Mundek Koterba: Brazylia, kraj sprzeczności

[2016-11-24 22:58:46]

Książka Brazylia, kraj przyszłości? pojawia się w momencie, w którym świat zwraca swoją uwagę w stronę Brazylii. Jednak medialny przekaz niepewnej polityczno-społecznej sytuacji w tym kraju wydaje się jednostronny i zbyt powierzchowny. Odwołanie przez tamtejszy Senat prezydentki Dilmy Rousseff światowe media wiążą z potężnym skandalem korupcyjnym w Petrobrasie oraz rosnącym niezadowoleniem społecznym spowodowanym wydatkami na organizację wielkich imprez sportowych: Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2014 i Igrzysk Olimpijskich 2016. Zarzucają też Rousseff defraudację środków publicznych. Na razie, dodajmy, mimo impeachmentu, nie potwierdzono jeszcze tych zarzutów. Ten jednostronny obraz rzeczywistości Brazylii oraz rządzącej już ponad dekadę Partii Pracujących komplikuje lektura książki pod redakcją Janiny Petelczyc i Marka Cichego – członków fundacji Terra Brasilis.

Ogromnymi zaletami książki – będącej obok wyżej wspomnianych redaktorów także wspólnym dziełem kilkunastu innych osób specjalizujących się w różnych dyscyplinach naukowych – są jej aktualność oraz rozpiętość tematyczna. W istocie trudno nie zgodzić się z opinią skądinąd innego znawcy Ameryki Łacińskiej, autora Gorączki latynoamerykańskiej – Artura Domosławskiego, który publikację tę nazywa „nieturystycznym przewodnikiem po Brazylii”. Jest to przewodnik po historii, polityce, gospodarce i społeczeństwie. Nakreśla nam obraz brazylijskiego sportu, religii, filmu i literatury. Dodałbym jeszcze do tego: to książka wnikliwa, odkłamująca wizerunek Brazylii mocno uproszczony przez mainstreamowe media, weryfikująca powielane od lat stereotypy o tej części świata. Jej aktualność polega na tym, że jest ona obszernym komentarzem (a często też głosem polemicznym) do tego co na naszych oczach dzieje się w Brazylii. Tłumacząc zawiłą rzeczywistość społeczno-polityczną tego regionu, autorzy nie ignorują kontekstu historycznego, bez którego trudno byłoby zrozumieć współczesną Brazylię.

Słusznie, rzecz jasna, łajające skorumpowanych polityków Partii Pracujących media, nie powiedzą nam jednak już o tym, że w ciągu dekady rządów socjalistów, głównie dzięki ogromnemu programowi społecznemu Bolsa Família, ze skrajnej biedy wyciągnięto około 30 milionów obywateli! Do tego znacznie zmniejszono analfabetyzm i bezrobocie, wprowadzono wielkie masy ludzi w obieg kulturowy. Kolejne liczby równie będą szokować nas, mieszkańców neoliberalnego państwa, coraz mniej skutecznie przekonywanych o tym, że żyjemy w najlepszym z możliwym światów: 15 milionów nowych miejsc pracy w ciągu 8 lat, awans 39 milionów osób do klasy średniej. To właśnie brazylijskie miasto Porto Alegre jest pionierem tego, co i dziś w Polsce (z różnym skutkiem) próbuje się wprowadzać – mowa tu o budżecie partycypacyjnym. Ale oprócz sukcesów istnieją też porażki, wynikające w dużej mierze z kolonialnej przeszłości kraju. Tak, Brazylia to kraj sprzeczności. Państwo szybko się demokratyzujące z wciąż widocznymi deficytami demokracji; kraj o rzekomo łagodnym niewolnictwie, od lat dążący do sprawiedliwości społecznej, zarazem wciąż odczuwający skutki podziału na białą elitę i kolorowych potomków niewolników. Społeczeństwo aktywne i buntujące się przeciw niesprawiedliwości, ale i poddające się konformizmowi, uwikłane w imperialistyczne dążenia Stanów Zjednoczonych. To kraj o długiej tradycji tolerancji (związki homoseksualne są tam legalne od r. 1830!), zarazem miejsce, gdzie wciąż kultura macho wydaje zatrute owoce: przemoc domową, gwałty na kobietach… Jest to kraj religijny, w różnych zresztą odmianach, w którym to katolicyzm bywa bardziej postępowy (ojczyzna teologii wyzwolenia) niż kościoły reformowane, na czele z Ruchami Zielonoświątkowców. Rosnące znaczenie neopentekostalizmu ma też swoje konsekwencje polityczno-społeczne. Ich teologia „sukcesu”, niechętna wszystkiemu co ludowe, uznająca bogacenie się za błogosławieństwo stoi w opozycji do łączącej chrześcijaństwo z socjalizmem, popierającej ruchy chłopskie teologii wyzwolenia. Teologia „sukcesu” w istocie zdaje się być zaprzeczeniem postulowanej bardzo mocno przez teologów wyzwolenia idei „preferencyjnej opcji na rzecz ubogich”. Nie można też zapomnieć, że w Brazylii wciąż dużą rolę w kształtowaniu życia religijnego odgrywają religie plemienne.

Książka ta nie jest jednak laurką wystawioną Partii Pracujących. Zarzuca się jej m.in. właśnie zbyt mały radykalizm… oraz korupcję, która, cechuje niestety całą brazylijską klasę polityczną. Korupcja, na nieszczęście dla tego kraju, łączy polityków ponad podziałami. Ta swoista „choroba” zjada powoli zaufanie do niegdyś bezkompromisowych, torturowanych przez prawicowe junty wojskowe działaczy. Dziś ci sami ludzie stali się politykami „w garniturach” i choć, co lektura książki świetnie pokazuje, mają na swoim koncie naprawdę duże osiągnięcia, to jednak ich awans do struktur skorumpowanych elit sprawił, że przejęli od nich wiele wad. Znamy to skądś, prawda?

Wieloaspektowość i przystępność książki sprawia, że jej lektura może być bardziej egalitarna, łączyć różne grupy czytelników. Mogą do niej zaglądnąć ludzie zainteresowani naprawdę różnymi dziedzinami: od socjologii, ekonomii i polityki po film, literaturę, religię a także sport. Co jednak ważne, autorzy starają się łączyć ze sobą te nieraz odległe dyscypliny. Rozdział o sporcie jest zarazem rozdziałem o uwikłaniu brazylijskiego sportu w politykę a także… demokrację. Warto wspomnieć tu o zespole piłkarskim Corinthians, który już na początku lat 80. zainicjował to, co w Polsce próbuje teraz robić AKS Zły Warszawa, mianowicie stworzył (niestety na krótko) klub oparty o prawdziwie demokratyczne zasady, gdzie decyzję podejmują ludzie a nie pieniądze czy politycy. „Wygrywać lub przegrywać, ale zawsze demokratycznie”, takie motto przyświecało temu demokratycznemu i pozbawionemu uprzedzeń środowisku sportowemu, w którym grało wielu zaangażowanych politycznie piłkarzy, m.in. słynny Sócrates.

Książka jest różnorodna także pod względem form w niej zawartych. Pojawiają się tu więc reportaże, wywiady, teksty naukowe oraz popularno-naukowe. Współtworzą ją takie osoby jak ekonomista i doradca prezydenta Luli Ladislau Dowbor czy badaczka zajmująca się wpływem innowacji demokratycznych na jakość demokracji, Thamy Pogrebinschi, ale także spotkane przez Aleksandrę Plutę kobiety zaangażowane w politykę na różnych szczeblach.

Brazylia, kraj przyszłości? komplikuje też obraz samych Brazylijczyków i Brazylijek. Wyjaśnia nam m.in. jak należy rozumieć w ich kontekście sformułowanie „człowiek serdeczny”, dlaczego tak ważny temat jak nierówność, będący, jak zostało to zaznaczone przez redaktorów we wstępie, klamrą spinającą wszystkie nieraz odległe tematy, jest pomijany przez klasę średnią i często zakrywany przez inną wspomnianą tu już „chorobę” tego regionu, korupcję. Książka uświadamia nam też to, co choć wiemy, to często o tym zapominamy, mianowicie, rolę mediów w kreacji rzeczywistości. Wyjaśnia nam choćby powody politycznej stronniczości stacji telewizyjnych, które opanowane przez burżuazyjne familie, odgrywają niepoślednią rolę w próbie obalenia prezydent Rousseff. Obok protestów przeciwników Partii Pracujących organizowane są również nie mniej liczne kontrmanifestacje jej obrońców. O nich, rzecz jasna, media nie informują.

Jak widać pytanie postawione w tytule książki da się obronić. Historia Brazylii ostatnich lat pokazuje, jak wiele eksperymentów w nim się odbyło. Te próby zmiany rzeczywistości, czasami udane w całości, niekiedy tylko połowicznie, choć dotyczyły różnych obszar życia społecznego, dążyły do jednego: prawdziwej demokracji. Na przykładzie tego kraju możemy my, Europejczycy, Polacy wiele się nauczyć. I to w momencie, w którym dalszy rozwój tego „kraju przyszłości” stoi właśnie pod znakiem zapytania.

Brazylia, kraj przyszłości?, Red. J. Petelczyc, M. Cichy, Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa 2016, liczba stron: 377.


Recenzja ukazała się pierwotnie na stronie "Przeglądu Socjalistycznego".

Mundek Koterba


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

Browarny i Zandberg – spotkanie otwarte
Wrocław, księgarnia Tajne Komplety, ul. Przejście Garncarskie 2
30 kwietnia (niedziela), godz. 16.00
MOST PRZEZ POKOLENIA
do 14 maja 2017
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki
Zapraszam
LeftRadio - Lewicowe radio
Internet
-
Szukam" Metody interpretacji historii Argentyny" N.Morano
Kampania Historia Czerwona i Czarno-Czerwona

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

30 kwietnia:

1883 - Urodził się Jaroslav Hašek, czeski pisarz, żołnierz Armii Czerwonej.

1885 - Zmarł Jens Peter Jacobsen, duński pisarz i poeta, uznawany za jednego z najwybitniejszych twórców skandynawskich, biolog, zdeklarowany wolnomyśliciel i ateista.

1911 - We Florencji zmarł Stanisław Brozowski, polski filozof, pisarz, publicysta, krytyk teatralny i literacki; zwolennik materializmu dziejowego, który wprowadził marksizm do myśli polskiej.

1916 - Upadek powstania wielkanocnego w Dublinie; jedną z głównych sił antybrytyjskich była socjalistyczna Irlandzka Armia Obywatelska (ICA) pod dowództwem Jamesa Connolly’ego.

1930 - Urodził się Félix Guattari, francuski psychoterapeuta i filozof. Współtwórca pojęcia "schizoanaliza" i jednego ze znaczeń terminu "ekozofia".

1943 - Zmarła Beatrice Webb, brytyjska ekonomistka, socjalistka, współzałożycielka Towarzystwa Fabiańskiego, żona laburzystowskiego polityka i ministra Sidneya Webba.

1950 - W więzieniu w Rawiczu zmarł Kazimierz Pużak, wybitny działacz PPS.

1975 - Wojna wietnamska: upadek Sajgonu.


 
Lewica.pl na Facebooku