Komentarze czytelników portalu lewica.pl Komentarze czytelników portalu lewica.pl

Przejdź do menu

Komentowany tekst

Mrozik: W babskim kręgu dobrze jest

Komentarze czytelników

Dodaj komentarz

Bardzo dobry tekst

Redakcja powinna jeszcze zamieścic tekst Mrozik i Szumlewicza, który ukazał się w Przeglądzie (dotyczył polskich seriali i ich wymowy ideolo)

autor: Postsocjalista, data nadania: 2009-04-04 13:45:53, suma postów tego autora: 1953

Faktycznie bardzo dobry tekst

ale, razi mnie krzywdzace wtracenie:
"Jak zatem w dziewiętnastowiecznych powieściach Marka Twaina, zaludnionych postaciami małych, psotnych chłopców i macierzyńskich kobiet, (..)jest ciągła wędrówka ku męskości, zaś kobiet – oswajanie mężczyzn, cywilizowanie ich; oni to ruch, przemiana, stawanie się, one – bezruch, bycie, trwanie."

Nie wiem skad takie niesprawiedliwe podsumowanie powiesci Marka Twaina? Np. "Przygody Hucka" swietna, bardzo przewrotna, mniescami zjadliwa powiesc i ulubiona n-krotna lektura mojego dziecinstwa. Tam genialnie w krzywym zwierciadle przedstawiona jest moralna swietoszkowata moralnoscia spolecznosc amerykanskiego poludnia, ale i uniwersalnie kazda taka duszna spolecznosc oparta na krzywdzie i wyzysku, ale jakby dla rekompensaty czerpiaca zdowolenie z narzuconych sobie surowych wydumanych norm. Trudno bardziej wymowna krytyke, niz proste, lekko naiwne, a jednoczesnie kompletnie pozbawione patosu i sentymetalizmu kometarze dziecka - tylulowego Hucka.

Mistrzowskie sa opisy, kiedy Huck w mysl wpojonej mu spolecznej moralnosci obwinia sie za spontaniczne odruchy czlowieczenstwa i miedzyludzkiej solidarnosci. Impulsem do pobudzenia wyrzutow sumienia jest dla niego wyznanie murzyna Jima, ze ten chce rowniez pomoc swojej zonie i dzieciom sie uwolnic. Huck uznaje to za przesade i rozmysla, ze Tomek Sawyer, to prawdziwy gentelman, ktory nigdy nie przekroczylby pewnych granic, a on sam jest „obmierzlym abolicjonistą”.

Przygody Hucka, to swietna ksiazka- jedyna z nielicznych powiesci rzeczywiscie dla dzieci i dla doroslych.
Tak sie mowi tez o "Malym ksieciu", ale ja nigdy (ani w dziecinstwie, ani pozniej) nie moglam przebrnac przez ten sentymantalny belkot w stylu "Jestes odpowiedzialny za to, co oswoiles". I „roze” .

Ale w „Przygodach Hucka” dzieci fascynuje duch przygody, wolnosci, pokonywania preciwosci, swoista zaradnosc Hucka i „te nieogarniczone wprost mozliwosci”, a jednoczesnie ta ksiazka przeciaga je niezauwazanie na strone kontestacji, krysycyzmu, dysansu wobec powszechnie przyjetych dogmatow. Uczy rzeczy jeszcze dla dzieci niezrozumialych podajac je w aurze niezwyklosci, w bardzo dla nich atrakcyjnej formie. Uczy, ze nie chodzi o tzw. „moralnosc”, chodzi o cos wiecej z braku leszego terminu - o dobro po prostu. Te rzeczy naprawde zostaja w tle, zrozumie sie je pozniej, ale sie je pamieta.

Prawdziwa przyjemnosc to przeczytac te ksiazke po latach, kiedy juz wychwytuje sie te wszystkie (lub moze nie wszystkie, ale wiecej) mrugniecia okiem od autora do czytelnika. Dla mnie np. taki punkt styczny, to rozmowa Hucka z Jimem o „madrosci króla Salomona”. Huck tlumaczy Jimowi przypowiesc, a Jim konkluduje w specyficznej melodii niewolniczego salangu, ze takie pomysly to moga przyjsc do glowy krolowi, ktory ma setki zon i po palacu peta mu sie tysiac dzieci, ale jak czlowiek ma 2 albo troje, to „porzadnie sie wczesniej zastanowi zanim wpadnie na pomysl, zeby przciac dziecko na pol”. Pamietam, ze gdy mialam 10 lat wiedzialam jak przypowiesc te nalezy w „jedynie sluszny sposob” rozumiec i irytowalam sie wraz z Huckiem, ze „glupi murzyn” tego nie pojmuje. 15 lat pozniej z zaskoczeniem stwierdzilam, ze trudno o bardziej celna i trafiajaca w sedno krytyke zalozen wyjsciowych przemycanych w starotestametowych przypowiesciach. Wyrazistsze jest to jeszcze bardziej w historii Hioba, ktory w ramach szczesliwego zakonczenia i w nagrode za wytrwalosc dostaje w miejsce starych nowe zony i nowe dzieci, ale ten sam duch obecny jest rowniez w tej przeypowiesci. Doskonale wychwytuje i podsumowuje to Jim, a Huck przesiagniety (jak i ja w dziecinstwie) gotowa i juz wyuczona argumentacja irytuje sie, ze Jim nie chce tego przyjac.
Kolejnym waznym moim zdaniem zabiegiem stylistycznym jest to, ze Jim jako wychodzac w role „krytyka kultury” w dalszym ciagu, z zachowaniem realizmu, wyraza sie korzystajac z pojec jakie ta kultura pozwolila mu przyswoic. Ale niezaleznie od tego, ze mowi jezykiem prymitywnym nie znając eleganckich sposobow wyrazania sie swoich „oswieconych” bialych panow, to on wlasnie wykazuje sie przenikliwoscia, inteligencja i krytycyzmem. To tez wazna lekcja – oprocz formy istnieje tresc. Niby banalna, ale wbrew pozorom nie wszyscy ja odrobili i odmawiaja inteligencji Lepperowi, przyznajac ja np. Niesiolowskiemu i Olechowskiemu.

Odnosnie zas samego watku feministycznego. Fakt - Huck jest chlopcem, co mi nie przeszkodzilo identyfikowac sie z nim w dziecinstwie. Moze bylo to podyktowane wiarygodnoscia fabularna, w tamatych realiach samotna podroz dziewczynki musialaby sie skonczyc bardziej tragicznie, a przeciez to byla ksiazka dla dzieci, gdzie ciezki problemy podane byly jednak w przystepnej i mozliwie lekkiej formie.

Ech i wyszedl mi off topic o „Przygodach Hucka”. Ale moze lepiej o „Przygodach Hucka” niz o tych „milosciach i zalewach”, tym bardziej, ze recenzja podpowiada, ze tego drugiego czytac nie warto.

autor: yona, data nadania: 2009-04-05 14:30:40, suma postów tego autora: 1516

Nasz dziennik

pewnie zaatakował - albo wkrótce zaatakuje - tę samą powieść za propagowanie "cywilizacji śmierci".
Fundamentalistyczne skrajności lubią się stykać.

autor: ABCD, data nadania: 2009-04-07 09:35:47, suma postów tego autora: 20871

Co jest złego

w "Naszym Dzienniku"? Obecnie to najlepsza w kwestiach gospodarczych gazeta codzienna w Polsce.

W "Bez Dogmatu" z kolei nie dostrzegam, niestety, żadnej "skrajności" - jedynie bladą kopię debat z głównego nurtu mediów (te same tematy i nawet tezy, tylko czasami z pozornie wyostrzoną frazeologią, czasem nawet bez tego). Kupiłem ostatni numer pisma i potraktowałem jako lekturę komunikacyjną. Mniej więcej w połowie usnąłem.

autor: _Michal_, data nadania: 2009-04-07 12:13:44, suma postów tego autora: 4409

>>yona

masz rację co do Hucka. O tej powieści jeszcze wiele dobrego można by powiedzieć. I o twórczości Twaina w ogóle. Ale faktem jest, że kobiety u Twaina są papierowe i istotnie donikąd nie idą, nie stają się - po prostu są ciepłymi, szorstkimi postaciami matczynymi lub efemerycznymi romantycznymi panienkami.

autor: humpa, data nadania: 2009-04-07 22:00:23, suma postów tego autora: 208

A mnie robi się już niedobrze od tej nachalnej

"ofensywy kobiecości", wciskanej permanentnie od dłuższego czasu... Nie ma chyba nic bardziej nudnego i nieprawdziwego, niż to ustawiczne przekonywanie o "wyższości" kobiety nad mężczyzną w każdym aspekcie życia. Jestem w stanie (do pewnego stopnia) zrozumieć chęć odreagowania wielowiekowych "upokorzeń" tzw. piękniejszej połowy rodzaju ludzkiego", ale zwracam uwagę, że wahadło wychyla się stanowczo zbyt mocno w drugą stronę... Jest to podobny mechanizm do tego, który każe zaciekle walić od 20 lat w taki PRL, bo iluś ludzi nie mogło wtedy na współczesną skalę "kręcić lodów", co nazywa pokrętnie "tłumieniem inicjatywy i wolności gospodarczej"...

autor: eres, data nadania: 2009-04-12 04:41:17, suma postów tego autora: 271

Michal,

Niewykluczone, że "Nasz Dziennik" ma też naprawdę zajebisty dział sportowy. Czasami wydaję mi się, że tak jak KP ma swojego ezoterycznego Lacana, tak goście z "Obywatela", co romansują z mediami Rydzyka, stosują podobną sofistykę, żeby wytłumaczyć sobie, że skrajna prawica to właściwie taka patriotyczna lewica, "miś na miarę naszych możliwości".

autor: Ermland, data nadania: 2009-04-14 12:09:35, suma postów tego autora: 105

Dodaj komentarz