Prekiel: Za wolność i socjalizm

[2008-11-11 08:55:01]

W 90. rocznicę powstania rządu w Lublinie przypominamy postać jego premiera – Ignacego Daszyńskiego. Polityka, którego legalizm był tylekroć chwalony, jak i krytykowany, jednak nie można mu odmówić jednego – przywiązania do sprawy robotniczej.

Ignacy Daszyński urodził się 26 października 1866 r. w Zbarażu, niewielkim mieście na Podolu wołyńskim, jego ojciec Ferdynand był urzędnikiem w starostwie, matka – Kamila z domu Mierzeńska – zajmowała się domem.

Jak wspominał Daszyński, w domu panował "nadzwyczaj surowy system wychowania dzieci". Mimo to cenił ogromnie ojca za prawość, uczciwość i szczerość. 6 grudnia 1875 r. Ferdynand Daszyński umiera nagle, a tak wspominał po latach tę sytuację Ignacy: "Śmierć ta ogłuszyła mnie zupełnie, chociaż oprócz zamętu w głowie nie odczuwałem ani bólu, ani żalu i czyniłem już sobie wtenczas jako dziecko w skrytości duszy wyrzuty, że nie bardzo płakałem".

Ważnym niewątpliwie zdarzeniem w życiu młodego Daszyńskiego była akcja, jakiej podjął się wraz z bratem Feliksem w 1880 r. Feliks postanowił napisać wiersz na cześć zmarłego powstańca-poety, Maurycego Gosławskiego, jednak zaborcze władze zakazały odczytywania go zebranym, zakazany wiersz postanowił rozprowadzić Ignacy i tak w wieku lat 14 został aresztowany. Jednak podczas rozprawy sądowej obaj uniknęli szczęśliwie kary.

Od tamtego wydarzenia podobne akcje "małego sabotażu" były w życiu młodego Daszyńskiego już normą. Wartą odnotowania akcją było zdewastowanie pomnika ministra Metternicha, jednak tym razem władzom sprawców nie udało się wykryć.

Na drodze ku zjednoczeniu

Działając głównie w Galicji, Daszyński zjednoczył tamtejszy ruch socjalistyczny, tworząc w listopadzie 1890 r. Galicyjską Partię Robotniczą, która zmieniła nazwę w 1897 r. na Polską Partię Socjalno-Demokratyczną. Miał wielką zdolność do pracy partyjnej, potrafił w ciągu kilku lat powiększyć liczbę członków partii, tworząc nowoczesny ogólnopolski ruch społeczno-polityczny. Rozwijał ponadto aktywność socjalistyczną w różnych formach – samorządowej, zawodowej, sportowej, kulturalno-oświatowej, a wreszcie zdobył mandat poselski do Wiedeńskiej Rady Państwa.

Oprócz walki o prawa robotników, przywódca socjalistów z Galicji coraz częściej jednak akcentował postulat niepodległej i zjednoczonej Polski, o ustroju demokratyczno-parlamentarnym.

Podczas ostatniego już miesiąca I wojny światowej Daszyński prowadził ożywione rozmowy z przedstawicielami różnych polskich ugrupowań politycznych. W połowie października udał się do Warszawy na zaproszenie Rady Regencyjnej w sprawie utworzenia międzypartyjnego rządu polskiego. Jednak jego oraz Wincentego Witosa sprzeciw wobec lansowanej przez obóz Narodowej Demokracji współpracy z Radą Regencyjną, która była już w oczach Polaków skompromitowana uległością zaborcy, zakończyły te rokowania niepowodzeniem. Prowadził wtedy dość intensywne próby stworzenia rządu złożonego z przedstawicieli lewicy niepodległościowej.

W odrodzonej Polsce

Już 7 listopada 1918 r. ukazała się odezwa proklamująca utworzenie w Lublinie rządu tymczasowego, która głosiła: "Obywatele! Reakcyjne i ugodowe rządy Rady Regencyjnej zostały przez Lud Polski obalone. Z polecenia stronnictw ludowych i socjalistycznych b. Królestwa i Galicji ogłaszamy się za: Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej, ujmując w swoje ręce pełnię władzy do chwili zwołania Sejmu Ustawodawczego. Komendantem naczelnym wszystkich wojsk polskich mianujemy zastępcę Józefa Piłsudskiego – płk. Edwarda Rydza-Śmigłego".

W rządzie tym oprócz Daszyńskiego zasiadali m.in. późniejsi premierzy Witos i Moraczewski. Po kilku jednak dniach jego funkcjonowania, Daszyński namówił swojego przyjaciela, Jędrzeja Moraczewskiego, aby to on objął funkcję premiera, a sam zajął się konsolidacją partii socjalistycznych, rozproszonych wówczas przez byłe granice zaborów.

Kiedy doszło już do zjednoczenia i powstała jednolita Polska Partia Socjalistyczna, Daszyński, który z pewnością odegrał w niej rolę pierwszą planową, wygłosił referat o programie partii, w której głównym założeniem winno być stwierdzenie "nie ma wolności społecznej przy ucisku narodowym – i nie ma rewolucji, która by kompromis zawierała z niewolą narodową". Zaznaczył, iż celem zjednoczonej partii musi być dążenie do "niepodległej polskiej republiki socjalistycznej", która będzie mogła działać i funkcjonować w ustroju parlamentarno-demokratycznym, legalnie i pokojowo – "rewolucja w majestacie prawa".

Po tym, jak otrzymał mandat w okręgu krakowskim, został przewodniczącym socjalistycznego klubu parlamentarnego – Związku Polskich Posłów Socjalistycznych. Jak wynika z dokumentów, Daszyński był parlamentarzystą bardzo aktywnym: przemawiał aż 87 razy na posiedzeniach plenarnych Sejmu Ustawodawczego, zabierał głos w 57 sprawach, często na jednym posiedzeniu przemawiając kilkakrotnie. Główne tematy jego interwencji dotyczyły przestrzegania praworządności, zagadnień konstytucji, polityki zagranicznej.

W sposób szczególny Daszyńskiego interesowały sprawy stosunków odrodzonej Rzeczpospolitej z krajami sąsiednimi. Dążył do kompromisu w takich sprawach, jak konflikt o Lwów, i do zaprzestania rozlewu krwi, działając wspólnie z przywódcą Ukraińskiej Partii Socjalno-Demokratycznej Mykołą Hankiewiczem. W sprawach polsko-czechosłowackich, nakłaniał polityków, z prezydentem Tomaszem Masarykiem i premierem Karelem Kramarem, do wszczęcia rozmów pokojowych w sprawie Śląska Cieszyńskiego. Był przeciwnikiem niemieckiego ekspansjonizmu: "nie można powiedzieć, która masa ludowa ma więcej źródeł piękna. Są wieki całe, że jakiś naród przoduje drugim, są znów wieki, że idzie za drugim. Kto tępi narody, ten jakby zrywał struny z harfy świata. Cóż komu przyjdzie, że będzie miał harfę o jednej tylko strunie? Nie tępić, lecz rozwijać należy narodowości. A rozwijać je może wolność narodów, niepodległość i poszanowanie ich odrębności..."

W czasie konfliktu polsko-bolszewickiego od początku nawoływał do rokowań pokojowych, był przeciwny idei federalizacji Józefa Piłsudskiego, tak jak wyprawie kijowskiej. Współtworzył jednak rząd obrony narodowej (w nocy z 20 na 21 lipca 1920 r.) z premierem Witosem na czele. Otrzymał wówczas funkcję wicepremiera i szefował Biuru Propagandy Zagranicznej Polski. Kiedy wojna dobiegła końca i atak wojsk bolszewickich został odparty, występował przeciw kontynuacji działań wojennych na terenach, gdzie ludność polska była w mniejszości. Udzielił wówczas włoskiej "Corriere della Sera" wywiadu, tłumacząc cele polityki rządu: "Polska niczego tak nie pragnie jak pokoju takiego, który by zagwarantował niepodległość narodową. Dlatego rząd polski, który jest obecnie u steru, dwa pozytywne punkty ogłosił w Sejmie. Pierwszy – obrony niepodległości, drugi – zawarcia pokoju. Wojny na zapas, wojny zmierzającej do ostatecznego zniszczenia wroga, rząd polski nigdy nie proklamował. Pokój zaś, który chce rząd polski, nie jest pokojem zwycięskim, lecz pokojem porozumienia".

Zauważając, że w młodej wówczas Polsce nacjonalistyczne hasła trafiały łatwo do młodzieży, Daszyński zdecydował się wesprzeć powstanie Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego, które miało prowadzić akcję oświatowo-kulturalną wśród młodzieży (był prezesem Zarządu Głównego TUR przez 10 lat). Tak uzasadniał powstanie tej organizacji: "klasa robotnicza bez oświaty nie zdobędzie żadnego wpływu w społeczeństwie, nie utrzyma zdobyczy osiągniętych w sprzyjających niegdyś warunkach, nie pokona demagogii oszukańczej, która ją rozbija na zwalczające się obozy. Nie wyrwie się robotnik z niewoli społecznej i politycznej, jeżeli umysł jego będzie ciemny, a dzieci jego będą miały rynsztok ulicy za miejsce zabawy. Kto głosi wielką walkę wyzwoleńczą klasy pracującej, a nie da jej oświaty, ten buduje na bagnie".

Ciekawe były ówczesne kontakty Daszyńskiego z Piłsudskim, jego wielkim przyjacielem z czasów PPS i "Robotnika". Na jego cześć wydał Daszyński nawet broszurę "Wielki człowiek w Polsce". Tym bardziej szokiem był dla niego zamach majowy i jego zapędy dyktatorskie Piłsudskiego.

W obronie demokracji

W maju 1926 r. Piłsudski siłą obalił rząd Chjeno-Piasta, zyskując poparcie licznych partii i stronnictw, a nawet wrogiej mu Komunistycznej Partii Polski. Marszałka wsparli kolejarze PPS-u, którzy utrudniali przewóz wojsk rządowych w czasie konfliktu. Tak mówił potem o tym poparciu: – Żeby oni tylko wiedzieli, dla kogo protestują.

Wielu członków PPS wahało się, czy wesprzeć Piłsudskiego, a swoje zwątpienie wyrażał zwłaszcza redaktor "Robotnika", Feliks Perl, który od dłuższego czasu nie miał zaufania do jego poczynań, twierdząc, że zamach przerodzi się w antykonstytucyjny przewrót, w wyniku czego władza spocznie w rękach jednego człowieka. I okazało się, że to on miał rację...

W 1928 r. Daszyński został wybrany marszałkiem Sejmu, co poparła ponad połowa posłów. Jego wybór spotkał się z ostrą reakcją i niezadowoleniem Piłsudskiego, który widział na tym stanowisku Kazimierza Bartla. Po wyborze na marszałka Daszyński zrzekł się kilku funkcji, aby nie być posądzanym o stronniczość w pracach parlamentu, m.in. ze stanowisk partyjnych –przewodniczącego RN PPS i redaktora "Pobudki". W krótkim czasie zyskał miano "marszałka demokracji", gdyż wysunął się na czoło obrońców demokracji parlamentarnej.

Do najgłośniejszego sporu w polskim parlamencie w XX-leciu międzywojennym doszło właśnie między dwoma marszałkami – Daszyńskim i Piłsudskim. 31 października 1929 r. na otwarcie sesji Sejmu Józef Piłsudski czekał w otoczeniu kilkudziesięcioosobowej grupy oficerów. Nie reagowali oni na wezwania służb porządkowych parlamentu do opuszczenia gmachu, toteż Daszyński zdecydował, uzyskując poparcie konwentu seniorów, że przy takiej demonstracji siły nie otworzy posiedzenia Sejmu. Wywiązała się dyskusja: "Po co Pan robi te hece? Czy ja mam długo czekać na otwarcie Sejmu?", mówił poirytowany Piłsudski. Daszyński odparł: "Pod bagnetami, karabinami i szablami Izby Ustawodawczej nie otworzę! W holu są uzbrojeni oficerowie". Piłsudski, znany ze swoich ostrych sformułowań dodał na koniec: "To dureń!". I tak drogi starych znajomych rozeszły się na dobre.

Przy coraz wyraźniejszej dyktaturze Piłsudskiego i jego obozu sanacyjnego, Daszyński zaangażował się już w pracę pozaparlamentarną, brał udział w wiecach i protestach przeciw łamaniu prawa demokracji, szykanom i autorytarnym rządom. Działał w opozycyjnym Centrolewie oraz Komisji Porozumiewawczej dla Obrony Republiki i Demokracji, jednak stan zdrowia nie pozwalał mu bardziej angażować się w pracę polityczną, zważywszy, że odziedziczył rodzinnie skłonności do chorób płucnych.

Został jeszcze co prawda posłem z list Centrolewu w 1930 r., lecz tuż po wyborach rozchorował się ciężko, wyjeżdżając w 1931 r. na leczenie do Domu Zdrowia w Bystrej Śląskiej, gdzie po kilku miesiącach dostał wylewu krwi do mózgu. Nie brał już udziału w życiu publicznym, do końca przebywając w sanatorium, gdzie zmarł 31 października 1936 r. Uroczystości pogrzebowe Daszyńskiego przekształciły się w kilkudziesięciotysięczną demonstrację robotniczą.

Ignacy Daszyński od początku swej działalności związał się z ruchem robotniczym, umiejąc wyprowadzić jego socjaldemokratyczny nurt na szerokie tory. Do końca pozostał wierny zasadzie legalizmu parlamentarnego, za co najbardziej krytykowały go zresztą lewicowe środowiska.

Obecnie trwają starania, aby uhonorować Ignacego Daszyńskiego pomnikiem w Warszawie.

Przemysław Prekiel


Tekst ukazał się w tygodniku "Trybuna Robotnicza".

drukuj poleć znajomym poprzedni tekst nastepny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla iOS i Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

Demonstracja - Dzień Lokatora
rondo de Gaulle'a, od strony ul. Smolnej
4 października, godz. 10.30
Masters of Sex. Dyskurs ekspercki o seksualności w Polsce
Warszawa, Pałac Staszica, ul. Nowy Świat 72, sala 144
7 października (wtorek), godz. 18.00
Oferta pracy!
http://www.infopraca.pl/praca/specjalista-od-videobloga/warszawa/10754082
Od zaraz
Rekrutacja na Podyplomowe Gender Studies IBL PAN
Warszawa, Pałac Staszica, ul. Nowy Świat 72
do 16 października br.
LeftRadio - Lewicowe radio
Internet
-
NOWY NUMER MAGAZYNU "NIGDY WIĘCEJ"
Polska
wiosna-lato 2014
Szukam" Metody interpretacji historii Argentyny" N.Morano
Kampania Historia Czerwona i Czarno-Czerwona
RASIZM I PRZEMOC – ROSNĄCE ZAGROŻENIE!
Trwa batalia o Twoją prywatność. Włącz się!
cała Polska
aż wygramy;)

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

1 października:

1794 - Insurekcja kościuszkowska: po odezwie Berka Joselewicza W Warszawie powstał żydowski pułk do obrony miasta.

1918 - Pogotowie Bojowe PPS dokonało w Warszawie skutecznego zamachu na szefa niemieckiej policji politycznej Ericha von Schultzego.

1931 - W Hiszpanii kobiety otrzymały prawa wyborcze.

1936 - Hiszpańska wojna domowa: Rozpoczęła się bitwa o Madryt.

1938 - Wojska hitlerowskie wkroczyły do Czechosłowacji i zajęły tzw. Kraj Sudecki.

1949 - Proklamowanie Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL).

1978 - Na emigracji w Londynie zmarł Adam Ciołkosz, jeden z przywódców PPS.

1985 - Izraelskie lotnictwo zaatakowało siedzibę Organizacji Wyzwolenia Palestyny w Tunezji. Zbombardowana została osada Hammam asz-Szatt. Zginęło ok. 100 osób.

1989 - W Danii, jako pierwszym kraju na świecie, wprowadzono możliwość zawierania jednopłciowych związków partnerskich.

2006 - Wybory parlamentarne w Austrii wygrali socjaldemokraci z SPÖ, zdobywając 35,3%. Zieloni zajęli 3. miejsce z ponad 11% głosów.

2012 - Zmarł Eric Hobsbawm, wybitny brytyjski historyk marksistowski, członek Brytyjskiej Partii Komunistycznej.


 
Lewica.pl na Facebooku