Kubisa: Kiedy przyjdą zabrać ci dziecko

[2009-08-16 21:37:43]

We wsi Błota Wielkie odebrano rodzicom pięciodniową Różę. Powód? W domu było nieposprzątane. Pani kurator nie miała wątpliwości, że należy to zrobić. Matce zostały podane leki powstrzymujące laktację. Cała akcja została przeprowadzona błyskawicznie, co skłania mnie, by zapytać: kiedy przyjdą zabrać ci dziecko, to co możesz zrobić? I tak jesteś skazana na porażkę, matko z biednego domu, matko która nie uprzątnęłaś okruchów ze stołu.

Na forach internetowych już można wyczytać opinie, że zabranie małej Różyczki to "ustawka na noworodka" – padają podejrzenia, że komuś zależało by dostać pod opiekę maleńkie dziecko, sprawna pani kurator to ułatwiła. To mocne słowa ale jednak dają do myślenia. Jak to się dzieje, że ubogiej ale kochającej się rodzinie, gdzie starsze dzieci są zadbane i uczą się dobrze, nagle zabiera się nowonarodzone dziecko, a matce podaje się lekarstwa na zatrzymanie laktacji wbrew jej woli? Co to za państwo? Co to za system? Czy pani kurator, opierając się na anonimie i okruszkach na stole, nie rozumie, że swoim okrutnym i niehumanitarnym działaniem niszczy nie tylko rodzinę, ale też społeczne zaufanie do państwowych instytucji?

Fundacja MaMa jest wstrząśnięta tą historią. Mamy cały czas nadzieję, że mała Różyczka szybko wróci do swojej mamy, choć dzięki sprawnej akcji kuratorki i sędzi karmienie naturalne już nie dla nich. Niepokojące jest to, że Róża to kolejne dziecko odbierane rodzicom w trybie ekspresowym przez kuratorów. Czternastolatka z Łęczycy, której to kurator zabrał dziecko uznając, że nie jest w stanie się nim zajmować – mimo że położne i pielęgniarki ze szpitala zgodnie podkreślały, że dawno nie widziały tak zaangażowanej młodej mamy. Ojciec chory na schizofrenię, który musiał walczyć przez dwa miesiące o oddanie mu kilkumiesięcznego synka – w Warszawie.

Jest w tym pewien wzór – ten wzór to klasa społecznie wykluczonych. Wykluczenie przez biedę, przez chorobę, przez mieszkanie w niewłaściwej dzielnicy sprawia, że pracownicy opieki społecznej mogą szybko decydować o życiu, zdrowiu i szczęściu innych, nie biorąc pod uwagę zdania samych zainteresowanych. W przypadku ludzi biednych łatwo jest podejmować decyzje za nich, bo bieda i wieś czy zła dzielnica jakoś dziwnie łatwo wiążą się ze słowem patologia, a to z kolei usprawiedliwia wszystkie czyny dokonywane przez opiekę społeczną i sądowych kuratorów.

W przypadku małej Róży dodatkowym argumentem był zbyt zaawansowany wiek ojca i upośledzenie matki – to sygnał dla wszystkich panów, którzy miłość znaleźli w wieku starszym. Ciekawe gdzie przebiega dolna granica? Czy aktor Henryk Gołębiewski znany z filmu "Edi", rocznik 1956 i ojciec rocznej (również) Róży powinien zacząć się niepokoić? Jako aktor na pewno nie, ale gdyby stał się jedną z odgrywanych przez siebie postaci filmowych... Czy opinia pani kurator ma sprawić, że wszystkie chorujące na depresję poporodową kobiety powinny sobie podwiązać jajniki żeby już nigdy nie mieć dzieci? Oczywiście nie, jeśli zarabiają wystarczająco dużo, czy mieszkają w odpowiednio dobrej dzielnicy, żeby przynależeć do klasy średniej. Dla nich przeznaczone są porady w kolorowych czasopismach parentingowych, są otoczone opieką i wsparciem. Mówi się im "po urodzeniu dziecka staraj się nie przejmować nieporządkiem w domu, najważniejszy jest odpoczynek i kontakt z maleństwem". Matki i ojców z biednych dzielnic, matki i ojców dostających grosze z pomocy społecznej rozlicza się z okruszków na stole. Rozliczy się ich z ropiejącego oczka noworodka (jedna z najczęstszych przypadłości noworodków), nieporządku w kuchni, problemów z karmieniem piersią. Gdy mama z klasy średniej ma noworodka niejadka, który traci na wadze, dostaje mnóstwo porad, wsparcia, kontakt z poradnią laktacyjną, gdzie na dodatek wypożyczy się jej laktator. Gdy mama z ubogiej rodziny chce karmić noworodka, dostanie lekarstwo na zahamowanie laktacji i zabandażują jej piersi, a dziecko powędruje do rodziny zastępczej.

Kwestia pielęgnacji dziecka to zresztą kolejny ciekawy temat. Nawet tak bogatemu miastu, jak Warszawa już brakuje pieniędzy (i to nie pierwszy raz) na bezpłatne szkoły rodzenia. I znowu, mama z klasy średniej zapłaci, mama uboższa, mając do wyboru szkołę za 400 zł i wózek w tej samej cenie, wybierze pewnie ten ostatni, a dzięki polityce samorządu po raz kolejny zostanie odcięta od istotnych informacji, dotyczących przebiegu ciąży, porodu i pielęgnacji dziecka oraz emocji z tym wszystkim związanych. Mamy z klasy średniej mają głowy pełne informacji o pielęgnacji pępka, skazie białkowej i baby blues i przekonanie o tym, że mają prawo do bycia "wystarczająco dobrą mamą". Mamy z biednych domów rozlicza się z każdego potknięcia, ale w przeciwieństwie do mam z klasy średniej, karą nie będzie oznaczała jedynie symbolicznej łatki "matki wyrodnej" – karą jest zabranie dziecka. A pani kurator wtedy – na urlop.

Swoją drogą ciekawe jest, że o ile pracownicy sektora prywatnego sprzedający jogurty czy spinacze, muszą znosić wymóg telefonicznej dyspozycyjności nawet na wakacjach, o tyle kuratorka, w której rękach ważą się losy całej rodziny, zdrowie i przyszłe życie małego dziecka, może wyjechać na urlop tak skutecznie, że nie ma z nią żadnego kontaktu. Ciekawe czy na tym urlopie pomyślała, że noworodki zabierane matkom są znacznie bardziej narażone na śmierć łóżeczkową.

Można podejrzewać, że kuratorzy jak również pracownicy opieki społecznej kierują się dobrem dziecka. Wystarczy wstukać hasło dziecko w wyszukiwarce którejkolwiek gazety codziennej, żeby zobaczyć jaki horror potrafią zgotować dzieciom właśni rodzice – alkohol, bicie, zaniedbanie, wykorzystywanie, śmierć. Na pewno wielu z tych strasznych sytuacji udałoby się uniknąć, gdyby pracownicy obu instytucji byli bardziej aktywni. Jednak prewencja też musi mieć swoje ograniczenia – nie można odbierać dziecka ludziom, którzy po prostu są ubodzy. Ludziom w każdej sytuacji materialnej należy się wsparcie i pomoc, a nie zabieranie dziecka i szprycowanie lekarstwami. Rodzice małej Róży taką pomoc zaczęli otrzymywać – od lokalnej społeczności, MOPSu, proboszcza. Bałagan, który zastała kuratorka został uprzątnięty dzięki pracownicy opieki społecznej. Zauważmy od razu, że bałagan panujący w domach rodzin z klasy średniej bardzo często jest ogarniany przez wynajęte do pracy kobiety z Ukrainy. Klasa średnia też nie sprząta, ale dzieci im nikt nie zabiera. Wracając do rodziców Róży – pracownica MOPSu zauważyła poprawę w ich domostwie, powolną ale postępującą. Kuratorka tej poprawy widzieć nie chciała, bo rodzinę zaklasyfikowała sobie już dawno – brud, starość, upośledzenie, bieda.

Na forach internetowych padają pytanie o odpowiedzialność kuratora za swoje decyzje. Czy jeśli Róża wróci do rodziców, to ktoś zrekompensuje im tę niehumanitarną rozłąkę? Czy w przyszłości ich starsze dzieci będą miały zaufanie do państwowych instytucji, będą wierzyły w sprawiedliwość i niezawisłość sądów? Będą wierzyły, że w tym państwie w ogóle coś mogą? Że prawo je chroni, jeśli są praworządnymi obywatelami? Kto odpowiada za ewentualny nawrót depresji u mamy Róży? Pewnie nikt. Zawsze oczywiście zostaje Strasburg, gdzie Polska jest jednym z przodowników, jeśli chodzi o skargi obywateli na państwo.

Julia Kubisa


Komentarz ukazal się na stronie Fundacji MaMa (www.fundacjamama.pl).

drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki

Więcej ogłoszeń...


21 października:

1868 - W Kucharach urodził się Stanisław (Salomon) Posner, działacz socjalistyczny i publicysta; wicemarszałek Senatu i wiceprzewodniczący TUR.

1869 - Zmarł Leon Rzewuski, polski magnat, uczestnik powstania listopadowego, socjalista.

1918 - Po opuszczeniu więzienia Karol Liebknecht stanął na czele Związku Spartakusa.

1920 - W Czechosłowacji ukazał się pierwszy numer dziennika "Rudé Právo", centralnego organu KPCz.

1934 - Rada Naczelna PPS warunkowo uznała możliwość współpracy z KPP.

1940 - W Vágur urodziła się Marita Petersen, nauczycielka, premier Wysp Owczych w latach 1993-94, działająca z ramienia Partii Socjaldemokratycznej (Javnaðarflokkurin).

1941 - W Londynie zmarł Herman Lieberman, polityk PPS, skazany w procesie brzeskim, minister sprawiedliwości w rządzie Wł. Sikorskiego.

1945 - Wybory we Francji: kobiety po raz pierwszy głosują; zwycięstwo wyborcze komunistów (26 proc. głosów).

1956 - Władysław Gomułka został I sekretarzem KC PZPR i rozpoczął cześciową reformę systemu.

1961 - W Belmont w USA zmarł Karl Korsch, wybitny filozof marksistowski, działacz ruchu robotniczego, atakował zarówno leninizm jak i centryzm i rewizjonizm.

1967 - Sto tysięcy demonstrantów protestowało w Waszyngtonie przeciwko wojnie w Wietnamie; doszło do starć z wojskiem.

1998 - Socjaldemokrata Massimo D'Alema został premierem Włoch.


?
Lewica.pl na Facebooku