Wojciech Wojciechowski: Wielki odjazd Ameryki

[2016-06-02 11:50:22]

Postać Timothy’ego Leary’ego nie jest w Polsce znana. Tę zaległość pozwala nam nadrobić Wydawnictwo Officyna, które wydało niedawno jego biografię Osaczyłem Amerykę. Timothy Leary, autorstwa brytyjskiego pisarza i publicysty Johna Higgsa.

Leary był naukowcem, filozofem oraz inicjatorem psychodelicznej rewolucji. W 1967 r. przemawiał w San Francisco do 30 tys., popadał w konflikt z prawem z powodu nadmiernego spożywania alkoholu oraz innych zakazanych używek, studiował w elitarnej West Point, miał doktorat, wykładał na Harvardzie, gdzie był dyrektorem badań psychiatrycznych, pisał przełomowe publikacje z psychologii… Tylko pomarzyć o takim rewolucjoniście. A jednak Leary istniał naprawdę i pewnego razu wybrał się także do Meksyku, gdzie spróbował grzybów halucynogennych o nazwie Boże Ciało. Wtedy to miał wrażenie, że poznał ludzki umysł lepiej, niż podczas studiów i dotychczasowych badań naukowych. Wtedy to również poświęcił się badaniom substancji psychoaktywnych.

Szaleniec


Na czym jednak polegała rewolucja w wykonaniu Timothy’ego? W latach 50. napisał książkę Interpersonalna diagnoza osobowości: funkcjonalna teoria i metodologia oceny personalnej. Ta naukowa publikacja odbiła się szerokim echem w środowisku psychologów. Odwaga intelektualna polegała tutaj na tym, że Leary podważał pojęcie „normalności”, które umościło się wtedy w amerykańskich domach. Twierdził on bowiem, że definicja normalności odzwierciedla wartości białej klasy średniej i dodawał, że wpływ na nasze zachowania mają środowisko i sytuacja życiowa. Dziś nie budzi to już wątpliwości, lecz w tamtym okresie, jak pisze Higgs, więcej uwagi poświęcano objawom zaburzeń psychicznym niż ich przyczynom. Jednak nie tylko praca naukowa Leary’ego czyni z niego rewolucjonistę. Propagował i rozprowadzał LSD, psychodelik, który znacząco wpłynął na postrzegania świata przez pokolenie lat 60. i 70. Badał tę substancję w kontekście psychologii, jej właściwości terapeutycznych, a także poszerzania świadomości i modelowanie nowych tożsamości.

LSD, ten nieco już zapomniany narkotyk, wynaleziony został przez szwajcarskiego chemika Alberta Hofmanna w 1943 r., według którego przedawkowanie LSD mogło prowadzić do utraty zmysłów, ale również stać się narzędziem przeobrażającym ludzi w takich, jakimi być powinni. Czyli jakimi? Takimi, których nie pętają konwenanse i zachowania kreowane przez instytucje oraz mainstreamową kulturę, będącą przedłużeniem ramienia rządzących. „Nigdy nie opuściło mnie poczucie, że jestem aktorem, otoczonym przez różne postacie, przez rekwizyty i fragmenty scenografii – że uczestniczę w tragikomedii rozgrywającej się w moim mózgu”, powiedział cytowany w książce Timothy Leary, gdy po raz pierwszy zażył LSD.

Książka Higgsa, mająca chwilami walory dobrej, trzymającej w napięciu powieści sensacyjnej z historią LSD w tle, jest publikacją ważną przede wszystkim z tego powodu, że każe nam na nowo zastanowić się, czym są normy? Kto je ustala? Czy jest w ogóle taka kategoria, jak odchylenie od normy? Na tym jednak nie koniec. W chwili obecnej trwa przecież dyskusja nad legalizacją marihuany. Żyjemy wciąż pod presją standaryzacji, zerowej estetyczności i alergii na inność. Czytając więc w książce o pozytywnym wpływie LSD na ludzki umysł, łapiemy się szybko na tym, że dyskusja na temat LSD również powinna mieć miejsce. Czy byłby to błąd?

Zachodnie środowiska naukowe powróciły do badań nad tym psychodelikiem, ale nie tylko w aspekcie ludzkiej kreatywności, którą pobudza haj po zażyciu LSD, określany jako trip. Owszem, w Osaczyłem Amerykę przeczytamy o wpływie psychodeliku na kulturę, muzykę i sztuki wizualne. W książce roi się od takich nazwisk, jak Aldous Huxley, Allen Ginsberg, William Burroughs, Jack Kerouack, Ken Kesey, czy John Lennon, których Leary poznał. Jednak szereg badań pokazuje również, że stosowanie LSD może mieć znaczenie chociażby w walce z bólem u nieuleczalnie chorych pacjentów, wpłynąć pozytywnie na ich relacje z szeroko rozumianym otoczeniem, a także uśpić nieco paraliżujący lęk przed śmiercią, gdy przegrywamy walkę chociażby z nowotworem [1]. Na uwagę zasługuje fakt, że psychodeliki wpłynęły również na rozwój nauki. Pod ich wpływem był Robert Crick, gdy odkrył podwójną helisę DNA, a także Steve Jobs czy Bill Gates.

Narkopolityka


Trzeba również spojrzeć na książkę Higgsa, jak na kolejny głos w debacie na temat narkopolityki również w Polsce, chociaż mowa jest o Ameryce lat 60. i 70. W książce przeczytamy, jak w roku 1966 aresztowano bohatera naszej opowieści za posiadanie trawy wartej 10 dolarów i skazano go podczas pokazowego procesu na… 30 lat więzienia i wymierzono grzywnę w wysokości 40 tys. dolarów! Timowi udało się jednak opuścić areszt, ale jego środowisko i znajomych dosięgły represje amerykańskiego aparatu władzy – naloty, przeszukania, rewizje. Aresztowano nawet za brudne szyby w aucie lub zabrudzone tablice rejestracyjne.

Timothy Leary nawoływał do opodatkowania substancji, monitoringu handlu narkotykami, aby wyeliminować szkodliwe i trujące podróbki. Ważne było dla niego również, aby umożliwić podawanie LSD w bezpiecznym i sprzyjającym otoczeniu w celu uniknięcia zachowań niepożądanych, jak chociażby samobójstwa. Guru hipisów w postulatach o legalizację narkotyków sięgał po argumenty, które wykorzystują do dziś zwolennicy swobodnego dostępu do broni – „skoro obywatel chce dysponować potencjalnie niebezpiecznymi narzędziami, nie należy mu tego zabraniać, a jeśli kogoś spotka krzywda, to trudno. Bo czyż amerykańska konstytucja nie gwarantuje prawa do ‘dążenia do szczęścia’?, prowokował Leary.

I na koniec jeszcze jeden, pyszny cytat: „Na Boga, uderzmy w marihuanę, chcę ją walnąć prosto w ryj. […] Homoseksualizm trwa, w ogóle niemoralność to wrogowie silnych społeczeństw. Dlatego komuniści i lewacy propagują takie rzeczy. Próbują nas zniszczyć.” Kto mógł to powiedzieć? Kaczyński? Gowin? Putin? Nie, Richard Nixon w 1971 r. i niestety w tym roku tkwi obecnie nadwiślańska polityka narkotykowa. Poważna debata o polityce narkotykowej nigdy nie zniknęła z horyzontu myślowego polskiej klasy politycznej, ponieważ jej tam po prostu nigdy nie było. Naszpikowana stereotypami i niewiedzą dyskusja polega obecnie na poniżaniu zażywających, wyrzucaniu ich na margines życia społecznego i straszeniu społeczeństwa śmiercią bądź uzależnieniem nawet po jednorazowym zażyciu marihuany. Problem jednak w tym, że polskim politykom, zwłaszcza po prawej stronie, siły nie dodaje wiedza o substancjach psychoaktywnych, lecz woda święcona. Wiadomo przecież, narkotyki są szatańskie, diabelskie!

Przypisy:
[1] Warto również obejrzeć film dokumentalny LSD – vom Trip zur Therapie? wyprodukowany przez niemiecko-francuską telewizję ARTE, https://www.youtube.com/watch?v=SsJHyzntCoo.

John Higgs, Osaczyłem Amerykę. Timothy Leary, tłum. Andrzej Appel, posłowie: Kamil Sipowicz, Seria Twarze kontrkultury, Wydawnictwo Officyna, Łódź 2015.


Recenzja ukazała się w "Le Monde Diplomatique. Edycja polska", luty 2016.



Wojciech Wojciechowski


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

DLACZEGO POLACY SIĘ NIENAWIDZĄ?
premiera 22 listopada (środa)
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Najnowszy numer "Dalej! pismo socjalistyczne"
www.dalej.org
wiosna-lato 2017
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki
Zapraszam
LeftRadio - Lewicowe radio
Internet
-
Szukam" Metody interpretacji historii Argentyny" N.Morano

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

16 grudnia:

1922 - Nacjonalista E. Niewiadomski zastrzelił Prezydenta RP Gabriela Narutowicza.

1937 - W całej Polsce odbyły się zorganizowane przez PPS demonstracje, wiece i strajki przeciwko faszyzmowi i endecji, nawiązujące do rocznicy zamordowania pierwszego prezydenta RP Gabriela Narutowicza.

1943 - W Wygodzie pod Częstochową 20 partyzantów AL i AK zostało rozstrzelanych przez hitlerowców za sabotaż w hucie "Raków".

1946 - Léon Blum został przewodniczącym tymczasowego rządu francuskiego.

1948 - Ukazał się pierwszy numer "Trybuny Ludu".

1966 - Zgromadzenie Ogólne ONZ uchwaliło Międzynarodowe Pakty Praw Człowieka.

1990 - Jean-Bertrand Aristide został wybrany na prezydenta w pierwszych demokratycznych wyborach na Haiti.

1996 - Rozpoczęła się okupacja ambasady Japonii w stolicy Peru przez bojowników z ruchu "Tupac Amaru".

2011 - Kazachstan: W Żanaozen trakcie tłumienia zamieszek siły porządkowe użyły ostrej amunicji, w wyniku czego zginęło od 14 do kilkudziesięciu osób.


 
Lewica.pl na Facebooku