Majewska: W służbie większości

[2005-12-08 22:23:23]

Od dłuższego czasu toczą się w Polsce liczne postępowania sądowe dotyczące dyskryminowania mniejszości. Sądy z reguły dochodzą do wniosku, że mniejszości nie wymagają ochrony i kończą pracę stwierdzeniami, iż „nie dopatrzono się znamion zarzucanego czynu”; „nie wykazano społecznej szkodliwości czynu” bądź też „oskarżony wypowiadał opinię popularną w naszym kraju”. Te i inne przykłady orzeczeń sądów, prokuratur oraz Komisji Etyki Parlamentarnej chciałabym tu zestawić, aby tym dobitniej pokazać, że polski wymiar sprawiedliwości cierpi na syndrom wyuczonej bezradności.

ZNAMIONA CZYNU

„Znamion przestępstwa” nie wyczerpuje według wielu polskich prokuratur rzucanie w kobiety i osoby homoseksualne kamieniami, bryłami lodu czy koszami na śmieci; przestępstwem nie są też pobicia, wyzwiska i groźby, jakich wielokrotnie dopuszczali się przedstawiciele Młodzieży Wszechpolskiej, Narodowego Odrodzenia Polski oraz innych organizacji podczas manifestacji kobiecych (Warszawa, Gdańsk, Łódź) oraz parad i dni równości (Poznań, Kraków, Warszawa). Wykrzykiwanie przez Młodzież Wszechpolską hasła „pedały do gazu”, „obóz pracy dla lesbijek” nie są „propagowaniem systemu totalitarnego”. Znamion przestępstwa nie wyczerpuje też prezentowana ostatnio w telewizji reklamówka Narodowego Odrodzenia Polski, w której w roli swoistego remedium na „rozpanoszony homoseksualizm oraz mniejszości etniczne” pojawia się... szubienica.

Przestępstwem nie jest też ogłaszanie przez poznańskich radnych, że homoseksualiści to zoofile i pedofile. Zdaniem Sądu Okręgowego w Poznaniu radni „wyrazili powszechnie przyjęty pogląd”, co automatycznie oznacza, że nie popełnili przestępstwa. Z kolei zdaniem prokuratury warszawskiej stwierdzenie posłanki Sobeckiej z LPR, według której „ustawa o radiofonii i telewizji powinna być tak sformułowana, żeby osoby jedynie w połowie narodowości polskiej nie mogły wyznaczać norm moralnych dla Polaków”, nie posiada znamion zakazanej przez Konstytucję i Kodeks Karny dyskryminacji ze względu na narodowość i kolor skóry. Kolejny przykład: Dorota Ekes, pełnomocniczka Stowarzyszenia „Rodzina Polska”, w wywiadzie dla Naszego Dziennika powiedziała co następuje: „Homoseksualizm jest przewrotem poglądów i zagrożeniem dla zdrowej rodziny. Jeśli ktoś jest dotknięty taką chorobą, to z góry powinien mieć świadomość zakazu wykonywania pewnych czynności, tym bardziej, gdy jest to funkcja nauczyciela, który wychowuje i kształtuje sumienia naszych dzieci, a także w pewnym sensie poglądy społeczne”. Sąd w Elblągu uznał, że jej wypowiedź nie stanowi zniesławienia osób homoseksualnych. Czy to jeszcze wyuczona bezradność, czy już zła wola?

Instytucje publiczne przyzwyczajone przez całe lata do ciszy wokół gejów i lesbijek oraz osób innego niż biały koloru skóry, najwyraźniej w ogóle nie zamierzają podejmować spraw tego typu. Lawina prawicowych wypowiedzi polityków i dziennikarzy wzmocniła ten syndrom. Skoro taka – dyskryminująca – jest opinia publiczna, nie ma chyba sensu realizować prawa. Oto zasada sądów i prokuratury.

WYUCZONA JEDNOSTRONNOŚĆ

Gdy chodzi o dyskryminowanie katolickiej, tradycjonalistycznej większości przez homoseksualną lub feministycznie nastawioną mniejszość, sądy przemawiają jednym głosem: są zawsze gotowe do karania nieprawomyślności, czego przykładem jest niewątpliwie przypadek Doroty Nieznalskiej, skazanej na 2 lata zakazu opuszczania kraju i grzywnę 2000 złotych za wykorzystanie krzyża w instalacji multimedialnej na temat ideałów męskości. Proces Nieznalskiej trwa. Sędziów i prokuratorów najwyraźniej nie peszy, że członkowie LPR składający doniesienie o popełnieniu przez Nieznalską przestępstwa stwierdzili podczas przesłuchania, iż „nie widzieli pracy Doroty Nieznalskiej”.

Innym przykładem ewidentnego odwrócenia ról jest proces wytoczony Robertowi Biedroniowi przez Dorotę Ekes, działaczkę Stowarzyszenia „Rodzina Polska”. Sąd rejonowy w Elblągu uznał, że Biedroń dopuścił się „znieważenia osób o wyznaniu rzymsko-katolickim” twierdząc: „słowa działaczki „Rodziny [Polskiej]” oddają w pełni faszystowsko-nacjonalistyczno-katolicki charakter nagonki na nasze środowisko. Chcemy zapytać sąd, czy ta pani miała prawo wypowiadać publicznie takie słowa. Niech sąd określi, jakie są granice wolności słowa”. Wyrok zapadł w błyskawicznym tempie, bez przesłuchania oskarżonego ani świadków – Biedronia skazano już po 12 dniach od wniesienia aktu oskarżenia.

OFIARY RESORTOWEJ BEZRADNOŚCI

Znajomość Roberta Biedronia, prezesa stowarzyszenia Kampania Przeciwko Homofobii, z polskim wymiarem sprawiedliwości trwa od 2003 roku – wtedy właśnie Dorota Ekes stwierdziła, że homoseksualiści nie powinni pracować jako nauczyciele. Warto zwrócić uwagę na fakt, że wypowiedź Ekes stoi w całkowitej sprzeczności z przepisami polskiego kodeksu pracy, w którym czytamy wyraźnie, że tak podczas przyjmowania do pracy, jak i w trakcie jej trwania i podczas zwolnień nie można pracowników (i kandydatów na pracowników) dyskryminować ze względu na orientację seksualną (k.p., pkt. 18). W sprawie przeciwko Dorocie Ekes Biedroń odwołał się od decyzji Sądu Okręgowego w Warszawie i teraz (od kilku miesięcy) czeka na odpowiedź. W tym czasie sąd w Elblągu zdążył już go skazać. Tu też Biedroń się odwołał, sprawa jest wciąż otwarta.

Krystian Legierski, nazwany „pół-Polakiem” przez posłankę LPR Sobecką, zwrócił się do prokuratury rejonowej w Warszawie, która uznała, że określenie osoby urodzonej i wychowanej w Polsce jako „pół-Polaka” ze względu na kolor skóry oraz odmawianie mu z tego samego powodu prawa do wypowiadania opinii w kwestiach moralnych i obyczajowych, nie jest przejawem zakazanej przez konstytucję dyskryminacji ze względu na kolor skóry i pochodzenie. Legierski zwrócił się więc do Komisji Etyki Parlamentarnej, która zdecydowała, że w ogóle nie podejmie tematu (Ewa Siedlecka pisze, że Komisja podjęła decyzję odmowną. Tymczasem Komisja uznała, że nie będzie tej sprawy rozpatrywać; zob. GW, 18. 07. 2005 oraz wywiad z K. Legierskim, internet, wrzesień 2005). Legierski rozważa możliwość skierowania przeciw Sobeckiej sprawy z powództwa cywilnego.

Agnieszka Kraska i Yga Kostrzewa oraz dwie inne kobiety skierowały do Sądu Okręgowego w Poznaniu odwołanie w związku z decyzją tegoż sądu w sprawie przeciw Przemysławowi Aleksandrowiczowi (były prezydent miasta Poznania, obecny przewodniczący Rady Miasta, PiS) oraz Jackowi Tomczakowi (Przewodniczący Klubu Radnych PiS w Radzie Miasta Poznania). Jak twierdzi Agnieszka Kraska, posiedzenie sądu trwało 5 minut, natomiast debaty za zamkniętymi drzwiami – 6 godzin. Odwołanie, w którym Kraska, Kostrzewa i inne bronią godności osób homoseksualnych i nie zgadzają się na porównywanie homoseksualizmu do zoofilii czy nekrofilii, zostało przez Sąd Okręgowy w Poznaniu zaakceptowane. W tym samym orzeczeniu sąd postuluje jednak „zbadanie publicznej opinii na temat homoseksualizmu”, a więc zakłada, że każdy proces o zniesławienie powinien odwoływać się do badań opinii publicznej na temat grupy, do której należy osoba znieważona. Wynikałoby z tego, że jeśli, dajmy na to, większość Polaków sądzi, że Cyganie nie dbają o higienę osobistą, odtąd śmiało można za każdym Romem wołać „Ty brudasie!” i nie będzie w tym nic obraźliwego. Podobnie, jeśli Polacy uważają, że politycy to ludzie nieuczciwi, od tej pory każdy może bezkarnie nazywać Lecha Kaczyńskiego złodziejem... Cóż, nie radzę próbować...

GRZECH ZANIEDBANIA...

Sędziowie produkują zadziwiające orzeczenia i kuriozalne uzasadnienia, prokuratorzy zaś dokładają wszelkich starań, by nie dopuścić do wszczynania dochodzeń przeciw osobom naruszającym prawa mniejszości etnicznych i seksualnych. Tak stało się na przykład w Warszawie, gdzie po manifestacji kobiecej 7 marca 2004 roku do prokuratury rejonowej trafiły 4 zawiadomienia o popełnieniu przez Młodzież Wszechpolską przestępstw, w tym: spowodowania zagrożenia życia i zdrowia uczestników i uczestniczek pokojowego zgromadzenia; próby zablokowania i rozwiązania pokojowego, legalnego zgromadzenia; przedstawiania w niekorzystnym świetle uczestników i uczestniczek tegoż zgromadzenia oraz propagowania ustroju totalitarnego. W wypadku trzech pierwszych punktów prokuratura uznała, że „opisany stan faktyczny nie wyczerpuje znamion zakazanego czynu”, zaś w sprawie czwartego zarzutu, propagowania przez przedstawicieli Młodzieży Wszechpolskiej ustroju totalitarnego („pedały, lesby do gazu”, „cioty do obozów pracy” etc.), odbyło się posiedzenie, podczas którego sąd orzekł, że Młodzież Wszechpolska nie propaguje faszyzmu, wzywając do kierowania osób homoseksualnych do komór gazowych. Ciekawe, co w takim razie propaguje?

W STRONĘ TERAPII

Jak wiemy, światłe skrzydło polskiej prawicy nie pochwala okrzyków „pedały do gazu” i proponuje rozwiązania łagodniejsze i pełne zrozumienia – ni mniej ni więcej tylko terapię gejów. Z tego rozwiązania nie chcą niestety skorzystać państwowe resorty. Prokuratura odrzuca wszelkie propozycje szkoleń, z którymi zgłaszają się do niej organizacje pozarządowe. Nie chce nic wiedzieć ani o samych mniejszościach, ani o mechanizmach – także językowej – dyskryminacji. Syndrom wyuczonej bezradności polskich sądów może skończyć się dramatycznie dla wszystkich tych, którzy nie są białymi, heteroseksualnymi mężczyznami zamieszkałymi na stałe w Polsce, i których w dodatku nie stać na dobrych prawników. Choć do udziału w sprawach dotyczących mniejszości seksualnych i etnicznych coraz częściej włączają się przedstawicielki i przedstawiciele organizacji praw człowieka (Fundacja Helsińska, Polskie Stowarzyszenie Edukacji Prawnej i inne), szanse na rzeczową dyskusję o praktykach sądowniczych i interpretacji prawa, a co za tym idzie na zmianę stanowiska wymiaru sprawiedliwości pozostają ciągle niewielkie.

W przypadku warszawskiej prokuratury trudno właściwie mówić o syndromie wyuczonej bezradności. To raczej rodzaj postępującego paraliżu. W lutym wpłynął tam wniosek o delegalizację Młodzieży Wszechpolskiej złożony przez Jana Hoffmana, członka zarządu małopolskiej (wówczas jeszcze) Unii Wolności. Prokuratura bada go do dziś dnia. Jest koniec października roku pańskiego 2005. Jak dotąd nie mamy żadnych informacji, co się w tej sprawie dzieje...

Ewa Majewska


Tekst pochodzi z najnowszego - 66. numeru kwartalnika "Bez Dogmatu".

drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki

Więcej ogłoszeń...


6 sierpnia:

1894 - Pogrzeb Jana Ledera w Warszawie przeobraził się w potężną demonstrację polityczną, w której wzięło udział kilka tysięcy robotników.

1925 - We Lwowie rozstrzelano działacza komunistycznego Naftalego Botwina, skazanego przez sąd doraźny za zabicie policyjnego prowokatora.

1945 - Japonia: Amerykanie zrzucili bombę atomową na Hiroszimę, zabijając 78 100 mieszkańców i ciężko raniąc 37 424. 13 983 osób uznano za zaginione. Dziesiątki tysięcy zostało napromieniowanych lub odniosło inne obrażenia.

1969 - Zmarł Teodor W. Adorno (właśc. Theodor Ludwig Wiesengrund), niemiecki filozof i socjolog, jeden z przywódców neomarksistowskiej szkoły frankfurckiej.

2001 - Zmarł Jorge Amado, brazylijski pisarz modernistyczny o lewicowych poglądach, 1951 - laureat Leninowskiej Nagrody Pokoju.

2009 - Zmarła Savka Dabčević-Kučar, była szefowa rządu Socjalistycznej Republiki Chorwacji (wchodzącej w skład nieistniejącej już Socjalistycznej Federalnej Republiki Jugosławii) i zarazem pierwsza kobieta-premier w historii Europy.

2010 - W Nowym Jorku zmarł Tony Judt, amerykańsko-brytyjski historyk pochodzenia żydowskiego,


?
Lewica.pl na Facebooku