Katarzyna Czeczot: Stażystka

[2015-06-14 20:37:03]

Dobrym świadectwem tego, co się stało z pamięcią o Sylvii Plath, może być dostępny w kilku wersjach tiszert z portretem poetki, podpisany „Lady Lazarus”. To tytuł bodaj najsłynniejszego jej wiersza – aluzja do wskrzeszenia Łazarza stanowi w nim ramę dla biografii, której porządek wyznaczają cezury, kolejne próby samobójcze. Rolę Łazarza przejmuje Feniks, każdy nieudany zamach oznacza odrodzenie się z popiołów. Łazarzowi-kobiecie Plath przydaje znamiona artystki. „Umieranie / Jest sztuką jak wszystko inne. / Ja robię to nadzwyczaj dobrze” (przekład Teresy Truszkowskiej). Tytuł wiersza, z którego pochodzą te wersy, zamieszczony na tiszercie, oferuje łatwy klucz do niełatwej twórczości. Połączenie wizerunku Plath z pseudonimem jej bohaterki realizuje zrozumiałą do pewnego stopnia pokusę złożenia w całość literatury i życia; nasycone obrazami śmierci wersy Plath mają tu łatwe wyjaśnienie – rozpowszechnioną w kulturze popularnej (w filmie z Gwyneth Patrow, w kolorowej prasie, na licznych fanpejdżach) opowieść o załamaniach nerwowych, nieszczęśliwym małżeństwie, która kończy się sceną odkręcenia gazu w zamkniętej szczelnie kuchni londyńskiego mieszkania, gdzie poetka zamieszkała z dziećmi po rozwodzie. Zima 1963 roku, ostatnie dzieło kobiety-Łazarza.

Jola Janiczak w swoim dramacie o obłędzie w biografiach kobiet-artystek w usta Sylvii Plath wkłada zdanie: „Od pierwszych rymów wiedziałam, że jestem i bohaterką, i autorką”. To wyznanie poetka czyni pośmiertnie, gdy jej mąż, poeta Ted Hughes, nie mogąc znieść legendy zmarłej żony, postanawia ją pozwać, stawiając zarzut o „usiłowanie zabójstwa jego osoby i jego mitu poprzez swoje spektakularne i atrakcyjne medialnie samobójstwo, które pogrzebało
żywcem oskarżającego wraz z dwójką jego i oskarżonej dzieci”. Janiczak z ironią przedstawia zwycięstwo, jakie Plath odniosła nad swoim bardzo cenionym przecież za życia mężem. Długo pozostająca w jego cieniu, sprowadzana do roli opiekunki dla dzieci, kucharki, sprzątaczki, a czasem – dodatkowo – jego sekretarki, zdobyła sławę, która Hughesowi nie była dana nawet na pięć minut. Janiczak wplata w swój dramat szydercze aluzje, że to „performans z głową w piekarniku” czyni Plath „wciąż żywą, wciąż młodą, wciąż czytaną”. Czytaną jednak bardzo jednostronnie i jednorodnie, w tej samej tonacji, która ma przede wszystkim zakonserwować tragiczną legendę „poetki przeklętej”.

Zburzenie tej legendy jest celem wydanej w oryginale w 2013 roku książki Elizabeth Winder. Tytuł polskiego przekładu Sylvia Plath w Nowym Jorku. Lato 1953 w oryginale stanowi właściwie podtytuł. W wydaniu angielskim poprzedza go intrygująca triada „Ból, przyjęcia, praca”. Autorka na wstępie jasno formułuje swój cel: przełamanie wizerunku Plath jako cierpiącej artystki i pokazanie osoby, która „znajdowała przyjemność w strojach, makijażu, czasopismach i jedzeniu”, była towarzyska, tryskała energią. Sprzyjać ma temu wybór ram czasowych. Choć Winder, wbrew obietnicy złożonej w tytule, nie opisuje wyłącznie jednego lata z życia poetki, to rzeczywiście skupia się przede wszystkim na pobycie Sylvii Plath w Nowym Jorku, w czerwcu 1953 roku. Plath – zwyciężczyni konkursu rozpisanego dla studentek z całego kraju przez magazyn „Mademoiselle” – odbywała wówczas miesięczny płatny staż w jego redakcji. Wraz z pozostałymi dziewiętnastoma laureatkami, zakwaterowana na ten czas w żeńskim hotelu Barbizon, pracowała nad specjalnym, „uczelnianym” numerem pisma, który miał się ukazać w sierpniu. Większość stażystek traktowano w redakcji jak maskotki. Miały niewiele obowiązków, nie pisały tekstów, czasami całe dnie spędzały na różnych nieoficjalnych spotkaniach, pokazach mody, meczach bejsbolowych. Sylvia w porównaniu z nimi pracowała dużo ciężej. Otrzymawszy stanowisko gościnnej sekretarz redakcji, większość czasu spędzała przy biurku, pod okiem swojej przełożonej przepisując na maszynie teksty, czytając nadesłane artykuły, prowadząc korespondencję z autorkami i autorami lub robiąc korektę. Wieczorami jednak chodziła wraz z pozostałymi dziewczętami na przyjęcia, znajdowała również czas na zakupy, spacery, wizyty w muzeach i galeriach sztuki oraz randki.

Winder wybiera z życia Plath czas, który był dla niej wyjątkowy pod każdym względem. Nie tylko po raz pierwszy opuściła Nową Anglię i to po to, by udać się do – aspirującego już wówczas do miana światowej stolicy sztuki – Nowego Jorku, ale też weszła w zupełnie nową rolę. Ze studentki college’u miała zmienić się w redaktorkę jednego z ważniejszych pism kobiecych, wyjątkowego również ze względu na dział literacki, publikującego teksty między innymi Trumana Capote'a, Williama Faulknera czy Tennessee Williamsa. Miała ze stałej czytelniczki „Mademoiselle”, określonego przez nią samą jako „intelektualny magazyn o modzie”, stać się jego częścią. Moda zaś interesowała Plath w tym samym prawie stopniu co literatura. W jej dziennikach znajduje się masa fragmentów poświęconych garderobie. Jako mała dziewczynka robiła sobie papierowe laleczki, dla których projektowała ubrania. Jedna ze stażystek, którą cytuje Winder, zapamiętała, że Plath w towarzystwie innych dziewcząt bezustannie zajęta była rysowaniem butów.

Lato 1953 może więc być dobrym kontrapunktem dla popowej biografii Plath. Winder proponuje spojrzeć na życie Plath nie przez pryzmat zimy 1963, najbardziej srogiej zimy od czasów króla Jerzego, za panowania którego zamarzła Tamiza, a przez równie ekstremalny meteorologicznie, upalny czerwiec, gdy temperatury na Manhattanie sięgały rekordowej liczby trzydziestu dziewięciu stopni. Zaproponowane przez Winder inne rozłożenie akcentów ma tę dodatkową wartość, że w dzienniku Plath nie zachowały się prawie żadne ślady z tego wyjazdu. Znajduje się w nim tylko jeden wpis z 19 czerwca, bardzo ciekawy zresztą, dotyczący egzekucji Rosenbergów, który pokazuje nie tylko przerażenie, jakie budzi w Plath wizja śmierci na krześle elektrycznym, ale również całą jej niechęć do makkartyzmu i zimnowojennej polityki Stanów paranoicznie tropiących komunistów. O samej pracy w redakcji informują wprawdzie, pełne optymizmu, listy pisane do domu, dyktowane jednak przede wszystkim pragnieniem uszczęśliwienia matki. Nie znajdzie się w nich żadna wzmianka zapowiadająca załamanie nerwowe, jakie nastąpi zaraz po powrocie z Nowego Jorku, co doprowadzi poetkę do sierpniowej próby samobójczej.

Lato 1953, które nie pozostawiło śladu w dzienniku Plath, stało się natomiast tematem Szklanego klosza, autobiograficznej i jedynej powieści, którą opublikowała Plath, książki do dziś wznawianej i uchodzącej za kultową, za jedną z ważniejszych powojennych opowieści o kobiecej inicjacji. Winder musi więc pracować w cieniu innej legendy.

Plath z książki Winder ma wiele wspólnego z bohaterką Szklanego klosza, Esther. Winder wiele miejsca poświęca ubraniom, kosmetykom, jedzeniu. O Plath pisze: „Dla niej lista zakupowa brzmiała jak wiersz”. Sama tworzy niezliczoną ilość takich wierszy. Kroje sukienek, materiały, z jakich je uszyto, marki szamponów, odcienie szminek, rodzaje pudrów, fasony butów. Te opisy z reguły nie prowadzą do bardziej ogólnych wniosków i najczęściej zatrzymują się na poziomie wyliczeń. Mimo to wydają się cenne. Dzięki nim Winder udało się ukazać Nowy Jork lat 50. od strony życia codziennego, jego materialnego wymiaru, a zarazem ukazać go z perspektywy kobiet, nawet jeżeli należały one wyłącznie do klasy średniej. W czasach, gdy pisanie historii codzienności kobiet wciąż należy do rzadkości – warto to docenić.

Fragment recenzji, która ukazała się na stronie http://www.dwutygodnik.com/


Elizabeth Winder, Sylvia Plath w Nowym Jorku. Lato 1953”, przeł. Magdalena Zielińska, Marginesy, Warszawa 2015.


Katarzyna Czeczot


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

Kolejowi likwidatorzy
Warszawa, Cafe Kryzys, ul. Wilcza 30
27 sierpnia (niedziela), godz. 18.00-19.30
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Najnowszy numer "Dalej! pismo socjalistyczne"
www.dalej.org
wiosna-lato 2017
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki
Zapraszam
LeftRadio - Lewicowe radio
Internet
-
Szukam" Metody interpretacji historii Argentyny" N.Morano

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

23 sierpnia:

1818 - Urodził się Johann Eccarius, krawiec i publicysta niemiecki, sekretarz generalny Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników.

1909 - USA: Podczas strajku w McKees Rock w Pensylwanii szeryf strzelał do zwiazkowców z IWW, rozpoczynając strzelaninę w której sam zginął. Dalsze starcia doprowadziły do śmierci 11 osób.

1927 - USA: Niccola Sacco i Bartolomeo Vanzetti, działacze anarchistyczni straceni w Bostonie po procesie poszlakowym w sprawie napadu i zabójstwa konwojenta. Egzekucji towarzyszyły liczne protesty związkowe.

1944 - Poległ Włodzimierz Miszewski, szef wyszkolenia bojowego zgrupowania warszawskiego Gwardii Ludowej PPS-WRN, późniejszy komendant zgrupowania warszawskiego Organizacji Wojskowej Pogotowia Powstańczego Socjalistów.


 
Lewica.pl na Facebooku