Wiesław Kowalski: Napisz do Marii Miracle

[2015-09-20 13:30:14]

Lektura Szwaczek Pawła Sali, które wraz z Ciemno wszędzie… ukazały się w listopadowym „Dialogu” w roku 2005, nie należy do łatwych. Bo to dramat tyleż kontrowersyjny, co dojmujący i bolesny. Jednocześnie potwierdzający niewątpliwy talent autora zaliczanego do „pokolenia porno”, który już wcześniej objawił się w takich utworach jak Mortal kombajn, Gang Bang czy Spalenie matki. Skłonność dramaturga do poruszania tematów, które w pierwszym odruchu mogą drażnić niemoralnością czy też obsesyjnym odnoszeniem się do chuci, jak i eksponowaniem moralnej „zgnilizny” oraz okrucieństwa czy zbrodni, jest w Szwaczkach bardzo widoczny. W teatrze reżyser musi też zmierzyć się z dość wyrafinowaną strukturą utworu, choć momentami chyba jednak grzeszącą schematycznością, znaleźć ekwiwalent sceniczny dla zawierającej się w dramacie alegoryczności, metafizyki i poetyckości. Stąd też może Szwaczkom niełatwo jest się przebić na teatralną scenę. Najpierw nie sfinalizowana została próba Ireneusza Janiszewskiego podjęta w Teatrze Jaracza w Łodzi, potem doszło do realizacji Andrzeja Celińskiego w Teatrze Śląskim w Katowicach, która sądząc z popremierowych komentarzy do udanych nie należała. Niełatwego zatem zadania podjął się Piotr Sieklucki, reżyser głośnego Lubiewa, który w koprodukcji Teatru Druga Strefa w Warszawie z Teatrem Nowym w Krakowie postanowił z młodymi dyplomantkami sztuki aktorskiej zmierzyć się z tekstem, który przez niektórych – w moim mniemaniu raczej niesprawiedliwie - określony został jako pretensjonalny dramat społeczny.

Sieklucki bardzo uważnie przeczytał utwór Pawła Sali, próbując jak najdalej odejść od tego, co może tylko pozornie wydawać się czystą prowokacją czy też epatowaniem brutalnością. Stara się zajrzeć głęboko pod podszewkę tego czym żyją traktowane przedmiotowo pracownice zagrzybionej szwalni, by ukazać całą zatrważającą niejednoznaczność i wielowymiarowość sytuacji, w której bohaterki się znalazły. Wychodząc poza kanon środków przynależnych naturalizmowi stara się stworzyć opowieść nie tylko o tym, jak mogą działać reguły rządzące rzeczywistością dzikiego kapitalizmu. Nasączony wielością skojarzeń tekst staje się dla niego przestrzenią otwierającą daleko szersze perspektywy niż tylko nieuczciwi pracodawcy – nie tylko natury polityczno-ekonomicznej, ale przede wszystkim egzystencjalno-duchowej. Tytułowe bohaterki dramatu są tutaj przede wszystkim więźniarkami swojego warsztatu pracy jako życia, które może wybawić tylko odejście w śmierć. Nowe perspektywy odczytania dramatu, pełnego odwołań również natury mitologicznej, wyzwala też to, że szwaczek w spektaklu Siekluckiego jest sześć, a nie jak u Sali – trzy. Dodatkowo „torturowane” bohaterki są dużo młodsze od literackich pierwowzorów (nawet charakteryzacja nie jest w stanie tego ukryć), co stawia w nieco innym świetle wszystkie kwestie dotyczące choćby macierzyństwa, bezpłodności, ich stosunku do dzieci czy mężczyzn i pojmowania obowiązków małżeńskich. Siedzące za maszynami do szycia kobiety, w nieprzyjaznej, chłodnej i ascetycznej przestrzeni, upokarzane i poniewierane, są silnie zdeterminowane piętnem swojej odrębności i inności, niczym władczynie przeznaczenia - każda z osobna – przędą swój los, prując go i zszywając wciąż od nowa, pełne tęsknoty za innym, będącym poza ich zasięgiem światem, i Bogiem, który nigdy ich nie wysłucha. Interesująco też poprowadzona jest w spektaklu postać Krojczego (udana rola Jędrzeja Wieleckiego), który tworzy tutaj figurę o sporej semantycznie nośności (włącznie ze swoim przyrodzeniem), a jego kolejne pojawienia się pozwalają tak samo na eksplorowanie i manifestowanie wszystkim symboli i znaków, które stanowią oś kompozycyjną dramatu, jak i na ich wyrzeczenie się czy też absolutną próbę ich zanegowania. Pozwala to ukazać zmienność postaw uwięzionych w jednym miejscu i lekceważonych bohaterek, które stają się swoistymi uczestniczkami seansu dającego im możliwość zaistnienia w obrębie określonej ikony, gestu czy sygnału, szansę na zadośćuczynienie albo odkupienie będące jedynie alegorycznym samowyzwoleniem sprowokowanym przez Marię Miracle (Magda Maścianica). Tę, która objawi się niczym nie pozbawiona jarmarcznej słodyczy reklamowa cudotwórczyni z kolorowego pisma i powie nie tylko słowami z piosenki Alicji Majewskiej, co to znaczy „być kobietą” szczęśliwą i niezależną oraz jak zmienić swój parszywy los. Na chwilę porwie do tańca przykute do stołków szwaczki w rytmie Maleńczukowego Medley. W ogóle cytaty muzyczne są tutaj ciekawym kontrapunktem, szczególnie zaś zaskakujący jest prolog – „Ta nasza młodość” z Piwnicy pod Baranami jest wymownym zderzeniem z postawami bohaterek, które ujawnią się z wielką mocą już za chwilę. W ten sposób od początku uciekamy od nadmiernie eksploatowanej skrajności, która mogłaby zawieść nas na manowce stereotypu w uruchamianiu społecznego dramatu.

Sieklucki z pieczołowitością pochylając się nad tekstem Sali i zawartą w nim tajemniczą intrygą, nie popadając w patos, wychodzi daleko ponad szokującą brutalizmem czy pornografią opowieść, stara się nas postawić w ogniu pytań, nad którymi nie powinniśmy przechodzić mimo woli, zmusza nas, jednocześnie prowokując i dręcząc, do aktywnego uczestnictwa w rozwiązywaniu problematycznych kwestii i udzielania sobie samemu odpowiedzi. Do przedzierania się przez chaszcze naszej codzienności pełnej przemocy, niesprawiedliwości i cierpienia po to, by nie tylko rozjątrzyć rany, ale może przede wszystkim, by przestać siedzieć z założonymi rękami. Dlatego nawet pojawiający się na widowni śmiech czy szmer jest bardziej nerwowy i jakby poskramiający konsternację.

Trzeba przyznać, że młode aktorki – Magdalena Kultys, Natalia Onuch, Natalia Buss, Paulina Dudzińska, Natalia Matuszek i Katarzyna Chorzępa - obronną ręką wychodzą z całego potoku słów i wątków, udaje im się sugestywnie budować relacje i uwiarygadniać wszystkie konflikty. Spektakl, w którym objawia się umiejętność Siekluckiego do stwarzania scenicznej formy z pełnym wyczuciem teatralnej materii, nie rozpada się na poszczególne etiudy, choć można powiedzieć, że każda z aktorek ma tu swoje pięć minut. Tyle że wcale nie dlatego, że takie jest prawo dyplomu, by pokazać młodych ludzi w jak największym spektrum ich zawodowych umiejętności. Dziewczyny różnicując swoje bohaterki bardzo często muszą zachowywać pozorny spokój, zwłaszcza wtedy, kiedy chcą ukryć swoje kompleksy i marzenia, których nigdy nie udało im się zrealizować. Inne uciekają w wulgarność, eksponują w niepohamowany sposób swoją erotyczną zmysłowość. Jeszcze inne, wycofane i zlęknione, nie potrafią pozbyć się infantylizmu, który stawia je w pozycji wciąż tych życiowo niezaradnych i najmniej niedoświadczonych. Każda z nich, choć na swój sposób bezsilna i momentami pełna niemożności wypowiedzenia swej rozpaczy, pragnie jednak wykrzesać w sobie jakiś najmniejszy cień drzemiącej wciąż kobiecości. Brawa dla aktorek, którym w zderzeniu z tak trudną dramaturgią udało się osiągnąć odpowiednią ekspresję, wyrazistość i wiarygodność emocji. Wszystkie bez cienia fałszu tworzą postaci z krwi i kości, omijając tym samym rafy społecznych stereotypów. W ten sposób dramat Sali, próbujący poddać analizie mechanizmy paraliżujące bohaterki w dokonywaniu trudnych wyborów i wzięcia na siebie odpowiedzialności, ukazuje w pełni swoją społeczną wrażliwość i całą złożoność zarówno społecznych jak i egzystencjalnych zadrażnień.

SZWACZKI
Teatr Druga Strefa
Warszawa
Reżyseria: Piotr Sieklucki
Obsada: Jędrzej Wielecki, Katarzyna Chorzępa, Natalia Matuszek, Magdalena Kultys, Paulina Dudzińska, Malwina Buss, Magda Maścianica, Natalia Onuch
Premiera: 05/09/2015

Recenzja ukazała się na portalu teatrdlawas.pl.

Wiesław Kowalski


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Najnowszy numer "Dalej! pismo socjalistyczne"
www.dalej.org
wiosna-lato 2017
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki
Zapraszam
LeftRadio - Lewicowe radio
Internet
-
Szukam" Metody interpretacji historii Argentyny" N.Morano
Kampania Historia Czerwona i Czarno-Czerwona

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

20 sierpnia:

1940 - Meksyk: Na rozkaz Stalina agent NKWD Ramon Mercader dokonał zamachu na Lwa Trockiego.

1944 - W Pokrytkach k. Mławy oddziały Armii Ludowej stoczyły największą bitwę partyzancką na wcielonych do Rzeszy ziemiach polskich.

1952 - Zmarł Kurt Schumacher, jeden z przywódców powojennej SPD.

1955 - Wybuchły kilkudniowe antyfrancuskie zamieszki w Algierii i Maroku, w których zginęło ponad 500 osób.


 
Lewica.pl na Facebooku