Komentarze czytelników portalu lewica.pl Komentarze czytelników portalu lewica.pl

Przejdź do menu

Komentowany tekst

Majmurek, P. Szumlewicz: III RP - próba bilansu

Komentarze czytelników

Dodaj komentarz

Autor

Krytykując Plan Balcerowicza, może należałoby podać przynajmniej jeden konkretny element tego planu z którym się nie zgadzasz. Tymczasem jak widać wszystko co o nim wiesz to jego "szokowość" i "neoliberalność", czyli operujesz na poziomie czysto emocjonalnym a nie merytorycznym.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Plan_Balcerowicza

Głównym elementem Planu Balcerowicza była likwidacja specjalnego traktowania świętych krów socjalizmu, czyli przedsiębiorstw państwowych. Zamiast dopłacać do niedochodowych państwowych molochów z podatków kosztem krwawicy reszty społeczeństwa, miały podlegać tym samym regułom co firmy prywatne.

Jeżeli Ci się to tak nie podoba, to bardzo proszę podaj mi przykład jakiegokolwiek kraju, w tym skandynawskiego, gdzie byłoby inaczej??? Jaki to niby lepszy model kapitalizmu jest w Szwecji pod tym względem?

Podobnie można zapytać w stosunku do jakiegokolwiek z konkretnym elementów Planu Balcerowicza. Który z nich niby nie dotyczy tej Szwecji którą tak się zachwycasz?

autor: jliber, data nadania: 2009-06-24 09:39:47, suma postów tego autora: 4329

Największym wyzwaniem III RP jest zagospodarowanie sierot po PRL-u, które wierzą

że PRL mógł trwać w nieskończoność dzięki dolarom pompowanym przez kapitalistów.

autor: Sumienie Narodu, data nadania: 2009-06-24 09:50:59, suma postów tego autora: 6152

Biblioteki

Przytacza się tutaj dane, że liczba bibliotek spadła, nie zaznaczając nawet, że obecnie są inne środki przekazu informacji i poglądów (nie szukając daleko: internet).
Podobnie z tezami dotyczącymi prasy.

autor: ABCD, data nadania: 2009-06-24 09:52:03, suma postów tego autora: 20871

abcd i biblioteki

jak twierdzisz ze zamyka sie je z powodu internetu to czym wytlumaczysz ze nadal tak wielu ludzi z nich korzysta i ze nie zamyka sie ich np. w niemczech, gdzie dobre ksiazki rozchodza sie w nakladach po kilkaset tysiecy, a w Polsce po kilka bo ludzi nie stac na kupno a w rezultacie glupieja bo nie maja gdzie pozyczac odzwyczajaja sie od czytania i tak nakreca sie spirala cywilizacyjnej degradacji rozpoczeta przez solidaruchow.

autor: kontras, data nadania: 2009-06-24 11:08:21, suma postów tego autora: 1774

plan balcerowicza molochy itp.

teraz tez sa swiete krowy itp. tyle ze prywatne. Np taki GM dostal zwolnienie z podatkow chyba na 25 lat, specjalne strefy ekonomiczne prywatne monopole i oligopole to codziennosc.
Wiec nie mielismy do czynienia ze zmiana traktowania poszczegolnych podmiotow tylko ze zmiana wlasnosci i rozdzialu korzysci.
Przedtem wszysvy dotowali to co sluzylo wszystkim i bylo pod kontrola wladzy politycznej byla to wiec po prostu redystrybucja teraz wszyscy doplacaja do tego co sluzy oligarchom a rzad chodzi na ich pasku, co jest grabieza.

autor: kontras, data nadania: 2009-06-24 11:19:50, suma postów tego autora: 1774

kontrasie,

jak komuś zależy na książce, to ją kupi. Poza tym, jest pełno tani serii książkowych czy kompaktowych.

autor: ABCD, data nadania: 2009-06-24 11:38:11, suma postów tego autora: 20871

Trzy miesiące jak te 100 mln...

Balcerowicz tak naprawdę nigdy nie miał żadnego własnego planu tzw. przemian gospodarczych.
Jedynie posiłkował się pewnymi wytycznymi jakie dał mu m.in. kolega Sachs.
Balcerowicz zapowiadał zresztą że po "terapii szokowej" jaka trwać miała trzy miesiące społeczeństwo odczuje znaczną poprawę jakości życia i wejdzie na drogę dobrobytu.

autor: Andrzej Kot, data nadania: 2009-06-24 12:00:58, suma postów tego autora: 800

...

Z tym zamykaniem bibliotek to jeszcze nie ma na razie w Polsce tragedii, choć obawiam się, że po komercjalizacji szkół i wyprzedaży przychodni pójdzie i na to.

ABCD: "jak komuś zależy na książce, to ją kupi. Poza tym, jest pełno tani serii książkowych czy kompaktowych."

sorry, ABCD, ale z tym się nie da dyskutować, ani nie jest to dowcipne.

To już naprawdę jest trolling na poziomie dziecka neostrady szalejącego na onecie.

autor: _Michal_, data nadania: 2009-06-24 12:09:42, suma postów tego autora: 4409

Andrzej Kot

Jak czytam że jedna z ustaw Planu Balcerowicza "zapewniała ochronę zwalnianych z pracy (zwłaszcza w przypadku zwolnień grupowych), gwarantowała odprawę finansową i wprowadzała okresowe zasiłki dla bezrobotnych", to nijak się to ma do rzekomej "terapii szokowej"...

Prawda jest taka że każda ustawa Planu Balcerowicza była nie tylko zgodna z tym co mamy w takiej Szwecji, ale dokładnie wprowadzała szwedzkie gwarancje socjalne w kraju którego nie było na nie stać! Plan Balcerowicza powinien był zapewnić warunki szwedzkie które ona miała jeszcze do lat 60tych, czyli wydatki rządowe na podobnym poziomie co w USA (ok 30%), tak aby Polska mogła się wzbogacić, zamiast na dzień dobry dowalać obciążenia socjalne które wprowadziły Szwecję w stagnację od lat 70tych.

autor: jliber, data nadania: 2009-06-24 12:13:22, suma postów tego autora: 4329

kontras

Nie było jeszcze lewicowego polityka który by się nie ugiął prywatnym korporacjom w zakresie dotacji kosztem podatnika gdy tylko grożą one zwolnieniami.

Jeżeli masz zamiar krytykować współczesny interwencjonizm państwowy, dotacje do uprzywilejowanych firm kosztem podatnika, to objawem schizofrenii jest kierować tą krytykę w kierunku liberałów.

autor: jliber, data nadania: 2009-06-24 12:15:47, suma postów tego autora: 4329

errata

pójdzie

autor: _Michal_, data nadania: 2009-06-24 12:16:25, suma postów tego autora: 4409

Michale,

Pierwszy przykład z brzegu: całą klasykę operową możesz sobie kupić w hipermarkecie:) za 20 złotych sztuka.

autor: ABCD, data nadania: 2009-06-24 12:16:54, suma postów tego autora: 20871

Andrzeju Kocie,

Dziecko nie zażyje lekarstwa, jak mu się naprzód nie da cukierka.
Propaganda nie jest fajna, ale czasami bez niej nie poradzi.

autor: ABCD, data nadania: 2009-06-24 12:18:16, suma postów tego autora: 20871

Jacku Z.

Ach ten twój..."realpolitik"
Powinieneś wstąpić do ....Unii Polityki Realnej.

autor: Andrzej Kot, data nadania: 2009-06-24 13:01:43, suma postów tego autora: 800

ABCD

Problem w tym że lewica gardzi marketami, więc nie zdaje sobie sprawy że można tam tanio kupić ksiązki.

autor: jliber, data nadania: 2009-06-24 14:00:22, suma postów tego autora: 4329

Niektórzy zapominają że na duże nakłady w PRL mogły liczyć

książki sensacyjne o walce z wywiadem zachodnioniemieckim itp. makulatura. Normalne pozycje miały nakłady dwa, trzy, góra pięć tysięcy.
Nie mówiąc o tym, że pozycji poszukiwanych w sklepach nie było, kupowało się je w lepszym razie spod lady, w gorszym - u spekulantów, po horrendalnych cenach.

autor: west, data nadania: 2009-06-24 15:18:53, suma postów tego autora: 6684

Widać od razu, że nie masz dzieci, AlF...

Moje dzieci piołun piły, tabletki gryzły, potem zapijały wodą, następnie sokiem. Jesteś jak najgłupszy liberasta - przekupić, by złupić i obrzydzić do reszty...
.

autor: Hyjdla, data nadania: 2009-06-24 15:23:41, suma postów tego autora: 5956

Lewica placzliwa:

Polacy nie czytaja ksiazek, bo ich na to nie stac?

Nie stac ich na swietne ksiazki w cenie 3-15 zl w "tanich ksiazkach", mieszczacych sie w kazdym sredniej wielkosci miescie?

Nie stac ich na niezle ksiazki dodawane dosc czesto za pare zlotych do gazet codziennych?

Nie stac ich na ksiazki za 5-15 zl, ale stac ich na "Tine", "Olivie", "Pania Domu", "Futbol", "Auto-costam", "Moje grillowanie" itp.?

Nie stac ich na ksiazki na Allegro, gdzie jest ogromny wybor tanich pozycji i gdzie nawet z kosztami przesylki mozna kupic fajna lekture za 10-15 zl?

Nie stac ich na ksiazki, ale na wciaz nowsze telewizory i samochody stac?

Nie stac ich na ksiazki i dlatego biblioteki regularnie urzadzaja wyprzedaze - za grosze - ambitnych pozycji, a najwiekszym wzieciem sieszy sie w nich harlekinopodobna szmira?

autor: Trouble in the town, data nadania: 2009-06-24 15:33:02, suma postów tego autora: 130

schizofrenia

"to objawem schizofrenii jest kierować tą krytykę w kierunku liberałów."
bo liberalizm byc dobry tylko wypaczenia byc zle, to mowic ja liberal prawdziwy liber jot.

autor: kontras, data nadania: 2009-06-24 15:33:41, suma postów tego autora: 1774

Za to w Jankesolandii książki idą jak ciepłe bułeczki,

o czym "pod Kubą" pisał AlF... Zapomniał dodać, że kowboje nimi meblościanki "meblują", bo to inteligentnie wygląda. Czytać jeden z drugim już nie poradzi...
.

autor: Hyjdla, data nadania: 2009-06-24 15:33:53, suma postów tego autora: 5956

kontras

Interwencjonizm państwa to nie żadne wypaczenie liberalizmu ale socjalizmu. Jeszcze raz powoli tłumaczę - jak krytykujesz dotacje państwa do firm (czy to prywatnych czy państwowych), to krytykujesz socjalizm a nie liberalizm.

To że mamy względny kapitalizm nie zmienia faktu że prawie połowa naszego PKB jest przeznaczana na bezproduktywną konsumpcję rządu, a ta jest kładziona na piedestał przez socjalistów, a nie liberałów.

autor: jliber, data nadania: 2009-06-24 16:04:51, suma postów tego autora: 4329

Hyjdla

Ciekawe tylko dlaczego te debile trzęsą światem (co sami przecież ciągle przyznajecie obwiniając USA o imperializm) zamiast zapomniani przez cywilizowaną resztę świata tarzać się w błocie tak jak obecnie te rzekome bystrzaki z krajów socjalistycznych? Według Twojej logiki, najmądrzejsze na tym świecie są... świnie.

autor: jliber, data nadania: 2009-06-24 16:10:56, suma postów tego autora: 4329

Wszystkim miłośnikom Planu Balcerowicza przypominam,

że zarządzanie wielką korporacją w imieniu anonimowych udziałowców, niczym nie różni się od zarządzania tak samo potężnymi przedsiębiorstwami o subtelnej nazwie"molochy socjalizmu".
Jedyna różnica polegała na tym, że "molochy" zobowiązane były do różnych socjalnych funkcji, nadzwyczaj potrzebnych
załogom, ale w opinii reformatorów obciążających niedopuszczalnie firmę. I właśnie aby się pozbyć z tych zakładów związków, które mogłyby być przeciwne i samych tych funkcji społecznych, sprywatyzowano je. Mało które z tych przedsiębiorstw mimo "prywatnego" ( w domyśle - lepszego,sprawniejszego w zarządzaniu) firm przetrwało. A więc argumentacja była fałszywa, ukrywała przed społeczeństwem prawdziwe cele tej przyspieszonej prywatyzacji.

autor: tarak, data nadania: 2009-06-24 16:16:29, suma postów tego autora: 3011

Otóż to!

Ludzie nie kupowaliby ambitnych książek, gdyby nawet je sprzedawano w kioskach po 5 zł sztuka. Albo i rozdawano darmo.
Zresztą Wyborka i Ziewnik ciągle dodawały książkę albo płytę z filmę czy nawet operą do swoich wydań. I co? Zaraz potem ich czytelnicy starali się na Allegro wyzbyć tego za grosze.

autor: ABCD, data nadania: 2009-06-24 16:23:12, suma postów tego autora: 20871

Hyjdla,

Amerykanie mają więcej ludzi wykształconych (i znających na wyrywki nawet Heideggera) niż reszta świata razem wzięta.
A że przeciętny kowboj Heideggera nie czyta? Za to jest zorientowany w problematyce, którą zajmuje się jego samorząd lokalny. Po co mu więcej?

autor: ABCD, data nadania: 2009-06-24 16:25:29, suma postów tego autora: 20871

klopot w miescie

jest w tym powierzchowna prawda, ale nie ma odpowiedzi na pytanie dlaczego tak sie ludziom akurat w 3RP gusta psuja? dlaczego dokonuja takich wyborow?

autor: kontras, data nadania: 2009-06-24 16:32:29, suma postów tego autora: 1774

Polska a inne byłe demoludy

Ciekawe, że autorzy chcą porównywac Polskę z innymi byłymi demoludami, ale w końcu żadnych takich porównań nie czynią. I nie dziwota. Bo w wyniku transformacji ustrojowej polski PKB per capita spadł co prawda przejściowo o 17% (czyli mniej niż o jedną piątą), ale równocześnie w krajach pozbawionych Balcerowicza spadki wyniosły

Bułgaria - 21,4%
Czechy - 13,2% jedyny kraj gdzie spadek był mniejszy niż w Polsce, ale niewiele mniejszy
Estonia - 31,6%
Węgry - 20,2%
Łotwa - 43,8%
Litwa - 45,7%
Rumunia - 29%
Słowacja - 23%
Słowenia - 21,8%

Równocześnie w całym 19 leciu 1989-2008 Polska rozwijała sie w średnim tempie 3,12% rocznie. W całej Europie, wschodniej i zachodniej, lepszy wynik miały tylko Estonia - 3,23% i Irlandia 5,16%

Dzięki mówiąc w skrócie Balcerowiczowi i "terapii szokowej" Polska awansowała do trójki trzech najlepiej zarządzanych i najszybciej się rozwijających krajów Europy. Nawet dzisiaj stosunkowo najmniej odczuwa kryzys.

Ciekaw jestem jaką alternatywę "transformacyjną" wobec "planu Balcerowicza" zaproponowaliby autorzy

A model swedzki wprowadzimy, kiedy osiągniemy ten sam poziom rozwoju co Szwecja. Czyli za jakieś 75 lat. :)

autor: pilaster, data nadania: 2009-06-24 16:40:02, suma postów tego autora: 147

Polak

z tzw. klasy średniej często nawet gazety nie kupi, bo musi spłacac kredyt na nową terenówkę

Gazetę ukradnie w pracy koledze...

Sam mieszkam na dosyc zamożnym osiedlu i widzę, że tu nawet ludzie dużo zamożniejsi ode mnie czytają ,,Tinę'' i ,,Fakt'', co czasami zabawnie wygląda, jeśli kobieta w ubraniu za ładnych kilka tysięcy złotych prosi o ,,Tinę''...

Inaczej mówiąc- jiber ma niestety rację, by dużo zarabiac wcale nie trzeba byc człowiekiem wrzechstronnie wykształconym i kulturalnym...

Tu ludzie nawet potrafią powyrywac sąsiadowi kwiatki z ogródka z zawiści

Prawdą jest, że ABCD ma trochę, racji, ale inna sprawa, że ksiązki w znacznie większym stopniu rozwijają umiejętnośc myślenia i wyobrażnie niż Internet


ABCD, ale jest jeszcze jedna sprawa, w hipermarkecie nie kupię np felietonów doktora Zychowicza, mogę kupic Coehlo, ale już Tittenbruna nie dostanę, a tym bardziej nie dostanę na niego tak znacznego rabatu...

Inna sprawa, że dostęp do kultury wyższej zawsze był elitarny i wątpie czy robotnik kupi muzykę operową , nawet jeśli będzie kosztowała złotówkę...

Aha, bywam w lokalnych bibliotekach, ludzie tam często przychodzą, można tam skorzystac z internetu... To się dopiero nazywa dialektyka;)

autor: Postsocjalista, data nadania: 2009-06-24 18:13:59, suma postów tego autora: 1953

tarak

>>Jedyna różnica polegała na tym, że "molochy" zobowiązane
>>były do różnych socjalnych funkcji, nadzwyczaj potrzebnych
>>załogom

Kosztem podatników (dotacje do niedochodowych), czyli grupa uprzywilejowanych pasożytów żeruje na reszcie społeczeństwa.

>>Mało które z tych przedsiębiorstw mimo "prywatnego" ( w
>>domyśle - lepszego,sprawniejszego w zarządzaniu) firm >>przetrwało.

I bardzo dobrze, bo firma która ma straty marnotrawi społeczne środki produkcji, a firma która nie ma strat dzięki państwowym dotacjom na koszt podatnika marnotrawi społeczne środki produkcji jeszcze bardziej. Innymi słowy, znowu, grupa uprzywilejowanych pasożytów żeruje na reszcie społeczeństwa.

autor: jliber, data nadania: 2009-06-24 19:36:40, suma postów tego autora: 4329

Kontras

powierzchowny to jest lament ze byl dobry PRL i ludzie czytali a teraz jest zly kapitalizm i zamkneli biblioteki, wiec nie czytaja. Jak wskazalem - nie czytaja nie dlatego ze ich nie stac.

Wiec dlaczego? Dlatego ze jest kapitalizm? To ciekawe, ze sam przywolujesz Niemcy gdzie kapitalizm jest od lat, PRLu nie bylo. A czytaja wiecej niz my, choc przeciez my mamy szlachetne PRLowskie nawyki podobno. Cos slabo ten PRL uksztaltowal nawyki czytelnicze i subtelne gusta skoro po 20 latach znikly bez sladu.

autor: Trouble in the town, data nadania: 2009-06-24 19:36:42, suma postów tego autora: 130

O czym Wy tu w ogóle mówicie?

w internecie czy na cd-r/dvd itp. można znaleźć (na różnym poziomie treści i edycji, ale mniejsza już nawet o to) encyklopedie, słowniki, leksykony, atlasy, interaktywne przewodniki, klasykę i kanon kultury polskiej i europejskiej (mam na myśli projekty w rodzaju Wolnych Lektur itp.) I to wszystko!


Jeśli jednak mówimy o poważnym zgłębieniu jakiejś dziedziny wiedzy, pracy naukowej lub choćby solidnej popularyzatorskiej, to NIKT nie jest fizycznie w stanie kupić na własność i to w szybkim czasie WSZYSTKICH potrzebnych mu, a wyprodukowanych kiedykolwiek/gdziekolwiek materiałów, książek, czasopism i gazet (także archiwalnych), dokumentów źródłowych itp. - w internecie znajdzie co najwyżej info, że kiedyś powstały, że ktoś je cytował, albo że są... no właśnie, rekordami w jakichś bibliotecznych katalogach. Biblioteki są stare jak cywilizacja, ich niszczenie w całości lub likwidowanie części zasobów było nieodmiennie oznaką barbarzyństwa, mamy rezygnować z źródła informacji dostępnego każdemu niezależnie od wieku, wykształcenia, zawodu i na ogół bezpłatnego (przynajmniej na poziomie stacjonarnym, tj. korzystania z czytelni) dlatego, że komuś o nie za wysokich wysokich wymaganiach umysłowych uroiło się, że swój tryb życia ma NARZUCIĆ ogółowi?

Dla fanów teorii o wyższości świąt, tfu, internetu nad bibliotekami pytanie bonusowe: GDZIE znajdziecie w Polsce BEZPŁATNE stanowiska komputerowe z dostępem do Internetu poza bibliotekami publicznymi (samorządowymi lub akademickimi)?


PS. Jeszcze jedno - strony internetowe jako źródło informacji mają jedną wadę: w przypadku awarii lub zakończenia pracy serwera/domeny itp. albo zmian administracyjnych CAŁA ICH ZAWARTOŚĆ po prostu GINIE (o ile nie obejmie jej łaska administratorów). Słynna była np. sprawa oficjalnej strony Debiljusza (jak powiedziałaby nasza Hyjdla), którą po objęciu Białego Domu przez Obamę po prostu skasowano w diabły. W przypadku książki, gazety, broszury czy rękopisu trzeba by zaś fizycznie unicestwić wszystkie znajdujące się w bibliotekach/czytelniach całego świata egzemplarze.

autor: _Michal_, data nadania: 2009-06-24 19:48:58, suma postów tego autora: 4409

Kontrasie,

odpisałem Ci pod CBOS/PRL.

autor: _Michal_, data nadania: 2009-06-24 20:44:01, suma postów tego autora: 4409

pilaster

tylko opieranie sie na pkb p.p. jest bledne i niewiele mowi o ksztalcie przemian, przedstaw moze do tego jaki udzial maja w tym poszczegolne segemnty gospodarki, bo szwecji to tu nie bedzie nawet za 75 lat, baa, nawet za 150 lat, bo szwecja postawila na know-how, a polska tylko na how-how =:D

plan balcerowicza byl fatalny bo rozlozyl cale galezie gospodarki na lopatki (glownie te ktore decyduja o postepie), niektore zupelnie przestaly istniec, za to inne wyrosly (ale to glownie uslugi)

autor: dyzma_, data nadania: 2009-06-24 20:54:20, suma postów tego autora: 2960

Michał,

Toteż nikt nie walczy z bibliotekami.
Twierdzi się tylko, że nie mają sensu hiobowe skargi, iż jest ich trochę mniej niż dotychczas.

autor: ABCD, data nadania: 2009-06-24 21:28:47, suma postów tego autora: 20871

ABCD

lepiej wysztalconych niz cala reszta swiata, zalezy w czym?, 70 mln funkcyjnych analfabetow, prawie 30 mln rzeczywistych analfabetow to plon rocznych wydatkach na edukacje siegajacych 5 polskich budzetow, moze i oni recytowac piosenki majkela dzeksona potrafia z pamieci, ale za nic nie rozumieja o czym spiewa:D, zreszta jak wiesz, tam telewizja jest bogiem, ksztalci i kieruje zyciem typowego zjadacza hamburgerow.

natomiast wsrod najlepiej wyksztalconych ameryaknow zdecydowana wiekszosc (ponad 70%) stanowia nie amerykanie, przyciagani "piekielnie" wysokimi zarobkami i przywilejami pracowniczymi do kilku czolowych amerykanskich uczelni (ksztalcacych moze 2% wszystkich stduentow uczelni wyzszych - pryszle elity). mozliwe to jest dzieki "piekielnie" drogim stawkom za ksztalcenie, na ktore stac nielicznych...

autor: dyzma_, data nadania: 2009-06-24 21:40:30, suma postów tego autora: 2960

a coż może ludzi obchodzić jakiś PKB?

że niby na papierze ładnie wygląda?
Jest bezrobocie, czy go nie ma? JEST
Czy ludzie są wyrzucani na bruk, bo nie mają na czynsz? SĄ WYRZUCANI
Czy dzieci wyjeżdżają na wakacje jak za PRLu? NIE, DZIECI SIEDZĄ W DOMU, BO RODZICÓW NIE STAĆ NA OPŁACENIE ICH WYJAZDU.
Czy emeryci dzielą chińskie zupki na pół, bo ich nie stać, by się najeść? DZIELĄ, BO ICH NIE STAĆ.
Czy absolwenci mają "na pniu" zatrudnienie, jak to miało miejsce w PRLu? NIE! NIE MAJĄ SZANS NA ŻADNĄ PRACĘ I WYJEŻDŻAJĄ Z OJCZYZNY HAROWAĆ ZA GROSZE JAKO NIEWYKWALIFIKOWANA SIŁA ROBOCZA.

A tu gaworzy ktoś o jakimś PKB. A co to takiego i komu to do czego służy? Ludzie chcą pracy, chcą mieć co jeść, chcą wykształcić swoje dzieci i chcą móc cieszyć się wnukami tu u nas, w kraju.

Za PRLu czytałam średnio jedną książkę tygodniowo, a Winnetou to przeczytałam w całości w niecałe dwie doby ciurkiem; nie poszłam do szkoły na znak protestu, że on jednak ginie. Internet to w porównaniu z książkami jest nic, tak jak plastykowe talerze i porcelanowe. W internecie trzeba się przekopać przez zwały śmieci zanim się coś znajdzie. A książkę otwiera się gdzie się chce i kiedy się chce. ZA DARMO.
Polacy nie czytają, bo mają ważniejsze sprawy na głowie, mianowicie walkę o przeżycie. Likwidowanie bibliotek to świadome działanie barbarzyńców przygotowujących nasz Naród do roli jaką wcześniej wyznaczył dla Słowian Hitler.

autor: nana, data nadania: 2009-06-24 22:04:50, suma postów tego autora: 4653

Tanie książki itp

Najpierw człowiek musi sobie zabezpieczyć potrzeby fizjologiczne, potem bezpieczeństwa, w kolejności potrzebę przynależności i dopiero potem może sobie pozwolić na realizację potrzeby rozwoju. W tłumaczeniu na nasze to rachunki, rachunki, rachunki, paragony, paragony, paragony i przelewy spłaty rat kredytów oraz pożyczek.

Skoro ktoś nie umie sobie uświadomić, że 20 zł to dużo pieniędzy dla ogromnej części społeczeństwa, to widać nie rozumie tego co powyżej. I nie zrozumie, bo ma kłopoty z koncentracją oraz z liczeniem (dodawaniem kosztów utrzymania i porównywaniem sumy tych kosztów z wynagrodzeniami netto) na poziomie czwartej klasy szkoły podstawowej. Chyba, że wcale nie o to chodzi, że nie rozumie, ale o to że głupiego udaje.

autor: Teresa Stachurska, data nadania: 2009-06-24 22:41:04, suma postów tego autora: 1169

nana

Te abstrakcyjne różnice w PKB na mieszkańca może ludzi obchodzić gdy wynika z nich że przeciętna dniówka w USA jest porównywalna z przeciętną roczną pensją na Kubie.

Wtedy np widać że Kuba nie ma ma sensu opisywać jako posiadającą jedynie 1% bezrobocia, ale raczej że ma aż 99% niewolnictwa.

Wtedy też widać że gwarancje "zatrudnienia" na Kubie mogą tylko rozśmieszyć robotnika w kapitaliźmie który za kubańską roczną płacę zechciałby co najwyżej przykręcić żarówkę.

Oczywiście nie że to w jakikolwiek sposób podważa Twoją argumentację przy użyciu Winnetou...

autor: jliber, data nadania: 2009-06-24 22:53:37, suma postów tego autora: 4329

Swoją drogą to demagogiczny majstersztyk, by PZPR-owca Balcerowicza, podnoszącego podatki

lansować na liberała. Kiedyś w tramwaju usłyszałem rozmowę dwóch staruszek, które mówiły o tym łobuzie Balcerowiczu, który wprowadził kartki na mięso. Nic dziwnego, że ten łobuz musiał odejść.

autor: Sumienie Narodu, data nadania: 2009-06-24 23:31:55, suma postów tego autora: 6152

Nakłady

Trzeba zaznaczyc, że w koncowym PRL na jednego człowieka w Polsce przypadalo rocznie 5,8 wydanej ksiązki, w 2005 roku było to 2,1

Źródło- Czesław Bywalec - Konsumpcja rok 2007 PWN

Nie sądze by od 2005 coś się poprawiło w tym względzie

autor: Postsocjalista, data nadania: 2009-06-24 23:36:01, suma postów tego autora: 1953

Po prostu niektórzy nigdy

by nie kupili ksiązki, nawet gdyby kosztowała złotówkę

autor: Postsocjalista, data nadania: 2009-06-24 23:42:24, suma postów tego autora: 1953

Tak w III RP zaszła wielka fala,

likwidacji bibliotek zwłaszcza tych małych, w dodatku wiele z nich uśmiercono bo tak można nazwac fakt gdy biblioteka ma tylko na funkcjonowanie a na kupowanie nowych pozycji już nie w ciągu kilku lat taka biblioteka (i mówimy o przeciętnej) jest de facto ZABITA.

autor: A.Warzecha, data nadania: 2009-06-25 02:12:36, suma postów tego autora: 2743

książki kajtusie

w 2008 r. w Polsce sprzedano ponad 140 mln ksiażek...

w duperelu rekord wyniosl ok. 60 mln...

bez komentarza...

autor: dr(e)s, data nadania: 2009-06-25 08:24:10, suma postów tego autora: 1539

czytelnictwo i klopot

To fakt ze prl nie wychowal ludzi ktorzy oparliby sie tej fali barbarzynstwa jaka nadeszla wraz z solidarnoscia i JP2 bo w koncu to ludzie prl sami ja wywolali
To fakt, czasem jak mysle o takim Buzku to mysle jak taki kretyn mogl nie tylko zostac profesorem, ale dostac mature.
To potwierdza niestety teze Walickiego, ale i moja ze wiekszosc prl to bylo odchodzenie od socjalizmu, ten ustroj po prostu okazal sie dla Polakow za trudny, oni chcieli czytac fakt, zbierac szparagi w niemczech zeby zarobic na trzeciorzedna wegetacje, ogrodzic swoja ruderke plotem i rozbijac sie zdezelowanymi samochodami, chcieli byc "wolni", smutne a nawet straszne.
Lewica chciala cos z tym narodem osiagnac a on jak wanka w stanka ciagle staczal sie w geopsychohistoryczne koleiny glupoty, az w koncu sie stoczyl teraz chyba trzeba czekac na tragedie rozmiaru rozbiorow zeby cos sie we lbach odwrocilo.

autor: kontras, data nadania: 2009-06-25 08:57:45, suma postów tego autora: 1774

porownywanie zarobkow

kuby i USa to absurd. kiedys w Polsce niby zarabiano tez 30 dolarow a zylo sie za to lepiej niz za srednia krajowa. Zastanawiam sie czy ten liber jot jest naprawde tak glupi ze tego nie rozumie czy chce nas zdenerwowac????

autor: kontras, data nadania: 2009-06-25 08:59:10, suma postów tego autora: 1774

tylko michal pytanie

ukazalo sie nowe mocno zmodyfikowane wydanie polityki transportowej, czy masz jakies mozliwosci pomocy w jej sensownym rozprpagowaniu lub kolportazu kiedys cos o tym wspominales. - sorry wszystkich za pytanie poza watkiem.

autor: kontras, data nadania: 2009-06-25 09:02:55, suma postów tego autora: 1774

dresiku

szczegolnie wzrosla sprzedaz podrecznikow, ale nie w tym rzecz... sprzedaz to jest dosc mydlowate pojecie

sprzedaz komorek tez wzrosla i to o ile:), a jakos nie widac zeby u dresa ilosc komorek, szczegolnie szarych, wzrosla hehe:)

autor: dyzma_, data nadania: 2009-06-25 09:27:00, suma postów tego autora: 2960

tjaa kajtusiu

skandal, że ludzie czytają harlekiny i inne sensacje zamiast dzieł klasyków i innych szaroburych produkcji spod znaku moralnego niepokoju..

ot, jak to lewyzna zamierza narzucić jedynie sluszny wzorzec czytelnictwa

tym gorzej dla duperelu, że nie było wtedy podręczników, hehe...

autor: dr(e)s, data nadania: 2009-06-25 09:58:54, suma postów tego autora: 1539

Hej, Kontras,

a gdzie się ukazało? Kto wydał? O jaką skalę polityki transportowej chodzi? Jak można dotrzeć do publikacji?

autor: zielona, data nadania: 2009-06-25 10:59:26, suma postów tego autora: 861

kontras

rola pieniadza sprowadza sie tylko do wyceny dobr, natomiast obecnie (bo kiedys tego zlotowka nie miala) kursy wymiany walut wg. srednich tabel kursow bankow narodowych to kwestia mocno umowna majaca niewiele wspolnego z rzeczywistym rynkiem wyceny dobr. z drugiej strony mozna zadac pytanie, dlaczego za 30 dolarow mozna bylo wyprodukowac 1000 czegos tam prostego w prlu, a w usa tylko 30 czegos tam prostego............... czy kuba ma szanse na zniesienie embarga i cel?;)

autor: dyzma_, data nadania: 2009-06-25 12:04:09, suma postów tego autora: 2960

Sumienie Narodu

Można dodać że najbardziej liberalną ustawę w historii Polski (jak nie całego regionu) zafundował nam PRLowski rząd Rakowskiego i Wilczka. Później było już tylko gorzej.

autor: jliber, data nadania: 2009-06-25 12:09:49, suma postów tego autora: 4329

dyzma_

>>mozna zadac pytanie, dlaczego za 30 dolarow mozna bylo
>>wyprodukowac 1000 czegos tam prostego w prlu, a w usa >>tylko 30 czegos tam prostego

Odpowiedź jest prosta, bo w PRLu ludzie mieli "zagwarantowaną" niewolniczą pracę za przysłowiową miskę ryżu, a przy niewolnictwie koszty produkcji znacznie spadają.

autor: jliber, data nadania: 2009-06-25 12:39:15, suma postów tego autora: 4329

Michal

Tak juz zupelnie zlosliwie odpowiem na Twoje pytanie, ze takie stanowisko mozna znalezc w centrach handlowych :-)

autor: wojtas, data nadania: 2009-06-25 13:16:25, suma postów tego autora: 4863

dres

podreczniki byly, ale wielokrotnego uzytku.

autor: dyzma_, data nadania: 2009-06-25 13:22:02, suma postów tego autora: 2960

jliber

bzdury piszesz, to jak wytlumaczysz, ze za te 30 dolarow mozna bylo kupic 1000 czegos tam prostego wyprodukowanego w prlu, a w usa tylko 30 czegos tam prostego ?

o misce ryzu i niewolnictwie to moglbys mowic jezeli pracowalbys w prlu, a zyl w usa, czyli dokladnie tak jak ma wiekszosc polakow teraz, pensje afrykanskie i ceny europejskie za miske ryzu:)

autor: dyzma_, data nadania: 2009-06-25 13:49:23, suma postów tego autora: 2960

dyzma_

W systemie niewolniczym, przy dobrej organizacji pracy (państwo policyjne), da się zapewnić produkcję podstawowych dóbr potrzebnych do wegetacji niewolników, w tym żywności. Szczególnie gdy te potrzeby uzupełniane są czarnym wolnym rynkiem i barterem tolerowanym w pewnej mierze przez właścicieli niewolników, jak to było w większości państw socjalistycznych.

autor: jliber, data nadania: 2009-06-25 14:23:58, suma postów tego autora: 4329

dyzmo,

to jakim cudem już prawie kżda rodzina ma samochód?
A na filmie z PRL, jak ktoś jeździ samochodem, to porucznik Borewicz wsadza go bez śledztwa, bo wiadomo, że złodziej albo szpieg.

autor: ABCD, data nadania: 2009-06-25 14:24:07, suma postów tego autora: 20871

tjaa wielokrotnego użytku

a teraz są jednorazowe, hehe

cóż pamiętam te arcydzieła techiki poligraficznej których kartki odklejały się po pierwszym otwarciu...

autor: dr(e)s, data nadania: 2009-06-25 14:39:18, suma postów tego autora: 1539

dresie

do dzisiaj mam owe arcydziela techniki poligraficznej np: z moich studiow Mieczyslaw Jezewski - Fizyka (podrecznik dla wyzszych szkol technicznych) wydanie dziewiate poprawione Warszawa 1966 PWN, w calkiem dobrym stanie, choc kartki caly czas sa zolte, za to Feynam, oraz Krysicki Wlodarski - analiza mat. rozlatuja mi sie kompletnie :), ta analiza jest w fatalnym stanie!

autor: dyzma_, data nadania: 2009-06-25 15:50:35, suma postów tego autora: 2960

ABCD

juz cos pisalem na ten temat... CBOS itd., a poza tym rowniez dziwie sie jak pracujacy biedak zamiast dobrego rowera kupuje kawalek blachy za 700 ojro z niemieckiego zlomu, a zarazem nie stac go na utrzymanie rodziny na niskim standardzie europejskim przez chocby miesiac, ale to juz taka polska mentalnosc sieroty po jp2..., choc wielu nie dziwie sie, bo tu naprawde ciezko podrozuje sie komunikacja publiczna, a rowerem to dosc niebezpieczna jazda kiedy co trzeci za kolkiem to dres...

do dresa

feynman oraz krysicki i wlodarski sa cudami techniki poligraficznej po 89 roku - W.Krysicki L. Wlodarski - Analiz. Mat. w Zad. wyd. XX warszawa 1994 PWN, trzeba juz kleic :)

autor: dyzma_, data nadania: 2009-06-25 16:35:09, suma postów tego autora: 2960

dyzma_

No proszę, ja też fizyk.

Dam Ci podpowiedź. Wbrew temu co twierdzi cały keynesowsko-neoliberalny mainstream, ekonomia to nie jest nauka doświadczalna jak fizyka, bo nie masz do dyspozycji laboratorium gdzie spełniony byłby warunek innych czynników stałych. Dlatego nie da się udowodnić poprawności na podstawie danych historycznych/statystycznych ani liberalizmu ani socjalizmu. Szkoła austriacka jako jedyna akceptuje ten fakt i wyprowadza prawa ekonomiczne z oczywistych aksjomatów używając logiki. Te prawa można (a nawet należy) potem użyć do interpretacji i wyjaśniania historii. To z nich wiadomo że tylko wolny rynek wzbogaca klasę robotniczą.

autor: jliber, data nadania: 2009-06-25 16:35:14, suma postów tego autora: 4329

dresie

jeszcze jeden przyklad, Stefan Straszewicz - Matematyka dla Klasy III pieciletniego technikum i liceum zawodowego WSiP 1969 Warszawa, zolte, ale zadna karta nie rusza sie, do tego twarda okladka, wiesz ilu uczniom sluzyla, sam nie wiem?:)

obecnie programy nauczania sa na dresowym poziomie i ciagle pikuja w dol:), tak wiec nie pryda sie mojemu synowi.... hehe:)

autor: dyzma_, data nadania: 2009-06-25 16:49:04, suma postów tego autora: 2960

mój starszy dzieciak

właśnie skończył I klasę, jego książki są w doskonałym stanie...dlaczego sugerujesz, że obecne podręczniki są byle jakie???

autor: dr(e)s, data nadania: 2009-06-25 17:45:12, suma postów tego autora: 1539

hej zielona

ukazala sie w Instytucie Spraw Obywatelskich, obejmuje polityke transportowa w skali od miasta do kraju wraz z doglebna analiza pojec, znaczen oraz kontekstow polityczno ekonomiczno, filozoficzno biologicznych ze szczegolnym uwzglednieniem kwestii polskiej, jest takze aneks poswiecony sytuacji w Gliwicach.

autor: kontras, data nadania: 2009-06-25 19:51:50, suma postów tego autora: 1774

dres

widocznie nie uzywal, ale po kim tak ma, to ja nie wiem;)

autor: dyzma_, data nadania: 2009-06-25 19:58:35, suma postów tego autora: 2960

dres

Bo obecne podręczniki są byle jakie. "Byle jakie" to delikatnie powiedziane. Np. cykl "Wesoła szkoła", takiego koszmarnego chaotycznego potworka trudno sobie wyobrazić. Pomijając już fakt, że w podręczniku DLA DZIECI UCZĄCYCH SIĘ CZYTAĆ sa błędy ortograficzne", to jest toto kompletnie pozbawione logiki- czasem nawet groteskowo śmieszne.

Dla przykładu w starym dobrym podręczniku Falskiego kolejno wprowadzane były litery. Na początku w czytankach słowa były krótkie i używano tylko tych liter, które już dzieciom wprowadzono. Taki zabieg stopniowo uczył dzieci czytać pokazując im od poczatku, że jest to umiejętność, którą mogą łatwo opanować i rządząca się pewnymi ścisłe określonymi jasnymi prawami. Pewnym efektem ubocznym był dziwny specyficzny styl czytanek w rodzaju: "Tu Ala i As i tu Ola, a tam ule." Ale tam wiadomo czemu to służyło -oto dziecko miało wrażenie, że po raz pierwszy przeczytało samodzielnie całe zdanie. A teraz uwaga!, żart przedni i autentyczny- jak ktoś nie wierzy może sięgnąć do podręcznika "Wesoła szkoła" i się przekonać. Tam czytanki pisane są takim samym stylem i wygląda to mniej więcej tak: "Tu królewna Różyczka, a tam różnokolorowe korale królewny Różyczki". No to po prostu jak rozmowa za ślepym o kolorach. Śmiech przez łzy. O części matematycznej nie wspomnę z litości i bo już mi sie nie chce. Ale podobnie jak przy nauce czytania autorzy zdają się kompletnie nie rozumieć procesu wprowadzania dzieciom pojęć.

autor: yona, data nadania: 2009-06-25 20:16:29, suma postów tego autora: 1516

Acha

no tak- nie chciało mi się czytać całej dyskusji tylko ostanie zdanie :). Ale w tym sensie byle jakie też są :) chociaż wobec zawartości, to już kwestia oprawy blednie.

autor: yona, data nadania: 2009-06-25 20:20:20, suma postów tego autora: 1516

ludzie wy tu gadu gadu

w tymczasem jak doniosly media Polska wyprzedzila Lotwe, Bulgarie a nawet Rumunie w produkcie PKB na glowe.
U nas to 57% sredniej EU a tam 47. Tylko w tych czechach jakies 80, ale dogonimy i przegnamy

autor: kontras, data nadania: 2009-06-25 20:37:32, suma postów tego autora: 1774

podreczniki

a dokladniej ich degradacja to typowy przyklad efektu dzialania konkurencji.
- co roku kazde wydawnictwo wydaje coraz to nowy model, coraz szybciej przygotowywany, coraz bardziej kolorowy, poza tym zrobiony z reguly tak zeby byl do jednorazowego uzytku czyli z cwiczeniami do wypelniania co dodatkowo przyczynia sie do wiekszego obciazenia nie tylko budzetow domowych ale i plecow,
nauczyciele sa wrecz bombardowani ofertami i gratisami za wybranie nowego podrecznika, a jak sie nawet temu opra to w koncu wydawnictwo przestanie to co jakos sie sprawdzilo wydawac - tak zrobil dwa lata temu renomowany longman - zamiast friends jest new friends gdzie troche rzeczy przestawiono cos dodano i juz cala szkola czyli kilkaset dzieci musi kupic nowy kopmlet circa 80zl sztuka.
Z drugiej strony co chwila zmieniaja sie programy i podstawy, wiek dzieci, bo trzeba reformowac itp itd wiec na pewno bedzie jeszcze lepiej.

autor: kontras, data nadania: 2009-06-25 20:45:51, suma postów tego autora: 1774

kontras,

a pamiętasz PRL-owskie podręczniki historyczne? Gdzie II wojna światowa sprowadzała się do wymarszu Małego Franka, akcji na Cafe Club i bojów AL pod Rąblowem? A - i jescze do wyboru Wiesława na sekretarza PPR.

autor: ABCD, data nadania: 2009-06-25 21:02:13, suma postów tego autora: 20871

abcd

pamietam i wychodzi na to ze to to twoja lektura byla dosyc wybiorcza albo tracisz pamiec, a moze to zgorzknienie zle wspomnienia zwiazane z mlodoscia?

autor: kontras, data nadania: 2009-06-25 21:28:53, suma postów tego autora: 1774

ABCD

Równie dobrze można powiedzieć, że jak komuś naprawdę zależy na mieszkaniu to sobie kupi. Zgadzam się, z Michałem, że w polskich warunkach to naprawdę nie jest śmieszne.

autor: Kautsky, data nadania: 2009-06-25 23:03:59, suma postów tego autora: 420

kontrasie,

jeśli tracę pamięć, to prxypomnij mi, co w PRL-owskich podręcznikach do historii można było przeczytać o Gułagu i Katyniu?
Albo w podręcznikach do polskiego - o Witkacym, Gombrowiczu, Schulzu i Miłoszu? (już więcej tam było o Dobrowolskim i Ozdze-Michalskim).

autor: ABCD, data nadania: 2009-06-25 23:48:57, suma postów tego autora: 20871

...

ABCD:
"Zresztą Wyborka i Ziewnik ciągle dodawały książkę albo płytę z filmę czy nawet operą do swoich wydań. I co? Zaraz potem ich czytelnicy starali się na Allegro wyzbyć tego za grosze."

Wyjaśnij mi po co ktoś miałby kupować do czytania droższą wersję gazety, żeby potem mieć kłopot ze sprzedażą płyty, skoro jest też edycja bez niej? Problemem są "kreatywni i przedsiębiorczy", czyli kwiat tego ustroju, często jeszcze nie(do)rozwinięty. Ewentualnie "sprytni" dystrybutorzy prasy.

Problem polega na tym, że normalny człowiek w tej sytuacji nie ma szansy kupić wydania z płytą, bo już z samego rana wszystko znika. Gdy ktoś ma dostęp do "alledrogo", to zazwyczaj może też film z internetu "ukraść". "A dziadowi zawsze wiatr w oczy"...

ABCD:
"to jakim cudem już prawie kżda rodzina ma samochód?
A na filmie z PRL, jak ktoś jeździ samochodem, to porucznik Borewicz wsadza go bez śledztwa, bo wiadomo, że złodziej albo szpieg."

Borewicz wiedział co robi, dziś też z połową automobilistów należałoby podobnie postąpić. Z powodu wręczenia łapówki przy przeglądzie i stwarzania zagrożenia na jezdni stanem technicznym pojazdu.

A na Allegro możesz kupić "Borewicza" po 9.99. Gazeta z filmem kosztowała koło 6-7 zł. Dobra inwestycja ;-) Trzysta filmów i już się można "wozić po dzielni".

Postsocjalista:
"Inna sprawa, że dostęp do kultury wyższej zawsze był elitarny i wątpie czy robotnik kupi muzykę operową , nawet jeśli będzie kosztowała złotówkę..."

Może dla Ciebie to niepojęte, ale bywają tacy. Nie zdziwiłbym się, gdyby odsetek słuchających był mniej więcej taki sam jak u... nie-robotników. Z tym, że u tych pierwszych raczej ze świeczką szukać osób, które nie słuchają, ale kupują, bo na półce ładnie wygląda.

Mam tylko pytanie kim są nie-robotnicy? Mniemam, że tzw. pracownicy umysłowi, ale czy np. wypisywanie przepustek przy wejściu do zakładu przemysłowego też jest tym, co miałeś na myśli? Wielu robotników ma bardziej wymagające intelektualnie zajęcia, a tak łatwo ich skreśliłeś.

Może masz na myśli ludzi z wyższym wykształceniem? Cóż, tacy też bywają robotnikami. Zresztą, dyplom teraz do niczego nie zobowiązuje. Poznałem polonistkę, która robiła po 3 błędy ortograficzne w każdym zdaniu, a czytanie książek uważała za "nudne" i "obciachowe". Żeby Cię nie dręczyć nie będę już wspominał o absolwentach licznych renomowanych uczelni prywatnych kształcących elyty byznesu...

Sumienie Narodu:
"Swoją drogą to demagogiczny majstersztyk, by PZPR-owca Balcerowicza(...)"

No popatrz. Balcerowicz chyba nie ma pojęcia, że był w PZPR, bo nic o tym nie wspomina w życiorysie na swojej stronie internetowej( www.balcerowicz.pl ). A może się po kołtuńsku wstydzi? :-)

autor: Miś_Bucharin, data nadania: 2009-06-26 04:54:25, suma postów tego autora: 3566

abcd

a co dzisiaj w podrecznikach jest o ludobojstwach dokonywanych przez USA, NATO, Izrael?????????
Gdzie tam sa wspomnienia z guantanamo czy bazy bagram, gdzie jest o nedzy w amerykanskich slumsach o zbrodniach cia???
Wiec sie tak nie oburzaj tylko znaj skale i proporcje.

autor: kontras, data nadania: 2009-06-26 07:32:23, suma postów tego autora: 1774

Masz częsciowo rację Bucharin

Miałem na myśli nie tyle robotnika ile, po prostu przeciętnego Polaka

Ale znowuż nie idealizujmy robotników, fetyszyzowanie robotników nigdy nie wychodziło lewicy na dobre, chciała ich pozostawic takimi jakimi są, prostymi i bez żadnych aspiracji...

Np w Szwecji, gdzie niejeden robotnik zarabia więcej niż inteligent robotnicy też nie kupują książek i nie inwestują w wykształcenie.

Robotnik jeżdzi tam często mercem, ale na książkę nie wyda, za to pracownik umysłowy, wyda na kształcenie dzieci a nie na samochód

Ja nawet sądzę, że częsciowo jiber ma rację i wyrafinowane uczestnictwo w kulturze ( które kosztuje) jest częściowo snobizmem i wyrazem klasowej wyższości

Tyle że jakoś wolę taki wyraz klasowej wyższości niż powiedzmy terenowkę czy złoty łancuch, ale cóż tam... O gustach się nie dyskutuje

I nie dręczysz mnie, Misiu, ale powiem ci jedno... Czytam twoje posty od pewnego czasu i są pisane z takim nieznośną dozą dydaktyzmu, jakbyś naprawdę chciał wykształcic Czerwoną Profesurę...

Trochę dystansu do samego siebie:)

A tak w ogóle to jak pokazują badania socjologiczne znaczna częsc robotników nawet tych wykwalifikowanych fachowców, chciałby zmienic fach...
Uwaźam że lewica powinna im to umożliwic, a nie optowac za fordowskim skansenem...

autor: Postsocjalista, data nadania: 2009-06-26 08:35:44, suma postów tego autora: 1953

postsocjalista gusta

"Tyle że jakoś wolę taki wyraz klasowej wyższości niż powiedzmy terenowkę czy złoty łancuch, ale cóż tam... O gustach się nie dyskutuje"
To nie jest tylko kwestia gustow, tylko jakim czlowiekiem jest twoj sasiad. jezdzenie terenowka czy quadem, puszczenie muzyki w pociagu tak zeby wszyscy musieli sluchac jest forma agresji dowalenia komus hukiem, brzydota bo za to nie ma kary jak za uderzenie piescia. Generalnie mam wrazenie ze w naszych czasach co bardziej wrazliwi ludzie zbyt latwo godza sie na to ze ich potrzeby traktowane sa jako kaprys i poddaja bez walki terrorowi chamstwa. Czlowiek ktory nie ma rozwinietych potrzeb duchowych predzej czy pozniej zacznie sie nudzic, a wtedy zaczyna byc grozny dla otoczenia.
Ten podzial na pracownikow fizycznych i inteligecje moim zdaniem jest szkodliwy i wynika z przemyslowego etapu cywilizacji. Chyba powinnismy dazyc do wymieszania tych zajec. To sluzy lepiej rozwojowi czlowieka. Za jeden z wielkich bledow socjalizmu zawsze uwazalem pojecie awansu spolecznego ktore zamiast czytajacego robotnika oznaczalo przestanie bycia robotnikiem.

autor: kontras, data nadania: 2009-06-26 09:25:58, suma postów tego autora: 1774

PKB

Aha, kiedy w wyniku transformacji PKB przejściowo spada, to wtedy ma bardzo duże znaczenie.

A kiedy później błyskawicznie rośnie, wtedy nie ma znaczenia :(

Branże, kóre padły po 1989 roku nie były żadnymi tam "rozwojowymi", bo gdyby takie były, toby nie padły. Im dany kraj postkomunistyczny bardziej i dłużej chronił swoje "branże rozwojowe", tym w głębszą i dłuższą wpędzał się depresję. Przykłady podałem.

Jakośc polskiej szkoły jest beznadziejnie zła, ale dzieje się tak właśnie dlatego, że na autentyczną wiedze nie ma żadnego popytu w polskim społeczeństwie, czego liczbe dowody widoczne są i na tym portalu. Jest za to zapotrzebowanie na rzewne i płaczliwe bajeczki.

A co do tych wspoaniałych Czech, to przypominam

W 1989 roku polski PKB pc stanowił 63% czeskiego.
W 2008 już 78%

Tak zatem owszem. Dogonimy i przegonimy. W tym tempie za jakieś 22 lata.

autor: pilaster, data nadania: 2009-06-26 10:06:39, suma postów tego autora: 147

Postsocjalista.

Ja właśnie nie lubię stereotypów, a takie właśnie dominują, że robotnik jest przygłupim pijaczyną słuchającym disco polo, a inteligent to smakosz wyrafinowanej kultury. Zdaje mi się jednak, że Ty je w pewnym sensie akceptujesz. Często podkreślasz tę różnicę klasową, deklaratywnie w obronie robotników, ale w rzeczywistości dajesz do zrozumienia, że oni też *mogą* stać się kimś "lepszym", albo chociaż próbować. Tak jakby wartość człowieka najlepiej określał zawód, a praca umysłowa była z definicji zajęciem godnym większego szacunku, niż fizyczna.

Być może jestem nieco uprzedzony do inteligencji, ale to efekt swego rodzaju rozczarowania. Znając robotników, którzy lubią i książki i dobrą muzykę, spodziewałem się, że wśród tej "wyższej klasy" będzie to o wiele bardziej powszechne. Tymczasem dzięki pracy miałem możliwość spotkać bardzo wielu ludzi i okazało się, że jest zupełnie inaczej. Powszechne są złote łańcuchy, niestety.

Co się tyczy dydaktyzmu i Czerwonej Profesury, jeżeli jednak dobrze zrozumiałem, wyjaśnić Ci muszę, że pisząc na forum publicznym staram się to pisać dla każdego. Może w/g Ciebie to niepotrzebne, a nawet rani Twoją godność, nie jest to jednak moim zamierzeniem, więc wybacz jeśli przesadzam...

autor: Miś_Bucharin, data nadania: 2009-06-26 10:29:57, suma postów tego autora: 3566

pilaster zrodlo

tych danych o PKB polski i Czech (chodzi oczywisice o pkb na glowe) w 89 i 2008???????????????
bede wdzieczny

autor: kontras, data nadania: 2009-06-26 12:01:46, suma postów tego autora: 1774

Dlaczego Balcerowicz wstydzi się tego, że ponad 12 lat był w PZPR?

To doskonałe pytanie, Misiu ;)

autor: Sumienie Narodu, data nadania: 2009-06-26 12:07:29, suma postów tego autora: 6152

pilaster

[nie były żadnymi tam "rozwojowymi", bo gdyby takie były, toby nie padły]

oj bzdury piszesz, o tym decydowala wylacznie polityka panow balcerowicza, lewandowskiego (ten gosc powinien siedziec za prywatyzacje) oraz innych.... warunek doradcow z importu, mialo to przyciagnac zagran. kapital i przyciaglo, na specjalnych warunkach (wlacznie z wysokimi doplatami), kapital nie kryl swoich zamiarow, zaczal od calkowitej redukcji mysli na miejscu. nie zwiekszyla sie wspolpraca miedzy polskimi instytutami naukowymi, a przemyslem, po co mieliby to robic, tu inwestowali w powielanie koncowych etapow produkcji (w kilku segmentach, jak produkcja sprzetu rtv, agd, samochodow, kosmetykow - najprostsze prace...). tak jak napisalem wyzej, wzrost nastapil jedynie w uslugach, bo produkcja spadla (produkty o szczegolnym znaczeniu) lub utrzymala sie na zblizonym poziomie (powielarnie). uslugi juz napotykaja swoja bariere rozwoju i popytu w polsce (bo rozwoj i nawet istnienie mozliwe jest jedynie w duzych miastach), gdyz cechuje je niska rentownosc, obnizajaca rentownosc calej gospodarki, a co najgorsze, rentownosc miejsc pracy, z stad glodowe pensje pracownikow ratujace rentownosc takiego modelu gospodarki...., oraz wysokie bezrobocie.

autor: dyzma_, data nadania: 2009-06-26 13:05:27, suma postów tego autora: 2960

Transformacyjna degradacja

A tyle było wezwań do walki o godność- jak to nazywano: osoby ludzkiej. Zmiana, za którąś Polacy 20 lat temu się opowiedzieli, miała ją przynieść. Stało się zaś wręcz przeciwnie. Bo czy żebranie o pracę a później ciągłe drżenie z obawy o jej utratę nie jest deptaniem własnej godności? Czy konieczność poszukiwania pracy pracy dla chleba poza granicami kraju i przyjmowanie każdej na warunkach gorszych niż autochtoni nie jest upokarzające? Wszak krajowcy zawsze mogą powiedzieć: zabierasz nam chleb. I nie tylko mogą ale robią to! Czy to skazanie milionów na tułaczkę nie oznacza odebranie im nie tylko godności ale oderwanie ich także od życiodajnych korzeni? Ktoś mi mówił, że pracując za granicą do sracza i z niego na poprzednie stanowisko zawsze biegł, bo tego wymagał od niego polski dobrodziej pracodawca. Godził się na to, bo chleb - co zrozumiałe - miał dla niego większą wartość niż godność. Oto do czego doprowadziła transformacja! Niestety, ze wstępu autorów wynika, że do kwestii tych się oni w swej książce nie odnieśli... Czy nie skarlili jej w ten sposób?

autor: steff, data nadania: 2009-06-26 13:23:56, suma postów tego autora: 6626

kontras

Żródło danych do PKB:

Uniwersytet Groningen

http://www.conference-board.org/economics/downloads/ted09I.xls

autor: pilaster, data nadania: 2009-06-26 14:41:08, suma postów tego autora: 147

pilaster

niby tak, ale zwroc uwage ze np. w 78 juz bylismy blizej poza tym im wyzej tym roznice trudniej sie nadrabia, bo wiekszosc potrzebnych rzeczy juz sie ludziom upchalo.

autor: kontras, data nadania: 2009-06-26 15:46:11, suma postów tego autora: 1774

...

O zmianach podręczników mógłbym dużo, ale żeby sobie nie psuć nastroju przed weekendem tylko spointuję dotychczasowy przebieg dyskusji - problemem z podręcznikami w PRL-u były administracyjno-biurokratyczne wytyczne, obecnie: lobbing wydawców na poziomie ministerstwa, kuratoriów a nawet pojedynczych nauczycieli (np. w ośrodkach szkolenia i kształcenia ustawicznego). To 2 zupełnie inne jeśli chodzi o genezę i przebieg mechanizmy, porównywanie ich i wartościowanie w którąkolwiek stronę jest dla mnie jakimś absurdem.

Kontras: moje możliwości popularyzatorskie są w okresie "posezonowym" słabsze niż w innych porach roku, ale nie żadne. Co do konkretów wal na maila, który chyba znasz.

Ad vocem: "ludzie, którzy wybrali" nie podejmują swoich decyzji ot tak sobie, "bo tego chcą i wiedzą"; mają na to wpływ przede wszystkim warunki otoczenia społecznego: popularne i lansowane postawy, wzorce zachowań itp. W czasie, w którym odchodzono od socjalizmu (a Walicki i Łagowski ten właśnie od tego miejsca zaczęli popierać PRL) zarówno władza jak i czołówka opozycji miała jeden kierunek: przypodobać się Zachodowi. Wbrew pozorom sporo winy ponoszą za to wszystkie ekipy rządzących Polską "Ludową" biurokratów: jeśli aż do wczesnego Gierka tępiono wszelką oddolną samoorganizację produkcyjną czy kulturalną, w zamian proponując albo kierownictwo aparatu i bezpieki albo lansowanych najpierw przez władzę, a potem "opiniotwórcze kręgi" na Zachodzie "ludzi kultury" (przypominam diagnozy Artura Sandauera o "2 mecenatach"), to nietrudno zgadnąć, że reakcją na luzowanie odgórnego gorsetu będzie odurzenie wszystkim, co by miało coś wspólnego ze "światem zachodnim".

ABCD: mniej bibliotek -> więcej tłoku i obciążeń w już istniejących -> mniej sprawne działanie tych ostatnich -> dalsza likwidacja lub komercjalizacja.

wojtas: chodzi mi o punkty z bezpłatnym dostępem do całego Internetu a nie pulpity z oglądem www. firmy - właściciela ani płatne kafejki (w centrach handlowych droższe od dworcowych czasami 2 i więcej x).

autor: _Michal_, data nadania: 2009-06-27 00:19:23, suma postów tego autora: 4409

tak pilaster

polski goni czechy, a slowacja juz ucieka hehe, tgv (tezewe) pojedzie do bratyslawy, w 6 godzin hehe:), zreszta czeskie koleje tez sa na dobrym poziomie.

http://biznes.onet.pl/0,1998038,wiadomosci.html

Koniec prac przewidziano na 2016. Koszt inwestycji oceniono na niemal pół miliarda euro. Za pol milarda euro to ile osmiopasmowej autostardy mozna wybudowac w Polsce, 100km?

Polsce na teraz potrzebna jest siec szybkich kolei do przewozu osob i towarow laczaca największe miasta, dobre drogi lokalne i ekspresowe do srednich miast (wystarczy poszerzyc lokalne) i na samym koncu, maks. DWIE!!! autostrady, ze wschodu na zachod, z polnocy na poludnie:)

w 89 r. matoly obiecywaly, a cofnely polske do epoki furmanek (zlomy z niemiec), maks na co stac polska prywatna inicjatywe :).

autor: dyzma_, data nadania: 2009-06-27 10:48:09, suma postów tego autora: 2960

Michal

Chodzilo mi wlasnie o to samo.

autor: wojtas, data nadania: 2009-06-27 15:38:38, suma postów tego autora: 4863

..

Zebym jeezcze nie byl goloslowny:
Na stronie http://hot.spots.pl jest wyszukiwarka bezplatnych miejsc z pelnym dostepem do Internetu. Sprawdz sobie centra handlowe i biblioteki. Wyszukiwarka znajduje dokladnie tyle samo takich miejsc w jednym i drugim przypadku. Sam z czegos takiego korzystalem w centrum handlowych i byl to zupelnie normalny dostep, wlacznie z lewica.pl. I skadinad zastanawia mnie skad wiesz, ze taki Internet to lipa, skoro nie chodzisz do takich miejsc.

autor: wojtas, data nadania: 2009-06-27 15:43:33, suma postów tego autora: 4863

dyzmo,

niestety, ludzie wolą transport indywidualny, który pozwala samemu planować podróż, nie naraża na "miły" kontakt z obsługą pociągu i niechciane towarzystwo.
Jak Polska będzie miała system połączeń drogowych na poziomie co najmniej Niemiec wschodnich, to wtedy będzie można pomyśleć o wąskotorówce dla fanów kolektywizmu.

autor: ABCD, data nadania: 2009-06-27 18:42:13, suma postów tego autora: 20871

ludzie

Ciekawe, którzy to "ludzie" wolą transport indywidualny, który jest bardziej kosztowny, czasochłonny i niewygodny (nie można prowadzić samochodu i jednocześnie czytać) od kolei? Ja takich nie znam...

W dobie katastrofy ekologicznej i kryzysu energetycznego sieć kolejowa jest nieporównywalnie ważniejsza niż sieć drogowa.

autor: Atomowy Sieradzan, data nadania: 2009-06-27 22:10:19, suma postów tego autora: 212

Sieradzanie,

a ja nie znam nikogo, kto by nie głosował na PPP.

autor: ABCD, data nadania: 2009-06-27 22:37:02, suma postów tego autora: 20871

Ponieważ

nie da się już wieszczyć, że kapitalizm to nędza, więc się wieszczy, że kapitalizm przedziurawił ozon i wyczerpał źródła energii.

autor: ABCD, data nadania: 2009-06-27 22:38:31, suma postów tego autora: 20871

>Dyzma, Sieradzan

okazuje się, że są sprawy, w których mówimy jednym głosem. Np. w kwestii preferencji dla transportu publicznego. To miłe:)

autor: zielona, data nadania: 2009-06-28 02:16:53, suma postów tego autora: 861

ABCD

bzdury ABCD, nie wola!!!, nie maja wyboru - nie dorabiaj ideologii do NIEUDANEGO eksperymentu pt. III RiP!. Wolalbys codzien tluc sie autostrada i drogami 3 godziny w korkach, czy pociagiem pol godziny (wielokrotnie taniej), czytajac sobie w CISZY! ksiazke (lub cokolwiek innego robiac, pijac kawke chocby) ogladajac rozmyty hehe:) za oknem krajobraz. odpowiedz, tak czy nie?

autor: dyzma_, data nadania: 2009-06-28 09:36:10, suma postów tego autora: 2960

.

wojtas:
"Zebym jeezcze nie byl goloslowny:
Na stronie http://hot.spots.pl jest wyszukiwarka bezplatnych miejsc z pelnym dostepem do Internetu. Sprawdz sobie centra handlowe i biblioteki. Wyszukiwarka znajduje dokladnie tyle samo takich miejsc w jednym i drugim przypadku. Sam z czegos takiego korzystalem w centrum handlowych i byl to zupelnie normalny dostep, wlacznie z lewica.pl."

Gołosłowny oczywiście nie. Tylko te argumenty kojarzą się z wojskowym "sztuka jest sztuka".

Bo co z tego, że w "centrach handlowych", czy jakimkolwiek innym miejscu, są hotspoty? Do korzystania z nich potrzebny jest jeszcze przenośny terminal, czyli po prostu laptop. Wynalazek bardzo drogi, nieporęczny i charakteryzujący się żałośnie krótkim czasem działania na baterii.

Jak się, więc ma taka rzetelna(?) odpowiedź do pytania Michała:

"GDZIE znajdziecie w Polsce BEZPŁATNE stanowiska komputerowe z dostępem do Internetu poza bibliotekami publicznymi (samorządowymi lub akademickimi)?"

-----------

ABCD:

"Ponieważ nie da się już wieszczyć, że kapitalizm to nędza, więc się wieszczy, że kapitalizm przedziurawił ozon i wyczerpał źródła energii."

Rzecz w tym, że kapitalizm rzeczywiście wyczerpuje bezmyślnie źródła energii, ale jego sympatyków to nie interesuje, bo... za "komuny" nie było papieru toaletowego.

Poza tym, jak to się nie da? Na świecie jest więcej ludzi zaznających kapitalistycznej nędzy, niż wszystkich obywateli istniejących krajów socjalistycznych razem wziętych.

autor: Miś_Bucharin, data nadania: 2009-06-28 09:37:29, suma postów tego autora: 3566

Mały cytat

z książki pt. "Miasto w ruchu. Dobre praktyki w organizowaniu transportu miejskiego", wyd. Instytut Spraw Obywatelskich:

"Wydaje się, że detronizacja samochodowej mobilności jako głównego atrybutu miasta przyszłości jest faktem, który - być może z pewnym trudem - dociera do tych, którzy są odpowiedzialni za planowanie i projektowanie.
Przeszkadzają temu (...) prosamochodowe przyzwyczajenia grup decydujących o procesie inwestycyjnym. Są obszary Europy, w których użycie transportu publicznego, nie mówiąc już o rowerach, wiąże się z obniżeniem społecznego statusu".

Co do mnie, to poruszając się rowerem, mam miłe poczucie przynależności do elity:)

autor: zielona, data nadania: 2009-06-28 10:25:19, suma postów tego autora: 861

3 x

Wojtas: jak zauważył Miś Bucharin pytałem o stanowiska KOMPUTEROWE z dostępem do sieci (a więc składające się ze "stacjonarnych" maszyn pod kablem), a nie wejścia do bezprzewodowego internetu. Choćby laptopy nie wiem jak taniały, ilość ich posiadaczy jest mniejsza niż zakres osób korzystających z komputera/internetu w "tradycyjny" sposób. Poza tym podlinkowana przez Ciebie lista jest bardzo wadliwa. Z ciekawości sprawdziłem trochę znanych mi bliżej miejscowości w Polsce, w tym kilka miasta wojewódzkie i kilka jeszcze innych o ponad 100 tys. liczbie mieszkańców, gdzie w bibliotekach uczelnianych lub wojewódzkich/miejskich obok stanowisk "stacjonarnych" istnieją też hot spoty (czasami jak mówili mi pracownicy nie używane przez nikogo kilka dni pod rząd, ale to inna sprawa) - co najmniej 5 z takich znanych mi dobrze placówek w różnych miejscowościach nie znalazło się na liście (co nie jest rzecz jasna Twoją winą, może providerzy nie dostarczył autorom aktualnych danych).

Nie mam w zwyczaju chodzenia do hipermarketów czy centrów handlowych, ale przez kilkanaście lat ich obecności w Polsce zdarzało mi się odwiedzać niektóre z nich w celach "poznawczych" albo właśnie (np. podczas przebywania daleko od miejsca pracy i zamieszkania) w poszukiwaniu szybkiego dostępu do internetu - często (także np. w bardzo dużych galeriach handlowych) nie było nawet typowych komercyjnych kafejek.

ABCD: już nie pytam nawet o tych "ludzi, którzy wolą", ale kilka rzeczy trzeba sprostować.

Zacznijmy od tego, że transport samochodowy jest w sumie DROŻSZY od szynowego - nawet jeśli zatrzymamy się tylko na kosztach budowy autostrad i porównamy z kosztami rozbudowy/naprawy/wymiany taboru na kolei, jedno i drugie wisi w sieci. Do tego dochodzą jeszcze KOSZTA ZEWNĘTRZNE (leczenie chorych na raka na skutek spalin, rekultywacja ziemi itd.), w tym zwł. bezpieczeństwo ruchu w jednym i drugim przypadku. Porównanie z Niemcami jest kompletnie bez sensu, bo polski program budowy autostrad odwołuje się do modelu francuskiego, czyli najpierw przetarg na budowę np. dla konsorcjum Kulczyka z państwowymi gwarancjami kredytowymi, następnie PŁATNY od ilości kilometrów przejazd. W Polsce działają zresztą bodajże 2 odcinki płatnych autostrad - przynoszą straty. Autostrady francuskie lat 90. znam zresztą całkiem nieźle z autopsji jako pasażer autostopu - jeździli nimi głównie zagraniczni turyści albo ludzie przejeżdżający przez całe terytorium Francji w celach tranzytowych (np. Włosi z warstwy średniej do pracy na kontrakt w Hiszpanii), tzw. "zwykli ludzie" pomykali po drogach lokalnych albo pociągami. Tekst o wąskotorówce dla fanów czy nostalgików świadczy o bliskim zera pojęciu autora na temat realiów i perspektyw polityki transportowej na jego skądinąd wymarzonym (w innych wątkach) Zachodzie i to od szczebla unijnego po municypalny. linki o zamykaniu całych zachodnioeuropejskich stolic dla ruchu samochodowego i rozbudowie sieci tramwajów (także np. wodnych) i autobusów wklejałem tu chyba z kilkanaście razy. Tekst o "niemiłej obsłudze" konduktorskiej świadczy o zatrzymaniu percepcji na poziomie PRL (co do pewnego stopnia tłumaczyłoby zapętlenie na Borewiczu, he he), poza tym jest na poziomie onetu ("nie chcemy abonamentu na Farfała i Mroczków") - problemy organizacyjne czy pijarowskie można rozwiązać inaczej niż likwidując PRZYSZŁOŚCIOWĄ metodę przemieszczania się tylko dlatego, że komuś coś się przywidziało, a ktoś inny ma w tym jakiś interes.

zielona: fakt, dość osobliwy sojusz nam tutaj wyszedł. Byleby coś z tego było jeszcze dla ogółu.

autor: _Michal_, data nadania: 2009-06-28 22:35:50, suma postów tego autora: 4409

Michał,

czy jazda konna nie jest jeszcze bardziej antykapitalistyczna?
Ważne, że jazdę samochodem planuje się samemu. A w pociągu jest się zależnym od "prezesa" ustalającego rozkład i regulamin i Borewicza, który je egzekwuje.

autor: ABCD, data nadania: 2009-06-28 23:45:48, suma postów tego autora: 20871

:-)))

pod warunkiem, że nie stoi się (wdychając w tym czasie w bezruchu spaliny) w korku, który skądinąd dla Ciebie jest symbolem rozwoju i dobrobytu :-)))))

autor: _Michal_, data nadania: 2009-06-28 23:51:09, suma postów tego autora: 4409

Wiesz, Michał,

w miarę jak (do spółki z innymi) próbuję coś tam robić, nabieram przekonania, że w konkretnych sprawach warto zawierać sojusze nawet z tymi, co skądinąd mogą być dość odlegli.
To może zaprosimy Dyzmę i Sieradzana na nasze listy w wyborach samorządowych?:)
A może - last but not least - zaprosimy ciebie? :)))
I już będziemy mogli coś naprawdę zrobić na rzecz rozumnej organizacji transportu w tym nieszczęsnym kraju.

autor: zielona, data nadania: 2009-06-28 23:51:42, suma postów tego autora: 861

No cóż, ambicji wyborczych

to ja akurat nie mam :-). Ale co do konkretnej współpracy to jasne jak najbardziej.

autor: _Michal_, data nadania: 2009-06-29 00:08:26, suma postów tego autora: 4409

Nie chodzi o ambicje, Michał:)

tylko o drogi działania, które dają szansę na skuteczność. Znasz lepsze?

Wiesz, ja cię w ogóle nie znam (albo mało) i ten pomysł rzuciłam ot tak, pół żartem. Ale właściwie - dlaczego nie? Dlaczego rozumni ludzie mają się zawsze ustawiać w pozycji odbiorców i recenzentów cudzych (często nierozumnych) decyzji, a nie w pozycji ich autorów? No, chyba że jest się anarchistą - wtedy alles klar:)

A tak w ogóle - ciekawa jestem, czy znasz ten tekst:
http://wyborcza.pl/1,75515,6724564,Zielone_rosnie.html
Co o nim myślisz?
Mam wrażenie, że tematyką doskonale pasuje do portalu lewica.pl i że w zasadzie powinien był się tu znaleźć. No, ale może przedruków z Wyborczej tu się nie praktykuje...

autor: zielona, data nadania: 2009-06-29 00:36:45, suma postów tego autora: 861

Zielona,

może inaczej: "predyspozycje". No i jednak czym innym jest opieranie konkretnych działań jakiejś partii czy koalicji, a czym innym - współpraca wyborcza z nią. W przypadku Zielonych'04 od tej drugiej opcji oddalają mnie sprawy, o których już wcześniej pisałem (biografie polityczne niektórych działaczy Ziel.'04 i ich dawna obecność w UW, ich działania w czasie wojny w Jugosławii, wątki obyczajowe).

Jeśli chcesz zaproponować redakcji lewicy.pl jakiś przedruk to najlepiej skontaktuj się z redaktorami portalu (do których nie należę). Moim zdaniem największą słabością tekstu jest przede wszystkim pominięcie Jose Bove, Konfederacji Chłopskiej i ich roli w sukcesie Zielonych we Francji.

autor: _Michal_, data nadania: 2009-06-29 01:50:37, suma postów tego autora: 4409

...

Michal: powtarzam sie, ale OK - wlasnie o stacjonarne komputery z dostepem do sieci mi chodzilo. Nie posiadam laptopa.

A propos samochodow. Wyjasnijciew mi dlaczego, ludzie z uporem maniaka w kolko kupuja samochody i niemal kazdy, kogo stac, funduje sobie samochod, skoro jak piszecie jest to "niewygodny, czasochlonny, drogi" i w ogole pod kazdym wzgledem beznadziejny sposob transportu?

autor: wojtas, data nadania: 2009-06-29 09:25:05, suma postów tego autora: 4863

Wojtas,

litości! Podałeś link do wyszukiwarki hotspotów i będziesz wmawiał, że to nie tylko hotspoty, ale wszystkie miejsca z jakąkolwiek formą dostępu do internetu? :-) Sorry, ale gdyby tak było, wyszukiwarka byłaby jeszcze bardziej do luftu - naliczyłem co najmniej 15 znanych mi bibliotek/czytelni w całym kraju, których nie ma na liście, a posiadają internet (choć z różną ilością stanowisk i niekoniecznie z hotspotem). Z kolei nie jestem na 100 % pewien dalszego istnienia/funkcjonowania na opisanych tam zasadach kilku wymienionych tam kawiarenek, lokali gastronomicznych itp. z różnych rejonów Polski.

3 przyczynki do odpowiedzi na Twoje pytanie o samochód:
1. względna łatwość otrzymania kredytu (w porównaniu np. z dostępnością kredytów mieszkaniowych),
2. koszta zewnętrzne użytkowania (korki, pogarszanie stanu nawierzchni, leczenie raka płuc itp.) ponosi w większym stopniu ogół a nie właściciel/użytkownik,
3. w wielu środowiskach (mowa o Polsce, nie o zachodzie Europy, gdzie pomału się od tego odchodzi) to jeszcze nadal symbol statusu, dorobienia się itp.


Sądzę, że zwłaszcza punkt 2 powinien szczególnie zainteresować lewicę czy w ogóle opcję prosocjalną.

autor: _Michal_, data nadania: 2009-06-29 09:46:09, suma postów tego autora: 4409

Michał,

wyobraź sobie, że zakładam prywatny bank, który będzie oferował tanie kredyty na zakup dzieł Trockiego.
Jak myślisz, ilu klientów do mnie się zgłosi?
Coś więc musi być w tych samochodach, że ludziska szukają kredytów, żeby je sobie nabyć.

autor: ABCD, data nadania: 2009-06-29 11:27:00, suma postów tego autora: 20871

No i po co tandetna erystyka?

pisałem o mieszkaniach (nie o dziełach klasyków) i o DOSTĘPNOŚCI.

Sugerujesz, że banki ułatwiając zaciąganie kredytów na samochód a utrudniając dostęp do mieszkaniowych odpowiadają jedynie na zapotrzebowanie klientów, którzy wolą jeździć niż mieszkać? :-)))

autor: _Michal_, data nadania: 2009-06-29 12:05:35, suma postów tego autora: 4409

Michal

A skad ja mam wiedziec? Podalem link do darmowych miejsc z dostepem do netu, zapewne takich, do ktorych mozna sie podpisac z laptopem. Ty na to, ze Tobie dokladnie chodzilo o stacjonarny komputer itp, wiec dodalem, ze w takim razie, moge sie opierac na wlasnej obserwacji - a takie miejsca w centrach hanldowych widzialem i korzystalem.

Co do samochodu - sugerujesz, ze tansza opcja, jest wziecie kredytu niz korzystanie z komunikacji publicznej? Co to w ogole ma do rzeczy? To tak jakbys wyjasnial dlaczego ludzie wola mieszkac we wlasnych mieszkaniach, niz w hotelach robotniczych "tanioscia kredytu".

A takie gledzenie o raku pluc i statusie zupelnie nic nie wyjasnia. nawet jesli dla wielu (a na pewno tak jest) samochod jest symbolem statusu, to co z tego?

autor: wojtas, data nadania: 2009-06-29 12:10:46, suma postów tego autora: 4863

A już wyjątkowo głupie

jest to założenie: "zakładam sobie bank".

Kto w Polsce trzyma łapę na niepaństwowych i niespółdzielczych bankach? Globalne konsorcja kapitałowe (plus nomenklatura i bezpieka na ich pasku). Komu wolą dać zarobić a komu niekoniecznie? No właśnie.

autor: _Michal_, data nadania: 2009-06-29 12:15:33, suma postów tego autora: 4409

Michał:

rozumiem.

autor: zielona, data nadania: 2009-06-29 23:00:55, suma postów tego autora: 861

Panie ABCD

"Coś więc musi być w tych samochodach, że ludziska szukają kredytów, żeby je sobie nabyć."


Można tę sytuację przyrównać do czasów, gdy to koń był
podstawą transportu( z wyjątkiem chłopów- bo oni częściej
używali wołów). Koń był w powszechnym użyciu, ale ten kogo było stać na konia ze złoconym rzędem był KIMŚ.
Gdy wprowadzano samochody do użytku, to każdy, kto go miał,
zaliczał się do elity - a ponieważ każdy chciał być ELITĄ,
to sprzedaż rosła. Dziś takim "złotym rzędem" jest marka
samochodu, ale motywacja jest ta sama, przy czym nie umniejsza to wcale jego walorów użytkowych .
Wygodniej jest jechać samochodem niż tramwajem czy autobusem - ale tylko do czasu gdy ulice są przejezdne.
I alternatywy nie widać, bo rower go nigdy nie zastąpi.
Ale czy ktoś sobie wyobraża sytuację, że 1.300 mln.Chińczyków i 1000 mln. Hindusów przesiądzie się do samochodu?
Zasoby całej Ziemi są na to za małe.
Wyznacznikiem statusu społecznego może stanie się
doskonałość genetyczna, wyrażająca się w wyglądzie, a to
mimo zakazu manipulacji genetycznych, może okazać się łatwiejsze, niż dalszy rozwój obecnej cywilizacji,
sprzężonej z ropą, benzyną i samochodem.

autor: tarak, data nadania: 2009-06-30 00:05:32, suma postów tego autora: 3011

ABCD

[Ważne, że jazdę samochodem planuje się samemu.]

dorobiles ideologie rodem z siermieznej reklamy koncernu motoryzacyjnego, samochod atrybutem wolnosci?, to po co te autostrady zalezne od "prezesow", nie wystarcza same samochody ?:)

samochod osobowy to nie wolnosc, tylko koniecznosc w zacofanych gospodarczo i spolecznie krajach, takich jak polska czy rpa, i to koniecznosc nabywania samochodow o odpowiednio skonstruowanym zawieszeniu (dlatego przedstawiciele naszej burzuazji kupuja terenowki - prawie 10% nowych aut kupowanych w polsce). nie pomijaj ludzi ktorzy nie moga miec wlasnego samochodu lub z roznych powodow nie moga prowadzic samochodu, dzieci i mlodziez, ludzie starsi, kalecy i chorzy...., to spora czesc spoleczenstwa.

o tym, ze transport publiczny jest wielokrotnie tanszy, duzo szybszy i wydajniejszy, daje wiecej wolnosci (wbrew twierdzeniom ABCD), nieporownywalnie bezpieczniejszy, zdrowszy dla pasazerow i otoczenia, zuzywa mniej energi (to glownie tzw. czysta energia), ekologiczniejszy itd... nie bede pisal oczywistosci, kazdy troche myslacy czlowiek to rozumie, nawet pieciolatek, czego nie rozumie ABCD:)

autor: dyzma_, data nadania: 2009-06-30 01:28:46, suma postów tego autora: 2960

wojtas

malo istotne jest czy kupuja, moga trzymac nawet piec aut w garazu;), istotne jest przede wszystkim to, jak uzywaja!!!

przykladowo, znam ludzi co maja kilka aut, a do pracy jezdza publicznymi srodkami transportu, a na konferencje i szkolenia wsiadaja do ichniejszego tezewe i wio, szybciej i wygodniej, takze gdzies dalej z rodzinna do rodziny wola jechac tezewe (specjalne warunki podrozy i promocji dla rodzin z dziecmi), chyba, ze wycieczka ma byc krajoznawcza, wtedy wsiadaja do swojego auta:)

nie jestem przeciwnikiem motoryzacji - samochodow, jestem zwolennikiem racjonalnego korzystania z samochodow, bo to co jest teraz w polsce jest naprawde chore i jest efektem zaniedban w sferze osobowego transportu publicznego w calym jego wymiarze.

autor: dyzma_, data nadania: 2009-06-30 01:59:43, suma postów tego autora: 2960

zielona

jednym glosem powiadasz, to nasz glos jest teraz lepiej slyszalny :)

autor: dyzma_, data nadania: 2009-06-30 02:08:00, suma postów tego autora: 2960

dyzma

No i OK. Prosze bardzo - racjonalizuj ruch drogowy i uzycie samochodow. Ale droga nie jest zakazywanie kupna samochodow i podwyzszanie ceny benzyny do 10zl za litr, co swego czasu proponowal Michal.

autor: wojtas, data nadania: 2009-06-30 10:00:43, suma postów tego autora: 4863

wojtas - 3 x nie,

1) nie przypominam sobie, abym postulował zakaz zakupu samochodów; owszem, twierdziłem, że zarówno same maszyny, jak i benzyna, smary i oleje itp. do nich powinny być droższe - nie z powodu takiej czy innej ideologii, tylko wkalkulowania KOSZTÓW ZEWNĘTRZNYCH ich użytkowania. Zastrzegałem jednocześnie, że większe nadzieje pokładam w bodźcach "pozytywnych", czyli inwestowaniu w przyszłościową infrastrukturę transportu publicznego (zwł. szynowego).


2) kredyt na samochód nie jest tańszy od biletów, ale nie bierze się go dla zaoszczędzania na przejazdach, tylko w celu zakupu czegoś, w czym można "pokazać" - siebie, swój status, awans w hierarchii społecznej itd. Wybory konsumenckie przecież nie zawsze są racjonalne i nie powstają tylko i wyłącznie w oparciu o kalkulację cenową, zwł. jeśli chodzi o dobra prestiżowe (podobnie zresztą z dobrami kolekcjonerskimi, ale to trochę inna historia) - to truizm znany każdemu ekonomiście, zwł. z nurtów keynesowskich.


3) w sporze o internet w bibliotekach i centrach handlowych sekwencja wydarzeń była niestety inna: najpierw (2009-06-24 19:48:58) moje pytanie o (dokładnie) "bezpłatne stanowiska komputerowe z dostępem do internetu", potem Twoja uwaga o takich miejscach w centrach handlowych (2009-06-25 13:16:25), moje skojarzenie takiego "hipermarketowego internetu" z płatnymi kafejkami lub oglądaniem stron jednej firmy (2009-06-27 00:19:23), Twoje potwierdzenie, że o komputery z bezpłatnym i "uniwersalnym" internetem właśnie Ci chodzi (2009-06-27 15:38:38) i niemal natychmiast (2009-06-27 15:43:33) link do wyszukiwarki hotspotów - Twoim zdaniem miałem tam znaleźć potwierdzenie Twojej tezy o internecie w centrach handlowych jako posiadającym wszystkie walory bibliotecznego, a w dodatku częściej występującym (cyt:"Sprawdz sobie centra handlowe i biblioteki. Wyszukiwarka znajduje dokladnie tyle samo takich miejsc w jednym i drugim przypadku. Sam z czegos takiego korzystalem w centrum handlowych i byl to zupelnie normalny dostep"). Po zwróceniu przeze mnie (2009-06-28 22:35:50) uwagi, że rozmawiamy o usieciowionych stacjonarnych komputerach, z których można korzystać za darmo, a nie hotspotach odpowiadasz (2009-06-29 09:25:05) że właśnie o takie tradycyjne kompy Ci chodziło.

Może i w centrach handlowych da się bezpłatnie skorzystać z stojących tam i podłączonych do sieci komputerów, ale Twój argument z doświadczenia ma wagę dość skromną (można go skontrować empirycznymi obserwacjami z centrów handlowych, które nie tylko bezpłatnego stacjonarnego, ale nawet hotspotów czy płatnych kafejek nie mają), a podlinkowana przez Ciebie strona wręcz zerową (gdyż nie obejmuje w ogóle stacjonarnych stanowisk z dostępem, a nawet wiele bibliotecznych hotspotów nie jest tam uwzględnionych). Sądzę więc, że swoją tezę o bezpłatnych stanowiskach internetowych wyposażonych w "zwykłe" komputery powinieneś jakoś mocniej uzasadnić (zwłaszcza, jeśli chcesz udowodnić tezę, że to jakaś prawidłowość a nie wyjątkowe przypadki), mnie łatwo wykazać, że niemal każda wojewódzka lub miejska publiczna, naukowa czy akademicka biblioteka otwarcie informuje, że posiada maszyny z bezpłatnym dostępem do internetu (gwoli rzetelności: w niektórych placówkach bibliotek akademickich zastrzeżonym niestety do pracowników naukowych/studentów, posiadaczy kart itp.)

autor: _Michal_, data nadania: 2009-06-30 12:53:43, suma postów tego autora: 4409

errata

oczywiście powinno być:

"potwierdzenie Twojej tezy o internecie w centrach handlowych jako posiadającym wszystkie walory bibliotecznego, a w dodatku RÓWNIE CZĘSTO występującym" :-)

autor: _Michal_, data nadania: 2009-06-30 20:36:12, suma postów tego autora: 4409

Michał,

żeby korzystać "bezpłatnie" z interntu w jednej z głównych bibliotek miejskich, trzeba sobie wykupić "kartę czytelnika".
Nie oszukujmy się: za darmo to można dostać tylko dzieła Trockiego i Mao.
Zresztą opłaty za internet w komercyjnych kawiarenkach są dość niskie.

autor: ABCD, data nadania: 2009-06-30 21:44:11, suma postów tego autora: 20871

Hej, Dyzmo:)

nasz głos chyba faktycznie jest coraz lepiej słyszalny - zarówno tu, na lewicy, jak w ogóle.
Jakbyś miał ochotę, zajrzyj pod ten link:
http://www.24gliwice.pl/wiadomosci/?p=6003
To artykuł na temat budowy w Gliwicach tzw. Drogowej Trasy Średnicowej, która dzieli centrum miasta na pół. W artykule Urząd Miasta bierze odwet za to, że lokalnemu stowarzyszeniu "Gliwiczanie dla Gliwic" udało się przyblokować tę inwestycję. Też biorę tam udział w dyskusji, tylko pod innym nickiem.

autor: zielona, data nadania: 2009-06-30 23:30:42, suma postów tego autora: 861

ABCD,

gdzie jest to zdzierstwo z zakupem karty i to w bibliotece miejskiej? Możliwe, ale to chyba wyjątek od reguły - jak już chyba pisałem, prędzej już biblioteki akademickie ograniczają takimi odpłatnymi kartami dostęp użytkownikom nie zaliczającym się do zbioru studentów/pracowników naukowych. Z tego, co się orientuję, takie ograniczenia są np. w stołecznym BUW-ie.

Z niską ceną kafejek to bywa różnie. W większości znanych mi (od Szczecina po Rzeszów) kafejek godzina wychodzi jakieś 4-5 zł. Niby nie majątek, ale gdyby ktoś chciał przesiadywać dłużej i częściej to już trochę to jest.

autor: _Michal_, data nadania: 2009-07-01 01:22:42, suma postów tego autora: 4409

największe osiągnięcie XX-lecia

rodzina Radia Maryja wchodzi na rynek telefonii komórkowych z nowymi, atrakcyjnymi stawkami! Czekamy na telefony od Racji.PL!

autor: altstettiner, data nadania: 2009-07-03 19:46:50, suma postów tego autora: 1511

Dodaj komentarz