Agnieszka Mrozik: Wyklęte komunistki

[2018-11-28 09:20:00]

W początkach września 2017 roku na konferencji "Ruptures, Empires and Revolutions", zorganizowanej w Budapeszcie przez European Network in Universal and Global History, nazwisko polskiej marksistki Róży Luksemburg (1871–1919) wypłynęło w dyskusji o studenckiej rewolcie w Japonii w 1968 roku. O „czerwonej Róży” mówiono nie inaczej jak o ikonie radykalizującej się japońskiej młodzieży. Moderująca dyskusję badaczka z Niemiec przyznała, że zapomniała o polskich korzeniach Luksemburg. Pamiętała ją jako silnie zaangażowaną w niemiecki ruch komunistyczny, a więc „swoją”, wrośniętą w niemiecką pamięć i polityczną teraźniejszość[1] (Nic dziwnego, skoro od lat w rocznicę zamordowania Róży Luksemburg i Karola Liebknechta (1871–1919) przez nacjonalistyczne bojówki Freikorps Berlin zamienia się w przestrzeń demonstracji i dyskusji o wkładzie tej dwójki w rozwój marksizmu jako myśli naukowej i idei politycznej[2]). Kilka miesięcy po tej konferencji, w marcu 2018 roku, niesiona falą ustawodawstwa dekomunizującego miasta i wioski polska prawica przystąpiła do ostatecznego „wycięcia” Róży Luksemburg z historii Polski i pamięci Polaków. Dokonała tego w symbolicznym geście zdjęcia tabliczki upamiętniającej dom w Zamościu, w którym „czerwona Róża” przyszła na świat.
Inny przykład. Wanda Wasilewska (1905–1964) komunistyczna pisarka i polityczka, jest do dziś jedną z bardziej rozpoznawalnych Polek na Ukrainie. Nic dziwnego, skoro od końca drugiej wojny światowej mieszkała w Kijowie, na kijowskim cmentarzu Bajkowo znajduje się jej grób, a w ukraińskich antologiach dwudziestowiecznej prozy wciąż można znaleźć jej teksty[3]. Mimo iż Wasilewska całe życie pisała po polsku, w polskich bibliotekach i programach nauczania próżno jednak szukać jej utworów: zostały z nich usunięte. Po 1989 roku w polskiej debacie publicznej nazwisko Wasilewskiej – przewodniczącej utworzonego w ZSRR w czasie drugiej wojny światowej Związku Patriotów Polskich, wieloletniej deputowanej do Rady Najwyższej ZSRR i działaczki powojennego ruchu na rzecz pokoju – stało się synonimem „renegactwa”, „zdrady narodowej” oraz politycznej (i nie tylko) „prostytucji”. Autorzy licznych brukowych publikacji z lubością rozpisują się dziś o rzekomych romansach Wasilewskiej z ważnymi dla powojennego porządku mężczyznami, ze Stalinem na czele, przypisując jej na zmianę uległość i pragnienie dominowania nad męskim rodzajem[4].
Weźmy jeszcze jeden przykład. Zofia Dembińska (1905–1989), komunistka, przed wojną nauczycielka, a po wojnie kolejno współtwórczyni koncernu wydawniczego „Czytelnik” (1944–51), wiceminister oświaty (1951–60) i członkini ONZ-owskiej Komisji ds. Kobiet (1951–68), jest dziś „odkrywana” przez zachodnie badaczki jako ważna postać międzynarodowego ruchu kobiecego: zaangażowana w ukrócenie procederu rytualnego okaleczania kobiet w krajach afrykańskich, główna inicjatorka i autorka szkicu Deklaracji w sprawie Likwidacji Dyskryminacji Kobiet (DEDAW), przyjętej przez ONZ w 1967 roku[5]. Tymczasem w Polsce zapomniana, identyfikowana jest głównie poprzez relacje z ważnymi dla polskiej kultury mężczyznami: Henrykiem Dembińskim (1908–1941), przedwojennym marksistą, publicystą i działaczem politycznym, a prywatnie jej mężem, oraz Jerzym Borejszą (1905–1952), twórcą imperium wydawniczego w powojennej Polsce, szefem Dembińskiej w „Czytelniku”[6].

Kim były kobiety, które Polska tak pieczołowicie wymazuje ze swojej historii i pamięci; które wydala niczym obce ciała za zdrowego narodowego organizmu? A jeśli zachowuje, to jedynie w roli „czarnych charakterów”, „córek marnotrawnych”[7]?

Na początek kilka faktów. Wasilewską i Dembińską dzieli od Luksemburg jedno pokolenie. Łączy wiele. Wszystkie pochodziły z nieźle sytuowanych rodzin: Luksemburg z polsko-żydowskiej rodziny mieszczańskiej, Wasilewska i Dembińska z rodzin inteligenckich, polskich, o tradycjach patriotycznych: ich ojcowie walczyli w pierwszej wojnie światowej o niepodległą Polskę, a dodatkowo ojciec Wasilewskiej – Leon Wasilewski (1870–1936) – kierował ministerstwem spraw zagranicznych w pierwszym rządzie już wolnego kraju. Sceptyczne wobec religii, uznawały dogmaty i instytucje religijne za źródło zniewolenia, zwłaszcza kobiet (jedynie Dembińska, z domu Westwalewicz, zanim została marksistką, aktywnie działała w młodzieżowych organizacjach katolickich; jej dwie siostry – Julia (1908–1955) i Katarzyna Lucyna (1911–1945) – zostały zakonnicami). Świetnie wykształcone (Luksemburg studiowała w Zurychu filozofię, ekonomię i prawo, obroniła doktorat; Wasilewska ukończyła krakowską polonistykę także z tytułem doktora; Dembińska skończyła polonistykę w Wilnie), łączyły działalność nauczycielską (Wasilewska i Dembińska pracowały jako nauczycielki w szkołach krakowskich i wileńskich), pisarską (Luksemburg i Wasilewska regularnie pisały do lewicowych czasopism; w 1913 roku pierwsza opublikowała Akumulację kapitału, jedno z klasycznych dzieł marksizmu; druga w 1934 roku zadebiutowała jako pisarka, wydając dobrze przyjętą przez krytyków powieść Oblicze dnia) i polityczną (Luksemburg była współzałożycielką Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy, Komunistycznej Partii Niemiec, stała na czele antywojennego Związku Spartakusa; Wasilewska była członkinią Polskiej Partii Socjalistycznej, w latach 1934–37 należała do Rady Naczelnej, postulując zbliżenie z komunistami w ramach Frontu Ludowego; w 1939 roku wstąpiła do Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) i została deputowaną do Rady Najwyższej ZSRR, a w 1943 roku stanęła na czele utworzonego w porozumieniu ze Stalinem Związku Patriotów Polskich; z kolei Dembińska, która w latach 30. obracała się w środowisku lewicowej młodzieży wileńskiej, po wojnie wstąpiła do Polskiej Partii Robotniczej, a po jej fuzji z PPS w 1948 roku została członkinią Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i z jej ramienia działała w Komisji ds. Kobiet ONZ).

Fakty są istotne nie tylko dlatego, że pozwalają umiejscowić biografie w konkretnym czasie i miejscu, ale także dlatego, że stanowią szkielet, na którym umocowane zostają określone poglądy, racje i decyzje tak publiczne, jak i prywatne. Luksemburg, Wasilewską, Dembińską łączyła zdecydowana krytyka państwa narodowego: na przełomie XIX i XX wieku stanowiło ono silne zaplecze dla wielkiego kapitału, a tym samym matrycę wyzysku, niesprawiedliwości klasowych, etnicznych i płciowych[8]. Ta krytyka nacjonalizmów, dla których remedium miał być proletariacki internacjonalizm, przeprowadzana była w specyficznych dla Polski warunkach. Luksemburg nie raz spierała się z polskimi socjalistami o hierarchię „spraw do załatwienia”: uważała, że niepodległość Polski może zaczekać, bo priorytetem jest walka klasowa. Spierała się o to także z Leninem, krytykując jego doktrynę „samostanowienia narodów”. W 1918 roku była przekonana, że polska lewica powinna walczyć o rozszerzenie rewolucji rosyjskiej na Niemcy, a nie koncentrować się na walce o niepodległość Polski[9]. Jej stanowisko, z czasem nazwane w kręgach lewicowych „błędem luksemburgizmu”, było jedną z bardziej radykalnych krytyk państwa narodowego. Podzielająca je Komunistyczna Partia Robotnicza Polski została w początkach 1919 roku zdelegalizowana, a do momentu wybuchu drugiej wojny światowej za zaangażowanie w ruch komunistyczny groziło w Polsce więzienie[10].

Wasilewska, Dembińska i komunistki z ich pokolenia, wchodzące w dorosłość już w niepodległej Polsce, krytykowały państwo narodowe za biedę, wyzysk, rozwarstwienie społeczne, a w latach 30. – za „faszystowskie metody działania”. Wasilewska pisała rozczarowana, że odrodzona po 123 latach niewoli Polska była „matką dla fabrykantów i posiadaczy ziemskich, ale macochą dla chłopów i robotników”. Podnosiła wątek „panoszenia się” kleru katolickiego, piętnowała antysemityzm. Przed wybuchem drugiej wojny światowej uważała, że postępowa ludzkość musi się zjednoczyć i pod przywództwem ZSRR stawić czoła faszyzmowi. Na ZSRR stawiała także w czasie wojny – uważała, że tylko ta siła wyzwoli Polskę z hitlerowskiej okupacji i pozwoli zbudować nowy egalitarny ład – a także po wojnie, gdy reprezentowała ZSRR na arenie międzynarodowej, angażując się w ruch na rzecz pokoju[11].

Krytyka państwa narodowego w sytuacji utraty niepodległości lub w okresie świeżo odzyskanej wolności była powszechnie uznawana za największy grzech, jaki Polacy mogli popełnić. Oznaczała przekroczenie granic debaty publicznej, dyskwalifikowała moralnie. Narażała na środowiskowy ostracyzm, groziła oskarżeniem o zdradę. Szczególnie, gdy za poglądami szły konkretne decyzje i wybory. Luksemburg, której za działalność socjalistyczną w dawnym zaborze rosyjskim groziło więzienie, większość dojrzałego politycznie życia spędziła w Niemczech, wrosła w Niemcy, ale przede wszystkim w międzynarodowe środowisko lewicowe. Wasilewska po zakończeniu drugiej wojny światowej nie wróciła do Polski, została w Kijowie – współcześni nie mogli jej wybaczyć, że negocjowała ze Stalinem przesunięcie granic Polski na zachód i rezygnację z ziem wschodnich – polskiego przed wojną Wilna czy Lwowa[12]. Dembińska wprawdzie została w Polsce po wojnie, ale sporą część politycznej aktywności prowadziła na arenie międzynarodowej jako działaczka ONZ ds. praw kobiet.

Idąc za Michelem Foucaultem[13], można powiedzieć, że komunizm – rozumiany jako radykalna krytyka nierówności społecznych, wyzysku świata pracy przez świat kapitału, reprodukowanych na matrycy państwa narodowego – był dla bohaterek tego tekstu nie tylko zbiorem poglądów, ale także stylem życia. Przekraczanie granic było weń wpisane: wspomnianych już granic narodowych, polskości, etosu mesjanistycznego, który ukształtował całe pokolenia Polaków w XIX i XX wieku (Wasilewska wspominała, że jej pozytywny stosunek do ZSRR był przyczyną konfliktu z ojcem i starszą siostrą Halszką Wasilewską (1899–1961), członkinią Wojskowej Służby Kobiet (służba Armii Krajowej), z którą po wojnie nie utrzymywała kontaktów); klasowych (by wspomnieć związek Wasilewskiej, córki ministra, z murarzem Marianem Bogatką (1906–1940)); religijnych (dla pochodzącej z bardzo katolickiej rodziny Dembińskiej przystąpienie do środowiska marksistów, a następnie partii komunistycznej musiało być szokiem). Było także wykroczeniem poza tradycyjne role kobiece – żony i matki, odrzuceniem romantycznego kostiumu Matki Polki – heroicznej i tragicznej jednocześnie „wychowawczyni narodu”, reproduktorki polskości[14].

Ta ostatnia kwestia jest istotna. Obracając się w silnie zmaskulinizowanych kręgach, bohaterki tego tekstu wiele osiągnęły: Luksemburg należała do najwybitniejszych marksistowskich intelektualistek i działaczek lewicy na przełomie XIX i XX wieku; Wasilewska, zaufana Stalina, stała na czele organizacji, której członkowie przejęli władzę w powojennej Polsce; Dembińska zarządzała imperium wydawniczym w Polsce po 1945 roku. Co ważne (choć nie zawsze zauważane przez współczesne badaczki feministyczne), te działające w męskim świecie kobiety nie zamykały się na problem nierówności płci: uważały emancypację kobiet za oczywisty element lewicowej agendy. Były przekonane, że jest ona możliwa tylko tam, gdzie istnieje rzeczywista równość społeczna i ekonomiczna, gdzie kościół i państwo narodowe nie decydują o tym, jak ma wyglądać rodzina ani jakie role kobiety i mężczyźni mogą pełnić w sferze publicznej i prywatnej[15]. Te poglądy były nie tylko teorią, ale i praktyką życia komunistek: krytykując patriarchalną rodzinę i mieszczańskie małżeństwo jako instytucje podtrzymujące zniewolenie kobiet, stawiały na partnerskie relacje z mężczyznami, bliska była im idea „rodziny z wyboru”, niekoniecznie opartej na „więzach krwi”.

To wszystko jest ważne, bo pozwala zrekonstruować obraz pewnego środowiska politycznego, a zwłaszcza kobiet z tego środowiska, które na przełomie XIX i XX wieku przystąpiły do walki o nowy porządek na świecie – działaczek (radykalnej) lewicy. Jest jednak także ważne, bo pozwala choć częściowo uchwycić motywy tych, którzy w komunist(k)ach upatrywali głównego wroga „naturalnego” ładu na ziemi. Jak pokazał Klaus Theweleit w swojej klasycznej pracy Męskie fantazje, dwudziestowieczny antykomunizm miał nie tylko silną podbudowę antysemicką, ale i antyfeministyczną. Komunistka – słynna „baba z karabinem” – była głównym obiektem nienawiści protonazistów z Freikorps, a śmierć Róży Luksemburg z ich ręki odczytywano nie tylko jako realną, ale i symboliczną karę za osobistą transgresję i polityczny zamach na „świat, jaki znamy”[16]. Seksistowskie były i do dziś pozostają interpretacje powojennych losów Wasilewskiej: jej decyzję o pozostaniu na Ukrainie tłumaczono utratą względów Stalina, a wycofanie z czynnej polityki – problemami małżeńskimi. Samotność, choroba, przedwczesna śmierć – oto, co miało czekać kobiety, które dokonują zamachu na tradycję, hierarchię, naturalny porządek rzeczy.

Pisząc o komunistkach, nie próbuję uspójniać ich życiorysów[17]. Raczej – gdzieś między przypominaniem faktów biograficznych a naświetlaniem postaw i przekonań moich bohaterek – staram się zwracać uwagę, jak bardzo były i wciąż są to postacie zmitologizowane: zdemonizowane bądź przeciwnie (choć rzadziej) romantyzowane. Pozostając synonimem zdrady narodowej, zamachu na tradycyjny porządek klasowy i płciowy, są też uosobieniem determinacji, bezkompromisowości, radykalizmu[18]. W czasach triumfu populistycznej, nacjonalistycznej prawicy, domagającej się twardych tożsamości, zwierania szyków, pielęgnowania tradycji[19], zakodowany w komunistkach potencjał transgresyjności staje się napędem pamięci o przyszłości, która wciąż czeka na urzeczywistnienie; przyszłości, w której, jak pisał Marks, „wszystkie stężałe, zaśniedziałe stosunki, wraz z nieodłącznymi od nich z dawien dawna uświęconymi pojęciami i poglądami ulegają rozkładowi, wszystkie nowopowstałe starzeją się, zanim zdążą skostnieć. Wszystko co stanowe i znieruchomiałe znika, wszelkie świętości zostają sprofanowane i ludzie są nareszcie zmuszeni patrzeć trzeźwym okiem na swe stanowisko życiowe, na swoje wzajemne stosunki”[20]. W odkrywaniu owego potencjału transgresyjności – ale i tragizmu granic, na które komunistki napotykały, czy to ginąc z rąk morderców jak Róża Luksemburg, czy, jak Wanda Wasilewska, umierając przedwcześnie, na marginesie historii, którą same tworzyły – kryje się impuls generowania nowych bohaterów. Ku przestrodze bądź ku inspiracji – komunistki domagają się naszej uwagi.

Agnieszka Mrozik



Tekst stanowi rozszerzoną wersję artykułu, który w j. angielskim ukaże się w tomie Anti-Atlas: Towards a Critical Area Studies, red. W. Bracewell, T. Beasley-Murray, M. Murawski, London 2019.

Przypisy:
[1] Chodzi o dyskusję wokół referatu Chelsea Szendi Schieder (Uniwersytet Meiji) pt. „Left Out: Women and the Limits of Japan’s 1968”, wygłoszonego 2 września 2017 r. Panel prowadziła Jana Tschurenev z Uniwersytetu w Getyndze.
[2] Zob. B. Könczöl, „Reinventing a Socialist Heroine: Commemorating Rosa Luxemburg After Unification”, w: Remembering the German Democratic Republic: Divided Memory in a United Germany, red. D. Clarke, U. Wölfel, New York 2011, s. 77-87.
[3] Zob. Modernistky: antolohiya polʹsʹkoyi zhinochoyi prozy mizhvoyennoho periodu, red. A. Hnatiuk, K. Kotyńska, I. Boruszkowska, Lviv 2018.
[4] A. Mrozik, Crossing Boundaries: The Case of Wanda Wasilewska and Polish Communism, „Aspasia: The International Yearbook of Central, Eastern, and Southeastern European Women’s and Gender History” 2017, nr 11, s. 19-53.
[5] F. de Haan, „The Global Left-Feminist 1960s: From Copenhagen to Moscow and New York”, w: Routledge Handbook of the Global Sixties: Between Protest and Nation-Building, red. C. Jian, M. Klimke, M. Kirasirova et al., London–New York 2018, s. 230-242; G. Russo, Contested Practices, Human Rights, and Colonial Bodies in Pain: The UN’s Gender Politics in Africa, 1940s–1960s, „Gender & History” 2018, nr 1, s. 196-213.
[6] Tak ją charakteryzuje m.in. polski poeta Czesław Miłosz w Abecadle Miłosza, Kraków 1997.
[7] A. Mrozik, Beasts, Demons, and Cold Bitches: Memories of Communist Women in Contemporary Poland, „Baltic Worlds” 2017, nr 4, s. 54-57.
[8] Zob. E. Hobsbawm, Narody i nacjonalizm po 1780 roku. Program, mit, rzeczywistość, przeł. J. Maciejczyk i M. Starnawski, Warszawa 2010.
[9] Zob. np. R. Luxemburg, „Foreword to the Anthology The Polish Question and the Socialist Movement”, w: The National Question: Selected Writings by Rosa Luxemburg, red. H. B. Davis, New York–London 1976, s. 60-100.
[10] A. Mrozik, „«We Must Reconstruct Our Own Past»: 1960s Polish Communist Women’s Memoirs – Constructing the (Gender) History of the Polish Left”, w: Historical Memory of Central and East European Communism, red. A. Mrozik, S. Holubec, New York 2018, s. 192-220.
[11] A. Mrozik, „Crossing Boundaries”, dz. cyt.
[12] A. Mrozik, „Komuniści (nie) mają ojczyzny...” Wanda Wasilewska jako polska (anty)bohaterka narodowa, „Studia Litteraria et Historica” 2013, nr 2, s. 528-554.
[13] M. Foucault, The Courage of Truth (The Government of Self and Others II): Lectures at the Collège de France 1983–1984, przeł. G. Burchell, London 2011, s. 177-190.
[14] O roli kobiet w państwach narodowych i ruchach nacjonalistycznych zob. np. Woman, Nation, State, red. F. Anthias, N. Yuval-Davis, Basingstoke 1989; A. McClintock, Imperial Leather: Race, Gender and Sexuality in the Colonial Contest, New York 1995; N. Yuval-Davis, Gender and Nation, London 1997.
[15] Zob. np. R. Luxemburg, „Writings on Women, 1902–14”, w: The Rosa Luxemburg Reader, red. P. Hudis, K. B. Anderson, New York 2004, s. 232-245.
[16] K. Theweleit, Męskie fantazje, t. 1: Kobiety, przepływy, ciała, historia, przeł. M. Falkowski i M. Herer, Warszawa 2015.
[17] Zob. P. Bourdieu, „The Biographical Illusion”, przeł. Y. Winkin, W. Leeds-Hurwitz, w: Identity: A Reader, red. P. du Gay, J. Evans, P. Redman, London–Thousand Oaks, CA 2000, s. 299-305.
[18] Zob. np. K. Evans, Red Rosa: A Graphic Biography of Rosa Luxemburg, red. P. Buhle, London–Brooklyn, NY 2015
[19] Zob. Gender and Far Right Politics in Europe, red. M. Köttig, R. Bitzan, A. Petö, Basingstoke 2017.
[20] K. Marks, F. Engels, Manifest partii komunistycznej, https://www.marxists.org/polski/marks-engels/1848/manifest.htm (dostęp 10.09.2018). Zob. też E. Traverso, Left-Wing Melancholia: Marxism, History and Memory, New York 2016.

Tekst pochodzi z najnowszego numeru kwartalnika "Bez Dogmatu".

drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



GETTO WALCZY! 80. ROCZNICA POWSTANIA W GETCIE WARSZAWSKIM
Warszawa, ul. Długa 29, I piętro, sala 116
19 kwietnia (środa), godz. 18.30
Polscy Hodżyści
Partia lewicowa na symulatorze politycznym
Discord
Teraz
Historia Czerwona
Komintern (SH)
Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1

Więcej ogłoszeń...


3 czerwca:

1837 - W Berdyczowie powstał Związek Ludu Polskiego; dążył do radykalnej reformy stosunków społecznych.

1916 - Sukcesem zakończył się strajk górników Zagłębia Dąbrowskiego przeciwko pracy w niedzielę i święta.

1992 - W Rio de Janeiro rozpoczęła się konferencja "Środowisko i rozwój", znana również jako "Szczyt Ziemi".

1997 - Lionel Jospin z Partii Socjalistycznej został premierem Francji.

2008 - Strajk pracowników Poczty Polskiej.

2015 - Raimonds Vējonis z Łotewskiej Partii Zielonych został wybrany przez parlament na urząd prezydenta Łotwy.


?
Lewica.pl na Facebooku