Grabski: Towarzysz Mordechaj

[2009-04-19 08:13:54]

Mordechaj Anielewicz urodził się w Wyszkowie w 1919 r. Rodzina jego matki - Cyrli z d. Zaltman (lub Zlatman) mieszkała przy ulicy Berka Joselewicza. Ojciec (Awrum) był rodem z Galicji. Rodzice Anielewicza poznali się w Wyszkowie ale ich miejscem zamieszkania stała się szybko Warszawa.

Byli biedni. Mieszkali na ulicy Solec, na warszawskim Powiślu, matka zajmowała się handlem rybami przy Tamce. Mały Mordechaj roznosił rano świeże bułki po domach. Mordechaj uczył się w szkole podstawowej kierowanej przez organizację Tarbut. Organizacja ta prowadziła szkoły z językiem hebrajskim jako wykładowym. Następnie zaczął naukę w hebrajskojęzycznym gimnazjum Laor na Nalewkach. W 1938 r. przystąpił do matury, ale nie udało mu się jej zdać.

W połowie lat 30. Anielewicz wstąpił do organizacji młodzieżowej Bejtar - było to organizacja radykalnej żydowskiej prawicy narodowej, chętnie oskarżana przez żydowską lewicę o faszyzm. Wkrótce później wstąpił jednak do innej organizacji - Haszomer Hacair (hebr. Młody Strażnik), członkowie tej organizacji zwani byli szomrami. Była to radykalnie lewicowa organizacja syjonistyczna, o pozytywnym stosunku do Związku Radzieckiego. W centrum wychowania szomrowego, mającego wiele podobieństw do ruchu skautowego, było przygotowanie młodzieży do bycia pionierami (hebr. chalucim, spolszczone: chaluce) w Palestynie. Wychowanie przez Haszomer Hacair obejmowało naukę o Palestynie, naukę hebrajskiego, wychowanie fizyczne. Co do tego ostatniego, to ówcześni przyjaciele Mordechaja (który używał też polskiego imienia Marian) zapamiętali go, jak przewodził w walkach na pałki toczonych z endeckimi bojówkarzami.

Haszomer Hacair, choć był organizacją radykalnie lewicową, był równocześnie organizacją elitarystyczną. Przejawiało się to m.in. w zdecydowanym promowaniu w jego działalności języka hebrajskiego, wraz ze wzgardliwym traktowaniem języka żydowskiego (tzw. jidysz), będącego podstawowym językiem komunikacji i kultury żydowskich mas ludowych. Haszomer Hacair stał się szybko prawdziwą ojczyzną duchową Mordechaja.

Pod okupacją hitlerowską

W pierwszych miesiącach wojny Anielewicz został wysłany przez organizację do miasteczka Kuty przy granicy z Rumunią, by sprawdzić możliwości przerzutu działaczy syjonistycznych do Rumunii. W związku z powyższym został krótko uwięziony przez Rosjan. Następnie powrócił do Warszawy, skąd jeszcze w 1939 r. wyjechał nielegalnie do Wilna, by nawiązać kontakt z tamtejszymi szomrami. Ostatecznie powrócił do Warszawy w styczniu 1940 r.

Jak pisał historyk Emanuel Ringelblum: "Wojna strasznie zdemoralizowała żydowską młodzież. Jedynym jej ideałem było hulaszcze życie. Karty, wódka, kobiety, ciasny egoizm - stały się powszechną plagą młodzieży żydowskiej, która w ogromnej większości straciła wszelkie zainteresowanie pracą społeczną". Na antypodach takiej postawy znalazły się żydowskie polityczne organizacje młodzieżowe, w tym Haszomer Hacair.

W warszawskim podziemiu szomrowym Anielewicz zajmował się wydawaniem gazety "Neged hazerem" (hebr. "Pod prąd", pismo to, wbrew tytułowi wydawane było również w języku polskim). Prowadził także zajęcia oświatowe w kibucu (tj. wspólnym miejscu zamieszkania szomrów) na Nalewkach 23. Członkowie tego kibucu żyli w warunkach prawdziwej komuny, pracowali w różnych miejscach w getcie, by wnosić swoje zarobki do wspólnej kasy. W kibucu regularnie odbywały się wykłady. Ich tematem była polityka, filozofia, literatura. Dyskutowano o przyczynach rasizmu, o socjalizmie, o ludzkiej naturze. Mimo dramatycznych warunków życia w getcie szomrowie starali się uczyć, śpiewać a nawet tańczyć. Idealistyczna postawa szomrów różniła się radykalnie od postawy tych, którzy w przerażających warunkach gettowego głodu, chorób i terroru wyznawali zasadę "ratuj się kto może".

Sam Anielewcz najbardziej interesował się gospodarczą historią Żydów. W getcie zaczytywał się też w książce znanego lewicowego filozofa Władysława Spasowskiego. Nosiła ona tytuł: "Wyzwolenie człowieka w świetle filozofii, socjologii pracy i wychowania ludzkości". Ponieważ Niemcy kazali Żydom zdejmować przed sobą czapki z głów, Anielewicz nawet mroźną zimą chodził po getcie bez czapki. Wielu młodych ludzi naśladowało jego postępowanie. Tak więc Anielewicz stawał się znany i lubiany wśród młodzieży zaangażowanej w działalność polityczną. Przyczyniał się do tego fakt, że był ambitny, oczytany, zainteresowany przede wszystkim sprawą swojego ruchu politycznego, dla którego był gotów na najdalej idące ofiary.

W 1942 r. Anielewicz jako łącznik odwiedził getta w Będzinie i Sosnowcu (czyli getta położone w Rzeszy). Szukał sposobu na znalezienie przejścia na Węgry. (Na Węgrzech sytuacja Żydów była jeszcze wówczas znacznie lepsza niż w Polsce). Do Warszawy powrócił w połowie września 1942 r., a więc już po tzw. wielkiej akcji (w ramach której Niemcy wywieźli od końca lipca do Treblinki do 265 tys. Żydów, zaś 10 tys. zabili na ulicach getta).

Po wielkiej akcji

Po wielkiej akcji, gdy w getcie warszawskim pozostało już tylko 50-60 tys. Żydów, w umysłach ocalonych chaluców i młodzieży związanej z innymi kierunkami politycznymi doszło do prawdziwej rewolucji. Rozległa działalność kulturalno-oświatowa została przerwana. Cała uwaga tego środowiska skoncentrowała się na przygotowaniach do walki zbrojnej. W ten sposób pod koniec października 1942 r. doszło do ponownego powstania Żydowskiej Organizacji Bojowej (jej zalążek powstał wcześniej 28 lipca 1942 r.). Była ona jedną z dwu najważniejszych (obok prawicowego Żydowskiego Związku Wojskowego) grup walczących w powstaniu w getcie warszawskim w kwietniu 1943 r. Na jej czele stanął Mordechaj Anielewicz, odpowiedzialny za sprawy organizacyjne. Jego kandydatura została zaakceptowana jednomyślnie przez wszystkie organizacje powołujące ŻOB.

Innymi członkami komendy ŻOB byli: Icchak Cukierman (lewicowy syjonista, odpowiedzialny za broń), Marek Edelman (Bund, odpowiedzialny za wywiad) i Jochanan Morgenstern (lewicowy syjonista, odpowiedzialny za pieniądze), Hirsz Berliński (lewicowy syjonista) i Michał Rozenfeld (z PPR).

Na temat: dlaczego w getcie warszawskim zdecydowano się na podjęcie walki zbrojnej tak późno napisano już bardzo dużo. Najważniejszy był brak świadomości totalności mordu dokonywanego przez hitlerowców na Żydach, wyniszczenie głodem i chorobami mas gettowych, brak broni i kadry wojskowej w getcie, ocean fałszywych nadziei (zwłaszcza nadziei na to, że "produktywni" Żydzi będą ocaleni). Powstanie w getcie warszawskim latem 1942 r., gdyby nawet do niego doszło, byłoby tylko chaotycznym aktem zbiorowego samobójstwa tysięcy bezbronnych ludzi atakujących najpotężniejszą z ówczesnych armii.

Zdaniem prof. Izraela Gutmana (który w czasie wojny przebywał w getcie warszawskim) "ogromna większość" Żydów latem 1942 r. w "nie potrafiła uwierzyć" w prawdziwość wieści o losie ludzi wywożonych do Treblinki. Dlatego dopiero 20 sierpnia 1942 r. Izrael Kanał (z syjonistycznej organizacji Akiba) oddał strzał do komendanta policji żydowskiej Józefa Szeryńskiego i ciężko go ranił. Rewolwer jakim się posłużył był dostarczony podziemiu w getcie przez komitet warszawski PPR.

Po wielkiej akcji w getcie pozostali głównie ludzie młodzi (uznani przez nazistów za "produktywnych") i upadło znaczenie autorytetu dawnych przywódców partii politycznych. Młodzi ludzie w getcie byli z reguły sami, ich rodziny zostały wywiezione do Treblinki, wiedzieli więc, że za ich działanie Niemcy nie będą już mogli zemścić się na ich najbliższych.

Według prof. Izraela Gutmana, bezkompromisowa odwaga Anielewicza miała się brać również z braku doświadczenia grozy wysiedlenia z getta. Wśród cech indywidualnych Anielewicza, poza odwagą, należy wspomnieć jeszcze o dwu: skromności i lojalności. Mimo kierowania Haszomerem Hacair (zwłaszcza po śmierci Józefa Kapłana we wrześniu 1943 r.) w żaden sposób nie wywyższał się w stosunku do reszty towarzyszy. Co do lojalności - to bojownicy ŻOB biorący udział w akcjach ekspriopriacyjnych i wykonujący wyroki tej organizacji na kolaborantach byli pewni, że w razie wpadki Anielewicz będzie starał się im pomóc, nawet narażając swoje życie.

Pisał o tym kronikarz getta Emanuel Ringelblum: "Było to w styczniu 1943 r. [Żydowska] Organizacja Bojowa przeprowadziła w tym czasie szereg aktów terrorystycznych przeciwko ludziom, którzy zawinili przeciwko społeczności żydowskiej w Warszawie. Oblewano ich za karę stężonym kwasem siarkowym. U Hallmana [w "shopie" czyli zakładzie, Bernharda Hallmana, na Nowolipkach] oblano byłego policjanta. Wykonawcy wyroku uszli w porę, ale [członek Haszomeru Hacair] Zandman, który miał coś wspólnego z tym wyrokiem, został zatrzymany przez Werkschutza i oblany [przez niego] stężonym kwasem siarkowym. Werkschutz powiadomił niemiecką dyrekcję ["shopu&"] o zaaresztowaniu Zandmana. Tow. Mordechaj, dowiedziawszy się o tym, udał się tegoż dnia do "shopu" Hallmana i razem z kierownictwem [Żydowskiej] Organizacji Bojowej oraz ze mną opracował plan oswobodzenia tow. Zandmana. O godzinie czwartej nad ranem do lokalu Werkschutzu weszło pięciu uzbrojonych bojowców z maskami na twarzach, uwolnili tow. Zandmana i przy okazji zabrali wszystkie dokumenty i oznaki Werkschutzu".

Gdy jednak doszło do powstania, grupa bundowców - żołnierzy ŻOB miała żal do Anielewicza, że kazał zostawić jednego z nich (Mejlocha Perelmana) w czasie walk, gdyż Perelman był ranny i nie nadawał się do przetransportowania do bunkra. Co więcej, Anielewicz kazał mu zabrać rewolwer, Perelman nie mógł się więc zastrzelić i został spalony żywcem przez Niemców przeczesujących budynki getta.

Skoncentrowanie Anielewicza na idei walki miało w sobie coś z fanatyzmu. Gdy w lutym-marcu 1943 r. Żydowski Komitet Narodowy postanowił pomóc wybitnym naukowcom i ludziom kultury przebywającym w getcie w przejściu na "aryjską stronę" i urządzeniu się tam, Anielewicz choć chciał by ci ludzie przeżyli, uznał, że ważniejsze będzie przeznaczenie funduszy konspiracyjnych na broń.

Lewicowy syjonista Emanuel Ringelblum pisał: "Wytworzyła się paradoksalna sytuacja. Pokolenie dorosłych ludzi, które miało już za sobą połowę życia, mówiło, myślało i troszczyło się i martwiło o przetrwanie wojny, marzyło o życiu. Młodzież zaś - a więc ta najlepsza, najpiękniejsza, najszlachetniejsza część narodu żydowskiego - mówiła i myślała tylko o godnej śmierci. Nie myśleli, jak przeżyć wojnę, nie zaopatrywali się w aryjskie dokumenty, nie mieli mieszkań po tamtej stronie [gettowego muru]. Ich jedyną troską była myśl o najgodniejszej, najbardziej honorowej śmierci, jak przystało na stary naród o kilkutysięcznej historii".

Z bronią w ręku

29 października 1942 r. grupa bojowników ŻOB zabija zastępcę komendanta policji gettowej Jakuba Lejkina. Miesiąc później z rąk ŻOB ginie inny znany współpracownik Niemców, Izrael First. ŻOB nie tylko wymierzał sprawiedliwość kolaborantom, ale też zajął się pozyskiwaniem funduszy na broń, które uzyskiwał nakładając "podatki" na gettowych bogaczy, oraz pozyskiwaniem samej broni. Była ona głównie kupowana przez ŻOB na czarnym rynku, kilkadziesiąt pistoletów przekazała ŻOB Armia Krajowa. Organizacja uruchomiła również samodzielną produkcję butelek z płynem zapalającym (tzw. koktajle Mołotowa).

Gdy 18 stycznia 1943 r. Niemcy rozpoczęli kolejną akcję deportacyjną z getta, ŻOB choć była zaskoczona działaniami hitlerowców a jej oddziały izolowane, zdecydowała się na kontr-akcję. Pierwszą potyczką uliczną dowodził Mordechaj Anielewicz. Jego plan był prosty. Bojownicy mieli dołączyć do kolumny ludzi prowadzonych przez Niemców na Umschlagplatz i w ustalonym miejscu na dany znak zaatakować niemieckich konwojentów. Doszło do tego na rogu Zamenhofa i Niskiej. Ludzie spędzeni przez Niemców rozbiegli się, hitlerowcy po raz pierwszy natknęli się na opór w getcie i po raz pierwszy padły wśród nich ofiary. "Zdobywcy świata" zrozumieli, że skończył się czas łatwego "polowania na Żydów", i że zginąć można nie tylko na froncie wschodnim, ale też w wąskich uliczkach getta. W konsekwencji aktów oporu po czterech dniach (w czasie których wywieziono lub zabito 5-6,5 tys. Żydów) Niemcy zaprzestali deportacji.

19 kwietnia 1943 r. Niemcy przystąpili do likwidacji szczątków warszawskiego getta. W walkach na przełomie kwietnia i maja 1943 r. Niemcy dysponowali codziennie średnio ponad 2 tys. żołnierzami. Przeciw nim stanęło do walki ok. 750 powstańców (ok. 500 z ŻOB i ok. 250 z Żydowskiego Związku Wojskowego). Powstańcy byli młodymi ludźmi bez jakiegokolwiek realnego przeszkolenia wojskowego. Byli słabo uzbrojonymi i dysponowali zaledwie 10-15 nabojami na sztukę broni. A jednak żydowski opór sprawił, że 19 kwietnia faszyści początkowo musieli wycofać się w popłochu z getta. Anielewicz napisał o walkach w liście na "aryjską stronę": "to, co się stało, przewyższyło nasze najśmielsze marzenia. Niemcy dwukrotnie uciekali z getta. Jeden nasz oddział wytrzymał na swych pozycjach 40 minut, drugi oddział bojowy - przez 6 godzin".

Mordechaj Anielewicz zginął 8 maja 1943 r. w bunkrze na Miłej 18. Schron ten nie został wybudowany przez ŻOB, organizacja ta nie brała udziału w budowie bunkrów, w których w czasie powstania ukryły się tysiące mieszkańców getta. Schron został wybudowany przez gang szmuglerów, którzy udostępnili go ŻOB w czasie powstania. Bunkier stał się swoistym sztabem ŻOB. Gdy Niemcy odkryli bunkier, kazali wszystkim wyjść, ale posłuchali tego wezwania jedynie szmuglerzy. Bojownicy odpowiedzieli ogniem. Gdy Niemcy wpuścili do bunkra gaz, bojownicy nie chcąc poddać się lub wpaść żywymi w ręce wroga zaczęli odbierać sobie życie. Pierwszy wezwał wszystkich do samobójstwa działacz Haszomeru Hacair - Arje Wilner. Wśród odbierających sobie życie znaleźli się Mordechaj Anielewicz i jego narzeczona Mira Fuchrer. W ostatniej chwili okazało się, że jedno z pięciu wejść do schronu jest nie obstawione przez Niemców. Dzięki temu wydostało się z bunkra kilkanaście osób, podczas gdy zginęło tam ok. stu bojowników ŻOB.

ŻOB niejako "programowo" nie szukał możliwości przejścia na stronę aryjską. Anielewicz wielokrotnie wyrażał pogląd, że wszyscy bojownicy ŻOB polegną. Gdy jednak skończyły się możliwości walki - głównie wskutek braku amunicji, opatrunków, przewagi liczebnej hitlerowców i taktyki wypalania getta do jakiej się uciekli - grupa kilkudziesięciu żołnierzy ŻOB opuściła getto dzięki pomocy udzielonej przez polskich komunistów. Grupa ta walczyła później w powstaniu warszawskim w szeregach Armii Ludowej.

W żydowskiej legendzie o powstaniu w getcie warszawskim często dokonuje się analogii między samobójstwem sztabu ŻOB a samobójstwem bohaterów Masady, którzy w 73 r. n.e. odebrali sobie życie, by nie wpaść w ręce Rzymian. Ich dowódca Eleazar ben Jair miał twierdzić, że warte życia jest jedynie życie człowieka wolnego.

Emanuel Ringelblum wspominając śmierć Anielewicza pisał z kolei: "Tak poległ jeden z najlepszych, najszlachetniejszych, który od pierwszej chwili oddał swe życie narodowi żydowskiemu, jego honorowi i godności. Masy robotnicze zapamiętają, że był jednym z nielicznych, którzy od pierwszej chwili stanęli w służbie światowej rewolucji i pierwszemu robotniczemu państwu na świecie".

Powstanie w warszawskim getcie było jednym z wielu aktów oporu Żydów przeciwko uciskowi nazistów. Dochodziło do nich nawet w obozach zagłady (Treblince, Sobiborze, Auschwitz). Żydzi polscy wzięli aktywny udział w walkach partyzanckich, w szczególności w szeregach AL. Aktom oporu pod okupacjom hitlerowską towarzyszyła walka Żydów w regularnych formacjach zbrojnych. W samej Armii Czerwonej służyło w czasie II wojny światowej ok. 450 tys. Żydów, z których 154 otrzymało najwyższe odznaczenie - order Bohatera Związku Radzieckiego.

A jednak to właśnie powstanie w getcie warszawskim stało się uniwersalnym symbolem walki Żydów w czasie II wojny światowej, zaś nazwisko dowódcy ŻOB - Mordechaja Anielewicza stało się jednym z najbardziej znanych nazwisk bohaterów tej nastraszniejszej wojny. Stało się symbolem "tych, którzy ocalili honor narodu żydowskiego".

August Grabski


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



Polscy Hodżyści
Partia lewicowa na symulatorze politycznym
Discord
Teraz
Historia Czerwona
Komintern (SH)
Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze

Więcej ogłoszeń...


6 października:

1887 - W La Chaux-de-Fonds w Szwajcarii urodził się Le Corbusier (właściwie Charles-Édouard Jeanneret-Gris), wybitny architekt, czołowy przedstawiciel modernistycznego stylu międzynarodowego.

1935 - Urodził się Ernesto Laclau, argentyński filozof, przedstawiciel postmarksizmu. Profesor i wykładowca teorii politycznej na Uniwersytecie w Essex. Wraz z Chantal Mouffe wspólautor książki "Hegemonia i strategia socjalistyczna" (1985).

1945 - Urodził się Luiz Inácio Lula da Silva, polityk brazylijski. Związkowiec i działacz Partii Pracujących. W latach 2003-2010 prezydent Brazylii.

1946 - Zmarł Per Albin Hansson, polityk szwedzki, przywódca Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej, premier kilku rządów w latach 1932-46.

1948 - Urodził się Gerry Adams, północnoirlandzki polityk, lider Sinn Fein.

1970 - W Warszawie zmarł związany z lewicą awangardowy poeta Julian Przyboś.

1998 - Hugo Chavez został wybrany na stanowisko prezydenta Wenezueli.

2009 - Jorgos Papandreu (PASOK) został premierem Grecji.

2019 - Partia Socjalistyczna (PS) wygrała wybory parlamentarne w Portugalii.


?
Lewica.pl na Facebooku