Damian Chodorek: Pijarowy antyklerykalizm

[2011-04-20 07:47:11]

Dla kogoś kto choćby w niewielkim stopniu śledzi wydarzenia polityczne oczywistym jest, że Sojusz Lewicy Demokratycznej jest partią klerykalną. Tworzą ją w większości ludzie, którzy są w stanie zaimprowizować na scenie politycznej wszelkie możliwe poglądy (sami takowych nie posiadają), o ile im się to opłaca, ale nie mają odwagi cywilnej ani konsekwencji, aby podjąć realne działania, np. na rzecz rozdziału Kościoła od państwa. Wręcz przeciwnie, z punktu widzenia rządzenia państwem bardziej odpowiada im to, aby społeczeństwo było jednolite światopoglądowo, poddane instytucjonalnej presji Kościoła i generalnie zastraszone.

Aby zrozumieć obecny stosunek SLD do Kościoła, warto sięgnąć do historii. W PRL Kościół znajdował się w relatywnie najkorzystniejszej sytuacji w całym bloku wschodnim. Wprawdzie, zgodnie z wytycznymi Moskwy, znacjonalizowano wszystkie majątki obszarnicze, w tym kościelne, jednak w ramach rekompensaty powołano już wtedy Fundusz Kościelny, z którego finansowano odbudowę obiektów sakralnych. Prężnie rozwijały się wydawnictwa i uczelnie katolickie, w latach 50. wyodrębnione z wydziałów teologicznych uczelni państwowych. W Sejmie działały katolickie koła poselskie. W latach 40. i 50. w szkołach publicznych eksponowano krzyże i nauczano religii.

Stosunki na linii państwo-Kościół w PRL ulegały okresowym wahaniom. Władza stalinowsko-bierutowska unikała etykietki otwarcie "antyreligijnej", aby zyskać przychylność w konserwatywnym polskim społeczeństwie. Bierut, przy zaprzysiężeniu na prezydenta w 1947 r., ślubował: "Tak mi dopomóż Bóg!". Oczywiście, PZPR nie na rękę było istnienie silnego, konkurencyjnego ośrodka władzy kościelnej, dlatego też starała się go sobie podporządkować. Np. kiedy prymas Wyszyński nie chciał złożyć oświadczenia lojalnościowego, a takie oświadczenie składały wtedy prawie wszystkie wysoko postawione osoby publiczne, został aresztowany. Ci jednak przedstawiciele kleru, którzy podporządkowali się ówczesnemu systemowi, mogli liczyć na swobodę działania (np. tzw. księża patrioci). Religię i krzyże ze szkół publicznych wyprowadził dopiero, w ramach postalinowskiej odwilży, Gomułka w 1961 r., zliberalizował również restrykcje antyaborcyjne. Za Gierka, w latach 70., miało miejsce lekkie ocieplenie stosunków pomiędzy państwem, a Kościołem i pierwsze po II wojnie światowej nadania ziemskie na rzecz podmiotów kościelnych, na tzw. Ziemiach Odzyskanych.

PRL nie był piekłem, ale z drugiej strony nie był też rajem dla Kościoła. Zgodnie z wytycznymi Moskwy, w oficjalnym programie PZPR zapisano materializm dialektyczny. Publiczne akty religijności wśród funkcjonariuszy partyjnych i państwowych były wtedy źle widziane. Władze PRL akcentowały retorykę nieprzychylną Kościołowi i przy pomocy służb prowadziły jego inwigilację. Tak, jak i innych środowisk, które zachowywały niezależność wobec władz.

W okresie schyłkowego PRL kierownictwo PZPR zdało sobie jednak sprawę z tego, że jeżeli chce bezproblemowo przejść do nowego systemu i uniknąć dekomunizacji (tak jak później w Czechach czy Rumunii), musi na specjalnych zasadach ułożyć się z Kościołem, wiodącą siłą społeczno-polityczną w kraju. W związku z tym I sekretarz KC gen. Jaruzelski i premier Rakowski zgodzili się na powołanie Komisji Majątkowej oraz Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu. Było to prawdopodobnie wstępnie ustalone już podczas pielgrzymki Jaruzelskiego do Watykanu w 1987 r., a następnie w Magdalence i przy Okrągłym Stole. Decyzję tę ostatecznie zatwierdził Sejm PRL w maju 1989 r. w ustawie o stosunku państwa do Kościoła rzymskokatolickiego. Z kolei minister spraw wewnętrznych gen. Kiszczak przekazał w tamtym okresie klerowi większość teczek dotyczących jego współpracy z wywiadem PRL (a była to jedna z najbardziej zagenturalizowanych grup społeczno-zawodowych).

We wczesnych latach 90. wśród byłego aktywu PZPR pojawiła się również fala "cudownych nawróceń", otwartych już chrztów, komunii i ślubów kościelnych, ponieważ przestało być to źle widziane, jak w okresie PRL. Trzeba jednak przyznać, że w latach 90. posłowie SLD (wtedy SdRP) w Sejmie zagłosowali za odrzuceniem Konkordatu, tyle że wynikało to z parlamentarnej arytmetyki świadczącej o tym, że Konkordat i tak najprawdopodobniej przejdzie. Później - w 1998 r. - ratyfikował go swoim podpisem prezydent Kwaśniewski. To również m.in. SLD przeforsowało Konstytucję RP z 1997 r., zawierającą gwarancje nauczania religii w szkołach publicznych, tak dzisiaj krytykowane.

Antyklerykalne działania SLD w latach 90. miały charakter głównie pijarowy. Po 2001 r. zrezygnowano nawet z tego. Nie próbowano poważnie dyskutować nad ustawami typu likwidacja Funduszu Kościelnego czy Komisji Majątkowej, opodatkowanie kleru, liberalizacja restrykcji antyaborcyjnych z lat 90., edukacja seksualna oraz powszechna dostępność środków antykoncepcyjnych, związki partnerskie etc. Zamiast tego, rząd Millera, a później Belki, wsławił się wypracowaną dewizą "Unia była warta mszy" czy obroną "Invocatio Dei" w projekcie Konstytucji Europejskiej. Obecnie - odkąd Napieralski został przewodniczącym SLD, a zwłaszcza po jego kampanii prezydenckiej i awanturze o krzyż smoleński - partia powróciła do tego pijarowego antyklerykalizmu. Otóż znaczna część społeczeństwa ma poglądy antyklerykalne i jest to atrakcyjne z punktu widzenia marketingu politycznego, jednak jeżeli SLD zdobędzie władzę, to najprawdopodobniej ponownie nie zrobi nic w kierunku oddzielenia państwa od Kościoła czy zmniejszenia zakresu przywilejów kleru. A już na pewno nie zrobi tego w koalicji z PO czy PiS-em.

Od Kwaśniewskiego dowiadujemy się, że antyklerykalizm to choroba, którą należy leczyć i ekstremizm. Napieralski czasem coś przebąknie, że Kościół jest nadmiernie uprzywilejowany, ale najchętniej wysługuje się w tej tematyce Wenderlichem, Kopycińskim, Kalitą, Piekarską, Winiarczyk-Kossakowską czy występami europosłanki Senyszyn. Sam publicznie podkreśla swój katolicyzm. Po wyborach, a może już po beatyfikacji Jana Pawła II, antyklerykalna bańka SLD znowu pęknie.

Jak trudno nie zauważyć, obecna klerykalizacja państwa polskiego nie jest dziełem środowisk jedynie postsolidarnościowych, ale również postkomunistycznych. Stała się, w pewnym sensie, cechą ustrojową III RP. Żadna parlamentarna siła polityczna, w tym również SLD, nie jest tak naprawdę gotowa, aby ją wycofać i podjąć realne działania na rzecz państwa neutralnego światopoglądowo (tj. ani wyznaniowego, ani też ateistycznego).

Damian Chodorek


Tekst ukazał się na stronie Młodych Socjalistów (www.mlodzisocjalisci.pl) oraz na blogu Okiem Socjalisty (okiemsocjalisty.bloog.pl).

drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

Weekend z Dąbrowszczakami we Wrocławiu
Wrocław, Possitive Day, ul. Bogusławkiego 41
23-25.08.2019
Lewica na Śląsku
Siemianowice Śl., ul. Topolowa 1a
20 sierpnia (wtorek), godz. 18.00
Cieszyn: Polska mniejszych i średnich miast
Świetlica Krytyki Politycznej "Na Granicy" w Cieszynie, ul. Przykopa 20
30 sierpnia (piątek), godz. 18.00-20.00
Discord Sejm RP
Polska
Teraz
Szukam książki
Poszukuję książek
"PPS dlaczego się nie udało" - kupię!!!
Lca
Podpisz apel przeciwko wprowadzeniu klauzuli sumienia w aptekach
https://naszademokracja.pl/petitions/stop-bezprawnemu-ograniczaniu-dostepu-do-antykoncepcji-1
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Petycja o opodatkowaniu księży

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

22 sierpnia:

1974 - W Krakowie zmarł Eugeniusz Kwiatkowski, działacz gospodarczy, polityk, inż. chemik. Przyczynił się do rozwoju polskiego przemysłu i gospodarki morskiej.

1994 - Holandia: Socjaldemokrata Wim Kok (PvdA) został premierem.

2007 - Zmarła Grace Paley, amerykańska pisarka, poetka i działaczka pacyfistyczna. Potępiała interwencję wojsk amerykańskich w Wietnamie oraz militaryzację USA i rozwój broni atomowej.

2011 - Zmarł Jack Layton, lider socjaldemokratycznej Nowej Demokratycznej Partii Kanady (NDP).


 
Lewica.pl na Facebooku