Cień ewangelikalnego fundamentalizmu
2026-05-06 17:40:51
Doprawdy drżę o mój kraj, jeśli pomyślę, że Bóg jest sprawiedliwy.
Thomas JEFFERSON

Powszechne zaskoczenie i zdziwienie wzbudziły modły protestanckich pastorów w Gabinecie Owalnym Białego |Domu w obecności Prezydenta USA. W tym kopnteksćie należy jeszcze zwrócić uwagę na osobę Pauli White Cain, kontrowersyjnej pastorki ewangelikalnej. W poprzedniej kadencji Trumpa kierowała Biurem Wiary Białego Domu (White House Faith and Opportunity Initiative) i jest uważana za jego bliską doradczynię. Nie tylko w sprawach duchowych. Jest od dawna łącznikiem pomiędzy Trumpem, a społecznością amerykańskich ewangelikanów stanowiących główne jadro jego zwolenników. Ewangelikalizm (inaczej pentekostalizm) to nurt w łonie protestantyzmu, o charakterystycznej duchowości. Jest jednoznacznie konserwatywny, skłaniający się ku neoliberalizmowi w warstwie sukcesu i przedsiębiorczości, wywodzący się zarówno z tradycji purytańskiej jak i literalnego, autorytatywnego traktowania Biblii, w tym - Starego Testamentu.
Ofensywę ewangelikanizmu można wiązać, jak sądzi wielu religioznawców (psychologia, socjologia i filozofia religii), z rosnącymi napięciami we współczesnych społeczeństwach pomiędzy nadmiarem pro-wolnościowych, indywidualistycznego chciejstwa i nadziei, a malejącymi możliwościami zaspokajania potrzeb powszechnie proponowanych przez medialny przekaz. To z kolei wiąże się z upadkiem etosu wspólnoty, roli kolektywu, deprecjacji niekomercyjnych profesji dla dobra ogółu, na rzecz zbiorowości w której się funkcjonuje. Postępujący egoizm, subiektywizacja, a przy tym komercjalizacja, postępująca stygmatyzacja i wykluczenie tych którym się nie udaje, którzy nie nadążają za modnym i preferowanymi trendami, skłania ludzi do ucieczki w środowiska proponujące im namiastkę wspólnoty i stabilizacji (we wszystkich pojmowanych egzystencjalnie wymiarach). To są efekty niepodzielnego królestwa doktryny neoliberalnej panującej od kilku dekad, rozszerzającego swe wpływy na kolejne sfery życia. Apokaliptyczny język i taka mentalność charakteryzują się zawsze poczuciem radykalnej antynomii dobra i zła, prozelityzmem, dogmatyzmem i moralizmem. To wszystko znajdujemy ruchach stanowiących ewangelikalną galaktykę zborów, sekt i kościołów.
Jak fanatycznie, purytańsko traktowane prywatnie wyznawana religia wpływa na mentalność, pozycję, praktykę życiową osób nawet na wysokich stanowiskach w instytucjach mających służyć jako wzorzec niezależności i obiektywizmu, kierujących się wyłącznie prawem stanowionym, niech posłuży przykład Julii Sebutinde. Julia Sebutinde to vice-przewodnicząca Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze od 2024 (członek Trybunału od 2013 r.). Ur. 28.02.1954 w Ugandzie jest jurystką o globalnym wymiarze, wszechstronnie wykształconą w prawie i jurysprudencji (studiowała i pogłębiała swą znajomość prawa na pierwszorzędnych uczelniach całego świata). Jest pierwszą Afrykanką zasiadającą w haskim MTK. Prywatnie jest członkiem zboru Watoto, jednego z kościołów zaliczanego do wspomnianej ewangelikalnej galaktyki wyznań. Idolem i duchowym wzorem dla Julii Sebutinde jest jeden z czołowych tele-ewangelistów amerykańskich, Jimmy Swaggard.
Dość oryginalne, subiektywne poglądy Pani Sędzi, vice-szefowej szacownej, uznanej i znaczącej (przynajmniej w wymiarze symbolicznym) struktury jaką jest haski Trybunał rzucają cień na admirację jaką darzono do tej pory MTK w Hadze. Jak wszystkie inne struktury, dotychczasowego świata, odchodzi ona w niebyt wraz z załamywaniem się dotychczasowego porządku. Wypowiedź Julii Sebutinde, będąca votum separatum do sentencji Trybunału w sprawie rząd RPA vs Izrael (nie pierwsze w tej kwestii i nie po raz pierwszy tak uzasadnione), jest tego klasycznym przykładem, gdyż podważa istotę niezawisłości sędziowskiej i kierowania się przez sąd wyłącznie prawem stanowionym: „Pan mój liczy, że stanę po stronie Izraela. Sytuacja w Gazie jest zapowiedzią czasów ostatecznych przepowiedzianych w Biblii. Pan rano gdy się obudziłam nakazał mi nie być tchórzem i bronić Izraela podczas wydawania przez Trybunał wyroku”.
Głos większości ekspertów podkreśla, że Sebutinde nie dokonuje dogłębnej oceny sytuacji. Z jej odrębnego zdania, publicznie ogłoszonego i pozostającego w opozycji do stanowiska całego Trybunału wynika, iż kierują nią nie tyle obiektywne, zracjonalizowane, jurydyczne zasady (zgodne z przyjętymi normami cywilizowanego prawa) a prywatne, indywidualne normy podyktowane subiektywnymi przekonaniami religijnymi.
To jednak zagadnienie szersze, nie tylko dot. Sebutinde, choć jest ona niejako twarzą ważnej organizacji międzynarodowej, pretendującej do szacunku, planetarnego uznania, ponad-ustrojowej i ponad-kulturowej admiracji. Trybunału mającego stanowić wzór (niczym metr z Sevres) wyższości prawa stworzonego w obrębie zachodniej cywilizacji. Jak to się ma do wizerunku bogini Temidy z zasłoniętymi oczami, trzymającej miecz i wagę które to symbole oznaczają iż tylko litera prawa stanowionego i zapisanego w dokumentach jest podstawą do wydawania wszelkich wyroków ?


poprzedni komentarze