Bo przecież „Algebra bezgranicznej sprawiedliwości” jest znacznie krótsza od kultowego dzieła sławnej Kanadyjki, a tematyka tej 260 stronicowej książeczki na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo egzotyczna.

Znajdziemy tu wprawdzie słynne i przejmujące eseje Roy o amerykańskiej wojnie z terroryzmem, ale poza tym autorka pisze o sprawach raczej odległych. Jednym z tematów przewodnich, który zresztą przewija się w jej całej twórczości, jest polityka wodna republiki Indii. Innym - fala nacjonalizmu, jaka zalała ten kraj pod rządami prawicowego premiera Vajpayee. Wystarczy jednak przeczytać parę pierwszych stron „Algebry...” aby przekonać się, że problemy dotyczące nawodnienia subkontynentu indyjskiego, podobnie jak tamtejsze konflikty religijno-etniczne mają zaskakująco wiele wspólnego ze sprawami Europejczyków. Sprawa nie sprowadza się tylko do tego, że ze swym miliardem obywateli, dynamicznie rozwijającą się gospodarką i bombą atomową Indie już wkrótce mogą stać się geopolitycznym graczem pierwszej wielkości. Chodzi raczej o to, że procesy polityczne i ekonomiczne procesy zachodzące dziś w tym wielkim kraju są tej samej natury co różne reformy i restrukturyzacje, które znoszą mieszkańcy starego kontynentu.

Rzecz jasna nie można ich utożsamić, bo przecież Indie w dalszym ciągu są i prawdopodobnie pozostaną krajem Trzeciego Świata. Dramat jaki, rozgrywa się od paru dekad w światowej gospodarce, polega jednak na tym, że w kwestii standardów społeczno-cywilizacyjnych bogata Północ zaczęła podążać w stronę biednego Południa, a nie odwrotnie. Kluczem do zrozumienia tej, wydawałoby się absurdalnej tendencji, jest słowo neoliberalizm. Na szczęście dla nas, i na nieszczęście dla obywateli Indii, mechanizmy, które się pod tym hasłem kryją są wciąż jeszcze o wiele bardziej wyraziste „tam” niż „tu”. Indyjskie inwestycje hydrologiczne to prawdziwa soczewka, w której skupiają się praktyki i konsekwencje neoliberalizmu.

Jak zauważa Roy, przemysł budowy zapór wodnych od lat jest narodowym konikiem Indii. Rozwinął się w latach 60. na fali modernizacyjnego zapału, którego celem było skuteczne nawodnienie pustynnych, półpustynnych bądź zagrożonych pustynnieniem obszarów subkontynentu. Tamy miały dać spragnionym Indiom wodę. Po kilkunastu latach gorączkowego wznoszenia zapór, wysiedlania dziesiątków milionów ludzi, zalewania tysięcy miejscowości i dziesiątków tysięcy hektarów lasów okazało się, że w imię jak najsłuszniejszych intencji nie osiągnięto nic, a deficyt wody jeszcze się zwiększył. Stało się dokładnie to samo, co w innych regionach świata, które próbowano nawodnić drogą, choć bardzo efektowną metodą budowania tam.

Roy podkreśla jednak, że doświadczenie to wcale nie wpłynęło na zmianę strategii indyjskich władz w tej kwestii. Wręcz przeciwnie. Dlaczego tak się dzieje? Otóż jedną z głównych przyczyn jest wspomniana wyżej neoliberalna globalizacja.
Potężne korporacje i grupy inwestycyjne działające w przemyśle hydrologicznym gwałtownie tracą pozycję w pierwszym świecie. W takiej sytuacji ich uwaga zwraca się ku krajom Południa. Zagrożony utratą zysków wielki kapitał może tam nie tylko odbić wszystkie straty, ale jeszcze ma prawo oczekiwać kokosowych profitów. Biedni dają zarobić bogatym i nie ma w tym nic dziwnego. Jak podkreśla Roy, nierentowne i pozbawione sensu inwestycje hydrologiczne (ale przecież nie tylko takie) mogą liczyć na wsparcie ze strony Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego a także amerykańskiej administracji, która każdą próbę pozbycia się zachodnich koncernów traktuje jako zamach na święte prawa wolnego rynku.

Zadłużone kraje Południa najzwyczajniej nie mają innego wyboru, jak przyjąć niechcianych nigdzie indziej inwestorów, ich przestarzałe technologie oraz nowe kredyty na sfinansowanie przedsięwzięć budowlanych. W ten sposób odbywa się korupcja na gigantyczną skalę. Tutaj korumpowani są nie tylko politycy, partie i urzędnicy, ale całe państwa. Znakomitym przykładem jest budowa tamy Maheshwar wznoszonej przez konsorcjum amerykańsko-niemieckie, w którym pierwsze skrzypce gra gigant z USA Ogden. Mimo że cena energii wytwarzanej w Maheswar ma być 26 razy większa niż produkowanej w miejscowej elektrowni państwowej (która nota bene wytwarza więcej energii niż zużywa stan Madhja Pradeś, gdzie zbudowano Maheswar) inwestorzy mają zapewnione zyski. Dzięki specjalnej klauzuli (wzorowanej na umowie jaką wynegocjował wcześniej niesławny Enron) rząd w Delhi zobowiązał się płacić właścicielom Maheswar ponad 12 milionów euro rocznie przez następne 35 lat, nawet jeśli w tym czasie nie sprzedadzą ani jednego megawata energii. Nie trzeba chyba dodawać, że elektrownie państwowe nie mają szans na takie przywileje.

Interes kręci się znakomicie, a płacą najbiedniejsi. Pieniądze trzeba przecież kiedyś zwrócić, a najczęściej stosowaną metodą ich wygospodarowywania pozostają cięcia w wydatkach publicznych, prywatyzacja sektora państwowego, deregulacja stosunków pracy i zamrażanie wzrostu płac realnych. W ten sposób koło neoliberalnej ofensywy zamyka się.

Książka Roy jest jednym wielkim wezwaniem do przeciwstawienia się tej ofensywie. Nie oznacza to jednak, że autorka „Algebry bezgranicznej sprawiedliwości” chce bronić indyjskiego państwa przed ponadnarodowym kapitałem. Jak przekonuje, siły nacjonalistyczne i religijni fundamentaliści, którzy zdobywają wpływy w wielu krajach (także i w Polsce) pod hasłami obrony narodowej gospodarki nie są żadnym zagrożeniem dla neoliberalizmu. Wbrew swej frazeologii są jego najlepszymi sojusznikami. Wielki kapitał potrzebuje państw i granic, potrzebuje podziałów narodowych i rasowych, potrzebuje religijnego zaślepienia i etnicznej nienawiści. To dzięki nim może realizować swą ekspansją na zasadzie „dziel i rządź”, to one stanowią podstawę apartheidu na skalę globalną. Prawdziwym zagrożeniem jest dla niego jedynie samostanowienie ludów. Jest to bowiem ruch, który przekracza fałszywą alternatywę państwo vs kapitał. Oddolna samoorganizacja klas podporządkowanych w oczywisty sposób przekreśla samowolę kapitału. Państwu zaś nie jest nic dłużna.

Jak pisze Roy „Nie musimy być wdzięczni państwu za to, że pozwoliło nam protestować. Podziękujmy za to sami sobie.” Dodajmy od siebie, że muszą to zrozumieć wszyscy, którzy poważnie myślą o alternatywie dla neoliberalizmu – także i w Europie.

Arundhati Roy, "Algebra bezgranicznej sprawiedliwości", tłum. Justyna Grzegorczyk, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2005, str. 264.

Przemysław Wielgosz


Recenzja ukazała się w "Nowym Robotniku"

drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki

Więcej ogłoszeń...


7 grudnia:

1921 - USA: Działacze anarchistyczni Nicola Sacco i Bartolomeo Vanzetti skazani na śmierć za rzekome zabójstwo.

1924 - W Lizbonie urodził się Mario Soares, polityk Portugalskiej Partii Socjalistycznej. W latach 1976-78 oraz 1983-85 obejmował urząd Premiera Rządu Portugalii, a w latach 1986-1996 prezydent Portugalii (dwie kadencje).

1928 - W East Oak Lane koło Filadelfii urodził się Noam Chomsky, współtwórca (wraz z Zelligiem Harrisem) gramatyki transformacyjno-generatywnej, lewicowy myśliciel, krytyk imperializmu.

1935 - III Kongres Stronnictwa Ludowego; postulaty wywłaszczenia majątków obszarniczych bez odszkodowania.

1990 - W Monachium zmarł na AIDS Horst Bienek, niemiecki pisarz, publicysta, tłumacz, reżyser filmowy, uczeń B. Brechta, więzień łagrów.

2002 - Demokratyczną Partię Lewicy utworzyli w Kutnie przedstawiciele lewicowych komitetów lokalnych, które powstały przed wyborami samorządowymi w tym samym roku na skutek konfliktów w Sojuszu Lewicy Demokratycznej


?
Lewica.pl na Facebooku