"International Socialism Journal": Drugi bailout banków

[2010-09-05 17:23:47]

Monolit pęka


Wobec niepożądanego wybuchu rewolucji rosyjskiej w 1917, niemiecki socjolog Max Weber pocieszał się następującą refleksją:

"Nawet kiedy buntownicze masy mają przywódców, którzy są równie zdolni (jak burżuazja) i przynajmniej w pewnym stopniu bezinteresowni, jakimi są bez wątpienia w Rosji, jest jednak jedna broń, której nie posiadają a która zawsze będzie miała centralne znaczenie: wiarygodność kredytowa. Ta broń znajduje się jednak w rękach burżuazji. I ze względu na swoją wiarygodność kredytową burżuazja jest w stanie uzyskać fundusze konieczne do budowy stałej administracji, niezależnie od tego czy nazywa się ją "rewolucyjną" czy też nie, jak też do budowy każdej innej organizacji sprawującej władzę."1

Na nieszczęście dla Webera agencje ratingowe nie były zdolne powstrzymać rewolucji październikowej. Lecz dziś jesteśmy świadkami demonstracji tego, co jest nazywane: "bezosobową, lecz nieuniknioną władzą rynku pieniężnego"2. Surowe programy oszczędnościowe sieją obecnie spustoszenie w Europie, po tym jak kryzys grecki, napędzany przede wszystkim rynkowym popytem na dług publiczny, przekształcił w coś znacznie poważniejszego. To, co się wydarzyło, w pełni potwierdza argumentację, którą przedstawiliśmy w dziale "Analizy" ostatniego numeru "International Socialist Journal" – obecny kryzys gospodarczy musi, jak Wielki Kryzys z lat 30 - tych, być rozumiany jako zjawisko historyczne przechodzące przez serie kolejnych faz. Nouriel Roubini i Arnab Das zaproponowali następującą charakterystykę obecnej fazy: "Największy kryzys finansowy w historii rozszerza swój zasięg z obszaru instytucji prywatnych na instytucje publiczne"3. Można to przedstawić następująco: kryzys ma głębokie korzenie, przede wszystkim w długoterminowym kryzysie nadmiernej akumulacji i spadającej stopy zysku, lecz jego nadejście zostało przyśpieszone przez działania banków i instytucji quasi-bankowych (funduszy hedgingowych, funduszy private equity, etc.), które w epoce neoliberalnej stały się potężniejsze. Korzystając z tanich kredytów łatwo dostępnych w ostatniej dekadzie, zaczęły się zapożyczać na wielkie sumy, by uczestniczyć w różnych działaniach spekulacyjnych, skoncentrowanych przede wszystkim na rynku budowlanym USA. Kryzys rozpoczął się w sierpniu 2007 roku, gdy te spekulacje się załamały.

W konsekwencji załamanie finansowe doprowadziło do największego kryzysu gospodarczego od lat 30 - tych. W 2009 roku światowe PKB spadło o 0,9 %, a handel światowy o 11%4. Interwencje państwowe nie były w stanie zatrzymać spadku, lecz pomogły zapobiec osiągnięciu przez niego skali Wielkiego Kryzysu oraz powstrzymać całkowite załamanie się systemu bankowego, dzięki potężnym zastrzykom pieniędzy. W rezultacie tych dodatkowych wydatków oraz wpływu wielkiej recesji na finanse państwowe, przewidywany dług publiczny w krajach rozwiniętych do 2014 roku przekroczy 100% PKB, co oznacza wzrost o około 35 punktów procentowych od czasu rozpoczęcia kryzysu5. Globalny deficyt budżetowy wynosi obecnie około 6% światowego PKB, podczas gdy przed kryzysem wynosił 0,3%6.

Banki, które przetrwały, ożywione wsparciem państwowym, walczą teraz o ostrą redukcję deficytów budżetowych – a tym samym drastyczne cięcia wydatków na usługi publiczne, zatrudnienie, renty i emerytury. Ten program został ostatnio przyjęty przez ministrów finansów krajów G20, którzy (jak podaje "Financial Times") na spotkaniu 5 czerwca wycofali swoje poparcie dla pakietów stymulacyjnych np. dodatkowych wydatków na utrzymanie wzrostu gospodarczego, deklarując: "Ostatnie wydarzenia podkreślają wagę zrównoważonych finansów publicznych i potrzebę, by nasze kraje przedstawiły wiarygodne, przyjazne wzrostowi środki zapewnienia równowagi fiskalnej7". Jak zauważył Weber, banki i ich sojusznicy (np. agencje ratingowe) mają władzę narzucania swoich żądań oceniając państwa według ich wiarygodności kredytowej. Obligacje emitowane przez rządy uważane za szczególnie zadłużone i/lub niedostatecznie oddane sprawie programów oszczędnościowych są sprzedawane, co powoduje spadek ich ceny. Działa to jak samospełniająca się przepowiednia, jako że rząd, którego obligacje tracą na wartości, musi płacić większy odsetek od swoich długów, a zatem znajduje się pod ciągle rosnącym ciężarem spłat. Jeśli, tak jak w przypadku rządu greckiego, musi on polegać na pożyczkach krótkoterminowych, sytuacja robi się jeszcze gorsza, jako że musi on wówczas nieustannie "odkładać" dług, starając się znaleźć nowych kupców na swoje tracące na wartości obligacje.

Banki i quasi-banki, które grały przeciwko krajom takim jak Grecja, nie kierują się złośliwością. Poszukują dodatkowych zysków szukając słabych punktów. W trakcie tego procesu ujawniły się wady strukturalne właściwe strefie euro. Obszerniej przedstawialiśmy je w poprzednim numerze "Analiz". Po pierwsze strefa euro jest unią monetarną, która nie posiada zdolności fiskalnej, pozwalającej jej nakładać podatki, wydawać i pożyczać – co jest istotne w czasach kryzysu, takiego jak obecny – którą posiadają prawdziwe państwa. Po drugie strefa euro wiąże ze sobą Niemcy, wielkiej gospodarki eksportowej opartej na krajowym ograniczaniu płac, ze znacznie słabszymi gospodarkami, szczególnie na południu Europy, które na początku XXI wieku obficie pożyczały w niemieckich i francuskich bankach, by finansować import – przede wszystkim z Niemiec7. Rynki, sondując słabe strony strefy euro, poważnie zdestabilizowały światową gospodarkę na kilka sposobów. Po pierwsze kryzys grecki podzielił Europę na Niemcy i większość pozostałych państw. Berlin w zamian za "uratowanie" Grecji zażądał nie tylko wprowadzenia programów ostrych oszczędności, ale też zacieśnienia europejskiej unii monetarnej, które pozwoli na monitorowanie opodatkowania i wydatków innych rządów i pozwoli na zawieszenie członkowstwa w strefie euro (oraz zawieszenie prawa do głosowania w Unii Europejskiej) państw fiskalnie "nieodpowiedzialnych". Wydaje się mało prawdopodobne, żeby rzeczywiście do tego doszło, więc polityczny klincz wewnątrz UE będzie się pogłębiał.

Jednocześnie lodowate spojrzenie rynku przeniosło się na inne państwa europejskie, w tym Portugalię, Hiszpanię i... Brytanię. Rynek obligacji brytyjskich został otwarty trzy godziny po zakończeniu wyborów parlamentarnych, by być gotowym na sprzedaż funtów i obligacji. Państwa, które znalazły się na celowniku, szybko odpowiedziały prześcigając się we wprowadzaniu surowych programów oszczędnościowych: koalicja Torysów i Liberalnych Demokratów natychmiast ogłosiła ograniczenie wydatków publicznych o 6,2 miliona funtów. Lecz państwa są schwytane w sytuację rodem z "Paragrafu 22".

Pod koniec maja tego roku agencja ratingowa Fitch zmniejszyła stopień wiarygodności kredytowej Hiszpanii, wyjaśniając: "Gorszy rating wynika z naszych szacunków, według których proces przystosowania do niższego poziomu zadłużenia sektora prywatnego i zewnętrznego istotnie zredukują stopę wzrostu gospodarki hiszpańskiej w średnim okresie9. Innymi słowy Hiszpania jest karana za wolniejszy wzrost, który prawdopodobnie spowodują cięcia wydatków, wymagane przez agencje takie jak Fitch! Depresja, w jaką wpędzają grecką gospodarkę dzikie ciecia wprowadzane przez rząd Papandreaou, jest jedną z przyczyn, dla której powszechnie przewiduje się, że Grecja w końcu przestanie spłacać swoje długi.

Po trzecie działania banków i ich sojuszników odbiły się na nich samych. Niemieckie i francuskie banki pożyczyły duże sumy Portugalii, Grecji i Hiszpanii. Jeśli rynek zmusi te państwa, by przestały spłacać swoje długi, może to zagrozić bankom, ciągle borykającym się z ciężkimi stratami po nieudanych spekulacjach z okresu boomu kredytowego. To pomaga wyjaśnić, dlaczego kanclerz Niemiec Angela Merkel została w końcu zmuszona do zaakceptowania programu "ratowania" strefy euro przez Unię Europejska i Międzynarodowy Fundusz Monetarny na pełnym goryczy spotkaniu 9-10 maja. Według doniesień prezydent Francji Nicolas Sarkozy groził wycofaniem swojego kraju ze strefy euro, o ile Niemcy nie podpiszą tego układu. Naciski ze strony Baraka Obamy i jego sekretarza skarbu Tima Geithnera również odegrały swoją rolę. Obawy, że USA zostaną wciągnięte w wir zmusiły Radę Rezerwy Federalnej, by w ramach tego układu odtworzyła kanały wymiany walut, które istniały w szczycie kryzysu finansowego, i umożliwiła europejskim bankom dostęp do dolara.

Jak powiedział konserwatywny historyk gospodarczy Niall Ferguson na łamach "New York Times’a": "Ta interwencja nie została przeprowadzona, by pomóc Grecji. Przeprowadzono ją, by pomóc niemieckim i francuskim bankom. [...] Wylano trochę wody na ogień, lecz pożar nie został ugaszony”i. Interwencje zaprojektowane, by pomóc zachodnim bankom, były sposobem w jaki USA i MFW odpowiedziały na kryzysy finansowe w Meksyku w latach 1994-95 oraz Azji Wschodniej w latach 1997-98. Ratowanie strefy euro kosztowało 750 mld €, około 925 mld $ - czyli więcej nawet niż niesławny 700 miliardowy program pomocowy (TARP, Troubled Assets Relief Program), amerykański bailout bankowy z października 2008. Ten najnowszy bailout pokazuje, że z bankami nie wszystko jest jeszcze w porządku. Nawet po tym, jak pakiet został ogłoszony, europejskie banki miały trudności ze zdobyciem krótkoterminowych pożyczek na amerykańskim rynku finansowym, na których zwykle polegały. Libor – stopa kredytowa na jaką banki pożyczają od siebie wzajemnie – wzrosła drastycznie. Aktywa banków europejskich spadły w maju niemal o jedną piątą.

Europejski Bank Centralny (EBC) ogłosił ponuro w końcu maja, że strefa euro musi się zmierzyć z "niebezpieczną zarazą", powstałą w skutek kryzysu zadłużenia. Przewidywał także, że europejskie banki poniosą do roku 2011 kolejne 195 mln € strati. Wiarygodność samego EBC, jako najbardziej monetarystycznego banku centralnego na świecie, została podważona, gdy został on zmuszony, w ramach pakietu pomocowego, by wycofać się z poprzednich przedsięwzięć i zacząć wykupywać europejskie długi publiczne i tym samym bezpośrednio wspierać takie wrażliwe kraje, jak Grecja. Kryzys strefy euro oznacza zatem powrót tego rodzaju finansowej niestabilności, która pchnęła świat ku wielkiej recesji w latach 2007-2008.

Lecz na swój sposób sytuacja jest jeszcze gorsza. Jak zauważa "New York Times": "Twórcom polityki finansowej zaczyna brakować broni w ich arsenałach. Po tym jak pożyczyli biliony, by stymulować rozwój swoich gospodarek i złagodzić trudności kredytowe w trakcie ostatniej fali obaw na przełomie 2008 i 2009 roku, nie mogą ponownie pożyczyć kolejnych bilionów nie ryzykując wyższej inflacji i nie wypychając z rynku innych pożyczkobiorców, takich jak przedsiębiorstwa czy osoby prywatne. Krótkoterminowe stopy procentowe, już teraz bliskie zera w Stanach Zjednoczonych, nie mogą zostać obniżone bardziej. A istotne posunięcia, takie jak podniesienie podatków czy ograniczenie wydatków, zdusiłby w zarodku odbudowę gospodarczą w Europie północnej i pogorszyły problemy w dotkniętych recesją gospodarkach, takich jak Hiszpania, gdzie bezrobocie przekroczyło 20%".11

Wielką niewiadomą są szersze konsekwencje kryzysu strefy euro dla światowej gospodarki. W ostatnich miesiącach widać było rosnącą wiarę w środowiskach burżuazji w to, że recesja się skończyła, przede wszystkim dzięki wielkim wydatkom stymulacyjnym w USA i Chinach. Zarówno MFW, jak i Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), prognozują w tym roku około 4 % wzrost produkcji światowej. Lecz groźba recesji z podwójnym dnem (double dip) – kolejnego osunięcia się gospodarki, które jak widmo nawiedza sny władców świata – wzrosła w skutek kryzysu strefy euro, ściągając w dół światowe giełdy.

Obawy te są usprawiedliwiane przez problem tzw. "globalnej nierównowagi", który stał się centralną cechą światowej gospodarki w ciągu ostatnich dwu dekad. Państwa wierzyciele – przede wszystkim Chiny i Niemcy – utrzymują niskie płace i eksportują znaczne ilości produktów przemysłowych do krajów dłużników takich jak USA, Wielka Brytania i mniejsze kraje strefy euro. Znaczna część zysków z tego eksportu jest ponownie pożyczana krajom-dłużnikom, po to by mogły dalej importować. Od czasu wybuchu kryzysu finansowego dużo się mówiło o konieczności "przywrócenia równowagi" światowej gospodarki, przez zmuszenie państw wierzycieli do poszerzenia swoich wewnętrznych rynków, a tym samym zwiększenia konsumpcji i zmniejszenia eksportu oraz zwiększenia inwestycji i eksportu państw dłużników. Problem z tą strategią polega na tym, że wymaga ona naruszenia głęboko osadzonych interesów klasowych, które utrzymują obecny globalny przepływ kapitału i towarów: władza i zyski klas rządzących USA, Chin i Niemiec zależą od istniejącego układu.i Interesy te są aktywnym czynnikiem w obecnej sytuacji. A zatem klasa rządząca w Niemczech oczekuje zarówno, że słabsze gospodarki europejskie wprowadzą surowe programy oszczędnościowe i przeniosą wydatki z konsumpcji na inwestycje w przemysł eksportowy jak też, odmawiając pogłębienia własnego popytu wewnętrznego, pozbawia je rynku na towary eksportowe. Zagrożenie zatem polega na tym, że cięcia wydatków publicznych spowodują, tak jak w latach 30 - tych, spiralę spadającego popytu, która wciągnie Europę w długotrwałą recesję.

Kryzys strefy euro odbił się również negatywnie na rosnącym napięciu w relacjach między USA a Chinami. W ostatnich miesiącach napięcie to było skoncentrowane wokół żądań Waszyngtonu, by Pekin pozwolił swojej walucie (renminbi), która przez ostatnie dwa lata była sztywno związana z dolarem na poziomie kursu, który pozwalał utrzymywać eksport tanich towarów chińskich, by umocniła się wobec innych walut. Jak donosi "Financial Times":

"Wielu uczestników rynku oczekuje, że w skutek ostrożnych działań dyplomatycznych ze strony USA Pekin ogłosi w maju lub czerwcu powrót do powolnej rewaluacji renminbi, która została zatrzymana w 2008 roku. Lecz w obliczu spadku wartości euro w skutek kryzysu greckiego inwestorzy porzucili takie oczekiwania. Chiny nie życzą sobie, by ich towary eksportowe traciły konkurencyjność równocześnie wobec Europy i Ameryki, ich dwóch głównych rynków zbytu. Wraz ze wzrostem kursu dolara plan USA, by podwoić wartość swojego eksportu w ciągu pięciu lat, który i tak wydawał się mało prawdopodobny, teraz stał się zupełnie donkiszoteryjny.".12

Globalny kapitalizm dryfuje zatem po morzu niepewności. Lecz jedna rzecz jest pewna. Przynajmniej w Europie klasy rządzące są zgodne, co do konieczności wprowadzania surowych programów oszczędnościowych w swoich krajach. Mają nawet nadzieję, że zaciekłe cięcia wydatków wprowadzane w Grecji pozwolą przykładnie pokonać najbardziej wojowniczy ruch pracowniczy w Europie. Niemal powstańczy charakter strajku generalnego z 5 maja, gdy wielkie, wściekłe tłumy otoczyły budynek parlamentu w centrum Aten, ukazuje ryzyko wiążące się z taką strategią. Hiszpański program oszczędnościowy sprowokował związki zawodowe do wezwania do strajku generalnego publicznego sektora 8 czerwca. Obawa przed skutecznym sprzeciwem dodaje się do niepokojów, które trawią rynki finansowe. Zbiorowa potęga pracowników może zatriumfować nad rynkowym szantażem.

Przypisy:
1. Weber, Max, "The Russian Revolutions" (Polity, 1995)., str. 242-243.
2. Tamże str. 152
3. Roubini, Nouriel, and Arnab Das, "Solutions for a Crisis in its Sovereign Stage", "Financial Times" (31 Maja, 2010).
4. OECD, Economic Outlook – Preliminary Edition (May), www.oecd.org/dataoecd/36/57/43117724.pdf, str.8. Z marksistowskimi analizami kryzysu można się zapoznać w: Harman, Chris, "Zombie Capitalism: Global Crisis and the Relevance of Marx" (Bookmarks, 2009) - Callinicos, Alex, "Bonfire of Illusions (Polity", 2010) - Harvey, David, "The Enigma of Capital and the Crises of Capitalism" (Profile, 2010).
5. IMF, 2010, World Economic Outlook (April), www.imf.org/external/pubs/ft/weo/2010/01/pdf/text.pdf, str. 6.
6. Schwartz, Nelson D, and Eric Dash, "Fears Intensify that Euro Crisis Could Snowball", "New York Times" (16 Maj, 2010).
7. Giles, Chris, and Christian Oliver, 2010, "G20 Drops Support for Fiscal Stimulus", "Financial Times" (5 Czerwca 2010).
8. Warto zapoznać się z znakomitymi analizami w: Lapavitsas, Costas, A Kaltenbrunner, D Lindo, J Michell, JP Painceira, E Pires, J Powell, A Stenfors, N Teles, 2010, "Eurozone Crisis: Beggar Thyself and Thy Neighbour", "Research on Money and Finance" (March)
9. Mallet, Victor, and Jennifer Hughes, 2010, "Fitch Downgrades Spain’s Credit Rating", "Financial Times" (28 Maja 2010).
10. OECD, 2010, str. 13, Ramka 1.1
11. Schwartz i Dash, 2010, dz. cyt.
12. Atkins, Ralph, "ECB Fears ‘Hazardous Contagion’", "Financial Times" (1 Czerwca, 2010).
13. Schwartz i Dash, 2010, dz. cyt.
14. Fascynujące studium relacji pomiędzy przepływami finansowymi a interesem klasowym znajduje się w: Schwartz, Herman M, 2009, "Subprime Nation: American Power, Global Capital and the Housing Bubble" (Cornell University Press, 2009).
15. Beattie, Alan, "International Economy: A Slippery Slope", "Financial Times" (27 May, 2010).

tłumaczenie: Tomasz Skoczylas


Jest to część artykułu opublikowanego w kwartalniku "International Socialism Journal" wydawanego przez brytyjską Socjalistyczną Partię Robotniczą(SWP). Polskie tłumaczenie opublikowane zostało także we wrześniowym numerze miesięcznika Pracownicza Demokracja.

drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki

Więcej ogłoszeń...


19 czerwca:

1782 - Urodził się Hugues-Félicité-Robert de Lamennais, francuski filozof, pisarz polityczny, ksiądz; rzecznik odnowy Kościoła katolickiego, teoretyk socjalizmu chrześcijańskiego, zwolennik rewolucji społecznej, 1841 zerwał z Kościołem i poświęcił się polityce.

1790 - Zniesienie tytułów i dziedzicznego szlachectwa we Francji

1935 - Początek masowych strajków protestacyjnych przeciwko narzuconej przez sanacyjną większość sejmową nowej ordynacji wyborczej do parlamentu. Akcję prowadziły PPS, KCZZ, KPP i partie socjalistyczne mniejszości narodowych.

1937 - Julian Leszczyński-Leński, sekretarz generalny KPP, członek prezydium Komitetu Wykonawczego Międzynarodówki Komunistycznej, uczestnik rewolucji październikowej na wezwanie Stalina przybywa z Paryża do Moskwy, niebawem aresztowany i zabity.

1957 - Urodziła się Anna Lindt, szwedzka polityk socjaldemokratyczna. Minister środowiska w latach 1994–1998 i minister spraw zagranicznych w rządzie Görana Perssona w latach 1998-2003. Zamordowana.

1993 - Zakończył się dwutygodniowy strajk górników ukraińskich, który objął ponad 1 mln pracowników w 214 kopalniach węgla.

2007 - Pielęgniarki rozpoczęły protest pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Cztery z nich zaczęły okupować budynek, co doprowadziło do powstania Białego Miasteczka.


?
Lewica.pl na Facebooku