Czesław Kulesza: Sprawa Epsteina i to, co dobrze znamy

[2026-02-08 11:27:57]

Afera Jeffreya Epsteina bywa opowiadana jak historia z innego świata. Prywatne wyspy, miliarderzy, politycy, nazwiska z pierwszych stron gazet. Zbyt łatwo przyjmujemy, że to opowieść egzotyczna, oderwana od naszych doświadczeń. Tymczasem jej znaczenie nie polega na skali luksusu, lecz na mechanizmie władzy, który — w różnych wariantach — działa także znacznie bliżej.

Epstein nie był anomalią systemu. Był jego produktem. Funkcjonował w świecie, w którym pieniądz, pozycja i „dobra reputacja” skutecznie chronią przed odpowiedzialnością. To, co odróżnia tę aferę od wielu innych, to jej międzynarodowy charakter. Sprawa nie jest zamknięta, wciąż pojawiają się nowe informacje, nowe nazwiska, nowe powiązania. Obejmuje środowiska polityczne, finansowe i towarzyskie w kilku krajach, a jej konsekwencje — przynajmniej potencjalnie — wykraczają poza jedną jurysdykcję.

I właśnie ta otwartość, to nieustanne „rozszerzanie kręgu”, czyni ją tak niewygodną. Bo nie da się jej w prosty sposób zamknąć jednym aktem oskarżenia czy jedną śmiercią. Jest zbyt rozległa, zbyt wielopoziomowa, zbyt silnie spleciona z globalnymi elitami. A jednocześnie — paradoksalnie — jej rdzeń jest banalnie prosty: ochrona silnych i izolacja słabych.

W polskich realiach skala była mniejsza, zasięg węższy, a sieci mniej międzynarodowe. Ale mechanizm pozostawał ten sam. Afera Dworca Centralnego z lat dziewięćdziesiątych, sprawa poznańskich „Słowików”, a także głośna afera podkarpacka — wszystkie te historie łączyło jedno: powszechną wiedzę i brak realnej reakcji. „Wszyscy wiedzieli”, ale wiedza nie przekładała się na odpowiedzialność. Sprawy ciągnęły się latami, były relatywizowane, marginalizowane, zamykane na poziomie lokalnym.
Różnica między Epsteinem a polskimi aferami nie polegała więc na moralnej jakości sprawców, lecz na zasięgu ich ochrony. W USA była to ochrona globalna — finansowa, prawna, dyplomatyczna. W Polsce częściej lokalna: polityczna, towarzyska, instytucjonalna. W obu przypadkach działała ta sama logika: system reagował dopiero wtedy, gdy dalsze milczenie groziło destabilizacją większą niż częściowe ujawnienie prawdy.

Kluczowy pozostaje wymiar klasowy. Ofiary — zarówno w sprawie Epsteina, jak i w polskich aferach — rekrutowały się z grup najsłabszych: bez zaplecza, bez ochrony, bez realnej możliwości dochodzenia swoich praw. Przemoc nie kończyła się na samym czynie. Trwała dalej w postaci niedowierzania, opieszałości instytucji, umorzeń i zapomnienia. Była przemocą systemową, nie incydentalną.

W tym sensie śmierć Epsteina — niezależnie od jej interpretacji — spełniła dla systemu określoną funkcję. Pozwoliła domknąć narrację na poziomie jednostki. Zniknął sprawca, a wraz z nim wygodne pytanie o sieć zależności, która go chroniła. Zamiast analizy władzy dostaliśmy sensację. Zamiast odpowiedzialności — poczucie, że „sprawa została załatwiona”.

Nie jest przypadkiem, że takie afery wypływają i wracają w momentach politycznie wygodnych. Nie dlatego, że są wymyślane, lecz dlatego, że są selektywnie eksponowane. Skandal działa jak reflektor: oświetla jeden fragment rzeczywistości tak intensywnie, że reszta pogrąża się w cieniu. Oburzenie zastępuje analizę, a moralna panika — pytanie o reguły systemu.

Warto więc zapytać, od czego dziś w Stanach Zjednoczonych odwraca się wzrok, gdy znów mówi się o Epsteinie. Od rosnących nierówności, kryzysu mieszkaniowego, kosztów opieki zdrowotnej, zadłużenia gospodarstw domowych, kryzysu zdrowia psychicznego. Od erozji zaufania do instytucji, od polaryzacji, od faktu, że wojny kulturowe skutecznie zastępują rozmowę o redystrybucji i władzy ekonomicznej.
Dla polskiego czytelnika ta lekcja nie powinna być egzotyczna. Skala może się różnić, ale mechanizm jest uniwersalny. Afera Epsteina nie jest opowieścią o jednym człowieku ani o jednym kraju. Jest przypomnieniem, że przemoc elit nie polega na brutalności, lecz na bezkarności, a systemy władzy — niezależnie od szerokości geograficznej — chronią przede wszystkim siebie.

I dopóki to się nie zmieni, takie historie będą wracać. Z innymi nazwiskami, w innych krajach, w zawsze dogodnym momencie. Z obietnicą wyjaśnienia, która kończy się dokładnie tam, gdzie zaczyna się pytanie naprawdę niewygodne: nie kto, lecz jak i dlaczego mógł być tak długo chroniony.

Czesław Kulesza



Tekst pochodzi ze strony internetowej Przeglądu Socjalistycznego.

fot: BBC


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



Warszawska Socjalistyczna Grupa Dyskusyjno-Czytelnicza
Warszawa, Jazdów 5A/4, część na górze
od 25.10.2024, co tydzień o 17 w piątek
Fotograf szuka pracy (Krk małopolska)
Kraków
Socialists/communists in Krakow?
Krakow
Poszukuję
Partia lewicowa na symulatorze politycznym
Discord
Teraz
Historia Czerwona
Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca

Więcej ogłoszeń...


22 lutego:

1840 - W Deutz urodził się August Bebel, jeden z twórców i liderów niemieckiej socjaldemokracji.

1846 - Rewolucja krakowska: Rząd Polski ogłosił zniesienie poddaństwa i pańszczyzny, obiecał parobkom uposażenie z dóbr narodowych, a rzemieślnikom utworzenie warszatów narodowych.

1848 - Wiosna Ludów: we Francji wybuchła rewolucja lutowa.

1900 - Likwidacja drukarni "Robotnika" przez rosyjską policję.

1944 - Urodził się Ryszard Bugaj, polityk i ekonomista. Działacz opozycji w okresie PRL, współzałożyciel Solidarności Pracy (1990) oraz Unii Pracy (1992), przewodniczący UP w latach 1993–1997.

1948 - 58 osób zginęło, a 123 zostały ranne w zamachu bombowym w Jerozolimie, przeprowadzonym przez żydowską organizację terrorystyczną Irgun.

1949 - Zawieszenie broni w wojnie izraelsko-arabskiej.

1954 - Po raz pierwszy podano dzieciom szczepionkę przeciwko polio.

2014 - Matteo Renzi z Partii Demokratycznej został premierem Włoch.


?
Lewica.pl na Facebooku