Denis: Bunt rockowych artystów

[2007-06-13 17:11:13]

Protest z muzycznym elektroszokiem!

Dyskryminacja Białych i Czarnych, można tylko krzyczeć, na pewno mnie zrozumiecie. Całe to gówno, które serwują w gazetach i telewizji. I cała ta głupota tłumu, która rośnie dzień po dniu. Ostatnio jeden sukinsyn powiedział, że chce was przyskrzynić, bo nie pasuje mu kolor waszej skóry. Nieważne, czy jest ona biała czy czarna, on chce krwi.

Autorem tego ostrego tekstu nie jest raper z Clichy-sous-Bois i nie powstał on w roku 2006. More Trouble Everyday napisał Frank Zappa w roku 1966 po zamieszkach w getcie Watts, w Los Angeles. Rok później w Nowym Jorku śpiewał piosenki Boba Dylana wraz z żołnierzami powracającymi z Wietnamu. Marines krzyczeli: "Pieprzcie armię!"[1], refren, który mogliby podchwycić także przyszli weterani wojny w Iraku. Piosenka Phila Ochsa Talking Vietnam z 1964 r. również dobrze komentuje to, co dzieje się dzisiaj wzdłuż rurociągów naftowych. "Spaliliśmy dżunglę wzdłuż i wszerz/by te czerwone małpy nie miały już gdzie się schować/zamknęliśmy wszystkich ludzi w obozach/na klucz, by mieć cholerną pewność, że są wolni".

Zmieniają się pokolenia, ale reakcje pozostają te same. Na przykład mobilizacja przeciwko "wyprawom krzyżowym" administracji Busha. To Washington Johna Mellecampa, We Want Peace Lenny`ego Kravitza, In a Word Gone Mad Beastie Boys, Pledge of Resistance Saula Williamsa, Patterns Of War Dr Izrael - każdego dnia lista wydłuża się o kolejne nazwiska artystów walczących przeciwko "Wargasmowi" (to łagodny neologizm stworzony przez amerykański underground).

"Klimat nie jest zdrowy. To, co się dzieje, przypomina Niemcy lat 30. Nigdy nie byłam aktywistką, ale teraz chcę się zaangażować". W ten sposób zareagowała na Patriot Act Rickie Lee Jones. Słychać wciąż nowe słowa sprzeciwu, mnożą się kanały ich rozpowszechniania, ale jednocześnie cenzura coraz silniej wpływa na najważniejsze media. "Wszyscy pamiętamy obraz małej wietnamskiej dziewczynki pod gradem pocisków z napalmem. Czy widzieliśmy podobne zdjęcia z bombardowania Afganistanu? Przeciętny Amerykanin nie ma już dostępu do tego typu informacji, rozpowszechnianych jedynie przez zaangażowane stacje" - stwierdził Tom Morello, gitarzysta, który stworzył organizację polityczną Axis of Justice. Jej celem jest ukazywanie innego oblicza rozgrywającej się na naszych oczach historii. W wewnętrznym rozporządzeniu MTV nakazało usunąć wszelkie "niewłaściwe" teledyski, takie jak Boom System of a Down, zrealizowany przez Michaela Moore`a, czy Bombs Over Bagdad zespołu Outkast. Najbardziej wyrazistym przykładem cenzury było bez wątpienia wezwanie do bojkotu lub nawet postawienia pod pręgierzem Dixie Chicks po ich oświadczeniu w 2003 r. "Wstydzimy się, że Prezydent jest z Texasu". Notowania grupy z Teksasu, grającej klasyczne country, natychmiast gwałtownie spadły na wszystkich listach przebojów.

Mike Ladd, amerykański raper mieszkający we Francji, w ciągu swojej dziesięcioletniej kariery muzycznej nagrał dziewięć płyt. W 2004 r. wydał wspólnie z Hindusem Vijay Iyer krążek In What Language?, gdzie mówi o przestrzeni bezprawia, czyli lotniskach. Pomysł narodził się po tym, jak znanego irańskiego reżysera, Jafar Panahi, zatrzymano na lotnisku w Nowym Jorku, a następnie wydalono z USA. Laddowi podobieństwo z latami 60. wydaje się wątpliwe: "Wtedy istniał prawdziwy ruch społeczny, obiektywne porozumienie między różnymi jego odłamami wobec wspólnej sprawy: praw cywilnych, Wietnamu, dekolonizacji. Burżuazja i biedota, czarni i biali, studenci i robotnicy wszyscy maszerowali razem! Teraz jest więcej nieszczęścia i więcej różnic, ale mniej miejsc, w których można byłoby się zorganizować i walczyć".

Bunt upupiony i kupiony

Wszelki protest jest natychmiast przechwytywany i wykorzystywany na rzecz "słusznych" spraw: protest pojawia się na rynku w postaci koszulek z Che, a problem nędzy sprowadza się do kwestii kupienia biletu na koncert charytatywny. W Iraku mogliśmy nawet zobaczyć czołg oznakowany nazwiskiem Boba Marleya. Anegdota ma wartość symbolu, mówi coś o epoce, w której powstała. Miłosierne dusze od dawna wiedziały, jak pić z tego komercyjnego źródła. Na najwyższej półce znajdziemy Boba Geldofa, sympatycznego organizatora przyjęć dla przejętych losem świata. Protestując przeciwko długowi ciążącemu na Afryce, zorganizował latem 2005 r. cykl koncertów, ale, pominąwszy koncert w RPA, zapomniał zaprosić na nie najbardziej zainteresowanych - artystów afrykańskich.[2] Wreszcie mamy muzyków U2, których działania ocierają się o reakcję.

Społeczne zaangażowanie niektórych muzyków - może zbyt wielu? - jest sposobem zagarnięcia pola, sprzedania się po dobrej cenie przy jak najmniejszych kosztach. Dziś można nawet odpłatnie ściągnąć protest-songi jako dzwonki do swoich telefonów komórkowych. Interes jest lukratywny i dobrze zorganizowany. Wyobraźmy sobie tylko: 30-sekundowy fragment We shall overcome, hymnu skomponowanego przez ikonę folku, Pete`a Seegera, ze słowami zainspirowanymi przez strajki, ściągnięty na telefon Sagem! Anarcho syndykalista Joe Hill, guru całego pokolenia Dylana, przewraca się w grobie[3].

Hip-hop, który przez pewien czas bawił się w awangardę kontestacji, wrócił do szeregu. Konsumenta kusi się przez produkty "dostosowane do potrzeb rynku", w których zaangażowanie stało się figurą stylistyczną, a nie wyrazem przekonań. Prawdziwi "gniewni" pozostają nieznani. "Jesteśmy mniejszością. Niesłyszalni w eterze. Kto zna zaangażowane teksty Caseya? Grandes Gueules z S`egravete? Evadés z Bourges? Collectif 911 z Lille?" - oburza się Hamé, z grupy La Rumeur, zakazanej na antenie francuskiego radia Skyrock puszczającego głównie popularny rap. Kto usłyszy płytę Rocé? A przecież jego teksty zasługują na uwagę: "Francja ma kłopoty z pamięcią, zna historię Malcolma X/Ale nie pamięta już o Frantzu Fanonie, Froncie Wyzwolenia Narodowego, zna Murzynów, ale nie Czarnych/Pozwala na opowiadanie historii o kowbojach i Indianach/Ale milczy o tragedii Dzikiego Zachodu i Algierii"[4].

Teksty te łączą się z muzyką, która między wierszami mówi nam, że wszystko jest jeszcze możliwe. Hamé potwierdza: "Muzyka powinna zawierać w sobie element buntu i akcji. Styl wydobywa myśli na powierzchnię. Treść i forma są nierozłączne, gdyby tak nie było, pisałbym książki, ulotki protestacyjne. To dlatego prawdziwa polityka polega na przekazywaniu treści emancypacyjnych za pomocą kodów, które tę emancypację ucieleśniają. Zawłaszczenie form kulturowych przez pewne kręgi nie jest nieuchronne, chociaż wiem, że wszyscy mamy kody kreskowe na dupie".

Czemu służy dziś protest-song - 40 lat po tym, jak Ameryka czasów Wietnamu i praw cywilnych go uświęciła? "Śpiewający protest-songi wychodzi poza opis stanu bezsilności wobec przerażającego świata, nawiązuje do przeszłości, by stać się aktywnym uczestnikiem wydarzeń: on już nie opowiada, ale włącza się do walki" - wyjaśnia producent Jean Rochard, który w latach 80., stworzył niezależną wytwórnię płytową Nato[5]. Na początku lat 30. Woody Guthrie napisał na swojej gitarze: "Ta maszyna zabija faszystów". W latach 70. Fela Kuti, zażarty przeciwnik państwa nigeryjskiego oraz zwolennik rozwiązania panafrykańskiego, deklarował: "Muzyka jest armią przyszłości". Od Kabylii po państwo Chiraca, nikt nie wątpi w moc sprzeciwu drzemiącą w piosence. Może ona wzywać do demobilizacji, jak w przypadku Déserteur Borisa Viana, lub wprost przeciwnie, jak w Back of the Bus, piosenkę napisaną przez Carvera Nebletta, rozsławioną przez Harry`ego Belafonte. "Jeżeli nie znajdziesz mnie na tyłach autobusu, jeżeli nie odszukasz mnie na polach bawełny, jeżeli nigdzie nie będziesz mógł mnie dostrzec, przyjdź do punktu wyborczego, będę właśnie głosował".

Pięćdziesiąt lat później płyta Rock Against Bush zmierzała w tym samym kierunku - obywatelskim. Jej inicjator, Fat Mike, stary wyjadacz sceny punkowej, stworzył stronę internetową o wszystko mówiącym adresie: punkvoter.com[6].

Powrót protest songów

Samo pojęcie protest-songu, które powróciło na scenę muzyczną, przypomina o ideologicznej dominacji Stanów Zjednoczonych. W pamięci zbiorowej fenomen ten jest ściśle związany z Ameryką lat 60. Nowy bunt również przypomina o Ameryce tamtego okresu. Warto mieć na uwadze ów fakt, kiedy myślimy o złu, które te piosenki ujawniają i słowach, które wypowiadają. Skądinąd Dylan (ostatnia emblematyczna figura ruchu), wraz ze swoim Masters of War, pierwszy zwątpił w skuteczność jednostronnego protestu. "Chcieliśmy, by stał się naszym misjonarzem, a on chciał być rockmanem" - wyjaśniają autorzy książki Protest Song. Muzyczna kontestacja w Ameryce lat 60. "Cała generacja uznała tę muzykę za wyraz swojego buntu, przyczyniając się tym samym, paradoksalnie, do ekspansji kulturalnej najpotężniejszego mocarstwa tamtych czasów".

W roku 2006 ruchy protestacyjne mają charakter światowy, artyści uaktywniają się, każdy zgodnie ze swoim pochodzeniem. "Nie możemy mieć takiego samego przesłania jak dawni zbiegli niewolnicy" -ostrzega pochodzący z Gwadelupy Klod Kiavué, który kultywuje tradycję grania na bębnie gwo ka. "Ta muzyka istniała zawsze i przetrwała wszystko. Aż do czasów Césaire`a czarni nie mieli języka. Gwo ka opowiada historię inną niż oficjalna". W S`atildeo Paulo Tom Zé wyreżyserował operę o segregacji płciowej... i społecznej. Wychodzi na scenę w kombinezonie roboczym, "ponieważ pochodzi z kraju, który jest eksploatowany przez najbardziej rozwinięte państwa świata" Od lat 60., w sposób zupełnie wyjątkowy angażuje się w wielki światowy koncert. "Znamy dwa rodzaje piosenki zaangażowanej: pierwsza pobudza do stawiania pytań; druga polega na rzucaniu sloganów. Ta druga gardzi człowiekiem. Jest odpowiedzią, która zabija wszelką myśl. Owa sterylizacja muzyki sprawia, że staje się ona środkiem uspokajającym, utrzymuje człowieka w świecie marzeń. Ja próbuję obudzić świadomość". A do tego wcale nie potrzeba słów. Jazzmani dobrze o tym wiedzieli. W latach 50. kontrabasista Charles Mingus postawił kropkę nad "i" w swoim utworze Fable of Faubus, skierowanym przeciwko Ku Klux Klanowi i gubernatorowi stanu Arkansas, który wysłał gwardię narodową przeciwko czarnym licealistom. Jest także Alabama Johna Coltrane`a[7], utwór o wyraźnej antyrasistowskiej wymowie, w którym nie pada ani jedno słowo. Ich spadkobiercy zrozumieli tę lekcję. Grupa Detroit Underground Resistance walczy o "czarną sprawę" za pomocą elektronicznych bitów.

W Kanadzie DeadBeat komponuje oskarżenie w stylu techno pt. Abu Ghraib, "piosenkę protestu nowego milenium. Nie ma potrzeby mówienia czegokolwiek!" - twierdzi wydawca Garrett Kamps[8]. Angielski duet Coldcut nie pozostaje w tyle, czerpiąc ze stylu elektronicznego. Aktywiści wytwórni NinjaTune szukają "nowych strategii, by obejść mury wzniesione przez przemysł". We Francji saksofonista Julien Lourau wydał album pod podwójnym tytułem Fire i Forget. Tytuł tego dyptyku odnosi się do słów, które wypowiadali angielscy artylerzyści przed akcją: "Strzel i zapomnij, a potem idziemy się napić herbaty. Połączenie tych dwóch słów jest ironiczne. Ich podwójny sens przywołuje teraźniejszość: najpierw propaganda, by uzasadnić wojnę w Iraku, w Afganistanie, a później zapomnienie. Szybko przechodzimy do następnych zajęć". Wszystko to dowodzi, że można jeszcze protestować za pomocą elektroszoku samej muzyki.

Od ponad dziesięciu lat Brytyjczyk Matthew Herbert tworzy przedmioty muzyczne, które same w sobie wyrażają bunt. Ujawnia komercjalizację sztuki przez samplowanie dźwięków wydawanych przez świat konsumpcji (zgniecione puszki coca coli, gdakanie kur hodowlanych). "Nie żyjemy w świecie, który wybraliśmy. Od 25 lat otaczają mnie McDonald`sy i nic nie mogę na to poradzić! Trzeba być odpowiedzialnym, nie porzucać walki. Dlatego wydałem manifest. By podkreślić, że z McDonald`sem możemy zrobić to, co chcemy. Możliwości są niezliczone, ale najważniejszy nie jest sam rezultat, tylko proces kreacji. Zabawa z Big Cheese wydaje mi się skuteczniejsza niż mówienie "to wstrętne". Herbert wykracza poza tradycyjny obszar "piosenki kontestacyjnej". "Nie interesuje mnie już dźwięk książki rzuconej na stół, chcę usłyszeć dźwięk, jaki wydaje rzucona na stół książka Noama Chomsky`ego!". Do płyty Goodbye Swingtime dołącza bibliografię zawierającą ponad 100 pozycji: Greg Pallast, Milan Rai, etc. Wielostronne hołdy w czasach jednomyślnej odpowiedzi. "Oto moje przesłanie polityczne. Po pierwsze: wojna jest rzeczą najgorszą; po drugie: przeczytajcie książki, które mnie inspirują; po trzecie: skorzystajcie z ich przesłania w waszym życiu".

W lutym 2003 r. Matthew Herbert opublikował w internecie tekst[9], w którym można przeczytać: "nie do końca wiadomo, gdzie dzisiaj, u zarania wojny, umieścić muzykę. Współczesna muzyka, jak wiele zachodnich dziedzin kultury, znalazła się na rozstaju dróg. Jest opisem, krytyką, czy może pomocą w pilnych kwestiach politycznych? Dostarcza alternatyw, zalecając inne reguły i opowiadając się za własnymi wartościami?". Enfant terrible muzyki elektronicznej atakuje makrostruktury, ale bez patosu. Nic w tym zatem dziwnego, że uważa za "absurdalne postawy Madonny, które przypominają raczej pozy w tym samym czasie bierze ona bowiem udział w reklamach Motoroli czy sieci handlowej Gap!". Zaciekle walczący o swoją niezależność Herbert, jak wielu innych odnajduje się w przesłaniu internetowych "hacktywistów". "Poprzez przypadkową i poetycką treść, w formie e--maili lub wirusów, zarażają świat kontrolowany przez korporacje. To tutaj ma miejsce przewrót kulturalny!".

Uzeste to miasteczko w południowo-zachodniej Francji, do którego Bernard Lubat powrócił po długich, pełnych sukcesów latach w Paryżu. Już prawie 30 lat temu położył podwaliny pod swoją Utopię. "Msze, katolickie czy protestanckie, męczą mnie. Żongluje się przesłaniem, a więc i przedmiotem. Aby protestować, trzeba to robić grając. Na scenie, tam gdzie sztuka jeszcze istnieje". Dla niego żywy spektakl pozostaje miejscem walki o prawdziwą stawkę. Czymś takim jest festiwal Africolor, gdzie w grudniu 2005 r. pod patronatem Konfederacji Chłopskiej odbył się koncert "Le Chant de la terre" [Śpiew ziemi], na którym spotkali się Brazylijczyk Silverio Pessoa z mieszkańcem wyspy Reunion, Danyelem Waro, dwaj muzycy na co dzień zaangażowani w polityczną walkę[10]. "Śpiewać to uprawiać! Śpiewać to leczyć! Protest to krzyk, nie ma nic wspólnego z uprzejmością. Dzisiaj brzemię przemysłu ciąży na naszej świadomości i na całej reszcie. Żeby sprzedać ten śpiew, potrzeba estetyki, która idzie w tym samym kierunku, co handel. To znaczy przeciwko temu, co budzi protest" - mówi Lubat. Gaskończyk znalazł własne rozwiązanie: "w Uzeste przechodzę w stan bezczynności. Brak rozwoju to mój sposób na życie". Pod swoim nazwiskiem nagrał tylko trzy płyty w ciągu 20 lat".

Czyż tak właśnie wygląda ostatni protest--song? Zjechać na boczne tory, poza pole walki? Jean Rochard wybiera inny kierunek, liczy na ostateczne pokonanie bestii. "System bez wątpienia może pożreć wszystko, ale nie wszystko strawi. Są rzeczy, które doprowadzają go do wymiotów, ujawniają jego szaleńczą destrukcję, pozwalają nam zobaczyć, jak pożera sam siebie. Najbardziej przebiegły z kapitalistów zawsze ulegnie pokusie, by zainwestować w sznur, na którym w końcu zawiśnie".

Każdy ma swoją taktykę, ale słuchając ich wszystkich, można uwierzyć, że nadejdzie jutro, które zadźwięczy prawdziwie, a więc inaczej. Być może na poziomie polityki fałszują, ale przebiją się do publiczności na poziomie estetyki. Musimy jeszcze raz sięgnąć do słów wizjonera, jakim był Frank Zappa. Ten Amerykanin, tak różny w swych zapatrywaniach od przeciętnych obywateli USA, powiedział w roku 1969: "Pomysł, by wszystko wysadzić w powietrze i zacząć od nowa, jest idiotyczny. Najlepszym sposobem działania jest skierowanie systemu przeciwko niemu samemu, by się oczyścił i zaczął wreszcie działać jak należy. Sądzę, że polityka jest wartościową ideą, ale to, co widzimy dziś, nie jest polityką".

Przypisy:
[1] Anegdota przywołana na s. 225 książki Pro test Song, la chanson contestaire dans l`Amérique des sixties (Textuel, Paryż 2005).
[2] Bob Geldof jest Doradcą d/s Światowego Ubóstwa rządu brytyjskiego. Był współzałożycielem i współwłaścicielem Planet 24, firmy produkującej reality show "Survivor", a także kompanii lotniczej, dziś odsprzedanych.
[3] Szwed Joe Hill był jedną z głównych postaci International Workers of the World (związku zawodowego robotników z lumpenproletariatu), interpretował Chansons pour attiser les flammes de la celere - zbiór tekstów nawołujących do akcji bezpośrednich. Oskarżony o podwójne morderstwo, został skazany na karę śmierci, którą wykonano w 1915 r.
[4] Fragment Probl`egravemes de mémoires z płyty Identité en crescendo, wydanej w maju 2006 r. przez No Format.
[5] Nazwa Nato nie nawiązuje do Paktu Północnoatlantyckiego, ale do imienia jednego z członków grupy Geronimo. Zbiorczą płytę Chronatoscaph (Nato/Nocturne) wydano z okazji 25. urodzin grupy, która zaangażowała się w różne przedsięwzięcia, publikując zbiory o Indianach, Sarajewie, czy też podwójny album w hołdzie Duruttiemu.
[6] Na stronie odnotowano 500 tys. odwiedzin miesięcznie, w tym "chłopaków, którzy pójdą głosować". Od czasu wyborów wciąż komentuje się politykę wojenną i rasistowską Busha.
[7] W 1963 r. cztery czarne dziewczynki giną w zamachu bombowym na kościół baptystów w Alabamie. John Coltrane, poruszony tym wydarzeniem, nagrywa utwór Alabama. [przyp tłum.]
[8] 1 czerwca 2005 r., w instrukcji "What are words for?", dostępnej na stronie www.altweeklies.com
[9] Na stronie http://www.magicandaccident.com
[10] Inne festiwale muzyczne zmierzają w podobnym kierunku: w ten sposób Sons d`hiver zainicjowały "tambours conférence", z których pierwsza, 12 stycznia 2006 r., koncentrowała się na zagadnieniu "Sztuka, muzyka i zaangażowanie". "Banlieues Bleues" zaplanowali na 28
marca wieczór manifestacji przeciw Kontraktowi Pierwszego Zatrudnienia (CPE) we Francji, projekt gitarzysty Eugene Chadbourne zatytułowany "Go Out of Irak Now".

Jacques Denis
tłumaczenie: Marta Zamorska


Tekst ukazał się w polskiej edycji miesięcznika "Le Monde Diplomatique".

drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

5 grudnia:

1907 - W Hłuszkach urodziła się Alina Centkiewicz, pisarka, 1946-50 wiceprzewodnicząca Ligi Kobiet, członkini TPD. W 1958 jako szósta kobieta na świecie stanęła na Antarktydzie.

1915 - Powstało Polskie Stronnictwo Ludowe "Wyzwolenie", lewicowa partia chłopska.

1929 - Powołano Centrolew.

1972 - Gough Whitlam z Australijskiej Partii Pracy został premierem Australii.

2005 - W Wielkiej Brytanii wszedł w życie Civil Partnership Act i zarejestrowano pierwszy związek partnerski pary homoseksualnej.

2012 - Zmarł Oscar Niemeyer, brazylijski architekt, przedstawiciel światowej architektury modernistycznej, komunista.

2013 - Zmarł Nelson Mandela, wybitny południowoafrykański polityk, pierwszy czarnoskóry prezydent RPA, laureat pokojowej Nagrody Nobla.


 
Lewica.pl na Facebooku