Paweł Jaworski: Bunt kobiet to początek końca PiS

[2020-11-04 14:30:25]

Trwające od ponad tygodnia protesty zmienią Polskę już na zawsze. Dla dzisiejszych licealistek i studentek mają szansę stać się doświadczeniem pokoleniowym. Czy doprowadzą do przełomu mogącego wprowadzić nasz kraj na nową ścieżkę rozwojową, którą obecna polityka i cała klasa polityczna zupełnie blokuje?

Masowe protesty na ulicach polskich miast, a przede wszystkim mniejszym miejscowości, zdecydowanie świadczą o tym, że nastał początek końca władzy Prawa i Sprawiedliwości. Skalę i żywiołowość manifestacji można odruchowo tłumaczyć samym sprzeciwem wobec orzeczenia marionetkowego Trybunału Konstytucyjnego, który uznał przesłankę embriopatologiczną przy aborcji za niezgodną z polską konstytucją. Widmo praktycznie całkowitego zakazu przerywania ciąży okazało się kroplą, która przelała czarę goryczy społeczeństwa zmęczonego opresyjnym charakterem władzy PiS i narodowo-katolickiej ideologii, którą rząd Mateusza Morawieckiego traktuje już jako główne narzędzie kontroli społeczeństwa – kontroli, jak widać, nieskutecznej.

Głębsze podłoże

Trudno jednak przypuszczać, że bunt eksplodował na taką skalę wyłącznie z powodu aborcji. Nie bez przyczyny poparcie dla niego wyrażają grupy niekojarzone do tej pory z tą problematyką, np. górnicy z WZZ Sierpień 80 i rolnicy z AgroUnii. Są to środowiska, które bezpośrednio przed wybuchem konfliktu o przerywanie ciąży znalazły się na “wojennej ścieżce” z rządem. Szczególnie protesty w małych miastach, jak np. Koło, Szczecinek, Garwolin, Bochnia, Limanowa, a nawet w liczącej 1400 mieszkańców wsi Choczewo, pokazały, że Polkom i Polakom PiS zaczyna doskwierać generalnie.

Nie ma na razie na ten temat szczegółowych badań, prawdopodobnie jednak nastroje społeczne przestały sprzyjać partii rządzącej, a tym samym nastały okoliczności ośmielające do protestów grupy niechętne PiSowi na polskiej prowincji. Złożyły się na to prawdopodobnie dwa podstawowe czynniki: kompletna bezradność rządu Mateusza Morawieckiego w obliczu pandemii COVID-19 oraz wyraźne pogorszenie sytuacji gospodarczej – też związane z koronakryzysem i lockdownem. Pisałem już o tym: “tarcze antykryzysowe” z jednej strony zapewniły wsparcie dla wielu firm i to rzeczywiście złagodziło skutki recesji, a z drugiej koszty kryzysu przerzuciły całkowicie na barki pracowników i ogólnie na niezamożną część społeczeństwa.

Szczególnie rozpaczliwa sytuacja nastąpiła oczywiście w służbie zdrowia z racji przeciążenia jej w warunkach epidemii. Problem ten będzie tylko narastać, bo liczba zakażeń koronawirusem rośnie wykładniczo, zapowiadając niestety zdrowotną katastrofę. Jest to szczególnie jaskrawa kompromitacja rządu Morawieckiego, który w lecie kłamał, że sytuacja znajduje się pod kontrolą.

Istnieje jeszcze jeszcze jeden powód, by bunt w sprawie aborcji traktować jako przejaw szerzej pojętego niezadowolenia społecznego. Sprawa przerywania ciąży jest nie tylko kwestią światopoglądową – jest w dużej mierze kwestią klasową. Niedostępność aborcji, praktyczny brak praw reprodukcyjnych polskich kobiet, najbardziej doskwiera niezamożnej części Polek i to od strony całkowicie materialno-finansowej – stanowi dla nich i ich rodzin wielkie obciążenie w ich codziennym funkcjonowaniu. Byt kształtuje świadomość. Jest to w zasadzie jedyny sposób, by racjonalnie wytłumaczyć fakt, że w obliczu zmasowanej propagandy prawicy i Kościoła Katolickiego w sprawie przerywania ciąży na przestrzeni ostatnich 30 lat, sondażowe poparcie dla liberalizacji prawa aborcyjnego utrzymuje się na dość wysokim poziomie, a nawet stopniowo rośnie. W 2019 r. sięgnęło 58 proc.

Łatwo nie będzie

Skala protestów, łącznie ze stutysięczną demonstracją w Warszawie, może sprawiać wrażenie, że w ciągu tygodnia, jaki nastąpił od dnia wydania orzeczenia przez TK 22 października, Polska stała się innym krajem. Dla wielu jest to szok, szczególnie dla prawicowych polityków i publicystów. Po pierwsze, mamy do czynienia z gwałtownym załamaniem się narodowo-katolickiej ideologii, która była integralnym składnikiem polskiej transformacji kapitalistycznej rozpoczętej trzy dekady temu. Zewsząd docierają sygnały, że coraz więcej konserwatywnych rodzin popiera protesty “za wyborem”. Po drugiej, Polacy, a przede wszystkim Polki wyrwały się ze społecznej apatii. Pękła tama wstydu i pewnego rodzaju fobii społeczno-politycznej powstrzymującej ludzi przed manifestowaniem oporu. Biorąc pod uwagę rosnące niezadowolenie z powodu kryzysu, wszystko to składa się na sytuację, w której rzeczywiste poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości będzie systematycznie spadać. Zwłaszcza że rząd w sposób widoczny nie posiada żadnych środków, ani nawet pomysłów, by rozwiązywać narastające problemy gospodarcze i społeczne. Władza jest obecnie zdolna wyłącznie do symbolicznych pokazów pozornej siły, polegających zazwyczaj na dolewaniu oliwy do ognia.

Ogólnopolski Strajk Kobiet, oprócz wprowadzenia pełnej dostępności aborcji, żąda m.in. ustąpienia rządu. Jest bardzo mało prawdopodobne, że stanie się to w czasie, który można ogarnąć racjonalnymi przewidywaniami. Minął zaledwie rok od wyborów parlamentarnych. Ogłoszenie nowych będzie możliwe tylko w przypadku całkowitego rozpadu koalicji Zjednoczonej Prawicy. Ponieważ przetrwała ona ostatnie zawirowanie wokół “Piątki dla zwierząt” i frakcja Zbigniewa Ziobry wyszła z niego praktycznie zwycięsko, można przewidywać, że koalicja będzie trwać i rządzić za pomocą tragikomicznego wzmożenia ideologicznego. Świadczy o tym ostatnie “orędzie” Jarosława Kaczyńskiego. W tej sytuacji PiS może tracić realną kontrolę nad aparatem państwowym, co w pewnym momencie może doprowadzić do spektakularnego kolapsu tej władzy i do nowych wyborów. Oprócz dalszego rozpadu służby zdrowia, możliwy jest konflikt z resortami siłowymi. Pojawiły się doniesienia o tym, że dowództwo policji nie godzi się na całkowite jej polityczne podporządkowanie rządowi w sytuacji masowych protestów społecznych.

Rozwoju sytuacji nie sposób dziś dokładnie przewidzieć, jednak należy się przygotować na to, że napięcia w niektórych resortach będą się nasilać i może to doprowadzić PiS do “wywrotki”, bo część członków partii zacznie po prostu uciekać z tonącego statku. W tym sensie wszystkie pokazy siły, którym można się spodziewać ze strony ekipy rządzącej mogą się okazać “balem na Titanicu”. Trudno jednak oczekiwać, że Titanic Kaczyńskiego pójdzie na dno już na przełomie lat 2020/21.


Rząd z pewnością będzie grał na wyczerpanie sił wśród protestujących i zazwyczaj jest to taktyka, która skutecznie osłabia i rozbija masowe ruchy antyrządowe, zwłaszcza gdy w ich łonie dochodzi do tarć i konfliktów – a można się tego spodziewać ii w przypadku ruchu rodzącego się właśnie w Polsce. Nie wszyscy są zadowoleni z polityki OSK – nawet część środowisk feministycznych. Możliwe, że w ciągu nadchodzących tygodni i miesięcy nie uda się osiągnąć zamierzonych celów politycznych i doprowadzi to do stopniowego zaniku protestów. Prawdę mówiąc, trudno nawet powiedzieć, jak można by “cofnąć” orzeczenie TK, skoro nie ma zgody nawet co do tego, na ile to orzeczenie określa istniejący stan prawny, bo sam Trybunał kierowany przez Julię Przyłębską jako instytucja posiada wątpliwą prawomocność. OSK chce czegoś więcej – liberalizacji prawa aborcyjnego, jednak nie da się tego zrobić z PiS u władzy. Nie wiadomo też, czy da się to zrobić z rządem złożonym z liberałów, który pewnie nastanie po upadku PiS, bo doprawdy trudno się spodziewać, by mogła go tworzyć Lewica. Siłą rzeczy trzeba się nastawić na “długi marsz”.

O nową politykę, nowe społeczeństwo

Nawet jeżeli w najbliższym czasie rząd zwycięży, to trwające od tygodnia protesty zmienią Polskę już na zawsze. Dla dzisiejszych licealistek i studentek mają szansę stać się doświadczeniem pokoleniowym. Czy doprowadzą kiedyś do przełomu mogącego wprowadzić nasz kraj na nową ścieżkę rozwojową, którą obecna polityka i cała klasa polityczna zupełnie blokuje? Będzie to zależeć od tego, czy w ramach dzisiejszego ruchu protestu lub na jego obrzeżach zacznie kiełkować program oparty na nowym sposobie myślenia, który da ludziom przekonującą wizję Polski po rządach PiS. Należy się spodziewać, że Polki i Polacy nie będą szczególnie chętni powrotowi “Polski Tuska”, czyli technokratycznego neoliberalizmu, lekceważącego palące problemy społeczne i wielkie wyzwania cywilizacyjne.

Na chwilę obecną jedynym trwałym osiągnięciem protestów jest prawdopodobnie krach ideologii narodowo-katolickiej. Skutecznie więziła ona politykę w szkodliwym gorsecie archaicznych symboli i rytuałów, odrywając ją od rzeczywistości, i dlatego nie pozwalała na zajęcie się sprawami dla ludzi najistotniejszymi z punktu widzenia zarówno dnia dzisiejszego jak i przewidywalnej przyszłości. Jest to dobry punkt wyjścia na drodze, której kierunek nie został jeszcze wyraźnie określony.

Fakt, że bodźcem do rodzącej się zmiany jest spór o aborcję, nie jest niczym przypadkowym. Może on odegrać rolę w projekcie wielkiej modernizacji, który zerwie jednocześnie antyrozwojowym balastem dzisiejszego kapitalizmu, zbyt dobrze dostrzegalnym w Polsce ostatniego 30-lecia. Jeżeli uda nam się stworzyć społeczeństwo, w którym dorosłe kobiety i młode dziewczyny będą liczyły się bardziej niż kilkudniowe płody, będzie to oznaczać, że wszyscy w końcu traktujemy się poważnie, jesteśmy otwarci na doświadczenie innych myślących i czujących osób dookoła nas, możemy traktować się nawzajem poważnie i tworzyć rzeczywistą wspólnotę. A tylko tak zdołamy się skutecznie zmierzyć z nadchodzącymi wyzwaniami.

W najbliższej przyszłości musimy sprostać wielu celom o epokowym znaczeniu. Jest to przede wszystkim katastrofa klimatyczna, której skutki musimy jak najbardziej ograniczyć. Będzie to wymagało wielkiego ogólnospołecznego wysiłku w postaci sprawiedliwej transformacji, oznaczającej głębokie przekształcenia gospodarcze i społeczne. Trzeba powstrzymać wzrost nierówności, niszczących społeczeństwa od środka. Wynikają one z podporządkowania wszystkiego nieograniczonemu zyskowi nielicznych i wzrostowi gospodarczemu traktowanemu jako cel sam w sobie, ignorującego ludzkie potrzeby. Nie da się tego osiągnąć inaczej niż w nowym procesie politycznym, którego jeszcze nie doświadczyliśmy – we wspólnym działaniu wymagającym istotnego przewartościowania tego, do czego przywykliśmy przez ostatnie trzy dekady. Jeżeli dzisiejszy ruch protestu przeciwko zamordyzmowi tej władzy ma doprowadzić do powstania lepszej Polski, będzie musiał te wyzwania podjąć całkowicie poważnie, bez chowania głowy w piasek w obliczu ogromu wyzwań.

Paweł Jaworski



Tekst pochodzi ze strony Pospolita.eu

Paweł Jaworski - redaktor naczelny Pospolitej, wcześniej niezależny publicysta i działacz społeczny. Następnie członek redakcji dziennikarskiego Portalu Strajk. Współpracownik Fundacji Instrat. Pisze o globalnych procesach gospodarczych, wyzwaniach sprawiedliwej transformacji energetycznej i napięciach społecznych późnego kapitalizmu. Absolwent Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki

Więcej ogłoszeń...


27 listopada:

1892 - W Paryżu zakończył się zjazd działaczy polskich organizacji socjalistycznych, który utworzył Związek Zagraniczny Socjalistów Polskich i przyjął założenia do "Szkicu programu Polskiej Partii Socjalistycznej".

1924 - Na kongresie w Poznaniu utworzono Unię Związków Społdzielczych w Polsce.

1924 - Początek zakończonego częściowym zwycięstwem strajku 120 tysięcy włokniarzy (głównie okręg łódzki); postulaty płacowe.

1978 - Założono Partię Pracujących Kurdystanu (PKK).

1986 - W całej Francji 600 tys. studentów i licealistów manifestowało przeciwko forsowanemu przez prawicowy rząd projektowi zmian w szkolnictwie wyższym.

2005 - Manuel Zelaya wygrał wybory prezydenckie w Hondurasie.


?
Lewica.pl na Facebooku