Abbas Fahdel: Iran 1953-2026 - wieczny powrót obcej interwencji

[2026-03-03 09:39:31]

„Wojna prewencyjna” to chwyt retoryczny przekształcający atak w obronę i usprawiedliwiający agresję. Zasadza się na obłędnym pomyśle: zaatakować jakiś kraj nie za to, co zrobił, lecz za to, co mógłby zrobić. Intencję (domniemaną) uznaje się za przestępstwo, a militarnej potędze daje się prawo antycypacji i ukarania niedopełnionego jeszcze wykroczenia. Pod przykrywką bezpieczeństwa wprowadza się groźną zasadę prawa silniejszego.

Żeby zrozumieć działanie tej logiki w Iranie, trzeba cofnąć się do roku 1953. Demokratycznie wybrany premier Mohammad Mossadegh upaństwowił wtedy irańską ropę, umożliwiając Iranowi zapanowanie nad własnym bogactwem. Jego decyzja była aktem suwerenności. Został za to obalony przez służby amerykańskie i brytyjskie. Irańska demokracja została rozbita. W jej miejsce wprowadzono reżim szacha, Mohammada Rezy Pahlaviego, strategicznego sprzymierzeńca Waszyngtonu, przedstawianego jako modernizatora i regionalny filar zachodniego porządku.

Jego rządy to okres siejącej trwogę policji SAWAK, uformowanej z pomocą Zachodu i Izraela, będącej symbolem tortur i represji. Przeciwnicy władzy – duchowni, liberałowie, marksiści – zostali uwięzieni, wygnani lub skazani na milczenie. Szach utrzymywał ścisłe związki ze Stanami Zjednoczonymi i nawiązał współpracę z Izraelem. Nic w tym okresie nie wskazywało, że Iran może być uznany za wroga egzystencjalnego Zachodu. Dzisiejsza wrogość jest wynikiem historycznego pęknięcia, nie fatalności kulturowej.
W 1979 roku Irańczycy powstają i obalają szacha. Rewolucja była protestem przeciwko dyktaturze wspieranej przez obce mocarstwa. W okresie pustki po obaleniu władzy ajatollahowie narzucają swoją hegemonię i konfiskują rewoltę. Siły świeckie, postępowe są marginalizowane, a następnie okrutnie prześladowane. Utwierdza się teokracja. Trauma 1953 roku jest ciągle żywa: podsyca nieufność wobec obcej interwencji i radykalizuje język nowego reżimu.
Język Zachodu pozostaje bez zmian. Za każdym razem, gdy Stany Zjednoczone atakują jakiś kraj w regionie, powtarza się te same argumenty: wyzwalamy kraj spod dyktatury. W 2001 roku interwencja w Afganistanie przyrzekała koniec terroryzmu i otwarcie nowej ery. Zakończyła się wycofaniem wojsk i oddaniem kraju w ręce talibów. W 2003 roku inwazja na Irak była usprawiedliwiana obecnością nieistniejącej broni masowej zagłady i obietnicą wzorowej demokracji. W rezultacie doprowadziła do dezintegracji kraju, wojny domowej i trwałego chaosu. W 2011 roku interwencja w Libii, nazwana humanitarną, była przyczyną załamania się państwa i chronicznej niestabilności. Za każdym razem upadała jakaś dyktatura, lecz z nią razem zawalał się porządek, a ludność skazywano na chaos.

Jednocześnie w regionie powstały amerykańskie bazy wojskowe: w Iraku, Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, w Arabii Saudyjskiej, w Jordanii. Oficjalnie bazy te mają chronić sprzymierzeńców i drogi energetyczne oraz walczyć z terroryzmem. W rzeczywistości osaczają lokalne kraje i zapewniają militarną obecność obcych mocarstw. Służą strategicznym interesom Waszyngtonu i uspokajają niektóre rządy. Rodzi się pytanie: czy region obstawiony wojskiem jest rzeczywiście pokojowy, czy spacyfikowany siłą?

W tym kontekście wiara w to, że ataki na Iran i zamordowanie irańskich rządzących wystarczą, żeby upadł reżim, jest mrzonką. Historia pokazuje, że przetrzebienie władzy nie prowadzi do jej załamania. Przeciwnie, może spowodować zwarcie szeregów, przekształcić walki wewnętrzne w zryw narodowy, dostarczyć reżimowi powodu do zwiększenia represji. Wszelka opozycja podciągnięta może zostać pod zdradę i współdziałanie z wrogiem. Każdy bunt będzie podejrzany, każda krytyka stanie się zmową. Represyjny aparat bezpieczeństwa może się umocnić w imię jedności narodowej.

Bombardowane społeczeństwo nie staje się od razu demokratyczne: jest przede wszystkim naznaczone urazami i traumą, podzielone, opanowane myślą o przeżyciu. Iran nie jest jednolitym blokiem. To kraj złożony z wielu etni: głównie Persów, lecz również Arabów z Chuzestanu, Kurdów na zachodzie, Turkmenów na północnym wschodzie, Baluchów [Beludżow - przyp. red.] na południowym wschodzie, Azerów na północnym zachodzie. W kraju osłabionym wojną konflikty etniczne mogą doprowadzić do rozłamów. A wtedy rozpad kraju, regionalna rywalizacja, milicje i siły zewnętrzne przekształcą mapę zgodnie ze interesami strategicznymi.
„Wojna prewencyjna” nie gwarantuje ani upadku reżimu, ani wyzwolenia ludu. Może natomiast umocnić frakcje fanatyków, zmarginalizować reformatorów, doprowadzić do wojny domowej i dezintegracji państwa. Zniszczyć można bardzo szybko. Odbudować kraj i zapewnić mu stabilność wymaga dziesięcioleci”.


Abbas Fahdel


tłum. Zofia Kozimor




Autor jest iracko-francuskim reżyserem i scenarzystą.


fot. Wikimedia Commons; CC BY-SA 4.0.


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



Szukam wspólnika do programu zwalczania nienawiści w internecie
Polska
22 luty 2026
Warszawska Socjalistyczna Grupa Dyskusyjno-Czytelnicza
Warszawa, Jazdów 5A/4, część na górze
od 25.10.2024, co tydzień o 17 w piątek
Fotograf szuka pracy (Krk małopolska)
Kraków
Socialists/communists in Krakow?
Krakow
Poszukuję
Partia lewicowa na symulatorze politycznym
Discord
Teraz
Historia Czerwona
Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek

Więcej ogłoszeń...


9 marca:

1881 - Urodził się Ernest Bevin, brytyjski związkowiec, polityk Partii Pracy, minister.

1919 - Uchwała warszawskiej konferencji PPS potępiająca zaborczą politykę Polski na wschodzie.

1936 - Antysemickie wystąpienia na Politechnice Warszawskiej; na ulicach Warszawy prawicowi bojówkarze zaatakowali postępowych profesorów, w tym Tadeusza Kotarbińskiego, Marcelego Handelsmana i Edwarda Lipińskiego.

1949 - Sejm PRL przyjął ustawę o likwidacji analfabetyzmu.

1957 - USA: Kongres przyjął doktrynę Eisenhowera (pomoc rządom krajów "zagrożonych międzynarodowym komunizmem").

1986 - Socjalista Mário Soares został prezydentem Portugalii.

1996 - Socjalista Jorge Sampaio został prezydentem Portugalii.


?
Lewica.pl na Facebooku