Krzysztof Katkowski: Chile - dlaczego pinochetyści wracają do władzy?

[2025-12-13 23:34:23]



Już czternastego grudnia dowiemy się, kto zostanie nowym prezydentem Chile. W sondażach prowadzi na razie José Antonio Kast, szef wywodzącej się z tradycji pinochetowskiej skrajnej prawicy. To jego partia wygrała także wybory parlamentarne w 2023 r. Kandydatka lewicy – pochodząca z Partii Komunistycznej Jeannette Jara – traci do niego w ostatnich badaniach nadal szesnaście punktów procentowych (42% do 58%).

Do wyboru są więc dwie drogi: albo kontynuacja dziedzictwa neoliberalnej dyktatury albo dalsza próba demokratyzacji kraju.

Najnowszą historię Chile, tak samo zresztą jak i wielu innych państw w regionie, można opisać przez pryzmat historii rewolucji społecznych. Najbardziej znana polskiemu czytelnikowi jest ta związana z nazwiskiem Salvadora Allende – jedna z nielicznych prób przeprowadzenia rewolucji socjalistycznej drogą demokracji liberalnej. W 1970 r. Allende, legendarny demokratyczny socjalista, wygrał wybory prezydenckie i zbudował szeroką koalicję ugrupowań centrowych (liberałów i części chadeków), centrolewicowych (socjaldemokratów) oraz lewicowych (zreformowanych komunistów i lewicy katolickiej).

Aby zrozumieć współczesne Chile, trzeba jednak uwzględnić również drugą rewolucję – tym razem neoliberalną. To ona okazała się znacznie bardziej gwałtowna niż krótki eksperyment Allende. Neoliberalna rewolucja gospodarcza, rozpoczęta po przewrocie wojskowym w 1973 r., została wprowadzona przez tzw. Chicago Boys, którzy przejęli kluczowe stanowiska w reżimie Augusto Pinocheta. Nowa władza realizowała doktrynę „terapii szokowej”: radykalną deregulację, pełne otwarcie gospodarki na handel międzynarodowy oraz masowe prywatyzacje – mordując przy tym tysiące działaczy lewicy.

Lata 80. i 90. to okres przechodzenia do pełnej hegemonii neoliberalizmu. Pinochetystom udało się zbudować instytucje, które aż do dziś będą bronić w tym kraju propagandy „chłopaków z Chicago”. Neoliberałowie zdominowali wówczas środowiska akademickie, biznesowe i państwowe. W latach 90. nastąpiła konsolidacja modelu, a ocenę państwa zaczęto w coraz większym stopniu opierać na „wynikach ekonomicznych”. Ekonomiści zyskali wysoką pozycję, status ekspertów i realny wpływ na politykę, często wykraczający poza demokratyczną kontrolę. Autonomia banku centralnego – w Chile obsadzanego w dużej mierze poza logiką partyjną – wpisywała się w globalny trend oddzielania decyzji gospodarczych od presji większości demokratycznych. W międzyczasie w kraju umocnił się kult czystej, zobiektywizowanej ekonomii, traktowanej jako podstawa wszelkich polityk publicznych. Jak zauważa Gárate Chateau, w latach 1958–1973 tylko jeden z jedenastu ministrów finansów był ekonomistą; w okresie rządów Pinocheta – już ośmiu z dziesięciu.

Rok 2003 stał się jednak datą symboliczną. Podczas trzydziestej rocznicy puczu, obchodzonej w różnych zakątkach kraju, zakwestionowano wcześniejszą politykę milczenia, która towarzyszyła procesowi przechodzenia do demokracji. W latach 90. ludzie Pinocheta wprawdzie oddali władzę (a raczej pozwolili na wolne wybory), ale system – wraz z jego apologetami – pozostał nietknięty. Nie rozliczono także zbrodni z lat 70. Jednocześnie był to moment potwierdzenia trwałości neoliberalnego modelu: Chile podpisało umowy o wolnym handlu z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi, a niedługo później przystąpiło do OECD, co stanowiło de facto międzynarodową „akredytację” reform przeprowadzonych przez pinochetystów. Przy okazji wydarzeń i publikacji z okazji trzydziestolecia upadku reżimu dyskusja na te tematy pojawiła się w przestrzeni publicznej.

Pęknięcia w systemie

Dopiero w tym szerokim historycznym kontekście można w pełni zrozumieć pragnienie reform, które coraz wyraźniej formułowali chilijscy studenci. Do pierwszych większych kontestacji doszło w 2006. r., w ramach „Rewolucji Pingwinów” („pingwiny” to chilijscy licealiści, nazwani tak z powodu swoich biało-granatowych i biało-czarnych mundurków), kiedy pracownicy najemni, studenci i licealiści protestowali przeciwko centrolewicowej władzy. Do pierwszych naprawdę masowych protestów doszło jednak dopiero w 2011 r. Rozpoczęły się one w kwietniu i trwały – z różnym natężeniem – aż do 2013 r. Była to seria ogólnokrajowych manifestacji, strajków oraz okupacji kampusów i szkół. W protestach uczestniczyli przede wszystkim studenci uniwersytetów i szkół średnich, do których z czasem dołączyli także uczniowie szkół prywatnych oraz społeczności akademickie. Powszechnie uznaje się je za jedne z najważniejszych mobilizacji społecznych od czasu przywrócenia demokracji w 1990 r.

Ich główną osią była krytyka chilijskiego systemu edukacji, ukształtowanego według logiki minimalnej roli państwa i dominacji sektora prywatnego. W 2011 r. jedynie 25 proc. kosztów funkcjonowania systemu finansował rząd, podczas gdy aż 75 proc. spoczywało na rodzinach uczniów i studentów. Było to bezpośrednie dziedzictwo dyktatury Augusta Pinocheta, która w latach 80. wprowadziła niemal całkowicie sprywatyzowany model edukacyjny. Co więcej, tuż przed oddaniem władzy w 1990 r. reżim przyjął ustawę Ley Orgánica Constitucional de Enseñanza (LOCE), ustalającą ramy prawne, które ograniczyły rolę państwa do funkcji regulatora i przekazały kluczowe segmenty edukacji w ręce prywatne. Próba reformy z okresu demokracji – ustawa Ley General de Educación (LGE) z 2009 r., będąca efektem „Rewolucji Pingwinów” – nie przyniosła istotnych zmian strukturalnych i została uznana przez ruch studencki za niewystarczającą.

Protesty z 2011 roku stały się więc kamieniem milowym, który otworzył drogę do szerzej zakrojonych żądań zmian systemowych. Po raz pierwszy na taką skalę zakwestionowano neoliberalny model gospodarczy odziedziczony po dyktaturze, a kwestie takie jak dopuszczalność zysku w edukacji, głębokie nierówności czy rola państwa w świadczeniu usług publicznych stały się centralnymi tematami debaty politycznej. Długofalowy wpływ tamtego ruchu jest bezdyskusyjny: to z jego środowiska wywodzi się Gabriel Boric, jeden z liderów protestów, który w 2021 roku został prezydentem Chile. Ponadto to właśnie postulaty formułowane już w 2011 roku stały się jednym z ideowych fundamentów późniejszego procesu tworzenia nowej konstytucji – formalnie zapoczątkowanego w odpowiedzi na masowe protesty społeczne z 2019 roku, lecz głęboko zakorzenionego w wcześniejszych żądaniach studenckich.

Od radykała do technokraty

Choć oficjalnym powodem protestów z 2019 r. było odgórne podwyższenie cen biletów, ich sens był znacznie głębszy. Blisko 80% Chilijczyków opowiadało się wówczas za zmianą konstytucji, wciąż obowiązującej w wersji narzuconej przez Pinocheta. W szczytowym momencie – w październiku 2019 roku – na ulice Santiago de Chile wyszło ponad milion osób. Rządy prawicy wydały wtedy pozwolenie na użycie przemocy przez policję – zginęło około 36 osób. Władza w końcu jednak ustąpiła – w 2019. doszło do rozpoczęcia prac nad zwołaniem ciała konstytucyjnego, które miałoby przygotować projekt nowej konstytucji kraju.

Wybory prezydenckie w 2021 r. wygrał jeden z liderów protestów studenckich, Gabriel Boric. W tym samym roku rozpoczęły się też pracę nad nową ustawą zasadniczą.

Boric, bohater ruchów studenckich, po objęciu urzędu prezydenta szybko jednak zmienił swój wizerunek z działacza ulicznego na intelektualistę zatroskanego losem kraju – często pojawiającego się z książkami, dbającego o res publica. Początkowo zasłynął stwierdzeniem: „Jeśli Chile było kolebką neoliberalizmu, będzie też jego grobem”, lecz już w 2023 roku przyznał, że choć część jego osoby chciałaby obalić kapitalizm, to uważa, iż trwałe zmiany muszą być stopniowe i budowane w oparciu o szerokie poparcie społeczne. Lewicowemu prezydentowi udało się przeprowadzić kilka reform, jednak społeczne oczekiwania wobec jego rządów były znacznie większe.

Jeanette Jara, komunistyczna polityczka, choć zajmuje krytyczne stanowisko wobec Borica, musi, jako kandydatka lewicy, tłumaczyć się z jego porażek. Za rządów jego administracji nastąpił gwałtowny wzrost nielegalnej imigracji z Wenezueli i związanej z nią przestępczości (m.in. ekspansja gangów takich jak Tren de Aragua), co zmusiło rząd do militaryzacji północnej granicy. W okresie rządów Borica liczba zabójstw wzrosła o ok. 40 procent, do poziomu ponad 1200 przypadków w 2023 r. Mimo że nie zawinił tutaj sam Boric, to, jako polityk otwarcie promigracyjny, zapłacił za to dużą polityczną cenę. W odpowiedzi na rosnącą przestępczość Kongres uchwalił tzw. „Ley Nain-Retamal”, wzmacniającą uprawnienia policji (Carabineros) do użycia siły. Rząd, który miał ograniczać przemoc państwa – również na północnej granicy oraz na terenach zamieszkanych przez rdzenną ludność Chile – ostatecznie wzmocnił uprawnienia tych samych służb, które wcześniej biły i mordowały studentów.

Od 2017 r. liczba imigrantów w Chile podwoiła się, osiągając 1,6 mln w kraju zamieszkałym przez 18 mln osób. Prawica potrafił skutecznie wykorzystać ten fakt, podsycając nastroje antyimigracyjne i mowę nienawiści wobec Wenezuelczyków. Zjawiska te osiągnęły apogeum gdy doszło do zabójstwa Yaidy Garnica Carvajalino – migrantki z Wenezueli – motywowanego nienawiścią wobec jej narodowości. Społeczna frustracja z powodu braku reform i impasu politycznego zaczęła przenosić się właśnie na grupy napływowe.

Koalicja rządząca nigdy nie była przy tym szczególnie stabilna. Od początku rozdarta jest między radykalne skrzydło – Frente Amplio i komunistów, którzy wynieśli Borica do władzy – a centrolewicę, na której oparł on swoje rządy po fiasku reformy konstytucyjnej. Dobrym przykładem tej sprzeczności są spory o kwestie bezpieczeństwa: centrolewica domaga się kontynuowania twardej walki z przestępczością, w przeciwieństwie do lewicy radykalnej.

W swojej polityce Boric usiłował lawirować między dwoma biegunami: z jednej strony utrzymywał radykalny język polityczny, z drugiej – wstrzymał się od realizacji kluczowych obietnic, jak reforma systemu ubezpieczeń społecznych.

Plany reform Borica utrudniał też fakt, że polityka cechuje się daleko posuniętą technokratyzacją. Znaczną rolę odgrywają think-tanki, które – jak pokazują badania z 2024 r. autorstwa Morales-Martína, Cárdenas-Castro i Garbe – tworzą skonsolidowany, autonomiczny ośrodek władzy, istniejący niezależnie od systemu partyjnego. Bez poparcia odpowiednich ośrodków analitycznych, często stanowiących przestrzeń spotkań z przedstawicielami biznesu, prowadzenie polityki jest praktycznie niemożliwe. Ich wpływ był szczególnie widoczny podczas prac nad projektem nowej konstytucji, gdzie istotną rolę odgrywały dwie koalicje think tanków: prorządowy „Red de Centros de Estudios por una Nueva Constitución”, skupiająca głównie think tanki centrolewicy i nowej lewicy (m.in. Chile 21, Instituto Igualdad, La Casa Común, Rumbo Colectivo, Horizonte Ciudadano Michelle Bachelet) i sprzeciwiający się reformom „La Casa de Todos”, łącząca badaczy z Horizontal, CEP i IES, by stworzyć alternatywny, bardziej prawicowy projekt konstytucyjny. Co jednak w tym kontekście istotne, ośrodki prawicowe dysponują większym zapleczem finansowym i międzynarodowym niż lewicowe, przede wszystkim dzięki środkom napływającym z USA, co przekłada się na większy wpływ za kulisami.

Porażka rewolucji konstytucyjnej

We wrześniu 2022 roku projekt konstytucji został odrzucony wyraźną większością – 62% głosujących było przeciw. Wśród przyczyn wymienia się nie tylko skuteczną kampanię dezinformacyjną prawicy, lecz także sam charakter propozycji, ocenianych jako zbyt radykalne w kwestiach tożsamościowych, a przez to łatwe do zdemonizowania.

Dzięki temu prawicy umiejętnie udało się przesunąć dyskusję na kwestie „kulturowe”: forsowaną przez środowisko Borica zmianę symboli narodowych i propozycję wprowadzenia państwa wielonarodowego z równoległym systemem sprawiedliwości dla ludności rdzennej (mimo że stanowi ona tylko ok. 10% społeczeństwa). Niektóre z zapisów w projekcie konstytucji można uznać za kontrowersyjne: przykładem jest obowiązkowy parytet 50% kobiet we wszystkich instytucjach publicznych, który oznaczał, że mężczyźni mogli być w mniejszości, ale kobiety już nie. Jednocześnie, po 2019 r., uwagę społeczeństwa zdominowały nowe problemy: wspomniany wzrost przestępczości i inflacja (powyżej 10%), podczas gdy kwestie socjalne zostały zepchnięte na margines.

Mimo tego, Jarze, jako kandydatce kojarzącej się z radykalizmem Partii Komunistycznej, udało się zdobyć dość wysoki wynik w pierwszej turze, który wystarczył jej, aby weszła do drugiej. Powodem tego sukcesu może być jej popularność jako ministry pracy w administracji Borica. To dzięki niej, między innymi, udało się skrócić czas pracy w z 45. do 40. godzin tygodniowo oraz postawić istotne kroki w nacjonalizacji sprywatyzowanego przez pinochetystów systemu ubezpieczeń społecznych.

Z drugiej strony Jara podporządkowała się narracji prawicy i została zwolenniczką zdecydowanej polityki antymigracyjnej – obiecuje ona chociażby budowę nowych więzień czy wojskowe wzmocnienie granic kraju. Polityczka Partii Komunistycznej powstrzymuje się też od obietnic daleko idących reform, sprawiając wrażenie, jakby lewica uznała, że radykalne zmiany są w tym kraju praktycznie niemożliwe.

Już w tę niedzielę dowiemy się, czy uda się jej przekonać rozczarowanych lewicą Chilijczyków. Problem chilijskiej lewicy leży jednak głębiej. Choć Jarze udało się przeprowadzić istotne reformy i dać nadzieję na kolejne, to przesunięcie Chile na trwałe w lewo okazało się niemożliwe z powodu uwikłania administracji Borica w zastany porządek instytucjonalny państwa: konstytucyjne ograniczenia, autonomię technokratycznych ośrodków władzy (w tym wspieranych przez USA think tanków prawicowych i neoliberalnych), presję rynków oraz międzynarodowych instytucji finansowych, a także brak stabilnej większości parlamentarnej. W efekcie rząd, który miał być emanacją protestu społecznego, ostatecznie zmuszony był kierować się logiką zarządzania, a nie zmiany, którą Boric obiecywał jeszcze jako działacz uliczny. To właśnie niemożność wyjścia poza ramy neoliberalnego „realizmu gospodarczego” otwiera dziś drogę do powrotu pinochetyzmu w radykalnej odsłonie. Niedzielne wybory odbywają się w sytuacji, gdy Trump znów planuje agresywne działania w Ameryce Łacińskiej. Kast, przeciwnik Jary w drugiej turze, będzie popierał zaś jankeską ofensywę w całym regionie.

Krzysztof Katkowski



Tekst pochodzi ze strony internetowej magazynu Gromady. Ukazał się tam pod pełnym tytułem: „Chile między dwiema rewolucjami: dlaczego pinochetyści wracają do władzy?”

Autor to socjolog, tłumacz literacki, dziennikarz, poeta. Absolwent Universitat Pompeu Fabra w Barcelonie i Uniwersytetu Warszawskiego. Współpracuje z OKO.press, „Kulturą Liberalną”, „Dziennikiem Gazeta Prawna” i „Semanario Brecha”. Jego teksty publikowały m.in. „la diaria”, „Gazeta Wyborcza”, „The Guardian” „Jacobin”, „Kapitàl noviny”, „Polityka”, „El Salto” czy CTXT.es. Członek zwyczajny Associació Catalana de Sociologia.



drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



Pogrzeb Cezarego Miżejewskiego
Warszawa, siedziba RSS, ul. Elektoralna 26
5 stycznia (poniedziałek), godz. 9.00
Warszawska Socjalistyczna Grupa Dyskusyjno-Czytelnicza
Warszawa, Jazdów 5A/4, część na górze
od 25.10.2024, co tydzień o 17 w piątek
Fotograf szuka pracy (Krk małopolska)
Kraków
Socialists/communists in Krakow?
Krakow
Poszukuję
Partia lewicowa na symulatorze politycznym
Discord
Teraz
Historia Czerwona
Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek

Więcej ogłoszeń...


5 stycznia:

1847 - Zmarł Tadeusz Krępowiecki, uczestnik powstania listopadowego, przeciwnik przywilejów szlachty, którą oskarżył o doprowadzenie do rozbiorów i klęski powstania. Jeden z założycieli i głównych ideologów Gromad Ludu Polskiego.

1901 - W Krakowie urodził się Adam Ciołkosz, instruktor harcerski, publicysta, jeden z przywódców PPS w kraju i na emigracji, poseł.

1919 - Rewolta spartakusowców w Berlinie.

1942 - Założono PPR.

1949 - W mieście Rengat w prowincji Riau na Sumatrze holenderscy żołnierze dokonali masakry od 80 do 400 (wg strony holenderskiej) lub od 1500 do 2600 mieszkańców (wg strony indonezyjskiej).

1968 - Alexander Dubček został wybrany na sekretarza Czechosłowackiej Partii Komunistycznej.

2005 - Dotychczasowy minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz został marszałkiem Sejmu, zastępując Józefa Oleksego.

2008 - Odbył się pierwszy kongres partii Polska Lewica; uchwalono na nim statut ugrupowania i wybrano Leszka Millera na przewodniczącego.

2012 - Portia Simpson-Miller z centrolewicowej Ludowej Partii Narodowej została po raz drugi premierem Jamajki.

2020 - W drugiej turze wyborów prezydenckich w Chorwacji socjaldemokrata Zoran Milanović (SDP) pokonał ubiegającą się o reelekcję K. Grabar-Kitarović.


?
Lewica.pl na Facebooku