Andrzejuk: Ile demokracji w demokracji?
[2007-10-17 07:38:17]|
Można bez problemu zauważyć wszechobecną od pewnego czasu kampanię negatywną. Niekiedy prowadzoną bardzo agresywnie a wręcz można by powiedzieć po prostu chamsko. PiS przygotował w swych reklamówkach sceny wyraźnie odwołujące się do PO i LiD-u, suferujące nieuczciwość tych komitetów. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Cóż, jeśli głównym punktem kampanii staje się wypominanie przeciwnikom ich win, wskazuje to na istny brak programu i pomysłu na Polskę. Nie to jednak jest najgorsze. Żyjemy w demokratycznym, przynajmniej z założenia, kraju. Każdy obywatel Polski ma prawo wyborcze, same zaś wybory są również demokratyczne. Ale czy demokracją można nazwać proceder umieszczania na czołowych miejscach list ludzi praktycznie nieznanych, ale za to dysponujących odpowiednią do sfinansowania kampanii ilością pieniędzy? Z pewnością nie, a taki proceder ma miejsce, niestety dość często. Spójrzmy na czołowe miejsca list wyborczych. Czyż większości nazwisk nie znamy głównie z billboardów i ulotek? Nikt teoretycznie miejsca w semie kupić nie może, ale za odpowiednią kwotą może powiększyć, nawet do ponad 90%, swoje szanse na zajęcie jednego z foteli na Wiejskiej. Co więcej taki proceder w demokratycznym społeczeństwie nie podlega żadnej karze, bo w myśl konstytucji każdemu Polakowi po ukończeniu 21. roku życia przysługuje bierne prawo wyborcze do Sejmu, a z racji, że żyjemy w wolnym państwie, każdy może wydać na swoją przedwyborczą promocję tyle, ile się mu podoba. Dopóki tak będzie się działo, ustrój nasz możemy nazwać co najwyżej oligarchią. Jednak jeszcze większą bolączką jest treść telewizyjnych reklamówek i wielkich, ulicznych plakatów. Otóż to na większości z nich nie ma niczego poza uśmiechniętym licem kandydata, jego nazwiskiem i numerem listy wyborczej. Przypomnijmy, że 21 października nie odbędą się ogólnopolski konkurs piękności, lecz wybory do parlamentu. A jak wiadomo w parlamencie bardziej liczy się to co mamy do powiedzenia, niż nasz wygląd. Cóż, w Polsce wystarczy sama twarz, aby zdobyć społeczne zaufanie, niepotrzebny jest nawet choć zarysowy program. Czasami kandydaci wysilają się na dodanie do swego wizerunku hasła, z reguły nie bardziej ambitnego niż: "będę najlepszy". Nie ma się jednak czemu dziwić. Wielomilionowy budżet PiS czy PO, zatuszuje bez najmniejszego problemu brak konkretnego planu działania i tysiące niespełnionych obietnic. Na drugim biegunie politycznego sytuuje się np. PPP. Beż wielkich pieniędzy, dostępu do mediów, ale z programem i pomysłem na rządzenie. Czyż nie przypomina się tutaj sytuacja rodem z sejmików szlacheckich, gdzie kupczono głosami? Wtedy takie zachowanie przyczyniło się do upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów, oby teraz nie było podobnie. Nazwanie wolnością i równością jakiegoś stanu społecznego jeszcze go równym i wolnym nie czyni. Nie czyni go nim nawet stworzenie pozorów demokracji. Wydać się może któremuś z czytelników, iż koloryzuję. Nie. Popatrzmy na Białoruś, stawianą przez naszych rządzących za wzór zaściankowego stylu myślenia i autorytarnego zniewolenia przez komunistycznego dyktatora. Już podczas pierwszych wyborów prezydenckich w 1994 roku każdy z kandydatów otrzymał równą ilość 45-minutowych odcinków w białoruskiej telewizji i równą sumę na przeprowadzenie kampanii. Zaś we Francji, kraju prawdziwie demokratycznym, plakaty wyborcze może wieszać każdy komitet, lecz tylko w wyznaczonych do tego miejscach. Polskie wybory mają charakter demokratyczny. Zgoda. Warto jednak przypomnieć, że teoretycznie również wybory do Sejmu PRL posiadały podobny status. Miejmy jednak nadzieję, że Polacy udowodnią, iż potrafią wybrać wedle głosu rozumu a nie szaty graficznej ulicznych plakatów. |
- Blog Radosława S. Czarneckiego: Toksyny idei narodu wybranego
- Blog Radosława S. Czarneckiego: Dekadencja
- Cisza krzyczy: Jak Instytut Narutowicza promuje Grzegorza Brauna, czyli czego nie kuma Przemysław Wi
- Pod prąd!: Stabilizator Czarzasty
- Blog Radosława S. Czarneckiego: Syndrom wybrania
- Szukam wspólnika do programu zwalczania nienawiści w internecie
- Polska
- 22 luty 2026
- Warszawska Socjalistyczna Grupa Dyskusyjno-Czytelnicza
- Warszawa, Jazdów 5A/4, część na górze
- od 25.10.2024, co tydzień o 17 w piątek
- Fotograf szuka pracy (Krk małopolska)
- Kraków
- Socialists/communists in Krakow?
- Krakow
- Poszukuję
- Partia lewicowa na symulatorze politycznym
- Discord
- Teraz
- Historia Czerwona
- Discord Sejm RP
- Polska
- Teraz
- Szukam książki
- Poszukuję książek
1 maja:
1826 - Zmarł Wojciech Gutkowski, inżynier wojskowy, uczestnik insurekcji kościuszkowskiej i wojen napoleońskich (1807-1812), autor oświeceniowej utopii "Podróż do Kalopei", w której opisał nierzeczywiste, demokratyczne społeczeństwo.
1886 - Wybuch ogólnokrajowego strajku w USA; robotnicy domagali się m.in. ośmiogodzinnego dnia pracy.
1890 - Pierwsze obchody międzynarodowego święta robotniczego na świecie, zorganizowane także na ziemiach polskich.
1892 - W Łodzi rozpoczęły się masowe protesty socjalne, w których wzięło udział 70 tys. robotników (tzw. "bunt łódzki").
1900 - Urodził się Aleksander Wat (Chwat), jeden z twórców polskiego futuryzmu, redaktor "Miesięcznika Literackiego".
1936 - Jednolitofrontowe pochody 1-majowe w całej Polsce; Łodź - 80 tysięcy uczestników, Lwów - 50 tysięcy, Warszawa - 40 tysięcy; starcia z bojówkarzami endeckimi.
1946 - We Wschowie urodził się Stanisław Rogowski, prawnik, nauczyciel akademicki, poseł na Sejm, polityk Unii Pracy, rzecznik ubezpieczonych (1995–2007).
1958 - Zmarł Oscar Torp, polityk Norweskiej Partii Pracy. Sprawował funkcję premiera od 1951 do 1955.
?






