Komentarze czytelników portalu lewica.pl Komentarze czytelników portalu lewica.pl

Przejdź do menu

Komentowany tekst

Gdyby wybory mogły coś zmienić już dawno by ich zakazano

Komentarze

Dodaj komentarz

Jest tu pewien błąd czy mit

"Wszyscy oni pchają się do władzy, choć w okresie między jednymi, a drugimi wyborami, nie robią nic, co by te ich dążenia uzasadniało. Łączy ich wiara, że są przeznaczeni do wyższych celów, niż codzienna walka o każdego człowieka, żmudna praca u podstaw, która pozwala społeczeństwo organizować przeciwko niskim płacom, niesprawiedliwym zwolnieniom z pracy, eksmisjom, lichwie, itd. Oni wierzą, że można czegoś dokonać tylko i dopiero wtedy, gdy zasiada się na jakiejś rządowej klub samorządowej posadzie, sprawuje mandat radnego, burmistrza, prezydenta miasta, posła, senatora czy euro deputowanego."

Otóż oni nie tyle wierzą ile nam karzą wierzyć, że wierzą. Byśmy my uwierzyli, że wierzą i rzeczywiście czegoś chcą dokonać... kiedy już bedą mogli. A będą mogli jak będą przy korycie. A to nie prawda. Oni wszyscy, dokładnie wszyscy co do jednego idą tam tylko po władzę i pieniądze. Oni w nic nie wierzą i nic zrobić nie chcą. I póki co im się to udaje, bo w cześci z nas nadal tę naiwną wiarę utrzymują. W najbardziej softowej formie polega ona na tym, że wierzymy, że "Oni" nawet w nic nie wierząc i nie chcąc nic dobrego zrobić, zrobią coś mimo wszystko, by utrzymać władzę i pieniądze. Problem w tym, że w tym zdegenerowanym systemie od 20 lat widać dokładnie, że nie trzeba robić nic dobrego by pozostać przy paśniku, a w skrajnych przypadkach, gdy już uczynili tyle zła i złamali tyle obietnic i nas wszystkich wk...li do czerwoności, czeka ich karencja i comeback w glorii za 4 lata.
To panie Ikonowicz nie prawda, że ci ludzie w coś wierzą.

autor: sierp_i_młot, data nadania: 2011-08-26 11:44:48, suma postów tego autora: 6205

To prawda, że

"Nietrudno zauważyć, że dzieje się tak z powodu braku aktywności politycznej obywateli, którzy zostawiając swoje najważniejsze sprawy w wyłącznej kompetencji zawodowych polityków, tracą na nie jakikolwiek wpływ."

Ale to niestety truizm tylko. Społeczeństwo jest jakie jest i innego nie będzie. Może się zmieni, w którymś pokoleniu, ale to nie jest hop siup.
W takiej oglólnie nie napawającej optymizmem rzeczywistości, którą zakładam, że naprawdę chcemy zmieniać, jedynym wyjściem na polityczne uaktywnienie jest nie tylko uaktywnianie ludzi w pracy społecznej na co dzień i liczenie przez to na wzrost świadomości, bo jego barierą jest ta tzw. demokracja, w której gdyby wybory mogły coś zmienić byłyby zakazane, ale połączenie ich z żądaniem zmian systemowych, sprowadzającch się do wywalczenia jakiś form demokracji bezpośredniej. Każdy najmniejszy postęp na tym polu bedzie wielkim zwycięstwem, przyczyną i motorem dalszych zmian, angażowania się i napływu ludzi. Do wzrostu aktywności społecznej ludziom bardzo jest potrzebny wzrost poczucia wpływu na rzeczywistość. A to potrzebuje konkretnych realnych osiągnięć.
Ale oczywiście patrzę na to sceptycznie. Bo jeśli czytam o tym, że społeczeństwo głosuje w sprawie SPEC, że chce referendum, a władza mówi mu walcie się! I jeśli społeczeństwo podkuli znów ogon, a podkuli, to następnym razem nie weźmie już w żadnym referendum udziału. Bo po co... dawać komuś swój PESEL?

autor: sierp_i_młot, data nadania: 2011-08-26 11:58:15, suma postów tego autora: 6205

hmmm

"Przyjdzie jednak dzień, kiedy nie będziemy mieli wątpliwości, że na wybory trzeba pójść i głosować, ale nie na osoby czy partie, tylko na program, który wyzwoli nas od biedy, wyzysku, arogancji władzy. "

Niby prawda. Ale w tym systemie głosuje się właśnie na osoby i partie a ie programy. Na tym to polega. Program rzecz bardzo ważna, ale dopiero wtedy gdy można go egzekwować. Kiedy nie można, kiedy społeczeństwo po wrzuceniu kartki nie ma już nic do powiedzenia, programu się po prostu nie realizuje. Program to za mało, jeśli od 20 lat każdy kto rządził nie spełniał obietnic, które zawarł w programie. Zadaniem takiego Ruchu nie może być tylko wyłonienie reprezentacji ze słusznym programem, która tak jak w całej tej polityce od tego ruchu bardzo szybko odejść może (bo system na to pozwala) ile być jego surowym strażnikiem. A do tego, to już trzeba wielkiej siły, bo inaczej "twoja reprezentacja" spałuje cię i pośle do diabła.

autor: sierp_i_młot, data nadania: 2011-08-26 12:07:28, suma postów tego autora: 6205

...

Kolejny powtarzający goszystowska mantrę o tym że PiS niczym nie różni się od PO.

autor: Marek, data nadania: 2011-08-26 14:05:07, suma postów tego autora: 1715

Gdyby wybory mogły coś zmienić już dawno by ich zakazano

Marek, bo się nie różnią, no , może agresywnością, ale reszta, jak przez kalkę, z małymi niuansami. Och..jeszcze stosunkiem do katastrofy Smoleńskiej.

autor: bambosz0, data nadania: 2011-08-26 17:44:32, suma postów tego autora: 1621

Głosowanie na PiS

może zmienić bardzo dużo - pod warunkiem, że już teraz będzie nas większość.
Rzecz w tym, iż "popkomuniści" (określenie Bettine Rohl) typu Ikonowicza nigdy nie zrobią niczego, co byłoby faktycznie niebezpieczne dla systemu.
Jak na nich, to i tak nieźle, że nie agitują za obroną demokracji przez głos na PO lub SLD.
A co realnie zrobią?
Jeśli sondaże będą wykazywały bezpieczną przewagę PO, to rzeczywiście nie pójdą głosować.
A jak Gazeta Wyborcza da sygnał ostrzegawczy, że JarKacz dogonił Platformę, to w ostatniej chwili postanowią poprzeć Donalda "Mniejsze Zło" Tuska.

autor: ABCD, data nadania: 2011-08-26 17:49:32, suma postów tego autora: 20871

To samo co 4 lata od 20 lat

Od 20 lat mamy narzuconą Polsce przez UE, MFW i World Bank w roku 1989 politykę. Mamy być kolonia zachodniej Europy, białymi Murzynami, a wiec musimy mieć niskie pensje i wysokie bezrobocie, aby się nam opłacało pracować w Anglii na zmywaku czy przy mopie za mniej, niz wynosi zasiłek dla Anglika. A w kolonii muszą rządzić skurwysyny. To chyba normalne. Stąd też mamy takich polityków, jakich mamy (PO, PiS, SLD, PSL etc.) Zaś wybory, referenda maja z góry ustalony wynik - od czego jest propaganda i marketing polityczny? Poczytajcie Pareto - on dawno temu napisał, że wybory niczego nie zmieniają, gdyż elity które nami rządzą zmieniają się nie na skutek wyborów, a tylko na skutek rewolucji.

autor: mlm, data nadania: 2011-08-26 18:17:06, suma postów tego autora: 4284

ABCD czy Ty masz rozdwojenie jaźni?

"Głosowanie na PiS może zmienić bardzo dużo - pod warunkiem, że już teraz będzie nas większość."

A w innym wątku piszesz, że Twój siostrzeniec mało nie posra się ze szczęścia, że żyje w państwie Tuska, bo jest w nim tak dobrze. To co chce zmieniać ten PiS jeśli już jest zajebiście? Nie lepiej agitować za PO, które dało szczęście Twemu siostrzeńcowi? Czy też może do pełni szczęście brakuje mu właśnie "wyjaśnienia" katastrofy smoleńskiej? Będzie mu wtedy jeszcze lepiej?

autor: sierp_i_młot, data nadania: 2011-08-26 18:46:37, suma postów tego autora: 6205

To przykre czytac że rodzina ABCD nie popiera w całości PO

tylko z zadowoleniem żyje w goszystowsko- neoliberalno- ubeckim bagienku

autor: Postsocjalista, data nadania: 2011-08-26 18:54:32, suma postów tego autora: 1953

Kogo tu wybierać?..

Czy tych, którzy są młodzi i szczęśliwi, ba nawet obiecują dawć jabłka; czy tych, którzy znają drogę do biedy dla większości i do przepychu dla nielicznych; czy tych, którzy potrafią kołysać biodrami pomimo śrdniego ich wieku; czy wreszcie tych, którzy to wszystko robiliby tak samo a nawet lepiej, bo pod bożą ochroną. Pewnie najlepiej nikogo nie wybierać, to przynajmniej będzie pewność, że dwudziestoletnie doświadczenie będzie kontynuowane, dzięki czemu będzie jeszcze więcej bezrobotnych, bezdomnych i wypchniętych poza granicę kraju dla poszukiwania chleba. Lepiej zatem dłubać w nosie niż wrzucać kartki do skrzynek, bo rezultat będzie taki sam. A że to nie demokratycznie, nie moje zmartwienie i chyba niczyje w dzisiwjsej Polsce. Oto do czego doszliśmy.

autor: steff, data nadania: 2011-08-26 19:24:52, suma postów tego autora: 6626

...

ABCD - mimo wszystko nie sądzę by lewactwo w jakichkolwiek warunkach zagłosowało na PO.

autor: Marek, data nadania: 2011-08-26 20:45:49, suma postów tego autora: 1715

przeczyszcza łagodnie, nie przerywając snu

W pełni się zgadzam: wybory to nie rycyna, zeby się zmuszac. Zwlaszcza w tych wyborach nie ma kogo wybrac. Mozna eentualnie skreslic wszystkich, ale nie warto tracic atramentu, a dodatkowo taki glos bylby wazny.

autor: Czarek, data nadania: 2011-08-26 21:05:03, suma postów tego autora: 306

Podobnie jestem coraz bardziej zniechęcona do wyborów

Wydaje mi się, że gdy w grę wchodzą duże pieniądze, a media są też grupami interesu, tj. wielkiego biznesu, ośmieszą one każdą inicjatywę lewicową. A przeciętny wyborca, mało interesuje się polityką, jest często naiwny jak dziecko i wierzy w to, co usłyszy w TV. Lewica zaś nie zadbała o żadne media, nawet dopuściła do upadku 'Trybuny". I gdy prawicowe media kwitną, np sukces 'Uważam Rze" czy "Gazety Polskiej", 'Naszego Dziennika' i przymiarki do innych tytułów, to lewicowi politycy czy publicyści muszą wisieć u klamki prawicowych gazet czy TV, żeby czasem łaskawie pozwolili im się wypowiedzieć. Napieralski udziela wywiadu "Uważam Rze" i pisze teksty dla "Rzeczpospolitej". Nie byłoby to nic złego, gdyby jednocześnie były liczące się media lewicowe.
Oczywiście wydawanie choćby gazety wymaga dużych pieniędzy i prawicy jest łatwiej, gdyż albo opiera się na reklamach od biznesu, albo na kościele. A wyborca lewicowy jest biedniejszy i dotychczas nie udało się przekonać firm, że jednak on też coś kupuje. A skoro biedniejszych jest większość, to podstawowych produktów kupują nawet więcej.
Ale reklamodawcy nastawiają się na bogatą klientelę: luksusowe samochody, kredyty itp.
Ważna jest też kwestia przywództwa, charyzmatycznych postaci i jednak umiarkowanie radykalnych, aby nie przestraszać w dużej mierze jednak konserwatywnego społeczeństwa, które poddane ciągłym eksperymentom przez te 30 lat, już dalszych się boi. To może być atutem Tuska i PO, ponieważ oficjalnie deklarowany jest spokój, stabilizacja, brak radykalnych reform, a różne rzeczy wprowadza się po cichu.
Naprawdę nie wiem, czy pójdę na wybory. To będzie konkretnie zależało od listy SLD w moim okręgu, czy znajdę tam kogoś wiarygodnego, a już wiem, że jedynka odpada.

autor: Miła Iwonka, data nadania: 2011-08-27 02:27:38, suma postów tego autora: 291

@Miła Iwonka

Na niejednej liście SLD pewnie znajdą się tacy wiarygodni ludzie. Tylko że na miejscach, które nie dają im szans na zdobycie mandatu. I powstaje dylemat, czy w takim wypadku warto oddawać na nich głos, skoro najpewniej wesprze on te "jedynki", ewentualnie "dwójki". A przede wszystkim - kierownictwo partii.

autor: Mandark, data nadania: 2011-08-27 13:45:44, suma postów tego autora: 713

@ Miła Iwonko!

Posłuchaj rady mlm i poczytaj Vilfredo Pareto, zwłaszcza zapoznaj się z zasadą 80/20.
Wówczas zrozumiesz dlaczego reklamodawcy i producenci dbają przede wszystkim o najbogatszych.
Bez zlikwidowania kapitalistycznych stosunków pracy, które K. Marks uważał za całe zło tego świata, żadne kosmetyczne zmiany systemu nie pomogą przejmowania coraz większej ilości majątku światowego, przez coraz mniejszą liczbę ludzi.
Tylko, że tzw. lewica nie może lub nie chce zrozumieć, że stosunki własnościowe nie są równoznaczne ze stosunkami pracy.

autor: cetes, data nadania: 2011-08-27 17:07:20, suma postów tego autora: 633

a może włączyć myślenie przed ?

pan Ikonowicz startował w wyborach pół tuzina razy przez kilkanaście lat

teraz gdy nie może startować wskutek swoich wyroków, twierdzi, że wybory nic nie zmieniają

a może warto myśleć przed działaniem i wielokrotnymi startami w wyborach?

ot tak by nie być 'mędrcem' po kilkunastu latach i nie męczyć tym mędrkowaniem licząc na ludzką amnezję



autor: derwisz, data nadania: 2011-08-30 01:15:22, suma postów tego autora: 219

Wybory

Zdziwiły mnie bardzo słowa p. Ikonowicza:
"9 października nie oddam głosu. Nie, nie jestem anarchistą".
Niegłosowanie jest rzeczą niegodna lewicowca. To wywieszanie białej flagi.

autor: aBeeS, data nadania: 2011-09-04 13:58:17, suma postów tego autora: 4

Dodaj komentarz