Londyn: Kilka tysięcy osób na konferencji marksistowskiej

[2008-07-08 18:16:21]

W Londynie zakończył się coroczny festiwal polityczny Marxism 2008 organizowany przez Socjalistyczną Partię Robotniczą (SWP). Odbyło się około 200 spotkań i wykładów, w których łącznie udział wzięło kilka tysięcy osób z różnych krajów świata. Konferencji towarzyszyły fascynujące imprezy artystyczne. Tematyka tegorocznej konferencji była różnorodna ale generalnie związana z problemami współczesnego marksizmu, lewicy antykapitalistycznej, ruchów antyimperialistycznych i ruchów masowych.

Rewolucja permanentna na Bliskim Wschodzie - taki tytuł miał wykład Alexa Callinicosa, międzynarodowego działacza lewicowego, teoretyka marksistowskiego, autora książek, dziennikarza. Callinicos przedstawiał swój punkt widzenia na potencjał jaki tkwi w ruchach opierających się ingerencji zachodniego imperializmu na Bliskim Wschodzie. W krajach Bliskiego Wschodu, gdzie przez lata rządziły różnego rodzaju dyktatury, ludzie poszukują sposobów na wyzwolenie. Główne siły miejscowego ruchu antyimperialistycznego nie są jednak siłami lewicy lecz siłami drobnomieszczańsko nacjonalistycznymi, tak jak libański Hezbollah, palestyński Hamas czy egipskie Bractwo Muzułmańskie. Te ruchy, posiadając masowe poparcie społeczne, z dużym powodzeniem walczą o niepodległość i niezależność swoich krajów ale w dalszej perspektywie nie są w stanie zaproponować rozwiązań korzystnych dla większości mieszkańców Bliskiego Wschodu czyli ludzi pracy. Światowa lewica od lat uważa, że rozwiązanie problemów społecznych i politycznych Bliskiego Wschodu może przynieść stworzenie demokratycznej, świeckiej federacji Bliskiego Wschodu. Problem w tym - mówił Callinicos - że jedyna siła zdolna do przeforsowania tej koncepcji, czyli klasa robotnicza jest wciąż zbyt słaba, rozdrobniona i pozbawiona swoich organizacji lewicy. Ten problem szczególnie widoczny jest w konflikcie izraelsko - palestyńskim, gdzie sprawiedliwe rozwiązanie konfliktu, czyli powołanie jednego państwa w którym wszyscy mieszkańcy mieli by równe prawa a do którego prawo powrotu mieli by palestyńscy uchodźcy, może powstać tylko na drodze rewolucji społecznej, dokonanej przez ludzi pracy. Sytuacja, zdaniem Callinicosa nie jest beznadziejna, gdyż mamy już pierwsze objawy narodzin niezależnego i bojowego ruchu robotniczego a mowa tu o coraz bardziej wzburzonej egipskiej klasie robotniczej, która do swoich żądań natury ekonomicznej na stałe dołączyła żądania polityczne, takie jak demokratyzacja systemu, czy odejście prezydenta Hosniego Mubaraka. W ostatnich miesiącach obserwowaliśmy masowe protesty robotnicze w Egipcie, które w przypadku miasta Mahala zostały krwawo stłumione. W Egipcie powstają niezależne związki zawodowe i organizacje pracownicze a robotnicy egipscy mają świadomość wspólnoty interesów z innymi robotnikami Bliskiego Wschodu, co było widoczne, gdy Egipcjanie organizowali pikiety i wiece domagając się od prezydenta Mubaraka otwarcia granicy ze Strefą Gazy, gdy ta była blokowana przez Izrael. W dyskusji po prelekcji Callinicosa głos zabierali działacze z Egiptu, Libanu, Pakistanu i innych krajów. Egipski działacz, mówił o tym, jak ważne jest utrzymywanie międzynarodowej solidarności z egipskim ruchem pracowniczym i podał przykład uwięzionego działacza związkowego w Egipcie, którego uwolniono dzięki licznym akcjom solidarnościowym pod ambasadami Egiptu w różnych krajach. Akcje takie, czasem mające formę kilkuosobowej pikiety, wbrew pozorom mogą pomóc, bo reżim nie czuje się dzięki nim bezkarny. Alex Callinicos przestrzegał, że jakkolwiek ruchy antyimperialistyczne, takie jak Hezbollah czy Hamas mogą sprzyjać narastaniu sytuacji rewolucyjnej na Bliskim Wschodzie i spowodować eksplozję aktywności ruchu robotniczego z czysto klasowymi żądaniami, to jednak nie jest to nieuniknione, czego najlepszym przykładem jest Iran, gdzie wspierana przez robotników i lewicę rewolucja 1979 roku pokonała proamerykańską dyktaturę Rezy Pahlawiego, ale w krótkim czasie została zdominowana przez konserwatywny kler i nie zniosła stosunków kapitalistycznych. Dlatego - uważa Callinicos, niezbędna jest troska o rozwój świeckiej i głeboko zakorzenionej w klasie robotniczej lewicy.

Konferencja wiele miejsca poświęciła problemom budowy partii lewicy antykapitalistycznej w Europie. Temu tematowi podporządkowane było spotkanie trzech działaczy europejskiej lewicy - Alaina Krivine'a z francuskiej Ligi Rewolucyjnych Komunistów (LCR), wieloletniego działacza, jednego z przywódców studenckiego ruchu w maju 1968 roku, kilkakrotnego kandydata w wyborach prezydenckich a w latach dziewięćdziesiątych posła do Parlamentu Europejskiego, wspomnianego wyżej Alexa Callinicosa i Volkharda Moslera, lidera niemieckiej Die Linke we Frankfurcie nad Menem. Callinicos przypomniał, że ostatni rok był rokiem gwałtownych zmian i przegrupowań na europejskiej lewicy, do których zaliczył powstanie partii Die Linke, rozpoczęcie procesu budowy partii antykapitalistycznej we Francji, rozłam w Szkockiej Partii Socjalistycznej i powstanie ruchu Solidarity, rozłam w Respect i powstanie Respect Renewal w Anglii, udział Partii Odrodzenia Komunistycznego(PRC) w rządzie Romano Prodiego i spowodowany tym dramatyczny kryzys partii. Z tych lekcji lewica powinna wynieść lekcje. Gdy kilka lat temu na londyńskiej konferencji Marxism gościł lider Partii Odrodzenia Komunistycznego(PRC) Fausto Bertinotti, sugerował on, że ponieważ formuła Europejskich Forów Społecznych, w które jego partia była zaangażowana, wyczerpuje się, potrzeba zmiany kierunku działania i należy podejmować próby wejścia w koalicje rządowe z partiami socjaldemokratycznymi. Taka polityka, wówczas krytykowana przez SWP a w kolejnych latach prowadzona przez PRC, okazała się zgubna. Podobne zagrożenie istnieje w Niemczech, gdzie nowa partia Die Linke jest wciąż uwikłana w stosunki koalicyjne z berlińską SPD. Callinicos uważa, że należy bardzo uważać przy budowie nowych partii antykapitalistycznych, żeby nie wpaść w podobne pułapki. Generalną zasadą powinno być, że takie partie nie mogą uczestniczyć w rządach kapitalistycznych ani wchodzić w koalicje z partiami socjalliberalnymi. Nie mówiono przy tej okazji zbyt wiele o aktualnych problemach brytyjskiej lewicy ale zdaniem Callinicosa, problemem brytyjskiej koalicji Respect było między innymi to, że ruch ten nie powstał na bazie znaczącego rozłamu w partii socjalliberalnej (Partii Pracy), jak to miało miejsce w Niemczech. W Europie z sukcesami rozwijają się partie antykapitalistyczne także w Portugalii (Blok Lewicy), Grecji (Synaspismos) i Danii (Alians Czerwono-Zielony). Szansą dla lewicy antykapitalistycznej jest fakt, że w skali całej Europy partie socjaldemokratyczne kontynuują swój dryf na prawo, co pomaga wytworzyć przestrzeń dla sił lewicy antykapitalistycznej. Callinicos uważa, że w nowych partiach antykapitalistycznych powinno być miejsce dla takich postaci jak Oskar Lafontaine, którzy choć pełni złudzeń co do reformizmu, w obecnej epoce kryzysu kapitalizmu nie będą mieli innego wyjścia niż w toku walk społecznych przyznać, że alternatywa dla neoliberalizmu znajduje się poza systemem. Najważniejsze dla marksistów powinno być obecnie tworzenie jak najbardziej masowych partii robotniczych, w których miejsce powinni znaleźć także ludzie, którzy wciąż mają złudzenia co do możliwości zreformowania kapitalizmu na wzór powojennych welfare states. Najważniejszym zadaniem takich partii musi być oparcie się głównej linii kapitalistycznej ofensywy, jaką jest neoliberalna transformacja gospodarek i polityka wojen. W takich partiach jednak, uważa Callinicos, marksiści powinni mieć swoje platformy, frakcje, dzięki którym będą mogli oddziaływać na swoich partyjnych towarzyszy politycznie i ideowo.

Alain Krivine uspokajał tych, którzy popadają w defetyzm na skutek braku znaczących sukcesów lewicy antykapitalistycznej i izolacji organizacji antykapitalistycznych w swoich krajach. Przypomniał, że w historii rewolucjoniści wielokrotnie znajdowali się w izolacji, czasami ich aktywność z konieczności polegała niemal wyłącznie na "obronie sztandaru" i czekaniu. Jego partia, LCR, która dzisiaj jest coraz bardziej popularna wśród robotników i młodzieży we Francji, liczyła 125 członków, gdy on do niej wstępował. Był to czas dominacji partii socjalistycznej i komunistycznej i budowa znaczącej alternatywy na lewicy była niemożliwa. Takie sytuacje zmieniają się wraz z nadejściem fali społecznej radykalizacji, której początek obecnie obserwujemy we Francji. We Francji w środowiskach pracowniczych coraz bardziej odczuwalny był ostatnio brak siły politycznej, która reprezentowała by opór wobec neoliberalizmu. Partia Komunistyczna, która niegdyś uważana była za taką siłę, w ostatnich latach wchodziła w skład koalicji rządowej. Rząd ten przeprowadził reformę kodeksu pracy, wprowadzając 35 godzinny tydzień pracy ale ten sam rząd kontynuował politykę prywatyzacji i wprowadzał zwolnienia podatkowe dla wielkiego biznesu. Rząd Lionela Jospina poparł też agresję NATO na Jugosławię pod hasłem "obrony Kosowa". Wszystko to spowodowało odwrócenie się wielu dotychczasowych sympatyków od głównych partii lewicy. Dla wielu ludzi we Francji nie ma żadnej różnicy między partiami lewicy i prawicy. Mimo innego języka, prowadzą bardzo podobną politykę. Po dojściu do władzy Nicolasa Sarkoziego, pojawiła się szczególnie paląca konieczność zorganizowania oporu wobec rozpoczętej przez rząd wojny socjalnej. Wyłoniło się nowe pokolenie działaczy, którzy chcą walczyć. LCR podjęła starania, żeby dać temu nowemu pokoleniu narzędzie do takiej walki, dlatego zainicjowała proces powstawania nowej partii antykapitalistycznej. Obecnie nowy twór jest w trakcie formowania, zrzesza na początek 9 do 10 tysięcy członków z różnych tradycji politycznych. Są to związkowcy i działacze różnych ruchów społecznych, są też byli członkowie Partii Komunistycznej, wielu nigdy wcześniej nie było w żadnej partii. Ma to być partia szeroka politycznie ale z granicami. Granice nie zostały jeszcze jednak wytyczone, cały projekt jest na etapie konsultacji.

Sytuację w Niemczech przedstawił Volkhard Mosler. Partia Die Linke cieszy się ciągle rosnącym poparciem, które obecnie jest na poziomie 14-15 proc. Wstępują do niej wciąż nowe grupy pracowników rozczarowanych polityką SPD, tradycyjną partią robotniczą. Die Linke powstała z połączenia wschodnioniemieckiej PDS i zachodnioniemieckiej partii WASG będącej lewicowym, związkowym rozłamem z SPD. Część członków nowej partii to starzy działacze SPD i w nowej partii widzą nadzieję na odrodzenie partii takiej jaką była SPD po drugiej wojnie światowej. Wystąpiłem z SPD, żeby wstąpić do SPD - powiedział jeden z członków cytowany przez Moslera. Partia utraciła ostatnio nieco poparcia w Berlinie, co było bezpośrednią konsekwencją współpracy z SPD we władzach miasta i uczestniczenia w projektach prywatyzacyjnych. Partia wyniosła z tej lekcji doświadczenie. W partii ścierają się różne nurty, od socjaldemokratycznego po marksistowskie ale partia razem działa przeciwko neoliberalizmowi i wojnom.

Problemom budowy lewicy w Europie Wschodniej poświęcone było spotkanie, które prowadzili działacze z Polski i Czech, Andrzej Żebrowski i Ivona Novomestska. Andrzej Żebrowski mówił, że zwiększa się aktywność strajkowa w Polsce i mamy do czynienia ze zwiększoną liczbą sporów między pracownikami i pracodawcami. Wielu pracowników zauważa, że sposobem na podwyżkę płac jest akcja strajkowa, co powoduje zmianę w świadomości pracowniczej. Wiele strajków cieszy się szerokim poparciem społecznym, jak na przykład zeszłoroczny strajk pielęgniarek i ich protest pod siedzibą premiera. Aroganckie potraktowanie pielęgniarek przez premiera było przyczyną dużego spadku popularności rządu i jedną z przyczyn jego upadku i przegranej PiS w wyborach. Żebrowski mówił o przebiegu strajku w kopalni "Budryk" i innych akcjach strajkowych.

W Polsce mamy obecnie do czynienia ze znaczącą zmianą świadomości. Gdy zaraz po 1989 roku Polskę odwiedzał George Bush senior - przypominał Żebrowski - setki ludzi wyszły na ulice witając go i okazując mu sympatię. Od tamtego czasu przeminęły złudzenia odnośnie Ameryki i w czasie zeszłorocznej wizyty George Busha juniora witała go tylko demonstracja przeciwników. Żebrowski mówił też, że obecnie w Polsce określenie kogoś mianem "liberał" jest już coraz mniej pochlebne a politycy starają się, żeby o nich tak nie mówiono. Wielu Polaków, według prelegenta, ma lewicowe przekonania, choć nie nazywa ich w ten sposób. Jest tak, ponieważ wcześniej lewicowość była kojarzona z PRL a obecnie z liberalną SLD. Mówca przytoczył dane świadczące o tym, że znaczny odsetek Polaków chce powstania partii, która stała by na straży interesów pracowniczych, a także broniła najbiedniejszych i wykluczonych. Znaczny jest odsetek ludzi, którzy chcą partii reprezentującej interesy kobiet i mniejszości seksualnych a także partii walczącej o rozdział Kościoła i państwa. Jest to więc dobra wyjściowa dla budowy partii lewicowej. Jako przykład kroku w tym kierunku, mówca przywołał przykład Wolnego Związku Zawodowego "Sierpień 80", który stworzył swoją polityczną przybudówkę - Polską Partię Pracy. Choć na razie partia w wyborach ma bardzo marginalny wynik oscylujący w granicach 1%, jest nadzieja na jej rozwój. Najlepszym sposobem na budowę lewicy jest według Andrzeja Żebrowskiego mobilizowanie do akcji społecznych, działanie w związkach, bycie wśród pracowników. Koncepcja partii przedstawiona przez Andrzeja Żebrowskiego jest podobna do tej, którą propaguje europejska lewica antykapitalistyczna, w tym francuska LCR. Partia antykapitalistyczna powinna w swoich szeregach gromadzić jak najszersze grupy działaczy lewicowych i robotników, bez względu na różnice w takich kwestiach jak stosunek do PRL(określanego przez Żebrowskiego mianem stalinizmu). Zdaniem Żebrowskiego, ludzie pozytywnie nastawieni do PRL, często zajmują takie stanowisko z postępowych, lewicowych przesłanek, podobnie jak ci, którzy mają złudzenia co do zreformowania kapitalizmu na wzór dawnej socjaldemokracji. Dla nich powinno być miejsce w szerokich partiach antykapitalistycznych a marksiści powinni współpracować z nimi ramnię w ramię. Nie znaczy to jednak, że grupy marksistowskie powinny się roztopić w takich partiach i zrezygnować ze swojej tożsamości. Dokładnie na odwrót - powinny pielęgnować swoją tradycję, starając się propagować swój punkt widzenia a takie kwestie jak antydemokratyzm państw realnego socjalizmu powinien być przypominany, jako ostrzeżenie, czego unikać przy formułowaniu wizji nowego społeczeństwa.

Jako przykład, w którym widać najlepiej konieczność istnienia rewolucyjnej organizacji z programem socjalistycznym była wczesna Solidarność - ruch, który potrafił doprowadzić do stworzenia rad (sowietów), jakimi były Międzyzakładowe Komitety Strajkowe - najbardziej zaawansowana forma demokracji robotniczej. A jednak ruch dał się zdominować przez liberałów, prawicę i Kościół. Zdaniem Żebrowskiego stało się tak właśnie dlatego, że w "Solidarności" brakowało organizacji, która by miała pozytywny program socjalistyczny. W szerokich partiach antykapitalistycznych powinno być więc miejsce dla różnych nurtów, w tym reformistycznych ale marksiści powinni zachować swoją tożsamość. W Polsce, takiej koncepcji budowy partii oddane są Nowa Lewica i Polska Partia Pracy.

Przedstawicielka czeskiej lewicy skupiła się głównie na rozwijającej się kampanii społecznej przeciwko budowie na terenie ich kraju elementów amerykańskiego systemu rakietowego zwanego "tarczą antyrakietową". Wyszło niedawno na jaw, że negocjacje w tej sprawie prowadzono od lat, choć nie informowano o nich społeczeństwa. W lokalnych referendach przeprowadzonych w gminach sąsiadujących z miejscem w którym mają być ulokowane bazy, 98 proc. ludzi wypowiedziało się przeciwko planom ich budowy. Ruch próbuje wymusić na władzach rozpisanie ogólnonarodowego referendum w tej sprawie, ale władze arogancko lekceważą nastroje społeczne. Ruch przeciwko bazom, to pierwszy od lat ruch powiązany z międzynarodowymi ruchami antywojennymi. Mówczyni zwracała uwagę na tendencje w społeczeństwie czeskim podobne do tych w Polsce - mianowicie rozczarowanie do USA i ich dominacji. Według działaczki, wielu Czechów ma lewicowe poglądy ale, jak wielokrotnie podkreślała, nie chcą być nazywani lewicowcami albo socjalistami. Nie wyjaśniła jednak, jak w takim razie wytłumaczyć masowe poparcie dla Komunistycznej Partii Czech i Moraw, partii, której nazwa jest jednoznaczna. Nie dowiedzieliśmy sie także zbyt wiele o kondycji lewicy antykapitalistycznej w tym kraju.

Kwestii odrzucenia przez irlandzkich pracowników w referendum Traktatu Lizbońskiego poświęcone było spotkanie prowadzone przez irlandzkiego działacza Richarda Boyd Barreta. Mówił on o obiektywnych przyczynach sukcesu kampanii "NIE", do których zaliczył utratę zaufania przez partie, które popierały podpisanie traktatu, w tym socjaldemokratów z Partii Pracy i liderów głównej centrali związkowej. Przeciwko traktatowi opowiedzieli się głównie robotnicy, za traktatem byli przedstawiciele klasy średniej. Większość osób popierających traktat nie miała pojęcia o jego treści, nawet premier i rząd nie wiedzieli dobrze co w nim jest, co w jednej z debat z sukcesem wykazali przeciwnicy. Traktat w 90 proc. jest tym samym czym odrzucona przez Francuzów i Holendrów Konstytucja Europejska. Próbuje się zatem wprowadzić antydemokratyczny i antypracowniczy system prawny tylnymi drzwiami, zmieniając jedynie jego nazwę. Przepisy zawarte w tym traktacie dotyczą wszystkich dziedzin życia, w tym stosunków ekonomicznych, praw socjalnych, kodeksu pracy, militaryzacji państwa, wybieralności, a właściwie braku wybieralności władz Unii Europejskiej. Traktat stwarza dogodne warunki dla nieskrępowanej prywatyzacji i komercjalizacji usług publicznych, w tym służby zdrowia, edukacji, komunikacji. Dlatego, skandalem jest, że tylko w jednym kraju UE obywatelom umożliwiono głosowanie nad tym dokumentem. I tam opowiedzieli się przeciwko.

Konferencja zajmowała się dziesiątkami innych spraw, takich, jak rasizm, konflikty bliskowschodnie, prawa mniejszości seksualnych (konferencja zbiegła się w czasie z londyńską paradą gejów i lesbijek), globalne ocieplenie i problemy ekologiczne współczesnego świata i ich zależność od kapitalizmu, historia walki o prawa Czarnych, było wiele spotkań o historii ruchu robotniczego, w tym o Rewolucji Październikowej i aktualności bolszewizmu a także sprawy związków zawodowych.

Bartłomiej Zindulski


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:



UKRAINA – JAK POKONAĆ ROSYJSKĄ INWAZJĘ, JEŚLI NIE POPRZEZ NATO?
Warszawa, ul. Długa 29, I piętro, sala 115
16 marca (środa), godz. 18.30
Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas

Więcej ogłoszeń...


20 maja:

1881 - Urodziła się Natalia Gąsiorowska, historyczka, badaczka dziejów ruchu robotniczego, prof. Uniwersytetu Łódzkiego i Uniwersytetu Warszawskiego, prof. i rektor WSP w Łodzi, członkini PAN.

1882 - Urodziła się Sigrid Undset, wybitna powieściopisarka i nowelistka norweska, przeciwniczka nazizmu i rasizmu, laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1928.

1945 - Ukazał się pierwszy numer "Expressu Wieczornego", którego założycielem i redaktorem naczelnym był członek PPS Rafał Praga.

1946 - W Wielkiej Brytanii znacjonalizowano kopalnie.

1947 - Urodziła się Nancy Fraser, amerykańska teoretyczka feminizmu, prof. filozofii i teorii politycznej, przedstawicielka tzw. IV pokolenia szkoły frankfurckiej.

1990 - Na przystanku autobusowym w mieście Riszon le-Cijjon izraelski żołnierz zastrzelił 7 Palestyńczyków.

2009 - W Irlandii opublikowano tzw. Raport Ryana, ujawniający systemowy charakter tortur, gwałtów i poniżania dzieci przez katolickich księży i zakonnice, zarządzających ośrodkami wychowawczymi.

2017 - Francisco Guterres (FRETILIN) został prezydentem Timoru Wschodniego.

2018 - Ubiegający się o reelekcję Nicolás Maduro wygrał w pierwszej turze wybory prezydenckie w Wenezueli.


?
Lewica.pl na Facebooku