Salami z Biedronia
2018-09-29 08:18:54
Salami tnie się cieniutko, niemalże przeźroczyście. Aby delektować się jego smakiem i rozkoszować zapachem. To wędlina wykwintna i nęcąca podniebienie. Mówimy oczywiście o „rasowych” gatunkach salami, nie substytutach zalegających półki naszych marketów i sklepów.

Jednym z pewników, których uczy historia, jest, że rozstrzygającym czynnikiem życia zbiorowego nie są formy urządzeń, instytucje, tylko jest stan dusz ludzkich danego społeczeństwa. Nic nie pomoże najdoskonalsza ustawa, najstaranniej obmyślany ustrój, jeśli materiał ludzki jest lichy, jeśli etyka i umysłowość jednostek stanowiących społeczeństwo stoją nisko.
Stanisław WITKIEWICZ (ojciec)

Weronika Książek niedawno na Portalu STRAJK.EU w felietonie „Gównem w wentylator” (https://strajk.eu/gownem-w-wentylator/) opisując jak przedstawiciele demo-liberalnego dziennikarstwa rzucili się na (byłego już) Prezydenta Słupska w związku z aferą pedofilską w instytucji podległej słupskiemu ratuszowi – a de facto chodzi tu o stworzenie samodzielnego bytu politycznego mającego stać w opozycji do duopolu PiS vs PO sztucznie betonującego polską scenę publiczną - dała doskonały przykład właściwej dla tej grupy zawodowej mentalności oraz rozumienia pluralizmu, wolności, swobody decyzji czy wyborów, wyznawania poglądów innych niż mainstreamowe itd. I sądzić należy iż tego typu ataki będą się na Roberta Biedronia nasilać. W zasadzie to nie jest grupa zawodowa, a neoliberalne plemię, które skolonizowało zarówno przekaz publiczny w Polsce jak i tzw. władzę nad duszami i umysłami sporych grup nadwiślańskiego społeczeństwa. I dziś uzurpuje sobie jedynie-prawdziwą formę przekazu, narracji, argumentacji. Uważa to plemię, że posiadło prawdę jedyną i absolutną (zresztą ich antagoniści z PiS-u myślą tak samo, gdyż oba te klany są jak Scylla i Charybda naszego życia publicznego).
Atak więc musi iść zgodnie z emocjami. Nie po linii jakiegokolwiek meritum sprawy, a więc jak i czy zgodnie z obowiązującym prawem ów problem rozwiązano. To pospolite grillowanie dla samego grillowania. Bo ten kandydat ma szansę na przełamanie politycznej hegemonii duopolu PO i PiS i o to w tym wypadku chodzi (a de facto – POPiS-u z dodatkiem kolejnej prawicowo-neoliberalnej partyjki jaką jest .nowoczesna.pl). Chodzi o zwykłe utrącenie potencjalnego konkurenta w najbliższych wyborach bez względu na dotychczasowe deklaracje, zapewnienia i zaklęcia o wolności, pluralizmie, dobrych manierach i obyczajach .
Grillowanie Biedronia przez neo-libów – chodzi o formę, emocjonalność i sugestie że „coś niby jest na rzeczy” (jak z tym rowerem Kowalskiego co mu ukradli, a de facto to on może ukradł) – przypomina mi bardzo rozdmuchiwanie przez te same środowiska: Lisy, Olejnikowe, Kolendy-Zaleskie, Gawrylukowe, Wielowieyskie itd. sprawy Cimoszewicz vs Jarucka. I to ich afektywne, nieuczciwe i stronnicze ujadanie oraz wciskanie odbiorcy jedynej prawdy dziennikarskiej. Bo my jesteśmy demo-liberalny mainstream i my tobie ludu drogi powiemy jak jest i jak masz myśleć. A wychodzi po niewczasie, że było nie tak jak usłużni żurnaliści chcieli temu ludowi to przedstawić. To są sprawy dla wymiarów ścigania i sprawiedliwości, tu nie ma dwóch zdań. Ale im więcej jest w dziennikarskich materiałach w tego typu sprawach subiektywnych, emocjonalnych, podszytych fobiami czy sympatiami politycznymi upiększeń czy prostackich sugestii tym mi osobiście zapala się mocniej i jaśniej „czerwone światełko”. Ono sygnalizuje, iż clou zagadnienia leży zupełnie gdzie indziej niż przedstawia to grillujący taką osobę i międlący ową sprawę człowiek mediów. O ich politycznych sympatiach i zależnościach – gdyż to nie jest absolutnie niezależne dziennikarstwo, a normalny polityczny lobbing - istniejących w związku z nimi nie warto nawet wspominać. Przywołana sprawa Cimoszewicz vs Jarucka jest tego najlepszym przykładem.
A za przywoływanymi, topowymi reprezentantami mediów (trudno ich nie uważać za propagandzistów manipulujących opinią publiczną celem osiągnięcia określonych efektów politycznych zgodnych z oczekiwaniami mocodawców) wówczas stali wytrawni gracze polityczni, związani ściśle z partią „od zawsze” przestrzegającej dobrych, cywilizowanych standardów moralno-etycznych - mowa oczywiście o Platformie Obywatelskiej – Konstanty Miodowicz jr. i Wojciech Brochwicz. I dziś poczynający kroić niczym salami Biedronia żurnaliści powtarzają ów proces sprzed kilkunastu lat, gdzie utrącenie Cimoszewicza (nie z tytułu sprawy Jaruckiej, a przede wszystkim jego post-komunizmu) nie pomogło faworytowi mainstreamu, Donaldowi Tuskowi w osiągnięciu prezydentury. Wręcz odwrotnie - wprowadziło do „dużego pałacu” Lecha Kaczyńskiego, reprezentanta PiS-u i tego sposobu myślenia.








poprzedni komentarze