Bobryk: Komuniści nie mają dobrej prasy
[2009-05-10 10:25:34]
![]() Panie doktorze, obserwowaliśmy ostatnio gwałtowne protesty w Mołdawii. Czy to wygrana komunistów tak rozwścieczyła opozycję? Komuniści nie mają dobrej prasy w naszej części Europy. Niemniej w Mołdawii cieszą się znaczącym poparciem społeczeństwa. Nie jest to nurt ortodoksyjny czy dogmatyczny. Są oni otwarci na wyzwania współczesnego świata i starają się na nie dynamicznie reagować. Jednakże kraj boryka się z wieloma problemami, gospodarczymi, społecznymi i politycznymi. Do ważniejszych niewątpliwie należy nierozwiązany problem secesji Naddniestrza i dążeń separatystycznych Gagauzji. Wybory stwarzają często nadzieję na radykalne przemiany. Nie wszyscy jednak dobrze znoszą klęskę wyborczą. Gwałtowność rozruchów i ich charakter, zwłaszcza wywieszanie flag Rumunii i Unii Europejskiej na zdobywanych przez manifestantów gmachach i stawiany postulat przyłączenia Mołdawii do Rumunii świadczy, iż bardziej była to kontestacja przynależności państwowej niż wyników wyborów. Nacjonalistyczna, prorumuńska opozycja wykorzystała ten moment do próby sił z rządzącymi komunistami, którzy są za utrzymaniem niepodległości. Być może niektórych ogarnęła wściekłość, iż nic nie zmieni się w wymiarze wewnętrznym i zewnętrznym. Głównym przesłaniem wyborów było to, że Mołdawia będzie dalej suwerennym państwem, ale z nierozwiązanymi dotychczas problemami. Wielu naszym mediom z radością oczekującym kolejnej, tym razem "rewolucji bzów", umknął jednak komentarz sekretarza generalnego Rady Europy, Terrego Davisa, który stwierdził, iż pogodzenie się z porażką wyborczą jest ważnym elementem procesu demokratycznego. Demokracja jest systemem w którym jest miejsce dla wszystkich. Także dla komunistów. Część klasy politycznej nie potrafi jednak pogodzić się z niepowodzeniami swojej formacji do tego stopnia, że gotowa jest zaakceptować niedemokratyczne metody. Nikt na Zachodzie nie podważył ważności tych wyborów, były demokratyczne, o co więc chodzi opozycji? Na pewno nie jest to postulat kosmetycznych zmian, czy też korekty podziału mandatów w parlamencie. Przecież opozycja zasadniczo nie była zainteresowana ponownym przeliczeniem głosów. Była to w dużym stopniu próba siła za i przeciw Mołdawii jako państwu. Liczono zapewne, że eskalacja napięcia doprowadzi do ponownych wyborów, zmiany preferencji politycznych obywateli, a w konsekwencji zbliżeniu z Rumunią, w skład której wchodziła do 1940 r. Zamieszki uliczne miały obnażyć słabość państwa i jego niewydolność. Nikt nie chce żyć w kraju, którego władze nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa obywatelom. Konsekwencja tego jest logiczna. Należy zmienić władze, albo państwo. Jest to realizacja koncepcji, że cel uświęca środki. Koszty z tym związane są jednak bardzo poważne. Nie zawsze jest też możliwość kontrolowania wywołanych procesów. Nie osiągnięto sukcesu na drodze demokratycznej, podjęto więc próbę realizacji swych celów innymi metodami. Prezydent Mołdawii Władimir Woronin oskarżył władze w Rumunii o inspirowanie protestów. Czy możliwe jest, aby Rumunia stała za tymi protestami? Jaki by miała w tym cel? Nie sądzę by władze Rumunii bezpośrednio angażowały się w ten konflikt. Niemniej jest wiele opiniotwórczych środowisk zainteresowanych wspieraniem ruchów na rzecz połączenia obydwu krajów. W trakcie konfliktu media rumuńskie praktycznie bezpośrednio informowały o wydarzeniach prezentując przede wszystkim stanowisko manifestantów. W Mołdawii pojawiali się także obywatele Rumunii, których zachowanie nie zawsze było neutralne. Znamienne, że władze sąsiedniego państwa nie dystansowały się od miłych zapewne dla nich postulatów przyłączenia kraju. W ferworze walk ulicznych pojawiały się hasła o "wielkiej Rumunii". Niektórzy nawiązywali do historycznych wydarzeń zjednoczenia Niemiec wskazując na analogie i precedensy. Stad zapewne dość nerwowa reakcja prezydenta Woronina, który uznał rumuńskiego ambasadora za personę non grata i wprowadził utrudnienia przy przekraczaniu granicy. Należy także pamiętać, iż co najmniej 120 tys. mieszkańców spośród 4,1 mln posiada także paszporty Rumunii, a ubiega się o nie dalsze 650 tys. Jak się szacuje obywatelstwo rumuńskie może uzyskać nawet milion Mołdawian. Tym bardziej, że zapowiedziano wprowadzenie ułatwień w jego przyznawaniu. To może stawiać poważny znak zapytania nad przyszłością Mołdawii jako państwa. Jak wygląda scena polityczna w Mołdawii? Komuniści naprawdę cieszą się taką popularnością? Jak wyglądają obecne rządy w Kiszyniowie? Możemy mówić o autorytaryzmie? Partia komunistyczna w stosunku do poprzednich wyborów uzyskała nieznacznie lepsze poparcie. Pomimo licznych problemów z którymi boryka się państwo. Świadczy to o tym, że obywatele oczekują stabilności i obawiają się radykalnych zmian. Oprócz komunistów do parlamentu weszła Partia Liberalna, Partia Liberalno-Demokratyczna, Sojusz Nasza Mołdawia. Poza parlamentem znaleźli się m.in. socjaldemokraci, konserwatyści, republikanie, chadecy i centryści. Należy podkreślić, iż frekwencja wyniosła blisko 60 proc., co świadczy o zaangażowaniu obywateli w życie publiczne. Według ocen amerykańskiego Instytutu Freedom House w siedmiostopniowej skali w zakresie swobód politycznych Mołdawia otrzymała 3 pozycję, a Rumunia 2. Sytuacja nie jest więc tak zła jak prezentuje się w niektórych mediach. Tym bardziej, że są kraje w Europie, które uzyskały gorsze oceny. Na pewno największe problemy kraju to nie kwestia funkcjonowania swobód społecznych czy politycznych, a gospodarka i integralność granic. Prawdopodobnie gdyby nie zwycięstwo komunistów państwo to mogłoby liczyć nie tylko na większą przychylność opinii publicznej, ale także pomoc, która ułatwiłaby rozwiązanie przynajmniej części problemów. |
- Cisza krzyczy: Jak Instytut Narutowicza promuje Grzegorza Brauna, czyli czego nie kuma Przemysław Wi
- Pod prąd!: Stabilizator Czarzasty
- Blog Radosława S. Czarneckiego: Syndrom wybrania
- Blog Radosława S. Czarneckiego: Materializacja frustracji i gniewu
- Pod prąd!: Trzaskowski połknie lewicę
- Pogrzeb Cezarego Miżejewskiego
- Warszawa, siedziba RSS, ul. Elektoralna 26
- 5 stycznia (poniedziałek), godz. 9.00
- Warszawska Socjalistyczna Grupa Dyskusyjno-Czytelnicza
- Warszawa, Jazdów 5A/4, część na górze
- od 25.10.2024, co tydzień o 17 w piątek
- Fotograf szuka pracy (Krk małopolska)
- Kraków
- Socialists/communists in Krakow?
- Krakow
- Poszukuję
- Partia lewicowa na symulatorze politycznym
- Discord
- Teraz
- Historia Czerwona
- Discord Sejm RP
- Polska
- Teraz
- Szukam książki
- Poszukuję książek
3 stycznia:
1855 - W Woolwich urodził się Hubert Bland, angielski socjalista, współzałożyciel Towarzystwa Fabiańskiego.
1870 - W Drohobyczu urodził się Herman Lieberman, polityk PPS, skazany w procesie brzeskim, minister sprawiedliwości w rządzie Wł. Sikorskiego.
1883 - W Londynie urodził się Clement Attlee, polityk Partii Pracy, premier Wielkiej Brytanii w latach 1945-1951; dokonał częściowej nacjonalizacji przemysłu.
1891 - W Berlinie ukazał się pierwszy numer "Gazety Robotniczej" - organu polskich socjalistów.
1923 - W Lipnicach zmarł Jaroslav Hašek, czeski pisarz, autor "Przygód dobrego wojaka Szwejka". W 1918 wstąpił do Armii Czerwonej i zbliżył do ideologii komunistycznej.
1929 - W Piotrkowie Trybunalskim od kul bojówkarza PPS d. Frakcji Rewolucyjnej zginął sekretarz Okręgowego Komitetu Robotniczego PPS Teofil Jaszkowski.
1946 - Krajowa Rada Narodowa wydała ustawę o nacjonalizacji przemysłu.
1961 - USA zerwały stosunki dyplomatyczne z Kubą.
1961 - Na plantacji bawełny w Baixa de Cassanje w Portugalskiej Afryce Zachodniej (obecnie Angola) rozpoczął się strajk chłopów domagających się od władz kolonialnych poprawy warunków pracy.
2013 - Rozwiązała się, powiązana z ETA i zdelegalizowana w 2003, baskijska partia polityczna Batasuna.
2020 - Oliwer Spasowski z Socjaldemokratycznego Związku Macedonii (SDSM) został premierem.
?







