"Kubańscy lekarze na Haiti zawstydzają świat"

[2010-12-26 23:48:19]

Pod takim tytułem independent.co.uk przedstawił 26 grudnia dane na temat walki ze skutkami trzęsienia ziemi i epidemii cholery na Haiti. Choć Barack Obama obiecał pomoc ze strony USA na niespotykaną skalę, to prawdziwymi bohaterami w jej niesieniu są lekarze z państwa uznawanego przez USA za wroga i od wielu lat objętego embargiem. Na Haiti aktywnie działa 1200 lekarzy i pielęgniarek z Kuby.

Międzynarodowa misja medyczna, kierowana przez Fidela Castro zjednała wielu przyjaciół jednemu z nielicznych państw socjalistycznych na świecie, jednak nie zyskała szerszego uznania na arenie międzynarodowej. Tymczasem kubańscy pracownicy służby zdrowia są na Haiti od 1998 roku, a kiedy kraj spustoszyło trzęsienie ziemi, do akcji wkroczył zespół składający się z 350 osób. Media nagłośniły jednak pomoc ze strony USA i Wielkiej Brytanii, która w znacznej części odpłynęła po dwóch miesiącach, podczas gdy na miejscu pozostali Kubańczycy i Lekarze Bez Granic (Médecins Sans Frontières).

Z danych przedstawionych w ubiegłym tygodniu wynika, że kubański personel medyczny pracujący w 40 ośrodkach na terenie Haiti od października leczy ponad 30 tysięcy pacjentów zarażonych cholerą. Jest to największy zagraniczny kontyngent - zajmuje się około 40 procentami wszystkich chorych na cholerę. Inna grupa kubańskich lekarzy pochodzi z Brygady Henry’ego Reeve’a - specjalistycznego zespołu ds. katastrof i sytuacji nadzwyczajnych. Przybyła ona na wyspę wtedy, gdy stało się jasne, że epidemia zabiła już setki ludzi.

Od 1998 roku Kuba przeszkoliła też za darmo 550 haitańskich lekarzy w ramach jednego z najbardziej radykalnych przedsięwzięć medycznych w kraju - Escuala Latinoamericana de Medicina en Cuba (Elam). W szkole tej kształci się obecnie 400 innych. Oprócz udziału w kursach studenci otrzymują tam darmowe podręczniki, a także pieniądze na wydatki. Przyjmowani są wszyscy, którzy posiadając odpowiednie kwalifikacje nie mogą sobie pozwolić na studiowanie medycyny we własnym kraju.

John Kirk, profesor studiów południowoamerykańskich w Uniwersytecie Dalhousie w Kanadzie, badający międzynarodowe kubańskie zespoły medyczne powiedział: Pomocy Kuby na Haiti jest jak największa tajemnica świata. Ledwie się o nich wspomina, pomimo tego, że wykonują wiele ciężkiej pracy.

Tradycja kubańskiej pomocy medycznej ma już pół wieku. Na początku lat 1960. została wysłana grupa lekarzy do Chile, dotkniętego potężnym trzęsieniem ziemi. Później 50-osobowy zespół pojechał do Algierii. Stało się to cztery lata po rewolucji, która sprawiła że połowa z 7 tysięcy kubańskich lekarzy wyemigrowało do USA.

Podróżujący lekarze są niezwykle użyteczni jako narzędzie polityki zagranicznej i gospodarczej rządu. Zjednują sympatię na całym świecie. Jednym z najbardziej znanych programów jest Operacja Cud, która została zapoczątkowana przez operacje katarakty w biednych wioskach Wenezueli w zamian za ropę naftową. Dzięki tej inicjatywie wzrok odzyskał 1 milion 800 tysięcy ludzi w 35 krajach, w tym Mario Teran, boliwijski sierżant, który w 1967 roku zabił Ernesto Che Guevarę.

Brygada Henry’ego Reeve’a była w 2005 roku - po tym jak Amerykanie odmówili jej wstępu po huraganie Katrina - pierwszym zespołem, który przybył do Pakistanu po trzęsieniu ziemi i ostatnim, który opuścił ten kraj pół roku później.

Kubańska konstytucja nakłada na władze obowiązek udzielania pomocy krajom znajdującym się w gorszej sytuacji. Jednak międzynarodowa solidarność nie jest jedyną przyczyną podejmowanych działań. Pozwalają one kubańskim lekarzom, którzy są przeraźliwie źle opłacani, zarobić dodatkowe pieniądze za granicą i nauczyć się czegoś o chorobach i przypadłościach, o których tylko czytali. To jest także obsesja Fidela i zjednuje mu głosy w ONZ - twierdzi profesor Kirk.

Jedna trzecia z 75 tysięcy kubańskich lekarzy, a także 10 tys. innych pracowników służby zdrowia, pracuje obecnie w 77 biednych krajach, w tym w Salwadorze, Mali i Timorze Wschodnim. Mimo to na Kubie przypada jeden lekarz na 220 mieszkańców, co jest najwyższym wskaźnikiem na świecie. Na przykład w Anglii jeden lekarz przypadka na 370 mieszkańców.

Wszędzie, gdzie są zapraszani, Kubańczycy wprowadzają swój zorientowany na zapobieganie holistyczny model, odwiedzając rodziny w domu, proaktywnie nadzorując zdrowie matki i dziecka. Dzięki temu osiągnęli "zdumiewające rezultaty" w części Salwadoru, Hondurasu i Gwatemali, obniżając śmiertelność niemowląt i matek, zmniejszając powszechność chorób zakaźnych i pozostawiając lepiej wyszkolonych pracowników lokalnej służby zdrowia - wynika z badań Kirka.

Studia medyczne na Kubie trwają sześć lat, po czym absolwent(ka) pracuje jako lekarz rodzinny przez minimum trzy lata. Współpracując z pielęgniarka opiekuje się 150-200 rodzinami w lokalnej społeczności. Model ten pozwolił Kubie na jedną z bardziej godnych pozazdroszczenia zmian w stanie zdrowia społeczeństwa. I stało się to pomimo, że roczne wydatki zdrowotne na osobę wynoszą tylko 400 dolarów, podczas gdy w Wielkiej Brytanii 3000, a w USA - 7500, jak wynika z danych OECD.

Śmiertelność noworodków ma Kubie wynosi 4,8 na 1000 żywych urodzeń. Liczba ta jest podobna do tej, którą odnotowuje się w Zjednoczonym Królestwie i niższa niż w USA. Jedynie 5 procent niemowląt rodzi się z niedowagą (stanowi to najistotniejszy predyktor długoterminowej zdrowotności), a śmiertelność matek jet najniższa w Ameryce Łacińskiej - wynika z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Oprócz lekarzy rodzinnych na Kubie funkcjonują polikliniki, czynne 24 godziny na dobę zarówno dla nagłych przypadków, jak i na okrągło oferujące opiekę specjalistów.

Imti Choonara, profesor pediatrii z Derby, stojący na czele międzynarodowej delegacji na coroczne warsztaty w Camaguey, trzecim co do wielkości mieście Kuby, powiedział, że lekarze rodzinni tam są bardzo proaktywni, skupiający się na profilaktyce, a ironia całej sytuacji polega na tym, że po rewolucji kubańscy lekarze przyjeżdżali do Wielkiej Brytanii, żeby podpatrzyć jak działa tamtejsza służba zdrowia (NHS). Następnie wybrali z tego modelu to, co najlepsze i rozwinęli go, podczas gdy Brytyjczycy zmierzają w kierunku modelu północnoamerykańskiego.

Kubańska służba zdrowia nieuchronnie pozostaje pod wpływem polityki. Co roku szpitale przedstawiają listę leków i wyposażenia, do których nie mają dostępu z powodu amerykańskiego embarga. Firmy z USA nie mogą eksportować ich na Kubę; podobne naciski są wywierane także na inne kraje. Lista z roku 2009/10 obejmuje lekarstwa na nowotwory dziecięce, HIV i artretyzm, niektóre środki znieczulające, a także substancje potrzebne do diagnozowania infekcji i przechowywania organów. Półki w aptekach świecą więc pustkami, a po niezbędne artykuły ustawiają się długie kolejki.

Minister Zdrowia Publicznego Antonio Fernández stwierdził, że 80 procent leków Kuba wytwarza sama, a reszta jest importowana z Chin, byłych republik radzieckich i z Europy. Jednak czasami jest to bardzo kosztowne z uwagi na konieczność transportu z dużych odległości.

Podobnie jak inni pracownicy na Kubie, lekarze otrzymują żałosne pensje - odpowiedni 20 dolarów miesięcznie. Rodzi to problem korupcji w szpitalach. Także konieczność długiego oczekiwania w kolejkach i dostępność niektórych leków jedynie na czarnym rynku sprawiają, że Kubańczycy narzekają na służbę zdrowie. Jednak mimo to są dumni z pomocy udzielanej Haitańczykom i mieszkańcom innych biednych krajów. Zdają sobie sprawę, że ich kraj przoduje pod względem udzielania międzynarodowej pomocy medycznej.

Obecnie w ramach Elam studiuje 8281 studentów z 30 krajów. Fidel Castro i Hugo Chávez w 2005 roku obiecali wykształcić 100 tysięcy lekarzy dla Ameryki Łacińskiej. Dlatego też dalszych 49 tys. studentów uczy się w ramach El Nuevo Progarma de Formacion de Medicos Latinoamericanos. Choć krytycy poddają w wątpliwość poziom nauczania, profesor Kirk odpiera te zarzuty: Podejście hi-tech do zdrowie w Londynie i Toronto nie ma znaczenia dla milionów ludzi w Trzecim Świecie, którzy żyją w nędzy. Łatwo jest stać z boku i krytykować poziom [naucznia], ale jeśli mieszkalibyście w miejscu, gdzie nie ma żadnych lekarzy, to bylibyście szczęśliwi, że się jakiś pojawił. Prawdopodobnie tak właśnie myśli dziewięć milionów Haitańczyków.

Jarosław Klebaniuk


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki

Więcej ogłoszeń...


25 listopada:

1917 - W Rosji Radzieckiej odbyły się wolne wybory parlamentarne. Eserowcy uzyskali 410, a bolszewicy 175 miejsc na 707.

1923 - W Turku urodził się Mauno Koivisto, polityk Fińskiej Partii Socjaldemokratycznej, w latach 1968-70 i 1979-82 premier, a w latach 1982-94 prezydent Finlandii.

1947 - USA: Ogłoszono pierwszą czarną listę amerykańskich artystów filmowych podejrzanych o sympatie komunistyczne.

1968 - Zmarł Upton Sinclair, amerykański pisarz o sympatiach socjalistycznych; autor m.in. wstrząsającej powieści "The Jungle" (w Polsce wydanej pt. "Grzęzawisko").

1998 - Brytyjscy lordowie-sędziowie stosunkiem głosów 3:2 uznali, że Pinochetowi nie przysługuje immunitet, wobec czego może być aresztowany i przekazany hiszpańskiemu wymiarowi sprawiedliwości.

2009 - José Mujica zwyciężył w II turze wyborów prezydenckich w Urugwaju.

2016 - W Hawanie zmarł Fidel Castro, przywódca rewolucji kubańskiej.


?
Lewica.pl na Facebooku