Bartłomiej Zindulski: Do stołu z gwałcicielem?

[2021-05-06 17:19:12]

Promowana przez lata przez polskich liberałów zasada, że kwestie związane z członkostwem w Unii Europejskiej powinny być zawsze oddzielone od spraw bieżącej rywalizacji międzypartyjnej upadła z hukiem gdy „najbardziej prounijna” partia opozycyjna nie zagłosowała za ratyfikacją Krajowego Planu Odbudowy. PO miała poważny problem z wymuszeniem na rządzie PiS jakichkolwiek kompromisów, które by zadowoliły jej wyborców. Jednocześnie jako partia pozująca na główną siłę proeuropejską, nie mogła zagłosować przeciwko unijnej pomocy dla Polski. Politycy Platformy próbowali negocjować z PiS-em ale bez skutku. Pomogła im Lewica głosując za planem pomocy. Nagle znalazł się idealny chłopiec do bicia, „zdrajca”, na którego można zrzucić winę za kryzys we własnych szeregach, topniejące poparcie, brak rezultatów w negocjacjach z rządem, brak pozytywnych ofert politycznych i rosnącą bezsilność w polskiej polityce. Wszystkie proplatformerskie media przypuściły bezprecedensowy atak na lewicę, promując fałszywy przekaz o rzekomej koalicji Lewicy z PiS, o strasznym ciosie zadanym rzekomo zjednoczonej dotychczas opozycji i nawet o bliskości politycznej Lewicy i PiS. Zupełnie tak, jakby Lewica weszła do rządu z PiS-em a nie tylko zagłosowała zgodnie ze swoim programem.

Do ofensywy przystąpili też politycy PO na swoich kanałach komunikacyjnych, nawet tacy, którzy do niedawna znani byli z uczciwości i samodzielnego myślenia, jak Klaudia Jachira. Posłanka Jachira okazała się teraz partyjnym Bulterierem na miarę Schetyny i w swoich mediach społecznościowych promuje partyjny przekaz ale w formie teatralnych i nieco infantylnych treści, przekonując, że poczuła się „zdradzona” przez lewicę i powtarzając kłamstwo o sojuszu Lewicy i PiS.

Część młodszych wyborców PO może nie pamiętać, więc warto to przypomnieć. Platforma Obywatelska od czasu powstania dużą część swojego bytu, całe lata, spędziła w różnego rodzaju koalicjach i sojuszach z PiS. Nie chodzi tu o żadne taktyczne, techniczne czy mające marginalne znaczenie umowy lecz o wspólne koalicje i sojusze na poziomie lokalnym i krajowym, w tym wspólny rząd. Gdy ostatecznie koalicja POPiS się rozpadła, to nie stało się to na skutek różnic ideologicznych czy kwestii wartości, lecz było wojną koterii, która trwa do dzisiaj. Platforma w czasie swoich rządów utrzymywała antyaborcyjne i antykobiece przepisy i nie kiwnęła palcem, żeby to prawo zreformować. Politycy jednej partii przechodzili do drugiej i vice versa. Pisowski premier Mateusz Morawiecki był doradcą premiera Donalda Tuska z PO, wicepremier Gowin, który jest współodpowiedzialny za politykę rządu PiS był w rządzie PO i tak dalej. Gdy Platforma głosi, że techniczne rozmowy Lewicy z rządem w sprawie głosowania są „zdradą” lub sojuszem z PiS to jest to albo brak wiedzy albo bezczelna polityczna manipulacja mająca na celu odwrócenie uwagi od własnych problemów.

Powiedzmy to jasno: nie było i nie ma żadnej koalicji ani sojuszu Lewicy z PiS. Lewica jest jedyną prawdziwą opozycją wobec PiS i nie ma znaczenia, że w tej czy innej sprawie PiS ma podobny punkt widzenia.

Sprawa rozmów posłów Lewicy z PiS-em nie jest jednak bez znaczenia i jest kilka aspektów, nad którymi trzeba się pochylić. Choć biadolenie polityków PO nad rzekomą zdradą można potraktować jako część gry politycznej to już całkiem poważnie należy potraktować głosy krytyczne płynące ze strony ruchów kobiecych. Zasiadanie do rozmów z PiS-em i układanie się z nimi w jakiejkolwiek sprawie krytykuje duża część działaczek Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Na stronie internetowej OSK pojawił się stanowczy i ostry protest przeciwko jakimkolwiek kontaktom z PiS. Nawet jeśli przyjmiemy, że stanowisko to wyrażało punkt widzenia samej Marty Lempart i kilku najważniejszych działaczek, to nie należy lekceważyć tego głosu lecz uważnie się w niego wsłuchać.

Dla tysięcy kobiet, które brały udział w kobiecej rewolucji na ulicach polskich miast, PiS jest uosobieniem najgorszego, odrażającego agresora, który brutalnie i bezceremonialnie, z krzyżem w jednej ręce a pałką teleskopową w drugiej, wkroczył w najbardziej intymne rejony kobiecości i zmusił polskie kobiety do niechcianych czynności, takich jak na przykład rodzenie i chrzczenie martwych płodów. W szczerym odczuciu tysięcy kobiet, PiS to polityczny gwałciciel z obskuranckimi poglądami. Z takim indywiduum się nie rozmawia i nie siada do stołu. W odczuciu wielu kobiet uzgadnianie z takimi ludźmi czegokolwiek to zdrada. Gdy kobiety krzyczały pod adresem prawicy i Kościoła: „Wypierdalać!” to miały na myśli to, że ta formacja nie zasługuje już na rozmowy, debaty i poważne traktowanie. Lewica powinna docenić fakt, że sentyment antyprawicowy jest tak silny, że polskie kobiety faktycznie nienawidzą wszystkiego co sobą reprezentuje prawica i że krytyka wchodzenia z PiS-em w układy jest najzwyczajniej w świecie wyrazem postępowości, humanizmu, antyautorytaryzmu, emancypacji, bojowości i szczerej lewicowości. Posłanki i posłowie Lewicy nie poświęcili wystarczająco dużo czasu, by wytłumaczyć polskim kobietom dlaczego siadają do rozmów z ich opresorem. Teraz jest najwyższy czas, żeby wyjaśnić, że nie ma i nie będzie żadnych sojuszy z reakcyjną prawicą i wrogami kobiet i że kobiety mogą nadal ufać swojemu prawdziwemu politycznemu domowi jakim jest lewica. Lewica w odróżnieniu od PO jest naturalnym i bezinteresownym reprezentantem ruchu kobiecego – nie po to, żeby coś ugrać, lecz, żeby zrealizować swój własny program.

Posłowie Lewicy przekonują, że fundusze europejskie za którymi głosowali są ogromną szansą dla Polski. Warto jednak dodać, że jeśli jest coś równie ważnego dla Polski jak te fundusze, to na pewno jest to istnienie masowego ruchu kobiecego, w tym Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Polski ruch kobiecy jest najcenniejszym dziedzictwem narodowym i przejdzie do historii w dużo większym stopniu niż nowy „Plan Marshala”.

Piotr Ikonowicz i Jan Śpiewak w reakcji na krytykę ze strony Strajku Kobiet mówili w swoim programie, że OSK powinien się pozbyć takich przywódczyń jak Marta Lempart, które nie rozumieją socjalnych aspiracji ubogich ludzi czekających na pomoc finansową z Europy. Jak w każdym ruchu masowym, w ruchu kobiecym działają osoby o różnych poglądach, różnym wykształceniu i różnym statusie materialnym. Część z tych bojowych kobiet ma być może poglądy inne niż by chciała lewica. Nie może to być powodem do lekceważenia tego ruchu a szczególnie prób rozbijania go czy wewnętrznego skłócania. Celem tego ruchu masowego jest walka o fundamentalne prawa kobiet, które są gwałcone na masową skalę w Polsce. Ten ruch ma tylko taki cel i aż taki. To nie jest związek zawodowy ani partia socjalistyczna, lecz szeroki, masowy ruch na rzecz praw kobiet. Niech same kobiety decydują o kierunkach swojego ruchu, niech dyskutują w ramach ruchu i jeśli tak zdecydują, niech go wewnętrznie demokratyzują. Lewica musi traktować ten ruch jak ruch oporu, czyli starać się o jego jedność i wspierać.

Obecny kryzys na polskiej opozycji ma też swoje zalety. Po pierwsze upadł naiwny mit o możliwości stworzenia wspólnych list wyborczych Lewicy i PO. Obie formacje powinny blokować PiS ale Lewica nie powinna nigdy wchodzić do jednego rządu z PO. Jeśli liberałowie stworzą rząd, to wcześniej czy później postarają się o demontaż reform socjalnych PiS-u. Zadaniem lewicy będzie nie tylko obrona tych zdobyczy ale ich rozszerzenie. We wspólnym rządzie z PO to nie będzie możliwe albo po prostu doprowadzi do konfliktów. Dobrze, że już teraz stało się to jasne dla wszystkich. Jednocześnie zadaniem Lewicy będzie współpraca z liberałami przy ściganiu nadużyć PiS-u i likwidacji prawicowej patologii jaka się nagromadziła pod ich rządami.

Po drugie, Lewica pokazała teraz socjalnym wyborcom PiS-u, że jest nie tylko małą przystawką do głosowania Platformy Obywatelskiej, jak było de facto przez lata ale że ma swoją własną tożsamość i atrakcyjny program, którym może przyciągnąć część wyborców PiS na swoją stronę, naturalnie, bez wchodzenia w żadne układy z samym PiS-em. Dopóki w Polsce nie będzie silnej lewicy, to kraj będzie skazany na rywalizację między dwoma frakcjami prawicy z POPiS-u albo ich klonami.

Bartłomiej Zindulski



drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki

Więcej ogłoszeń...


21 października:

1868 - W Kucharach urodził się Stanisław (Salomon) Posner, działacz socjalistyczny i publicysta; wicemarszałek Senatu i wiceprzewodniczący TUR.

1869 - Zmarł Leon Rzewuski, polski magnat, uczestnik powstania listopadowego, socjalista.

1918 - Po opuszczeniu więzienia Karol Liebknecht stanął na czele Związku Spartakusa.

1920 - W Czechosłowacji ukazał się pierwszy numer dziennika "Rudé Právo", centralnego organu KPCz.

1934 - Rada Naczelna PPS warunkowo uznała możliwość współpracy z KPP.

1940 - W Vágur urodziła się Marita Petersen, nauczycielka, premier Wysp Owczych w latach 1993-94, działająca z ramienia Partii Socjaldemokratycznej (Javnaðarflokkurin).

1941 - W Londynie zmarł Herman Lieberman, polityk PPS, skazany w procesie brzeskim, minister sprawiedliwości w rządzie Wł. Sikorskiego.

1945 - Wybory we Francji: kobiety po raz pierwszy głosują; zwycięstwo wyborcze komunistów (26 proc. głosów).

1956 - Władysław Gomułka został I sekretarzem KC PZPR i rozpoczął cześciową reformę systemu.

1961 - W Belmont w USA zmarł Karl Korsch, wybitny filozof marksistowski, działacz ruchu robotniczego, atakował zarówno leninizm jak i centryzm i rewizjonizm.

1967 - Sto tysięcy demonstrantów protestowało w Waszyngtonie przeciwko wojnie w Wietnamie; doszło do starć z wojskiem.

1998 - Socjaldemokrata Massimo D'Alema został premierem Włoch.


?
Lewica.pl na Facebooku