Odpieprzcie się od generała!
2016-12-16 11:18:50
Pomysł zdegradowania gen. Wojciecha Jaruzelskiego to akt politycznej zemsty małych i zawistnych ludzi, którzy nie dorastali generałowi do pięt.

Ewentualna degradacja to naplucie w twarz wszystkich żołnierzom i oficerom Wojska Polskiego, którzy pełnili swoją służbę w latach Polski Ludowej. Co więcej, to oznaczałoby również, że zdrajcami byliby wszyscy żołnierze Ludowego Wojska Polskiego, nasi dziadkowie, ojcowie, bracia. Antykomunistyczna histeria nie zna granic. Szef MON, znany ze swojego bohaterstwa, Antoni Macierewicz, powiedział, że „zdrajcy powinni być pozbawieni stopni generalskich”. Pytanie, kogo zdradził gen. Wojciech Jaruzelski? Czy zdradził swoich towarzyszy broni? Czy złamał przysięgę wojskową? Służył takiej Polsce, jaka była, realnej a nie wyimaginowanej. Gen. Wojciech Jaruzelski należał do tego pokolenia Polaków, któremu przyszło żyć w pojałtańskiej rzeczywistości. Był realistą i wiedział, że Polska po II Wojnie Światowej będzie tylko taka, na jaką zgodzili się alianci. Można było tę Polskę odbudowywać bądź z nią walczyć. On wybrał tę trudniejszą misję. Bowiem zawsze trudniej jest budować, niż niszczyć. Po najstraszliwszej w dziejach wojnie, kraj był w gruzach, śmierć poniosło blisko sześć milionów obywateli. I o tę historię toczy się dziś na naszych oczach najbardziej namiętny spór, który rozpala wyobraźnię i pozwala na bardzo krzywdzące opinie. Im bowiem dalej od tych czasów, tym bardziej rewolucyjne będą tezy.

Jeśli chodzi o zdradę, to nasuwa się inna postać, chodzi o dzisiejszego gen. Ryszarda Kuklińskiego, byłego bliskiego współpracownika gen. Jaruzelskiego. Jakże inne są dziś oceny tych dwóch postaci. To gen. Ryszard Kukliński złamał przysięgę wojskową, w której przysięgał bronić PRL w braterskim sojuszu z Armią Radziecką. Zapomina mu się jego przeszłość. Swoją wojskową karierę zaczynał przecież tuż po wojnie. Historycy są zgodni, że Ryszard Kukliński mniej więcej od 1962 roku współpracował z kontrwywiadem wojskowym, jako oficer sztabowy przygotowywał plany inwazji Wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 roku. W latach 60-tych pracował już w Sztabie Generalnym. Cała swoją karierę wojskową spędził w Ludowym Wojsku Polskim, zdobywając stopnie wojskowe, awanse, odznaczenia i sowitą gażę. W listopadzie 1981 roku postanawia opuścił kraj, łamiąc jawnie przysięgę wojskową i narażając państwo na ogromne straty wojenne. Czy przekazując USA tajne dokumenty wojskowe i będąc oficerem Wojska Polskiego, państwa bądź co bądź wrogiego obozu, służył swoim narodowym interesom? To amerykańskie bomby spadałyby na Warszawę w czasie ewentualnego konfliktu zbrojnego z ZSRR. Wątpię, aby mieszkańcy Warszawy czy innych polskich miast, uznali je za oswabadzanie spod jarzma komunizmu. Jeśli Ryszard Kukliński kreowany jest na bohatera, to w porządku, ale amerykańskiego, bowiem interesom tego państwa zasłużył się najbardziej, narażając własne państwo. Amerykańskich szpiegów w Wojsku Polskim było więcej, jednak to Ryszard Kukliński kreowany jest na bohatera, dlaczego? To jedna z tajemnic CIA. Czy wobec tego ucieczka z kraju owianego złą sławą pułkownika Józefa Światły, również zasługuje na patriotyczne uniesienie? Ten stalinowski oficer również otrzymał opiekę amerykańskich służb, również przyczynił się do upadku systemu, zwłaszcza w jego stalinowskim wymiarze. Może zasługuje zatem na pomnik, albo wręcz awans?

Generał Wojciech Jaruzelski był przede wszystkim wojskowym a jego dokonania na wojennym szlaku, powinny budzić podziw. Zaczynał jako żołnierz gen. Berlinga, wojska, które tworzone było w ZSRR. Była to jedyna szansa dla tych ludzi, wydostania się z nieludzkiej ziemi. Wczorajsi zesłańcy na Sybir, takim był również gen. Wojciech Jaruzelski, mieli okazać się w przyszłości wyzwolicielami narodu spod jarzma niemieckiego okupanta. Generał przeszedł wraz z cała 1. Armią Wojska Polskiego szlak bojowy. Z bronią w ręku stanął w roku 1944, kiedy to brał udział przy forsowaniu Wisły. Następnie uczestniczył w pomocy powstańczej Warszawie, zostając nawet rannym. Gen. Jaruzelski brał udział w defiladzie w zgruzowanej Warszawie w styczniu 1945 roku. To musiało być bardzo symboliczne, sam przecież był warszawiakiem, tu się wychował, to kształcił, widział upadek tego miasta i państwa. Walczył następnie o przełamanie Wału Pomorskiego. Był kilkakrotnie wymieniany w rozkazach dowódcy dywizji jako zasłużony w walkach. Za likwidację granatami stanowiska niemieckiego ckm podczas akcji wywiadowczej w okolicach Borujska, został ponownie odznaczony Srebrnym Medalem Zasłużonym na Polu Chwały. Po raz trzeci został odznaczony tym medalem za marcowe walki pod Dziwnówkiem nad Morzem Bałtyckim. 15 marca bierze udział w uroczystości zaślubin z morzem mających symbolizować przyłączenie tych terenów do państwa polskiego. W maju 1945 roku jest już w Niemczech, gdzie jest jednym z tych tysięcy polskich żołnierzy, którzy przyczyniają się do klęski III Rzeszy. Moment, kiedy powiewa biało-czerwona flaga nad Reichstagiem, jest symbolem polskiego zwycięstwa w tej wojnie. Następnie, przecząc niejako polskiej historii, decyduje się na Okrągły Stół, czyli pokojowe przekazanie władzy. To rzadkie w naszej historii.

IPN lansuje pogląd, iż gen. Wojciech Jaruzelski „kazał wysyłać Polaków przeciwko Polakom”. A co z zamachem majowym i ich głównym wykonawcą, Marszałkiem Józefem Piłsudskim? W ciągu tylko trzech dni zamachu majowego zginęło ok. 400 osób, pamięć o tych ludziach jest żadna, nie mają żadnego pomnika czy tablicy pamiątkowej a II RP przedstawiana jest jako państwo idealne. Sam Piłsudski nigdy za zamach nie przeprosił, uważając ten temat za zamknięty. Po stanie wojennym nastąpił okrągły stół, a wcześniej Polska była już krajem bez więźniów politycznych, po zamachu majowym rządy Sanacji dopiero się „rozkręcały”, ich następstwem była min. Bereza Kartuska – ośrodek dla politycznych więźniów i przeciwników reżimu Piłsudskiego. Według Komisji Jana Rokity, w wyniku Stanu wojennego, śmierć poniosło 14 osób. To dużo, choć trzeba pamiętać, że trwał on aż półtora roku, a zamach majowy tylko 3 dni. Marszałek Józef Piłsudski jest dziś mężem stanu, nie odpowiada za śmierć około 400 osób. Gen. Wojciech Jaruzelski to zdrajca. Historię zawsze piszą zwycięscy.

Gdzie jest dziś SLD, gdzie są ludzie, którzy powinni bronić honoru generała i całej jego epoki? Obowiązkiem Sojuszu jest dziś stanąć w obronie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, ale nie tylko werbalnie, brylując na konferencji prasowej. To nie działa! SLD powinien wyjść na ulice i głośno wykrzyczeć swoje oburzenie. Niemal 60% ankietowanych uważa, że odebranie stopnia generalskiego Wojciechowi Jaruzelskiemu to absurd. SLD miał okazję zbudować własną tożsamość i narzucić własną narrację, ale zachował się w myśl przesłania red. Ewy Milewicz- „SLD wolno mniej”. Nikt za takim SLD płakać nie będzie.


poprzedni komentarze