Poznań: Umorzono dochodzenie w sprawie pobicia Bartolika

[2010-12-03 16:30:35]

W dniu 23 listopada nadkomisarz Sławomir Kaczmarek z komisariatu Poznań-Wilda wydał postanowienie o umorzeniu prowadzonego od kilku miesięcy dochodzenia w sprawie brutalnego pobicia lewicowego działacza, publicysty i tłumacza Pawła Michała Bartolika, do którego doszło w nocy z 26 na 27 czerwca br. Dwa dni później postanowienie zatwierdziła prokurator Ewa Kruś.

Bartolik złożył doniesienie w tej sprawie wkrótce po zdarzeniu i jeszcze tego samego dnia poinformował o niej kilkudziesięciu znajomych w kraju i za granicą za pośrednictwem poczty elektronicznej. W korespondencji tej czytamy m.in.: Zdecydowałem się uczestniczyć w imprezie zorganizowanej dla wolontariuszy biorących udział w akcji antypowodziowej w Poznaniu. 24 czerwca o godz. 13:45 otrzymałem z telefonu XXX XXX 650 sms-a o treści: "Zapraszamy wszystkich wolontariuszy, którzy pracowali przy budowie i umacnianiu wałów na imprezę w ramach podziękowania za ciężką i bezinteresowną pracę w czasie powodzi. Impreza odbędzie się na terenie PKW TRYTON i KW04 przy ul. Piastowskiej 38 w sobotę 26.06.2010. Rozpoczęcie 20.00 bawimy się do rana. Pozdrawiamy zarząd TRYTONA i KW04".

Dalej Bartolik pisze o incydencie związanym z drobną kradzieżą na terenie ośrodka. Późną nocą, gdy większość uczestników imprezy zdążyła już rozejść się do domów, jednemu z nich wysypały się z kurtki opakowania z piłkami tenisowymi, które usiłował wynieść. Jak pisał Bartolik w swym mejlu, prawdopodobny członek personelu klubu zaczął okładać niedoszłego złodzieja piłek pięściami po twarzy. Pozwoliłem sobie na uwagę, że jego reakcja jest nieproporcjonalna i wówczas skierował swą agresję na mnie. Oberwałem kilka mocnych ciosów, po czym założył mi "dźwignię" na rękę - czytamy w mejlu Bartolika. Następnie mężczyzna ten wraz z paroma innymi podprowadzili mnie do otwartego bagażnika samochodu i zagrozili wywiezieniem do lasu, żądając informacji o sprawcy kradzieży piłek, który zdołał zbiec.

Oprawcy Bartolika zaprowadzili go następnie do budynku należącego do Poznańskiego Towarzystwa Wioślarzy "Tryton", gdzie został poddany torturom. Udawałem, że idę z nimi na współpracę. W końcu przestali mnie bić, ale dalej grozili: przypaleniem żelazkiem, wlaniem we mnie ze 20 litrów piwa, gwałtem, zmuszeniem do stosunku seksualnego z tamtym kolesiem (którego tuż przed świtem jakoby złapali), a nawet zabójstwem - opisywał Bartolik zdarzenie w cytowanym już mejlu. Poszkodowany został uwolniony dopiero nad ranem.

Jeden ze sprawców - który sam nie bił Bartolika, lecz stosował wobec niego nacisk psychologiczny - opowiadał, że jest związany z grupą odpowiedzialną m.in. za śmierć Barbary Blidy. Rzecz jasna ani przez chwilę w to nie wierzyłem - mówi dziś Bartolik. Ten osobnik z jednej strony groził mi śmiercią, jeśli sprawa z pobiciem mnie i pozbawieniem wolności się wyda, z drugiej usiłował na różne sposoby mnie zmiękczyć, między innymi częstując wódką i papierosami. Wyglądało na to, że starał się ukryć strach przed konsekwencjami tego zdarzenia. Poza tym sprawiał wrażenie mitomana. Bartolik szydzi też: Gdyby ta informacja o jego związku ze śmiercią Blidy była prawdziwa, to nie wiem, gdzie sprawca takiego przecieku ukryłby się przed dawnymi kolegami.

Bartolik został zmuszony do podpisania dwóch dokumentów na papierach, na których znajdowało się drukowane logo "Trytona". W pierwszym z nich przyznał się do współudziału w kradzieży, zobowiązując się do prac społecznych na rzecz klubu w wymiarze 200 godzin, zaś w razie niewywiązania się z tego do zapłaty 15 tys. złotych. W drugim zobowiązał się do nieskładania skargi przeciwko "Trytonowi" do organów ścigania. Jak jednak czytamy w opinii prawnej, sporządzonej na wniosek Bartolika przez doktora Przemysława Konieczniaka z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego: Wobec Pawła Bartolika użyto przemocy oraz groźby zamachu na życie i przez to zmuszono go do podpisania oświadczenia, zobowiązującego do wykonywania sui generis pracy niewolniczej - albo alternatywnie zapłacenia znacznej kwoty pieniędzy. Należy zaznaczyć, że nawet gdyby wymuszone samooskarżenie odpowiadało prawdzie, to i tak osoby, które takie oświadczenie podsunęły do podpisu, popełniłyby przestępstwo. Osobom tym nie przysługiwało żadne roszczenie ani do żądania prac na rzecz klubu sportowego, ani do zapłaty 15 tysięcy złotych.

Konieczniak, który sporządził opinię 29 czerwca, uznał, że zachodzi podejrzenie popełnienia kilku czynów karalnych (prawdopodobnie na zasadzie zbiegu przestępstw). Mowa zatem o umyślnym naruszeniu czynności narządu ciała "innym niż określone w art. 156 § 1 k.k." (art. 157 § 1 k.k.). Oznacza to zakwestionowanie wyników obdukcji przeprowadzonej 28 czerwca przez Margit Kis-Wojciechowską z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej przy Uniwersytecie Medycznym im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, zdaniem której Obrażenia doznane przez pokrzywdzonego nie spowodowały naruszenia czynności narządów ciała na czas dłuższy niż 7 dni, wyczerpując dyspozycje art. 157 paragraf 2 kk.

Tymczasem w sporządzonej przez Konieczniaka opinii prawnej czytamy: Osobiście wykluczam zakwalifikowanie opisanych przez Pawła Bartolika urazów z art. 157 § 2 k.k., przede wszystkim ze względu na jasną literę ustawy. Jeżeli w 7 dni po zdarzeniu u pokrzywdzonego utrzymywałyby się jakiekolwiek efekty, utrudniające normalne funkcjonowanie w życiu codziennym lub działalności zawodowej, mamy do czynienia z sytuacją odpowiadającą § 1. Także wykładnia historyczna wskazuje, że pod art. 157 § 2 k.k. podciągać należy przypadki, które pod rządami k.k. z 1969 r. były traktowane jako naruszenie nietykalności cielesnej, szerzej w tamtych czasach definiowane (art. 182 § 1 k.k. z 1969 r.: "Kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną, nie pozostawiając lub pozostawiając tylko nieznaczne ślady na ciele (ostatnie słowa zostały w oryginalnym tekście podkreślone), podlega karze pozbawienia wolności do roku, ograniczenia wolności albo grzywny"), a więc takie, gdy efektem jest powierzchowne zadrapanie, zasinienie itp. Typ przestępstwa kwalifikowany w artykule 157 § 1 k.k. ma charakter publicznoskargowy, w przeciwieństwie do typu kwalifikowanego w artykule 157 § 2 k.k., mającego charakter prywatnoskargowy.

Jak mówi Bartolik, Kis-Wojciechowska uznała najwyraźniej, że doznałem jedynie powierzchownych obrażeń, ledwie wszedłem do jej gabinetu. Usłyszałem, że to obrażenia "poniżej 7 dni" i muszę zapłacić 145 złotych za obdukcję. Musiałem przyjść z dowodem wpłaty, by w ogóle rozpoczęła badanie. Dodaje: To w ogóle skandal, że ktokolwiek musi płacić za obdukcję. Jest oczywiste jak 2x2=4, że w ten sposób zmniejsza się wykrywalność czynów karalnych popełnionych przeciwko ludziom z niższych klas społecznych. Mnie akurat stać na obdukcję - choć pozostaje to niemały wydatek - lecz i tak doświadczyłem, że jej płatność daje ogromne pole do nadużyć.

Obdukcja wykazała, że Bartolik doznał łącznie 16 obrażeń, w tym głębokiego otarcia naskórka twarzy, głowy, kończyny górnej prawej i lewej i kończyny dolnej prawej oraz sińców na twarzy, kończynie górnej prawej i lewej, kończynie dolnej lewej, tułowiu, z których największy miał 117 centymetrów kwadratowych. Wreszcie aż do dziś pozostał mu ślad na rozciętym łuku brwiowym. Tymczasem jak czytamy w cytowanej już opinii prawnej, rozcięcie łuku brwiowego nie jest banalnym zadrapaniem, gdyż uszkodzenia takie są normalnie zaopatrywane szwami chirurgicznymi, pozostawiają niekiedy szpecące blizny (co jednak nie jest "istotnym, trwałym zeszpeceniem" odpowiadającym art. 156 § 1 k.k.) oraz zwiększoną podatność na kolejne urazy w tej okolicy.

W opinii prawnej wymieniono też kolejne typy przestępstw: udział w bójce lub pobiciu, w którym naraża się człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo nastąpienie skutku określonego w art. 156 § 1 lub w art. 157 § 1 (art. 158 § 1 k.k.), wymuszenie rozbójnicze (art. 282 k.k.), groźba karalna (art. 190 § 1 k.k.) oraz zmuszanie (art. 191 § 1 k.k.). Wreszcie mowa o bezprawnym pozbawieniu wolności (art. 189 § 1 k.k.). Jak czytamy w opinii, Powyższa kwalifikacja prawna jest zrozumiała sama przez się. Należy tylko zaznaczyć, że opisane przez Pawła Bartolika zachowanie sprawców w żaden sposób nie odpowiadało warunkom tzw. "obywatelskiego zatrzymania" z art. 243 k.p.k. Nie jest mi też znany żaden inny przepis, który pozwalałby na tego rodzaju pozbawienie wolności. Ponadto ponieważ pozbawienie wolności łączyło się w tym wypadku z zadawaniem bólu fizycznego oraz m.in. groźbami zabójstwa, być może spełniało znamiona typu kwalifikowanego z art. 189 § 2 k.k. ("...ze szczególnym udręczeniem").

W opinii prawnej podkreślono, że typ przestępstwa kwalifikowany w artykule 189 § 1 kodeksu karnego ma charakter publicznoskargowy.

Bartolik mówi: Do tej pory nie upubliczniałem sprawy. Liczyłem na to, że organy ścigania poważnie potraktują to doniesienie. Najwyraźniej się myliłem. Mimo iż poszkodowany wskazał jednego z prawdopodobnych sprawców z imienia i nazwiska, nie przeprowadzono okazania ani konfrontacji. W ciągu czterech miesięcy postępowania nie postawiono nikomu zarzutów. Jak brzmią na tym tle zapewnienia prokurator Ewy Kruś, która mówiła mi o "szeroko zakrojonym śledztwie"? - pyta.

Dodaje: Umorzenie dochodzenia zaskoczyło mnie tym bardziej, że niedawno złożyłem wniosek o konfrontację z kolejną osobą. Wskazuje też, że potrzeba było około 3 miesięcy, by policja przesłuchała w charakterze świadka prezesa "Trytona" Rafała Matuszaka, który przyznał, że był obecny w klubie od czasu trwania imprezy do rana 27 czerwca, kiedy miał go widzieć poszkodowany. Sam Bartolik został natomiast poddany aż trzem sesjom badań psychologicznych.

Bartolik wskazuje na skrajną indolencję poznańskich organów ścigania oraz panujący tam bałagan biurokratyczny, za sprawą którego przez tydzień ustalano rejonizację w tej sprawie, choć pokrzywdzony podał policji dokładny adres klubu.

Poznańskie Towarzystwo Wioślarskie "Tryton" obchodzić będzie w 2012 r. setną rocznicę powstania. Może pochwalić się m.in. zwycięstwem Julii Michalskiej i Magdaleny Fularczyk w mistrzostwach świata w 2009 r. w konkurencji wioślarskiej dwójka podwójna kobiet. Klub został za to nagrodzony przez prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego, który przekazał mu w podarunku łódź Empacher. Grobelny miał też planować udział w imprezie dla wolontariuszy na terenie "Trytona", w końcu jednak nie przybył. Na uroczystości otwarcia obecny był natomiast wicewojewoda wielkopolski.

Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że obecnie "Tryton" przeżywa kłopoty finansowe, a jego zarząd na gwałt szuka sponsorów. Zdaniem Bartolika, może to kusić do nielegalnych praktyk, włącznie z wykorzystywaniem pracy niewolniczej, w celu obniżenia kosztów działalności. Tortury i inne haniebne praktyki, jakim zostałem poddany, wyglądały na dobrze wyreżyserowany spektakl. Wątpię bym był pierwszym, który padł w tym miejscu ofiarą podobnego procederu. Czegoś takiego nie zrobiliby nowicjusze. Sprawcy sprawiali wrażenie zaprawionych w takich bojówkarskich praktykach.

Za skrótem KW04 kryje się z kolei Klub Wioślarski 1904. Oba kluby znajdują się praktycznie na tym samym terenie, który należał do miejsc objętych w maju akcją przeciwpowodziową. Bartolik znalazł się jednak tam po raz pierwszy na feralnej imprezie. Pomagał natomiast w akcji przeciwpowodziowej na terenie niedalekiego Młodzieżowego Domu Kultury nr 1.

Za ochronę imprezy - co potwierdzają zarówno zeznania świadków, jak i informacje nieoficjalne - odpowiadała poznańska sekcja Związku Strzeleckiego "Strzelec". Jest to organizacja paramilitarna odwołująca się do tradycji piłsudczykowskich i reaktywowana w 1989 r. z inicjatywy ówczesnego przewodniczącego Konfederacji Polski Niepodległej Leszka Moczulskiego. "Strzelec" uznaje za jeden ze swych celów poprawę wizerunku oraz promocję służby w polskiej armii. W przeszłości odpowiadał też za ochronę masowych imprez kościelnych w Lednicy.

Przedstawiciele "Trytona" twierdzą, że współpraca ze "Strzelcem" ograniczyła się do ochraniania wspomnianej imprezy dla wolontariuszy. Jednakże w dniach 12-13 lipca członkowie tego ostatniego przeprowadzili na terenie klubu sportowego szkolenie z zakresu działań ratunkowo-poszukiwawczych z ubezpieczeniem bojowym, w ramach którego ćwiczono m.in. obronę pozycyjną na wałach i natarcie na pozycje umocnione.

Zapytany, czy nie boi się zemsty za upublicznienie informacji o jego pobiciu i pozbawieniu wolności, pokrzywdzony odpowiada tylko: Zapewniam, że to byłoby najgłupsze, co tamci ludzie mogliby zrobić. Już choćby dlatego, że zbyt wiele osób - w tym osób publicznych - wie o tej sprawie od dawna i pozostaje nią zainteresowanych.

Bartolik podkreśla, że w decyzji o umorzeniu dochodzenia nie zanegowano zasadności zgłoszenia. Mówi też, że odwołanie od tej skandalicznej decyzji jest czymś oczywistym, jak również przedstawia komentarz do sprawy: Nie znam wszystkich nazwisk osób, które były w to zamieszane. Ale wiem jedno - to, co mnie spotkało, ma wymiar polityczny. Tyle, że szerszy. Nie chodzi przecież o to, że jestem marksistą. Niemal na pewno potraktowanoby mnie równie haniebnie, gdybym był zwolennikiem PO czy PiS. Rzecz w tym, że w kraju, gdzie funkcjonowało tajne więzienie CIA i nikt za to nie beknął, tacy ludzie jak ci, którzy mnie torturowali, mają poczucie bezkarności.

Adam Bieliński


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki

Więcej ogłoszeń...


14 sierpnia:

1919 - Strajk 140 tys. polskich robotników na Górnym Śląsku, poprzedzający wybuch zbrojnego powstania.

1955 - W Warszawie zakończył się V Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów.

1956 - Zmarł Bertolt Brecht, niemiecki pisarz, dramaturg, poeta, teoretyk teatru, inscenizator.

1958 - Zmarł Frédéric Joliot-Curie, francuski fizyk, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii, członek Francuskiej Partii Komunistycznej.


?
Lewica.pl na Facebooku