Małgorzata Kulbaczewska-Figat: Cień szansy na lewicę
[2019-07-19 11:25:23]|
Wieloodcinkowy serial plotek o tym, czy ugrupowania deklarujące lewicowość podadzą sobie ręce, czy w ogóle rozmawiają i o czym, kończy się w momencie, gdy zadekretowała to prawica. Smutne to, zwłaszcza, że intelektualna, analityczna, a nawet pragmatyczno-taktyczna mizeria tejże neoliberalnej prawicy została po wielokroć obnażona i przez komentatorów z lewej strony (niektórych nawet błyskotliwych), i przez pasmo porażek, jakie ta prawica ciągle ponosi. Na dłuższą metę jednak okoliczności będą mieć znaczenie ledwie drugorzędne. Pytanie brzmi nawet nie, czy mityczny lewicowy blok ostatecznie się ucieleśni, tylko: w jaki sposób ten cień szansy, wykrojony przez prawicę, wykorzysta. Jest w Lewicy Razem, w mniejszym stopniu we Wiośnie, nawet i w SLD, chociaż to jego liderzy ponoszą lwią część odpowiedzialności za obecny żałosny stan polskiej socjaldemokracji, trochę ludzi myślących, społecznie wrażliwych, umiejących celnie wykazać absurdy prawicowej narracji. Obnażyć bankructwo kultu wolnego rynku z jednej strony i niebezpieczeństwa narodowokatolickiego paternalizmu, choćby uzupełnionego bardzo potrzebnymi świadczeniami socjalnymi, z drugiej. Oparcie na nich wspólnych list, sprawne poprowadzenie kampanii w internecie, choćby z pewną dozą efekciarstwa, które nieźle szło do pewnego momentu Wiośnie – to nie jest zupełnie niemożliwe. Jeśli równocześnie lewicowe struktury w terenie będą angażować się w lokalne walki pracownicze (zwłaszcza Razem ma kilka ładnych kart na tym polu) czy przyłączać się do krajowych fal protestu (np. kobiecych), wzrośnie szansa, że pojęcie lewicy powoli zacznie znowu kojarzyć się z tym, czym powinno, przynajmniej niektórym. Nie, to nie będzie lewica z marzeń, ale przy ogromnym wysiłku może być to lewica, która nie pozwoli się sama złożyć do grobu w sensie nie tylko strukturalnym. A jeśli pojęcie lewicowości przestanie budzić cokolwiek innego niż szyderczy śmiech i obojętność, można wtedy będzie myśleć (też powoli) o budowaniu czegoś poważniejszego. I odważniejszego. Walka o życie będzie przy tym trwała każdego dnia. Bo chociaż liberałowie dziś demonstracyjnie kopnęli lewicę, nawet tę najbardziej zabiegającą o sojusz z nimi, to przecież nie stracą swojego zainteresowania niechcianym koalicjantem. Wyznaczyli mu już rolę w swoim nowym pomyśle powrotu do władzy, tak jak swojego czasu usiłowali wybić się na proteście nauczycieli. Ale jeśli lewicowy blok powstanie, a Platforma wybory przegra (możliwe!), niechybnie dowiemy się, że to właśnie przez czerwono-karminowo-fioletowe porozumienie. Przed wyborami w ciemno można spodziewać się nieustannego rozliczania lewicy z zaangażowania w obronę demokracji i wzywania do tonowania przekazu (już są komentatorzy, którzy radzą Razem… skończyć z „bolszewizmem”), po wyborach – zachęt do ograniczenia się do walenia w PiS i tonowania przekazu. Na to potencjalni koalicjanci muszą być przygotowani. I jeśli zamiast robić swoje, lewica będzie tracić czas na ustosunkowywanie się do tych „dobrych rad”, to (znowu!) cały swój dawny wysiłek wyrzuci za okno. A to nie wszystkie wątpliwości. Czy twórcy potencjalnego bloku myślą jeszcze w kategoriach innych, niż najbliższa kadencja/powrót do Sejmu/minimalny sukces po latach porażek i rozczarowań? Czy nie jest to dla nich – tu patrzę zwłaszcza w stronę SLD i Wiosny – projekt tworzony z rozmysłem na chwilę? Pytania te napawają co najmniej takim samym smutkiem, jak świadomość, że lewica będzie się restrukturyzować już nawet nie zapatrzona w liberałów, ile w ramkach najściślej jej odmierzonych. I świadomość tego, że nawet przy maksymalnie dobrej woli wszystkich zainteresowanych i uniknięciu zwykłych błędów ta zjednoczona lewica nadal nie ma żadnej gwarancji zdobycia progowych 8 proc. Co jednak będzie, gdy pójdzie osobno, już wiemy. Tekst pochodzi z strony Strajk.eu |
- Blog Radosława S. Czarneckiego: Toksyny idei narodu wybranego
- Blog Radosława S. Czarneckiego: Dekadencja
- Cisza krzyczy: Jak Instytut Narutowicza promuje Grzegorza Brauna, czyli czego nie kuma Przemysław Wi
- Pod prąd!: Stabilizator Czarzasty
- Blog Radosława S. Czarneckiego: Syndrom wybrania
- Szukam wspólnika do programu zwalczania nienawiści w internecie
- Polska
- 22 luty 2026
- Warszawska Socjalistyczna Grupa Dyskusyjno-Czytelnicza
- Warszawa, Jazdów 5A/4, część na górze
- od 25.10.2024, co tydzień o 17 w piątek
- Fotograf szuka pracy (Krk małopolska)
- Kraków
- Socialists/communists in Krakow?
- Krakow
- Poszukuję
- Partia lewicowa na symulatorze politycznym
- Discord
- Teraz
- Historia Czerwona
- Discord Sejm RP
- Polska
- Teraz
- Szukam książki
- Poszukuję książek
18 kwietnia:
1904 - Ukazało się pierwsze wydanie francuskiego lewicowego dziennika L'Humanité.
1905 - Pierwsze walki na barykadach prowadzone z policją i wojskiem przez łódzkich robotników.
1916 - Urodził się Witold Kula, historyk, w latach 1950–1986 profesor Uniwersytetu Warszawskiego. Przedstawiciel polskiej szkoły historii społeczno-gospodarczej.
1937 - Podczas strajku chłopskiego w Racławicach doszło do starć z policją, w wyniku których zginęło trzech chłopów.
1945 - 1945 – Oddział Józefa Zadzierskiego ps. „Wołyniak” dokonał masakry 160 ukraińskich mieszkańców Piskorowic i okolicznych wsi.
1955 - W Princeton zmarł Albert Einstein, genialny fizyk, socjalista.
1970 - W Warszawie zmarł Michał Kalecki, wybitny ekonomista, profesor Zakładu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk i Szkoły Głównej Planowania i Statystyki, członek rzeczywisty PAN.
1973 - Ukazało się pierwsze wydanie francuskiego centrolewicowego dziennika Libération.
?






