Kura w klatce
2012-05-16 14:50:58
Przy okazji Euro 2012 jedna ze znanych marek sportowej odzie¿y znakomicie zilustrowa³a, czym jest patriotyzm.



G³owy co prawda odnaleziono, ale kobiece. A g³ów kobiecych nikt specjalnie nie ceni.



U kobiet od g³ów wy¿ej ceni siê nogi.




Pozornie nogi wydaj± siê wa¿nym atrybutem zawodnika pi³ki no¿nej. Okazuje siê jednak, ¿e w wypadku kadry narodowej wa¿niejszy jest kolor w³osów i oczu oraz patriotyczna naszywka (co znowu wyj±tkowo celnie zauwa¿y³a wspomniana ju¿ marka sportowa). Przyszyta na go³e cia³o kojarzy mi siê ona z piêtnem, wiêziennym tatua¿em albo obozowym numerem. Ale to chore skojarzenia. Podobnie jak to z kur± w klatce.


Zamki pana mi³ego
2012-05-02 10:16:00
"Puk puk" do drzwi. Dwie dziewczyny. Jedna rozmawia przez telefon, nie przestaje, gdy otwieram. Druga mówi:

- Dzieñ dobry, my próbujemy otworzyæ drzwi obok, ale klucz jest chyba popsuty. Chcia³y¶my zapytaæ, czy jest tu mo¿e jaki¶ pan, który móg³by nam pomóc?

Nie za³apa³am.

- No szukamy jakiego¶ mi³ego pana, który zgodzi³by siê nam pomóc z tym zamkiem. Czy mieszka tu jaki¶ mê¿czyzna?

Ju¿ za³apa³am. Trochê mi zajê³o, nim przypomnia³am sobie, ¿e w oficjalnym ¶wiecie panie nie potrafi± poradziæ sobie z usterk± techniczn±.

To mieszkanie stoi puste od dawna, pewnie to moje nowe s±siadki – my¶lê. Wychodzê na klatkê i zaczynam gmeraæ przy zamku. Ta, co nie rozmawia przez telefon, natychmiast zabiera mi klucze i odwo³uje z funkcji.

- Proszê zostawiæ, zadzwonimy po w³a¶ciciela. Do widzenia.

Chyba poczu³y siê ura¿one. Albo, co gorsza, pomy¶la³y, ¿e urazi³y mnie. Urazi³y, to fakt, ale nie tym, czym my¶l±, ¿e urazi³y. Ju¿ wolê byæ Niekobiecym Baboch³opem Pokracznym, ni¿ Kobiec± Kobiet±, której kobieco¶æ polega na tym, ¿e nie wolno jej tkn±æ rzeczy zepsutej, bo zamiast naprawiæ – popsuje. Pop³och, z jakim wyrwano mi klucze z d³oni wskazywa³, ¿e maj± mnie za tê drug±. One tymczasem boj± siê chyba, ¿e pomy¶la³am, jakoby mog³y mnie braæ za osobê do pomocy w sprawie, któr± wolno zajmowaæ siê wy³±cznie mê¿czyznom. Skandal, chamstwo i grzech. Jak ja to prze¿yjê? Chyba kupiê sobie jaki¶ ciuch, najlepiej podkre¶laj±cy te elementy sylwetki, które odró¿niaj± mnie od mê¿czyzny. One tymczasem niech zapal± ¶wieczki w ¶wi±tyni ró¿nicy seksualnej. Najlepiej za nas trzy.

Ale co ja sobie w ogóle my¶la³am? ¯e mogê siê braæ za tê wielce skomplikowan±, wymagaj±c± niebywa³ych kompetencji robotê ekspertów? Albo ¿e dwie m³ode kobiety zagadaj± do mnie jak cz³owiek do cz³owieka, zw³aszcza, ¿e za chwilê bêdziemy mieszkaæ przez ¶cianê? Przecie¿ ani panem nie jestem, ani tym bardziej mi³ym panem, ani w moim domu nie ma pana. Z czym do ludzi!
M³odziutka dziennikarka i stary dziad
2012-04-26 09:53:01
"Nie czytaj przy ¶niadaniu" - tego powinni uczyæ ju¿ w podstawówce. A zw³aszcza nie czytaj gazet, bo robi± siê od tego wrzody i nadci¶nienie.

Dzisiejszym sprawc± chorób jest felieton Paw³a Smoleñskiego "Gumk± myszk± po Leninie". O tym, ¿e nadmiar dekomunizacji prowadzi do absurdów, a tak¿e pozbawia Polaków dumy, jakiego smoka pokonali. Bo jak siê smoka wygumkuje, to nic Polakom nie bêdzie przypominaæ, jacy byli kiedy¶ dzielni.

Mniejsza o g³ówne przes³anie, tu idzie o w±tek poboczny. Nawiasy w³a¶ciwie. Bo Smoleñski pisze tak: "Albo (czego dokona³a ostatnio pewna m³odziutka, s±dz±c z buzi, dziennikarka prawicowego portalu, obur±cz korzystaj±ca z przywileju pó¼nego urodzenia, gdy odwaga tania, za¶ rozs±dek deficytowy): skoro premier Mazowiecki nie lubi PiS, wywlec mu trzeba teksty z pocz±tku lat 50., czyli z czasów, gdy dziennikarka, a nawet jej rodzice nie byli jeszcze w planach. Teksty dowiod± (najpewniej tak uwa¿a m³odziutka dziennikarka i starsi, którzy publikuj± jej teksty), ¿e Mazowiecki nie lubi PiS z - by tak rzec - stalinowskich powodów". ("Gazeta Wyborcza" 26/4/2012)

Wyzywanie kogokolwiek - nawet dziennikarki a nie dziennikarza i nawet prawicowej a nie z "Gazety Wyborczej" - od "m³odziutkich" to mniej wiêcej tak, jakbym ja napisa³a, ¿e Smoleñski pisze bzdury, bo jest ju¿ stary, umys³ mu zniedo³ê¿nia³, wy¿ywaj±c siê na m³odszych kole¿ankach po fachu rekompensuje sobie niemoc innego rodzaju oraz, s±dz±c po buzi, oble¶ny z niego dziadyga.

Ani mi w g³owie broniæ prawicowych mediów. K³opot w tym, ¿e atak na kogo¶ ze wzglêdu na wiek niczym nie ró¿ni siê od ataku ze wzglêdu na p³eæ czy kolor skóry. To ostatnie nazywa siê rasizm, drugie seksizm, a pierwsze ageism.

Tych, którzy pos³uguj± siê argumentami rasistowskimi, seksistowskimi czy ageistowskimi ³±czy deficyt argumentów merytorycznych oraz nader czêsto resentyment. Zdania w rodzaju "co mi tu baba bêdzie gadaæ", "to gówniara feministka!" czy "m³odzie¿ to zawsze ma swój punkt widzenia" s± paniczn± reakcj± na brak podporz±dkowania feudalnym zasadom pierwszeñstwa. Widaæ panowie z pokolenia Paw³a Smoleñskiego przyzwyczajeni s±, ¿e pierwszeñstwo im siê nale¿y z racji p³ci, wieku, stopnia, pensji, celebryctwa lub presti¿u. Wszystkiego, tylko nie argumentów. ¯±daj±c pos³uchu dla starszych Smoleñski spali³ s³uszn± sk±din±d krytykê poczynañ prawicowego medium.

Kluczem do zrozumienia wywodu cytowanego dziennikarza jest zdanie o "przywileju pó¼nego urodzenia, gdy odwaga tania, za¶ rozs±dek deficytowy". I tu wracamy (jednak!) do g³ównego w±tku komentowanego felietonu. Wygl±da na to, ¿e Pawe³ Smoleñski ¿yczy³by sobie pomnika opozycjonisty. Sam z chêci± by do niego zapozowa³. I choæ takim pomnikiem jest instytucja, w której pracuje, on chyba pragnie pomnika ze spi¿u, pod którym wycieczki szkolne bêd± sk³adaæ kwiaty i popadaæ w zadumê, jacy to kiedy¶ Polacy odwa¿ni byli i m±drzy.

Zarzut kombatanctwa brzmi tak¿e ageistowsko, ale tylko z pozoru. Kombatanckie gadanie (kto ile razy dosta³ jajkiem lub kamieniem, kto organizowa³ jak± demonstracjê, kogo zamknêli na 48, kto mia³ w domu rewizjê, czyich rodziców odwiedzi³a policja, pod czyim domem stoi samochód, kto ma telefon na pods³uchu, kto zosta³ pobity w radiowozie itd.) obecne jest we wszystkich ¶rodowiskach opozycyjnych bez wzglêdu na ¶redni± wiekow±. Za³o¿ê siê, ¿e kiedy Smoleñski anga¿owa³ siê w opozycjê, nieraz od starszych wiekiem us³ysza³, ¿e jest m³ody i g³upi. A nawet g³upi, bo m³ody. I ¿e w porównaniu z tym, co by³o w latach 30. ta jego walka to dzieciêca zabawa. Ja to s³ysza³am, wiêc co dopiero on!

Do klasyki kombatanckich gadek z pewno¶ci± zaliczyæ mo¿na te o wyzwiskach ze wzglêdu na wiek i bezpardonowym chamstwie mediów g³ównego nurtu. Smoleñski mo¿e wiêc spaæ spokojnie, bo na pewno znajdzie siê w sztambuchu. Choæ niekoniecznie w tej rubryce, o której by marzy³.
Kanie w mundurkach
2012-04-14 15:36:13
Piotrowi Kani, zastêpcy komendanta powiatowego w Skar¿ysku-Kamiennej, który w Dzieñ Kobiet zadeklamowa³ swoim pracownicom wiersz Kazimierza Przerwy-Tetmajera "Lubiê, kiedy kobieta" (Gazeta Wyborcza 14/4/2012), ja z kolei dedykujê dwa utwory. Oba poetyckie, bo widaæ Piotr Kania na poezji siê wyznaje.

Pierwszy to wiersz Stanis³awy Masta-Wihajsterówny "Lubiê, kiedy mê¿czyzna":

Lubiê, kiedy mê¿czyzna
nie jest oble¶nym dupkiem,
s³ownym lub dos³ownym obmacywaczem,
ani ubranym w mundur pajacem,
co potrzebuje broni i pa³ki,
by wiedzieæ, ¿e ¿yje.

Drugi utwór to piosenka Pana Maleñczuka, z bohaterem której M³. Insp. Kaniê ³±czy przynajmniej nazwisko i praca w bud¿etówce.


Podejrzewam, ¿e pierwsze dwa wersy uciesz± M³odszego Inspektora, ale "mê¿czyznê poznaje siê po tym, jak koñczy", o czym Piotr Kania jako znawca kobiet z pewno¶ci± wie najlepiej.
Panparowato¶æ
2012-04-10 11:45:27
Poszukujê kontaktu do pewnej osoby. Nazwijmy tê osobê Klar± Kowalsk±. Dzwoniê do firmy, w której pani Klara pracuje. Traf chcia³, ¿e w tej samej firmie pracuje tak¿e jej m±¿. Telefon odbiera sekretarka.

- Pani Klara jest obecnie na urlopie, ale jest jej m±¿. Poproszê go do telefonu. Chwileczkê.
- Nie! – ledwo udaje mi siê utrzymaæ rozmówczyniê przy s³uchawce. - Ja szukam pani Klary, a nie jej mê¿a. Czy mog³aby mi pani daæ jej adres mailowy?
- A to na jedno wyjdzie, bo oni maj± z mê¿em wspólnego maila. Proszê poczekaæ.

Adresem okaza³o siê nazwisko. Jego.

Bywa, ¿e podobnie rzecz ma siê z telefonem komórkowym. Kobiety podaj± numer mê¿a, bo swojego nie maj±. W ten sposób m±¿ zawsze wie, kto (i co) do ¿ony pisze, kto, kiedy do niej dzwoni. Czasem te¿, w jakiej sprawie.

Widzia³am pary, w których obowi±zuje niepisana umowa, ¿e mo¿na czytaæ maile drugiej osoby i mo¿na grzebaæ w jej telefonie: bez pytania przegl±daæ smsy partnerki, zdjêcia w komórce partnera, listê po³±czeñ.

Niedawno znajomy wylewnie przeprasza³ za swoj± partnerkê, ¿e tamta nie przysz³a na imprezê. Ona co prawda o to nie prosi³a, ale on czuje siê za ni± odpowiedzialny. Niczym rodzic za córkê, która ukrad³a ze sklepu batonik. Albo w³a¶ciciel za sukê, która nasika³a w cudzym salonie.

Znam kobiety, z którymi - odk±d maj± partnerkê lub partnera (nie ma znaczenia, czy zwi±zek jest jedno- czy wielop³ciowy) - nie sposób siê spotkaæ. Umawiaj± siê ze mn± nawet nie wspominaj±c, ¿e tak naprawdê umawiaj± nas w trójkê. Nie pytaj±, czy propozycja spotkania dotyczy tak¿e ich partnerki lub partnera. Bez wzglêdu na to, na ile blisko ze sob± jeste¶my i na ile s³abo znam siê z osob± trzeci±.

Czêsto zaskakuje mnie fakt, ¿e wraz z wej¶ciem przyjació³ki w relacjê intymn±, nasza relacja intymno¶æ traci. Wszystko, co mnie dotyczy, w tym informacje poufne i moje najbardziej sekretne zwierzenia – wiedza ta staje siê udzia³em jej partnerki lub partnera. Nie jestem pytana o zgodê na to, ale i nie ukrywa siê tego przede mn±. Za spraw± tej niepisanej zasady zostajê postawiona przed wyborem: albo mówisz co¶ nam obu/obojgu, albo ¿adnemu/¿adnej z nas.

Tym, którzy zarzuc± mi zgni³y indywidualizm odpowiem dwoma argumentami:

1. Przeciwnie. Namawiam kobiety do budowania trwa³ych sojuszy nie tylko w relacji intymnej, ale tak¿e poza ni±. Nie tylko z mê¿czyznami, ale tak¿e z kobietami. Namawiam kobiety do lojalno¶ci tak¿e tam, gdzie w grê nie wchodzi seks.

2. Obrona prawa do prywatno¶ci w zwi±zku nie stoi w sprzeczno¶ci z krytyk± indywidualizmu. A brak prawa do prywatno¶ci nie oznacza wspólnoty równych podmiotów. Przeciwnie: wymuszanie na kobietach transparencji od wieków jest sposobem ich kontrolowania. Tym bardziej frustruj±ce, gdy przedmiotem tej swoistej inwigilacji staje siê tak¿e osoba spoza zwi±zku, bo ka¿dy element jej ¿ycia mo¿e byæ podany do wiadomo¶ci partnerce lub partnerowi przyjació³ki, kole¿anki, wspó³pracowniczki.

W ¿yciu kobiet indywidualizm nie oznacza tego samego, co w przypadku mê¿czyzn, bo historia mêskiego indywidualizmu jest inna - a przede wszystkim nieporównywalnie d³u¿sza - ni¿ indywidualizmu kobiecego. Wymuszanie na kobietach wspólnotowo¶ci w obrêbie pary w ¿aden sposób nie narusza obecnych struktur, przeciwnie. Powiela stary schemat, w którym kobiety uzale¿niaj± siê od partnerów lub partnerek na wielu p³aszczyznach. Do tego stopnia, ¿e z czasem ¿adna sfera ich ¿ycia nie pozostaje poza zwi±zkiem, a osoba z pary wie o nich wszystko, co - jak wiemy niestety nie tylko z filmów - w przypadku konfliktu nara¿a kobiety na niebezpieczeñstwo, ¿e wiedza ta zostanie u¿yta przeciwko nim.

Struktury te narusza natomiast kobieca autonomia – w zwi±zkach czy poza nimi. Wspólnota da siê pogodziæ z kobiec± wolno¶ci± jedynie, gdy jest z wyboru, a nie z musu – narzuconego przez seksizm, heteronormê, patriotyzm, nacjonalizm, wyznanie, subkulturê czy ¶rodowiskowe kody. A tak¿e wtedy, gdy w jej obrêbie wolno kobietom stawiaæ granice zgodnie z w³asnymi, indywidualnymi potrzebami.

We wszystkich wymienionych wy¿ej przyk³adach granice znikaj±. ¯ycie kobiet staje siê wspóln± w³asno¶ci±, widokiem publicznym, dobrem uwspólnionym. Kobiet, które s± w parze i na o³tarzu tej¿e pary zostawiaj± swoj± autonomiê. Ale, co gorsza, tak¿e kobiet, z którymi dot±d osoby sparowane siê przyja¼ni³y.
¯ydo, komuna i stara szafa
2012-03-31 20:54:10
W ostatni poniedzia³ek (26/3/2012) fundacja Bêc Zmiana zorganizowa³a dyskusjê wokó³ tekstu Andrzeja Ledera "Kto nam zabra³ tê rewolucjê?" (KP nr29). Autor stawia ciekaw± tezê, ¿e wydarzenia lat 1939-1956 ca³kowicie przeora³y strukturê polskiego spo³eczeñstwa i ustanowi³y jego nowy kszta³t, który trwa do dzi¶. Wszyscy jeste¶my dzieæmi tamtego okresu, choæ wypieramy ów fakt, bo ani wymordowanie ¯ydów (a wraz z nim drobnomieszczañstwa), ani oddanie ch³opom ziemi na w³asno¶æ, ani pozbawienie potomków szlachty dominuj±cej pozycji materialnej i symbolicznej nie nale¿± do zjawisk, pod którymi kto¶ chcia³by siê dzi¶ z dum± podpisaæ. Rewolucja ta uczyniona zosta³a "nie naszymi rêkami", lecz najpierw Niemców, potem Rosjan. W dodatku by³a wyj±tkowo straszna, tote¿ - choæ korzystaj± z jej efektów - klasa ¶rednia i polskie elity odwracaj± od niej z niesmakiem g³owê, w skutek czego maj± k³opot z wytworzeniem zbiorowej to¿samo¶ci. Tyle o tek¶cie Ledera.

Spiera³abym siê, czy oddanie ch³opom ziemi i zdegradowanie przedwojennej klasy dominuj±cej poczyniono wy³±cznie "nie naszymi rêkami". Spiera³abym siê, czy aby najwa¿niejszym powodem k³opotów z to¿samo¶ci±, o których pisze Leder, nie jest manifestacyjny antykomunizm, który polska sfera publiczna wymusza na wszystkich jej uczestniczkach i uczestnikach z delikatno¶ci± gumowej pa³ki. A co najwa¿niejsze spiera³abym siê o stawianie w jednym rzêdzie Zag³ady i powojennej reformy rolnej. Co prawda Leder nie domaga siê podobnej oceny tych zdarzeñ, a wymienia je obok siebie jedynie dlatego, ¿e oba mia³y porównywalny wp³yw na zmiany w strukturze spo³ecznej. Pomijaj±c ca³kowit± nieprzystawalno¶æ obu wymienionych wydarzeñ, zestawianie ich chc±c nie chc±c w jakim¶ stopniu reprodukuje jednak zrównywanie nazizmu i komunizmu. Byæ mo¿e wymaga³oby wiêc dodatkowego komentarza.

Tak czy siak tekst jest bardzo ciekawy. Podczas dyskusji by³o jeszcze ciekawiej, choæ niekoniecznie ciekawiej o to, co dla mnie by³oby ciekawe. Ciekawy cz³owiek zosta³ do niej zaproszony: Dariusz Gawin, zastêpca dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego.

Od Gawina dowiedzieæ mo¿na siê by³o miêdzy innymi, ¿e decyzja o Powstaniu Warszawskim zosta³a podjêta w imieniu nie tylko wszystkich warszawiaków, ale i wszystkich Polaków. A tak¿e ¿e dziêki powstaniu wszyscy Polacy zostali pokrzepieni. Je¶li wiêc kogo¶ powstanie nie pokrzepi³o - to ju¿ mój wtrêt - znaczy ¿e nieprawdziwy by³ z niego Polak. A w³a¶ciwie jest, a nie by³, bo powstanie za spraw± swojego muzeum pokrzepiaæ ma nas do dzi¶.

Najciekawiej zrobi³o siê jednak, gdy dosz³o do winy. Bo choæ Leder podkre¶la³, ¿e tekstu swego nie pisa³ z zamiarem czyszczenia sumieñ, pad³o has³o, ¿e Polakom przyda³oby siê przepracowanie winy za udzia³ w Zag³adzie. Gawin - cytujê z pamiêci - odpar³:

- Zawsze gdy mowa o winie Polaków wobec ¯ydów zastanawia mnie, dlaczego nikt nie wzywa do poczucia winy wobec Polaków tych ¯ydów, którzy mieszkaj± w Alei Ró¿ i Alei Wyzwolenia.

Spieszê wyja¶niæ, ¿e Aleja Ró¿ to warszawska ulica, przy której po wojnie zakwaterowano rodziny osób pracuj±cych w urzêdach pañstwowych na wysokich stanowiskach, a Aleja Wyzwolenia - rodziny osób pracuj±cych w urzêdach pañstwowych na niskich stanowiskach.

Rozja¶niaj±c nieco skrót my¶lowy Dariusza Gawina wychodzi na to, ¿e odpowiednikiem udzia³u Polaków w Zag³adzie jest udzia³ ¯ydów w aparacie pañstwowym PRL.

Faktycznie maj± ¯ydzi jak± winê przerabiaæ. Przed wojn± byli wykluczeni z posad urzêdniczych, mo¿liwo¶ci pracy w bud¿etówce nie mieli. Po wojnie dano im równe prawa i za to ¯ydzi powinni przeprosiæ. A ju¿ skandalem jest, ¿e o¶mielili siê z praw tych skorzystaæ.

Co prawda wiele osób, o których mówi Gawin, dawno ¯ydami nie by³o, ale szef Muzeum Powstania Warszawskiego wie przecie¿ lepiej, kto Polak prawdziwy, a kto podrabiany.

Co prawda choæby nie wiem jak siê postaraæ, nie da³oby siê zmajstrowaæ administracji PRL-u bez udzia³u polskich Polaków polskiego pochodzenia z rodowodem polskim do trzeciego pokolenia i certyfikatem narodu polskiego od Mieszka Pierwszego, ale na szczê¶cie znalaz³o siê w¶ród nich paru ¯ydów, wiêc jest na kogo zwaliæ. Bo przecie¿ nie ulega kwestii, ¿e ¿aden prawdziwy Polak nie tkn±³by pracy zaoferowanej przez komunistów!

Po wypowiedzi Gawina nikt nawet nie zaszura³. Ani prowadz±ca spotkanie, ani ludzie na sali. Do mnie dotar³o ze sporym opó¼nieniem, co Gawin powiedzia³. Wysz³am wtedy, ale efektu bojkotu nie by³o, bo zajê³o mi dobre 5 minut, ¿eby przyswoiæ, zmieliæ, zrozumieæ. I pozostaje w tym szoku do dzi¶.

Leder pisa³, ¿e efektem wyparcia przez klasê ¶redni± swojej historii za³o¿ycielskiej jest dziwaczne przywi±zanie tej klasy do odleg³ego geograficznie i kulturowo Sushi. Ja jednak my¶lê, ¿e efekt owego wyparcia mogli¶my zaobserwowaæ w³a¶nie na tym spotkaniu.

Klasa ¶rednia, w której kapita³em i do której przepustk± jest miêdzy innymi wysublimowany styl komunikacyjny, lubi zarazem uwa¿aæ, ¿e antysemityzm - którym oczywi¶cie siê brzydzi i od którego dystansuje - jest wtedy, gdy kto¶ powie: "nie lubiê ¯ydów", "bij ¯yda", "¯ydzi rz±dz± ¶wiatem", albo "¯ydzi to z³o". Ka¿dy ciut bardziej subtelny komunikat uznaje za dopuszczalny, a nazwanie go antysemickim - za "grub± przesadê".
Ntsmtzm
2012-03-21 15:18:54
Na grobie rodziców Adama Michnika nieznani sprawcy wygrawerowali gwiazdê Dawida powieszon± na szubienicy. Jako ¿e cmentarz jest katolicki, sprawê komentuje rzecznik metropolity warszawskiego ksi±dz pra³at Rafa³ Markowski:
„To przejaw coraz powa¿niejszego problemu – braku szacunku wobec zmar³ych i wobec ¿ywych (...). Zjawisko niszczenia grobów, które nasili³o siê w Polsce i innych krajach w ci±gu ostatnich kilkunastu lat, jest zatrwa¿aj±ce.” (Gazeta Wyborcza 21/3/2012)

Z równym powodzeniem mo¿na by rzec, ¿e jest to przejaw obserwowanej dzi¶ na artystycznych salonach Europy ekspansji rze¼biarstwa w kamieniu. Albo ¿e zwolennicy kary ¶mierci przez powieszenie postanowili w tak niecodzienny sposób przypomnieæ swoje postulaty. Albo ¿e jaki¶ ¯yd chcia³ zamanifestowaæ swoj± to¿samo¶æ wybieraj±c ku temu przypadkowe miejsce. Albo ¿e na nagrobku pojawi³ siê dziwny geometryczny wzór, byæ mo¿e symbol jakiej¶ nowej subkultury m³odzie¿owej.

Absolutnie nie mo¿na natomiast rzec, ¿e jest to przejaw pewnego zjawiska, które bywa³o motorem takich – i nie tylko takich – czynów od wieków. Bywa³o, bo przecie¿ nie bywa. Zjawiska, którego nazwy nie wymieniê, bo poza przewra¿liwionymi histeryczkami, które maj± na jego punkcie obsesjê, nikt o zdrowym rozs±dku nazwy tej nie u¿ywa, a i pewnie ledwo co j± pamiêta.

S³owo to s³usznie znik³o ju¿ ze szkolnych podrêczników, encyklopedii, s³owników. Polskich i katolickich na pewno, bo mo¿e i jest to problem "innych krajów", ale ani on Polaków, ani katolików. S³owo to, zdaje siê, zaczyna³o siê na literê „a”, w ¶rodku mia³o jakie¶ „semi”, a koñczy³o siê tradycyjnie: yzmem.
¯ycie wypoczête
2012-03-13 22:34:32
Dzi¶ rano w radiu Tok Fm na pytanie Dominiki Wielowieyskiej "Czy pani zdaniem kobiety w Polsce s± dyskryminowane?" Danuta Wa³êsa odpowiedzia³a:

- Raczej nie. Same stwarzamy takie pozory, siê po prostu nakrêcamy.

Zapytana o prawo do aborcji rzek³a za¶:

- Jestem w 100% przeciw aborcji i nie chcia³abym na ten temat rozmawiaæ, bo to jest poni¿anie kobiet, które maj± dzieci. (...)A macierzyñstwo jest cudowne. (...) Aborcja, powiedzmy szczerze, to jest zabijanie cz³owieka. Ten zarodek, który jest to nie jest cz³owiek? Dla mnie to jest cz³owiek od momentu zap³odnienia. Nie oszukujmy siê, to jest po prostu morderstwo. Która pani chce zamordowaæ dziecko to niech go urodzi i niech go w³asnorêcznie zamorduje.

Dzi¶ wieczorem ta sama Danuta Wa³êsa zosta³a Cz³owiekiem Roku 2011 Radia Tok Fm. "Za najwiêkszy wp³yw na rzeczywisto¶æ".

Dot±d wydawa³o mi siê, ¿e zakaz aborcji w Polsce to robota Ko¶cio³a, a nie Danuty Wa³êsy. Zwracam honor. Niew±tpliwie wp³yw ogromny: faktycznie przez ca³y rok 2011 zakaz ów obowi±zywa³. Podobnie jak przez ostatnie 19 lat. Kosztem ¿ycia, zdrowia i godno¶ci kobiet pañstwo chroni ¿ycie poczête.

Poniewa¿ skrycie marzê o tej samej nagrodzie, ja chcia³abym rozszerzyæ ochronê dzie³a bo¿ego na ¿ycie wypoczête. Zadowolê siê Ludzikiem Roczku, bo gdzie mi tam do cz³owieka, skoro nie jestem ani mê¿czyzn±, ani matk± broni±c± jak lwica cz³owieków potencjalnych. Po wys³uchaniu antyaborcyjnej tyrady Wa³êsowej mój przyjaciel ze smutkiem powiedzia³: "Ko¶ció³ ni± mówi". Racja. Dzi¶ ko¶cielne brzuchomówstwo antyaborcyjne doczeka³o siê nagrody od liberalnego medium.
Ale ok³adka!
2012-02-29 23:20:44
Szanowny Panie,
Na ok³adce ostatniego numeru "Ale Historia!" - dodatku historycznego "Gazety Wyborczej", którego jest Pan redaktorem prowadz±cym - widnieje plakat hitlerowskiej propagandy na temat Katynia. Zobaczywszy ok³adkê w kiosku by³am pewna, ze artyku³, który ona ilustruje, dotyczyæ bêdzie ikonografii nazistowskich Niemiec, antysemityzmu w przekazie antyradzieckim, motywu "¿ydokomuny" w prasie niemieckiej po 1933 roku lub - szerzej - Europie przedwojennej, a wiêc tak¿e polskiej my¶li nacjonalistycznej. Lub czego¶ równie wa¿nego, co plakat ów mo¿e egzemplifikowaæ.



Tymczasem okaza³o siê, ze potraktowa³ Pan ten plakat jako ilustracyjny. Niejako "neutralny". Oto dwóch radzieckich zbirów z Armii Czerwonej zabija polskiego oficera. Czy¿ nie tak w³a¶nie by³o? - pomy¶li czytelniczka lub czytelnik.

Czy nie zastanowi³o Pana, ¿e draby te pod³e, co rêce maj± po ³okcie we krwi oraz radochê szelmowsk± z ludzkiej krzywdy, maj± te¿ twarze ciemniejsze, nosy wiêksze i zakrzywione, oczy wyba³uszone? Czy ta dziko¶æ, nieucywilizowanie i egzotyka, które sob± przedstawiaj±, nie wyda³y siê Panu dziwnie znajome? Je¶li nie, to znaczy, ¿e nie widzia³ Pan antysemickich karykatur przedwojennych.

Plakat ten jest w³a¶nie przede wszystkim antysemicki. Wykorzystuje kliszê, na której od pocz±tku opiera³a siê antysemicka propaganda NSDAP, zgodnie z któr± komuni¶ci to ¯ydzi, którzy skonstruowali sprytn± ideologiê do porwania mas, by zyskaæ w³adzê nad ¶wiatem. Postaci radzieckich katów z plakatu s± ¿ywcem wyjête z antysemickich obrazków, których pe³no w niemieckiej - ale i polskiej - prawicowej publicystyce przedwojennej.

Rachunek obliczony przez hitlerowców by³ dosyæ prosty: komuni¶ci to zbrodniarze unurzani w polskiej krwi + komuni¶ci to ¯ydzi = ¯ydzi to zbrodniarze unurzani w polskiej krwi. Sprawa katyñska to nie pierwszy raz, gdy hitlerowska propaganda ¶wiadomie gra³a na polskich stereotypach pogromowych.

¯adna informacja w numerze nie wyja¶nia, sk±d wzi±³ siê ten plakat na ok³adce, ani co w istocie przedstawia. Lakoniczna, malutka notka, jakoby by³ to "niemiecki plakat" delikatnie mówi±c pozostawia wiele do ¿yczenia.

Zapewne niechc±cy i bez z³ych intencji, powieli³ Pan jednak motyw '¿ydokomuny'. Motyw, którym kultura polska jest przesi±kniêta na tyle mocno, ze nawet ekspertom i ekspertkom (wierzê, takie osoby zasiadaj± w Pana redakcji) umyka z pola widzenia jako temat, a staje siê czym¶ oczywistym. ¦miem te¿ w±tpiæ, by czytelnicy i czytelniczki patrzyli na ten plakat przez pryzmat refleksji nad antysemityzmem.

Mam zatem gor±c± pro¶bê o wydrukowanie w kolejnym numerze "Ale Historia!" rzetelnej informacji, co ten plakat naprawdê przedstawia.
Wredna baba, co siê czepia
2012-02-28 00:39:15
Zaniepokojonemu o wizerunek w³asnej organizacji Micha³owi Sysce spieszê przypomnieæ, ¿e odnios³am siê - uwaga uwaga - do tekstu Bartosza Machalicy. Zrobi³am nawet odno¶nik, wystarczy klikn±æ. Je¶li nie wierzy w bilans 22:0, niech sam policzy. W tek¶cie Machalicy o OMS - tek¶cie, przypomnijmy, pochwalnym - pró¿no te¿ szukaæ informacji o jakichkolwiek "genderowych" przedsiêwziêciach O¶rodka.

A propos researchu, który dyrektor O¶rodka mi poleca: na jego wyniki spu¶ci³am zas³onê milczenia, by OMS nie pogr±¿aæ, wszak przygl±dam siê O¶rodkowi z ¿yczliwo¶ci±. No ale skoro wzywaj±, to czyniê swoj± powinno¶æ: na stronie OMS w dziale "Teksty" mo¿na znale¼æ listê owych, gdzie proporcje autorów do autorek wynosz± 7:1, a tekstów autorów do tekstów autorek - 26:2. Gdyby kto¶ zapomnia³ - mówimy o "pierwszym lewicowym think-tanku z prawdziwego zdarzenia".

Nie przepadam za badaniami ilo¶ciowymi, ale wci±gnê³o mnie to liczenie. Liczê wiêc nazwiska w dziale "Publikacje" - koronnym dowodzie Micha³a Syski, ¿e siê mylê. Nazwiska mê¿czyzn padaj± tam 37 razy, kobiet za¶ - 8 (nie jest to liczba autorek i autorów, lecz pojawiania siê nazwisk; czê¶æ z nich siê powtarza). Proporcje mniej wiêcej takie jak w obecnym polskim sejmie. I tu zwracam honor: bywa gorzej! Ja za¶ rozumiem coraz lepiej, ¿e istnieje nie tylko lewica made in Poland i parytet made in Poland, gdzie 51% oznacza 35%, ale tak¿e "zespó³ zbalansowany pod wzglêdem p³ciowym" made in Poland. Tyko jako¶ nie mogê siê z tym pogodziæ. Wredne baby ju¿ tak maj±.

A mo¿e tych autorek jest faktycznie wiêcej, tylko "siê" ukry³y? Niewymienione, stoj± bezpiecznie schowane za plecami wymienionych autorów, którzy musz± przyjmowaæ na klatê absurdalne zarzuty feministek?

O parytecie w¶ród osób zarz±dzaj±cych (3 mê¿czyzn, 0 kobiet) nie wspomnê, bo wyjdê na naprawdê wredn± babê, co siê czepia.

By jednak za¿egnaæ lêki o zepsucie wizerunku zapewniê, ¿e ¿adna - choæby najbardziej wredna - baba, co siê czepia, nie ma szans w starciu o prawomocno¶æ z Dyrektorem. A ju¿ na pewno nie z trzema.

Gettoizacja zarówno kobiet, jak i badañ po¶wiêconych genderowym aspektom struktury spo³ecznej jest starsza ni¿ O¶rodek Spo³eczny My¶li Lassalle'a. Gettoizacjê tê najlepiej widaæ w przestrzeni akademickiej, gdzie odrêbne studia z zakresu Gender Studies - sk±din±d bardzo potrzebne - sta³y siê ¶wietnym alibi dla mainstreamu polskich nauk spo³ecznych, by my¶l genderowa nawet go nie musnê³a. Gettoizacja ta - niczym wirus - p³ynnie przesz³a na polsk± lewicê. Dzia³acze zajmuj± siê wszystkim: od ekologii i gazu ³upkowego, przez lokatorów i antyfaszyzm, po politykê emigranck± i zwi±zki zawodowe, tymczasem dzia³aczki (wszelkiej ma¶ci) s³ychaæ jedynie w okolicach 8 marca i tylko w kwestiach tzw. "kobiecych". Naukowcy i publicy¶ci pisz± o gospodarce, podatkach, partiach politycznych, polityce zagranicznej oraz wszelkich innych Bardzo Powa¿nych Sprawach, podczas gdy naukowczynie i publicystki regularnie grzêzn± w dziale "kultura i sztuka". Nie jest temu winien wroc³awski OMS. Od instytucji, która chce byæ lewicowym przodownikiem my¶li spodziewam siê jednak, ¿e bêdzie tê tendencjê choæby prze³amywaæ. Tymczasem trudno mówiæ o prze³amywaniu, gdy wynik brzmi: 22:0.

Bardzo siê cieszê, ¿e Micha³ Syska podziela moje zdanie na temat Rady Programowej "Wroc³aw Stolic± Kultury". I cieszê siê jeszcze bardziej, ¿e nastêpna konferencja, któr± zorganizuje OMS lub publikacja, któr± OMS przygotuje, bêdzie dotyczy³a sytuacji kobiet, a lista autorek i ekspertek na stronie OMS zostanie wyd³u¿ona. Wszak co¶ jednak nale¿a³oby zrobiæ, by udowodniæ wrednej babie, ¿e siê myli.
P³eæmisja
2012-02-27 14:39:09
"¦rednia wieku: 50 plus, ¶redni iloraz inteligencji: 150 plus, poziom zgodno¶ci: wysoki, poziom k³ótliwo¶ci: wysoki" – tak Rafa³ Dutkiewicz, prezydent Wroc³awia scharakteryzowa³ Radê Programow± ds. Europejskiej Stolicy Kultury, jak donosi portal Wroc³aw.pl.

Sam Rafa³ Dutkiewicz do Rady Programowej siê nie zapisa³. Byæ mo¿e dlatego, ¿e inteligencja prezydenta miasta jest ni¿sza ni¿ wymagana od powo³anych przez niego cz³onków szacownego gremium. Trzeba przyznaæ, ¿e nie podo³a³a trafnej charakteryzacji Rady. Dutkiewicz nie spostrzeg³, ¿e w Radzie nie ma ani jednej kobiety.



Patrz±c na ten obrazek jako ¿ywo stan±³ mi przed oczami film "Seksmisja". Wszak w seksmisji ¿yjemy, tylko ¿e na opak. I nie jest to specyfika wy³±cznie wroc³awska. Acz trzeba przyznaæ, ¿e Wroc³aw posiada ekshibicjonistyczne zapêdy, by j± ujawniaæ.

W artykule "Fabryka lewicowych idei" - wydrukowanym w Przegl±dzie, przedrukowanym na portalu Lewica.pl - Bartosz Machalica przedstawia³ wroc³awski O¶rodek My¶li Spo³ecznej im. Ferdynanda Lassalle’a. Pisa³ tam miêdzy innymi, ¿e o¶rodek ów „ma najwiêksze szansê aby staæ siê - tak d³ugo wyczekiwanym - pierwszym polskim lewicowym think tankiem z prawdziwego zdarzenia”.

Machalica skrupulatnie wyliczy³ osi±gniêcia OMS: ekspertyzy, konferencje i publiczne debaty. Ja te¿ wyliczy³am: w tek¶cie padaj± 22 nazwiska. Jest tam dyrektor i wicedyrektor OMS, s± eksperci, postaci wa¿ne dla O¶rodka ze wzglêdu na dorobek intelektualny i my¶l polityczn±. Jest Rakowski i Kuroñ, Balicki i Ikonowicz, Wielgosz i Makowski, Szlajfer i Walenciak.

Nie ma za to ani jednej kobiety.

Ani jedna z wymienionych przez Machalicê dysput, ekspertyz i konferencji nie dotyczy³a tak¿e sytuacji kobiet, praw kobiet, dyskryminacji kobiet i emancypacji kobiet.

Mo¿e wiêc jest to "polski lewicowy think-tank z prawdziwego zdarzenia". Je¶li jednak idzie o aspekt genderowy z pewno¶ci± nie pierwszy, lecz dok³adnie taki sam, jak niemal wszystkie instytucje w tym kraju. Czy lewicowe, czy prawicowe, czy stare, czy nowe. A je¶li pierwszy, to w pominiêciu kobiet - i jako ekspertek, i jako tematu "lewicowej my¶li spo³ecznej".

Obraz lewicy Made in Poland doskonale uzupe³nia warszawska konferencja, która na dniach odbêdzie siê w - nomen omen - Domu Ch³opa. Konferencja nosi tytu³ "Zrozumieæ PRL", jest popularno-naukowa, organizuje j± Stowarzyszenie Pokolenia.

Na 14 osób przemawiaj±cych 13 to mê¿czy¼ni.

Co prawda organizatorzy nie uznali, ¿e temat sytuacji i praw kobiet w PRL-u jest jakkolwiek istotny, ale niech zado¶æuczyni temu fakt, ¿e w konferencji bierze udzia³ - tak tak, dobrze liczycie - jedna kobieta!

To¿ to doprawdy radykalizm. Jeszcze siê paniom od tego w g³owach poprzewraca. Ja rozumiem, ¿e prawa kobiet s± wa¿ne. To prawda, ¿e kobiety by³y od stuleci dyskryminowane. Uwa¿am, ¿e mê¿czyzna ma prawo do orgazmu, a kobieta ma prawo p³akaæ (czy tam odwrotnie). Ale czy dzi¶ nie idziemy aby za daleko z t± emancypacj±?
Panie na ¶niadanie
2012-01-30 10:04:54
Dwa klikniêcia - tyle dzieli informacjê o poszukiwaniach zaginionej piêciomiesiêcznej Magdy od "najseksowniejszych kobiet w policyjnych kartotekach". Ale po kolei.

Ogl±dam z rana nades³ane przez kole¿ankê wy¿yny fotografii mody z pisma dla wannabehipster:



To takie poci±gaj±ce - czuæ na sobie oddech policjanta. To takie urocze - mieæ przydeptane w³osy i sukienkê. Czerwon±, a jak¿e. Kusz±c± i tak±, co to sama siê prosi. To takie podniecaj±ce - mieæ wbit± w pier¶ lufê. Karabinu, ale skojarzenia s± po¿±dane:


Kadr z filmu Backstage Karola Radziszewskiego


W ogóle to superfajne byæ zmolestowan± przez policjanta. Tak fajne, ¿e a¿ wbijasz zêby w chodnik z rozkoszy. Im bardziej on ci grozi, tym bardziej twoje pozy i spojrzenia staj± siê romantyczne. Przemoc wobec kobiet jest taka seksowna! Piêkna, stylowa i z klas±, o czym stara siê przekonaæ nas fotograf Maciej Boryna w magazynie "Soul". Jeszcze jedna dobra wiadomo¶æ dla fanów erotyzowania przemocy wobec kobiet: "Soul" to magazyn bezp³atny, do pobrania w sto³ecznych kawiarniach.

Odechcia³o mi siê ¶niadania. Sprawdzam, co prasa pisze o matce zaginionej dziewczynki, Katarzynie Wa¶niewskiej, bo zaraz po porwaniu dziecka radio Tok Fm pow±tpiewa³o w jej prawdomówno¶æ. W wiadomo¶ciach rozg³o¶ni mówiono m.in.: "zeznania matki dziecka wydaj± siê byæ wiarygodne". W ¿yciu dziecka matka jest najwa¿niejsza, wrodzony kobietom instynkt macierzyñski nie pozwoli dziecka skrzywdziæ, nikt tak dobrze o dziecko nie zadba jak matka, ale w sytuacji krzywdy dziecka z rozmodlonej do anio³ka niewiasty matka zmienia siê w potencjalne monstrum i zyskuje status pierwszej podejrzanej.

Wygl±da jednak na to, ¿e matka Magdy ma szansê na odrobinê publicznego zaufania, bo choæ jest kobiet±, jest te¿ ¿arliwie wierz±c± katoliczk±. "Gazeta Wyborcza" stara siê j± uwiarygodniæ pisz±c m.in.: "Na zdjêciach (...) widaæ m.in., jak rozmodlona Kasia w bia³ej albie, w grupie dziewcz±t nios±cych ¶wiece, kadzid³o i naczynia liturgiczne, s³u¿y do nabo¿eñstwa".

Informowanie o sprawie porwania dziewczynki przejêli policyjni.pl - czê¶æ portalu gazeta.pl, dlatego w artykule o sprawie porwania wiêkszo¶æ linków ze strony "Wyborczej" przekierowuje w³a¶nie na "Policyjnych".

Po modnych fotkach policjanta kopi±cego w g³owê le¿±c± kobietê policja wraca na mój ekran jak bumerang. Je¶æ odechcia³o mi siê zupe³nie na widok pierwszej wyboldowanej przez "Policyjnych" informacji: "Zbiorowy gwa³t na 15-latce. Kara dla dyrektora w zawieszeniu?". Przypominam sobie tê sprawê: ch³opcy z M³odzie¿owego O¶rodka Socjoterapii w £ysej Górze wielokrotnie zgwa³cili dziewczynê z tego samego MOS. Zrobili to przy namowach i wspó³udziale kole¿anek. Na dole artyku³u znajdujê link "Bijatyka pijanych ma³olat pod okiem kamery [WIDEO]>>".


My¶lê: "czy oni do reszty pog³upieli, ¿eby gwa³t nazywaæ bijatyk±?!". Wchodzê, a tam niespodzianka! Zdjêcia z zupe³nie innego zaj¶cia w zupe³nie innej ni¿ £ysa Góra Bydgoszczy. Zaj¶cia tak¿e z u¿yciem przemocy. Bijatyka to do¶æ myl±ce okre¶lenie: nie "siê" dziewczyny pobi³y, lecz kilka dziewczyn pobi³o jedn±. Widaæ wed³ug "Policyjnych" nie ma ró¿nicy, czy bijesz, czy jeste¶ pobita. Wiadomo¶æ koñczy link do podstrony: "Najseksowniejsze kobiety w policyjnych kartotekach [ZDJÊCIA]>>".

Wracam do informacji o gwa³cie w MOS i dopiero wtedy dostrzegam, ¿e zaraz pod linkiem do zdjêæ z "bijatyki" jest nastêpny, jeszcze bardziej kusz±cy ni¿ "bij±ce siê ma³olaty", które smakoszom pornografii kojarzyæ siê maj± niechybnie z walkami nagich kobiet w kisielu: "Gor±ce fotki kryminalistki hitem internetu! [ZDJÊCIA]>>".


Tak oto policyjni.pl zmie¶cili na jednej stronie gwa³t na 15-stoletniej dziewczynie i zdjêcia rodem z magazynu porno. Nic dziwnego, ¿e to samo zrobi³ magazyn "Soul". Co ³±czy wymienione wy¿ej tematy? P³eæ. Klucz p³ci sprawia, ¿e w obrêbie jednego portalu - www.gazeta.pl - na zdjêcia "najseksowniejszych kryminalistek" mo¿na trafiæ za spraw± newsów o porwaniach, gwa³tach i pobiciach kobiet. Ka¿de z tych newsów czytelniczka/k mo¿e opatrzyæ opini± klikaj±c na któr±¶ z opcji: Ciekawe to? Fajne to? S³abe to? Ostre to? Zabawne to?


Przemoc wobec kobiet kojarzy siê z seksem nie dlatego, ¿e czêsto ma charakter seksualny, ale dlatego, ¿e w jej opisywaczach i rzekomych tropicielach wywo³uje skojarzenia z czym¶ poci±gaj±cym, kusz±cym, przyjemnym. Kobiece cia³o jest znakiem tak naerotyzowanym i upornograficznionym, ¿e mniejsza z tym, co mu siê przytrafia. Jego funkcj± jest podniecanie. Za cia³em kobiecym cz³owieka nie widaæ.

Ciekawe to? Fajne to? S³abe to? Ostre to? Zabawne to?
Rodzynek i staczki
2012-01-23 21:19:41
W bazarowych kolejkach gêsto od kobiet. Najgê¶ciej w pi±tki i soboty. Na spo¿ywczych bazarach panie nie wzbudzaj± ¿adnych emocji. Je¶li ju¿, to zniecierpliwienie, ¿e co tak d³ugo przebiera te pomidory, ile razy jeszcze co¶ siê jej przypomni i czy ona robi te zakupy dla ca³ego pu³ku, ¿e tyle to trwa.

Co innego panowie. Przychodz± dwojako: z paniami lub bez. Obie wersje s± rzadkie, ta druga to w³a¶ciwie rarytas.

Pan u boku pani trzyma siê lekko z ty³u. Czasem rzuci ¿arcik: "ja tu jestem od p³acenia". Czasem, ¿e "od noszenia", gdy ¿ona wrêcza mu po³owê siat. Czasem szepnie ¿onie: "we¼ jeszcze pomarañcze". Nie widzia³am sytuacji, w której to on prosi o kolejno wa¿one towary, a ona stoj±c pó³ kroku za nim zasypia z nudów. Odwrotne za¶ widzê co tydzieñ.

Standardowy pan, który robi zakupy w pojedynkê stosuje strategiê showmana. Demonstracyjnie czyta z kartki, któr± przygotowa³a mu ¿ona, bo on przecie¿ nie zna siê na tych babskich sprawach. Czasem zadzwoni do niej z komórki i zahuczy w s³uchawkê:
- Pieczarek piêæ, czy piêæ kilo?
Albo:
- Po co ci kilogram cytryny?
Albo:
- Co mia³em wzi±æ oprócz jab³ek? Bo ju¿ zapomnia³em.
A potem rozejrzy siê, czy wszystkie panie wokó³ s³ysza³y, jak bardzo w tej dziedzinie jest niekompetentny, bo kompetencja w zakresie domowej aprowizacji splami³aby jego p³ciowy honor. Ca³a kolejka musi przyj±æ do wiadomo¶ci, ¿e on nie rozró¿nia selera od pora, bo zakupy i kuchnia to s± czynno¶ci kobiece. On siê tu tylko zapl±ta³, w drodze wyj±tku, eksperymentalnie, dla ¿artu. Do tego ¿artu wtóruje mu ca³a kolejka. Wszystkie panie rzucaj± siê na ratunek nieborakowi. Wybior± mu naj³adniejsz± cukiniê i poka¿± palcem, gdzie le¿y broku³, a sprzedawczynie pomog± odczytaæ z graj±cej g³ówn± rolê karteczki, czy to rzodkiewka, czy to marchewka.

Kiedy standardowy pan skoñczy zakupy i odprowadzany komentarzami odejdzie w glorii uroczego urwisa, miny pañ na powrót rzedn±, kolejka wraca do nudy, irytacji, rutyny. ¯adna ze stoj±cych w niej kobiet nie popisze siê brakiem wiedzy, które jab³ko to szara reneta, bo w wykonaniu kobiety by³by to popis dyskwalifikuj±cej g³upoty.
- Gdzie ona siê uchowa³a?
Zapyta³yby inne panie pod nosem. Z przygan±, a nie rozczuleniem. Wszak kobiecym obowi±zkiem jest dzieliæ los kobiecy z wszystkimi tymi, które dawno zosta³y do niego zmuszone. A elementem kobiecego losu jest - czy s³oñce, czy deszcz, czy upa³, czy mróz - zrobiæ dla ca³ej rodziny zakupy.


*******************************************************************************
Kiedy¶ lamentowa³am nad durnym plakatem Unikatowego Festiwalu Offowego w szkole im. Stefana Batorego. Wie¶æ dotar³a do organizatorek/ów, bo choæ moje uwagi ob¶miali w sposób do bólu przewidywalny, odt±d ka¿dy ich plakat jest albo parytetowy, albo przedstawia dziewczynê, której g³ównym atrybutem jest nie ni to sexy, ni to naburmuszona mina modelki, lecz gitara! Serce ro¶nie.

I jeszcze jeden appendix: do poruszanego tu wielokrotnie tematu skomplikowanych ¶cie¿ek, jakimi na szeroko pojêtej lewicy chadza tzw. temat ¿ydowski. W ksi±¿ce "Kraj utracony. Moja historia Izraela" Göran Rosenberg opisuje m.in. swoje zaanga¿owanie w dzia³ania szwedzkich i izraelskich organizacji propalestyñskich. Zaanga¿owanie to doprowadzi³o m.in. do publicznego oskar¿enia autora o terroryzm, które, choæ wyssane z palca, autor przez wiele lat musia³ potem bezskutecznie dementowaæ. Rosenberg pisze tak:

"Nie wspierali¶my akcji zacieraj±cych ró¿nice miêdzy ¯ydami i syjonistami. Poniewa¿ to rozró¿nienie systematycznie negowane by³o przez Izrael (antysyjonizm uznawano za antysemityzm), poniewa¿ nie bra³a tego pod uwagê ¿adna z grup palestyñskich ani ich sympatycy, nasz brak poparcia dla tych akcji móg³ wygl±daæ na ¿a³osny i bezsensowny gest. Dla nas jednak, którzy agitowali¶my w tym okresie za palestyñsko-¿ydowskim dialogiem i wierzyli¶my w mo¿liwo¶æ istnienia pañstwa palestyñsko-¿ydowskiego, rozró¿nienie to sta³o siê spraw± zasadnicz±".*

¯yczê nam wszystkim wiêcej odwagi i wytrwa³o¶ci w podejmowaniu takich "¿a³osnych i bezsensownych gestów".

* Göran Rosenberg, Kraj utracony. Moja historia Izraela, t³um. Milena Haykowska, Czarne, Wo³owiec: 2011, ss.436-437
Stacje Mêki Pañskiej
2011-12-21 01:03:02




































Wêdruj±c± grafikê przygotowa³y: Boyówki Feministyczne (w ramach kampanii "16 dni przeciwko przemocy ze wzglêdu na p³eæ").

Chcesz pobraæ, drukowaæ, umie¶ciæ na swojej stronie lub blogu, kolportowaæ w formie plakatu lub ulotki? Pisz na: info@boyowki.pl
Popro¶
2011-12-10 11:43:19
- Na co ty wydajesz te pieni±dze?
- Ju¿ wyda³a¶ te, które ci ostatnio da³em?
- Poka¿ mi rachunki ze sklepów.
- Nie obchodzi mnie, ¿e ju¿ nie masz. Zacznij oszczêdzaæ, zamiast wydawaæ na bógwieco.
- Jak zas³u¿ysz, to ci dam.
- A za co niby chcesz? Przecie¿ ty nic robisz ca³ymi dniami.
- Nie bêdê p³aciæ za twoje kiecki. Jak dzieci dorosn±, to mogê im dawaæ.
- Nie obchodzi mnie, sk±d je we¼miesz, ale nie ode mnie.
- Popro¶.
- A jak mi podziêkujesz?
- Grzeczniej.
- Mo¿e.
- Zastanowiê siê.
- No nie wiem.
- Nie.

O tym typie przemocy mówi siê rzadko. Nazwano to przemoc± ca³kiem niedawno. Przemoc± ekonomiczn±.

Jej ofiar± padaj± niemal wy³±cznie kobiety. Te, które nie s± nigdzie zatrudnione, nie maj± ¿adnych ¼róde³ dochodu, wykonuj± prace domowe i rodzicielskie. Uzale¿nione od mê¿ów lub partnerów finansowo, staj± siê obiektem ich szykan. Brak finansowej niezale¿no¶ci kobiet jest ¶wietn± okazj± do demonstrowania w³adzy nad nimi. Pieni±dze awansuj± do roli narzêdzi domowego upokarzania.

Przemoc ekonomiczna przybiera ró¿ne formy. Jedn± z nich jest rzekomo wspólne konto, do którego dostêp ma tylko m±¿. Wydziela on ¿onie pieni±dze. Niekiedy domaga siê wyja¶nieñ, na co. Inn± form± jest szanta¿: dam ci, je¶li bêdziesz siê zachowywaæ tak, jak sobie tego ¿yczê. Jednym z ¿yczeñ mo¿e byæ seks. Albo okre¶lone praktyki seksualne. Albo sznurowanie ust. Jeszcze inn± – psychiczne znêcanie siê: „Popro¶. Nie tak, inaczej”. Jeszcze inn±: rozliczanie. Najczêstsz±: deprecjonowanie. Partnerki oraz nieodp³atnej pracy, któr± ona wykonuje. Domowej, opiekuñczej, emocjonalnej.

Mê¿owie niezarabiaj±cych ¿on, którzy stosuj± przemoc ekonomiczn±, postrzegaj± samych siebie jak dobroczyñców. Domowych filantropów, którym nale¿± siê podziêkowania i szczególne traktowanie za dzielenie siê zarobkiem z ¿onami. ¯onami, bêd±cymi nierzadko darmow± obs³ug± ich, dzieci, rodziców, te¶ciów, zwierz±t i domów. Pielêgniarkami na 24-godzinnym dy¿urze.

Pieni±dze daj± w³adzê. Ich nierówny podzia³ owocuje finansow± zale¿no¶ci±, a ta z kolei - przemoc±. Ten proces jest du¿o szybszy i czêstszy, ni¿ siê wydaje. Trzeba du¿ych starañ, by do niego NIE dosz³o. Bo „sam” tak w³a¶nie siê toczy.

Ma³¿eñstwo to w ogóle podejrzany twór. Obecnie rzadko pod feministycznym mikroskopem, tymczasem opresji w nim nie ubywa. Dlaczego mia³oby jej tam nie byæ, skoro sk³ada siê z osób uplasowanych na pozycjach spo³ecznie i wzglêdem siebie nierównych (polskie prawo nie dopuszcza ma³¿eñstw tej samej p³ci), anga¿uje niemal wszystkie sfery ¿ycia – tak¿e te, w których rozgrywaj± siê kluczowe nierówno¶ci, pozostaje za zamkniêtymi drzwiami tzw. "sfery prywatnej" i jest u¶wiêcone przez ko¶ció³ katolicki – jedn± z najbardziej patriarchalnych instytucji pañstwowych, która nawet nie wk³ada wysi³ku w budowanie iluzji, ¿e zmienia siê pod naporem ¿±dañ emancypacyjnych.

Neutralizowanie nierówno¶ci p³ci w obrêbie ma³¿eñstwa to ciê¿ka i czêsto syzyfowa praca. Warto siê zastanowiæ, czy nie lepiej po¶wiêciæ tego czasu i energii na co¶ innego. Bezpieczniejszego. Przynosz±cego wiêcej rado¶ci, przyjemno¶ci, satysfakcji. I - tak¿e w d³u¿szej perspektywie - wolno¶ci dla kobiet.

Dzi¶ fina³ tegorocznej kampanii "16 dni przeciwko przemocy ze wzglêdu na p³eæ".




Stacje Mêki Panieñskiej
2011-12-08 11:39:53




































Przygotowa³y: Boyówki Feministyczne
(w ramach kampanii "16 dni przeciwko przemocy ze wzglêdu na p³eæ").

Chcesz pobraæ, drukowaæ, umie¶ciæ na swojej stronie lub blogu, kolportowaæ w formie plakatu lub ulotki? Pisz na: info@boyowki.pl

Wkrótce "Stacje Mêki Pañskiej Jana Kowalskiego".
Przemoc ma p³eæ
2011-11-26 00:04:10
Co takiego strasznego jest w mêskim ciele, ¿e nie mo¿na go kochaæ i nie mo¿na po¿±daæ?

Mê¿czyzna kocha kobietê. Kobieta jest kochana. Mê¿czyzna po¿±da, bierze, czci, uwielbia, podziwia, penetruje, gwa³ci, bije, zabija. Kobieta jest po¿±dana, brana, czczona, uwielbiana, podziwiana, penetrowana, gwa³cona, bita, zabijana. Mê¿czyzna robi, kobiecie jest robione. Mê¿czyzna stwarza, kobieta jest stwarzana. Kobieta bez mê¿czyzny nie istnieje. Bo przecie¿ lesba, stara panna, zakonnica, cnotka-niewydymka – to nie kobieta. One nie wiedz±, co to kobieco¶æ. Na tym polega ró¿nica miêdzy podmiotem i przedmiotem. Podmiot decyduje o samym sobie i o przedmiocie. Podmiot to cz³owiek. Cz³owiek to mê¿czyzna.

Mi³o¶æ i po¿±danie kobiet nie ma mocy stwórczej, tak jak nie ma go przedmiot. Dlatego kobieca mi³o¶æ i po¿±danie wobec mê¿czyzn mo¿e byæ najwy¿ej ¶mieszne. Zazwyczaj przyjemne. Niekonieczne, bo kobietê – czy tego pragnie, czy tego nie - i tak mo¿na sobie wzi±æ. Na pewno nie straszne, bo kobieta nie jest wyposa¿ona w moc uprzedmiotowienia.

Mê¿czyznê w obiekt porównywalny do kobiety zamieniæ mo¿e jedynie mê¿czyzna. Swoim po¿±daniem. Ostatnio strach mê¿czyzn przed znalezieniem siê w roli tych, którym wyposa¿ony we w³adzê kto¶ robi co¶ – na przyk³ad po¿±da - doczeka³ siê prawnego zapisu w postaci legalizacji znaku "zakaz peda³owania".

Co tu jest zakazywane? Bycie penetrowanym. Centralna dla przymusowego heteroseksu, penetracja organizuje podzia³ na p³cie. "Zakaz peda³owania" to w istocie zakaz demonta¿u ró¿nicy p³ciowej, skrajnej asymetrii zbudowanej na podziale: czynne-bierne. Nie ma mêsko¶ci bez bycia penetruj±cym, nie ma kobieco¶ci bez bycia penetrowan±. Mê¿czyzna, który pozwala siê penetrowaæ i czerpie z tego przyjemno¶æ, pozbawia wszystkich innych mê¿czyzn jasnego wyznacznika, kim s±. Penetracja jest aktem ukobiecenia, a przecie¿ nikt nie zostaje kobiet± z wyboru. Czy¿by heteromê¿czy¼ni przeczuwali, ¿e to takie degraduj±ce?

Ten pe³en pogardy i nienawi¶ci rysunek, chyba najbardziej obra¼liwy znak sfery publicznej ostatnich lat, jest tak¿e no¶nikiem zakazanych fantazji. Jak bardzo mêskie cia³o musi byæ kusz±ce, skoro trzeba go zakazywaæ na sztandarach? Jak mocno musi przyci±gaæ mê¿czyzn, skoro potrzebuj± nieustannej przypominajki: "zakazane!".

Socjalizowana do kobiecej empatii, nie mogê powstrzymaæ wspó³czucia dla mê¿czyzn, którzy siê nim pos³uguj±. Jak¿e ubogi musi byæ seks miêdzy nimi, skoro uwa¿aj± oni, ¿e do tego obrazka sprowadza siê mi³o¶æ miêdzy dwoma mê¿czyznami! Choæ wychowana zosta³am na kobietê, nawet ja wyobra¿am sobie, jak wiele ró¿norakich form mo¿e przybraæ gejowski seks.

Blisko¶æ, czu³o¶æ i po¿±danie miêdzy mê¿czyznami – potê¿na wyrwa naszej kultury – znajduje dozwolon± formê wyrazu w przemocy. Przemoc miêdzy mê¿czyznami to subwersywna forma blisko¶ci. Najczêstszy stosunek fizyczny miêdzy mê¿czyznami w Polsce. Jedyna sytuacja, w której mê¿czyzna, chc±c byæ prawdziwym, mo¿e dotkn±æ cia³a innego mê¿czyzny. Mo¿e siê o to cia³o otrzeæ. Spotkaæ siê z wydzielinami drugiego mêskiego cia³a. Poczuæ jego zapach, mieæ na skórze jego ¶linê i jego pot. Cia³o-w-cia³o mê¿czyzn to piê¶æ na nosie, stopa w brzuchu, kolano na j±drach, czo³o przy czole.

Zrytualizowane formy przemocy w postaci sportów walki dostarczaj± poruszaj±cych obrazów erotycznych. Dwaj mê¿czy¼ni, odziani tylko w slipy, mokrzy i l¶ni±cy od potu, ogl±dani przez setki mê¿czyzn wokó³, splataj± siê w d³ugich u¶ciskach, siadaj± sobie na biodrach i klatach, k³ad± siê na sobie, chwytaj± jeden drugiego w pasie, przodem i od ty³u. Trwaj± tak d³ugie sekundy, niemal bez ruchu. To sceny z filmu „Klatka” Sylwestra Latkowskiego.

Krew, guz, z³amana rêka lub ¿ebro, podbite oko – to alibi. Dziêki ranom ¿adnemu z mê¿czyzn bior±cych udzia³ w rytuale nie grozi uprzedmiotowienie. Ofiara w postaci zdezintegrowanego cia³a s³u¿y zachowaniu integralno¶ci podmiotu.

Tak to wygl±da, gdy ludzie umawiaj± siê na przemoc, bo nie mog± umówiæ siê na mi³o¶æ. Bo przemoc to dla mê¿czyzn jedyna dozwolona forma cia³a z cia³em obcowania. Ustawka to gejowski darkroom mê¿czyzn od zakazu peda³owania.

Ale przemoc, której najwiêcej, to ta, na któr± jedna strona wcale siê nie pisa³a. Ta przemoc zawsze ma p³eæ. Bo ka¿dy jej sprawca i ka¿da ofiara jest w p³eæ wyposa¿ony/a.

Nie znam mê¿czyzny, który choæ raz w swoim ¿yciu nie do¶wiadczy³by przemocy ze strony innego mê¿czyzny. „Dostaæ w mordê” – ta historia ma milion wersji. Na ulicy, w autobusie, za nic, w celu rabunkowym, po pijaku, na trze¼wo, w dzieñ, w nocy, w bramie, na klatce schodowej, w klubie, na przyjêciu, bo siê krzywo spojrza³, bo mia³ nieodpowiedni kolor obuwia, bo podrywa³ nie tê osobê, bo nie podrywa³, bo da³ siê sprowokowaæ i powiedzia³ „odwal siê”, bo nie da³ siê sprowokowaæ. Z opluciem, z wyzwiskami, z kopaniem. Przez jednego, przez kilku.

Kiedy idê ulic± z osob± rozpoznawan± jako p³ci mêskiej, jestem du¿o bardziej ostro¿na. Du¿o czê¶ciej gryzê siê w jêzyk. Du¿o bardziej siê bojê. Rzadziej reagujê, gdy dzieje siê co¶ niedobrego. Bo wiem, ¿e za moj± reakcjê oberwie ta osoba.

„Dziewczyn siê nie bije” - ta patriarchalna zasada sprawia, ¿e kobiety s± rzadziej uderzane w sytuacjach ulicznych, losowych, z udzia³em nieznajomych. Przemoc wobec kobiet odbywa siê czê¶ciej w ukryciu. W domach. Jest dzie³em osób bliskich, znajomych, z rodziny. Takich, na których du¿o trudniej siê poskar¿yæ. Od których kobiety s± zale¿ne. Przed którymi nikt ich nie ochroni. Których przemocy siê wstydz±, wiêc kobiety zacieraj± ¶lady ich nadu¿yæ. Czêsto ma charakter nie tak oczywisty jak uderzenie w twarz czy kopniak w brzuch. Polega tak¿e na potrz±saniu, szturchaniu, popychaniu, trzymaniu na si³ê, wykrêcaniu r±k, zamykaniu na klucz, wyrzucaniu z domu, szarpaniu za w³osy, rzucaniu przedmiotami. Czêsto idzie w parze z przemoc± werbaln±: obra¿aniem, wyszydzaniem, zastraszaniem, obelgami, szanta¿em. To tak¿e przemoc.

Ogromna czê¶æ przemocy wobec kobiet przybiera postaæ seksualn±, bo ma ona szczególn± moc zdominowania i upokorzenia. Nie ka¿da kojarzy siê z gwa³tem, ale to nie znaczy, ¿e nim nie jest. Wymuszanie seksu (tak¿e za pomoc± szanta¿u emocjonalnego), zmuszanie do seksu bez zabezpieczenia, realizowanie swoich preferencji i fantazji seksualnych bez zgody partnerki, karanie za brak seksu – to tak¿e jest przemoc seksualna.

Najdobitniejszym wyrazem przemocy mêskiego genderu jest wielowiekowa tradycja i nadal powszechna praktyka powo³ywania do wojska jedynie mê¿czyzn. Od osób wychowywanych na mê¿czyzn wymaga siê, by potrafili zadawaæ ból i znosiæ ból. Zgodnie z genderowym podzia³em cech, to w³a¶nie czyni ich mê¿czyznami. Dlatego nie powstrzymamy przemocy wobec kobiet, dopóki niezbywaln± czê¶ci± mêskiego genderu bêdzie zdolno¶æ do stosowania przemocy.

25 listopada ruszy³a tegoroczna kampania "16 Dni Przeciwdzia³ania Przemocy Ze Wzglêdu Na P³eæ".



Dopisek z 29 listopada:
Pytanie za 100 punktów: czy w przekonaniu dzia³aczy NOP-u penetracja mê¿czyzny przez kobietê (np. z pomoc± tzw. zabawek erotycznych) to aktywno¶æ seksualna, która tak¿e powinna byæ zakazana?
Sk³adanka na blokadê
2011-10-31 10:32:21
Gdyby 11 listopada rano z jakichkolwiek powodów (katar, kac, zaspanie, "przecie¿ to nie ma sensu", "i tak siê nie uda", "jestem ju¿ za stara", "to jest niepowa¿ne", "nic siê nie stanie, je¶li ja jedna nie przyjdê" itd.) nie chcia³o Ci siê wyj¶æ z domu na blokadê neofaszystowskiego marszu, zaaplikuj sobie poni¿sz± sk³adankê, by rozruszaæ ko¶ci, poruszyæ umys³, poczuæ poryw serca ku s³usznej sprawie:

"Huyton Scum", Ste McCabe
"Spit and Glitter", Scream Club (zdjête za jutuba jako zawieraj±ce niebezpieczne tre¶ci; jedyne z wszystkich poni¿szych piosenek, sic!)
"Do prostego cz³owieka", Akurat (s³owa: Julian Tuwim, 1929)
"Racist Friend", The Specials
"No H8", Vida Killz (podziêkowania dla Jaszki)
"Black Stacey", Saul Williams
"People Are People", Depeche Mode
"Dem Got No Love", Alika y Nueva Alianza
"Oy Ir Narishe Tsionistn", Psoy Korolenko&Daniel Kahn
"Fort Europa", Looptroop
"War", Sinead O'Connor
"Prophets of Rage", Public Enemy

Gdyby w dniu blokady nadal nie chcia³o Ci siê wstaæ, sprawd¼, czy kefir w Twojej lodówce nie mówi aby: jedenasty!


(opcja dla niewegan, przepraszam)



Je¶li jest jedenasty listopada, a Ty nadal tkwisz w pi¿amie ogl±daj±c seriale zamiast wdziewaæ wygodne obuwie i szykowaæ w termos herbatê (blokada mo¿e trochê potrwaæ), obejrzyj zdjêcia swoich bohaterek i bohaterów. Popatrz im w oczy i zadaj sobie pytanie: czy w dzieñ przemarszu nacjonalistów i neofaszystów one/oni zostaliby w domu zamiast blokowaæ?



partyzanci ¿ydowscy zachodniej Bia³orusi


A je¶li przyjdzie Ci do g³owy, ¿e z tym faszyzmem to mo¿e faktycznie przesada, bo przecie¿ oni ju¿ nie krzycz±, ¿e peda³y do gazu, lesby do obozu pracy, ¿ydy do ¿ydlandu, murzyni do hivlandii, kobiety do rodzenia, arabusy do widzenia, a polscy katolicy wielcy od morza do morza:


(to ju¿ opcja dla wegan)


Je¶li po obejrzeniu tego zdjêcia nadal uwa¿asz, ¿e pietruszka to pietruszka, to znaczy, ¿e spotkamy siê na antyfaszystowskiej blokadzie.

Jeszcze krótki apel od kociej mamy: na blokadê nie bierz ze sob± zwierz±t. Mo¿e byæ g³o¶no, t³oczno, nerwowo. Dla psów takie spêdy to zazwyczaj koszmar.
U¶miechnij siê!
2011-10-26 14:16:01
Poci±g. Pustawo. Konduktor sprawdza bilety. Nie chce oddaæ mi mojego.
- Kary nie wypisywaæ? - pyta.
- Kary? Za co?
- Za brak u¶miechu.
Nie odpowiadam. Nie wiem, co mam powiedzieæ. ¯e pies mi zmar³? Nie, to zbyt b³ahy powód, by dostaæ dyspensê. Mo¿e ¿e zmar³o mi dziecko? O, podobno z tej okazji daj± kilka dni wolnego od pracy bycia mi³±.

Pó³ godziny pó¼niej w drodze do toalety mijam tego samego konduktora. Piszê esemesa.
- Je¶li to do mnie, to mam numer na 505 - konduktor nie traci ochoty na flirty. - U¶miechnij siê!

U¶miechnij siê - poka¿ mi, ¿e bawi± ciê moje ¿arty. U¶miechnij siê - podnie¶ moje poczucie warto¶ci. U¶miechnij siê - zaprezentuj, jak bardzo lubisz moje towarzystwo. U¶miechnij siê - b±d¼ dla mnie mi³a. U¶miechnij siê - twój u¶miech mi siê nale¿y. U¶miechnij siê - ka¿demu mê¿czy¼nie nale¿y siê u¶miech kobiety. U¶miechnij siê - udowodnij swoj± gotowo¶æ do dbania o moje samopoczucie. U¶miechnij siê - zrób mi dobrze.

U¶miechnij siê - poka¿, ¿e jeste¶ ³agodna. Bo nic tak nie odstrasza, jak kobieta, która nie stara siê byæ sympatyczna bez wzglêdu na sytuacjê.

Lat temu kilka, przychodzê do zak³adu fotograficznego odebraæ zdjêcie do dyplomu. Fotografka wita mnie zasêpiona:
- Obawiam siê, ¿e bêdzie trzeba powtórzyæ. Zdjêcie jest z wad±. No ale niech pani najpierw zobaczy.
Patrzê: zwyczajne foto.
- Co z nim nie tak? - pytam.
- Jest pani na nim taka smutna.
- Nie jestem smutna.
- No ale nie u¶miecha siê pani. Mo¿emy zrobiæ jeszcze jedno, na koszt firmy.
Fotografka nie wierzy, ¿e nie chcê.

Mê¿czyzna, który siê nie u¶miecha, jest w normie. Kobieta, która siê nie u¶miecha, jest podejrzana. Powaga kobiecie nie przystoi. Jest taka niekobieca. Kiedy kobieta siê nie u¶miecha nazywaj± j± powa¿n±. Albo ponur±. Albo smutn±. Albo niemi³±. Kiedy mê¿czyzna siê nie u¶miecha, wcale go nie etykietkuj±.

Dlaczego siê nie u¶miechasz? Nie brnijmy w to, bo jeszcze nie umia³aby¶ siê zachowaæ i ca³kiem serio zaczê³aby¶ odpowiadaæ na to pytanie. Jeszcze trzeba by by³o udawaæ s³uchanie. Wiêc tylko ordynujê ci: u¶miechnij siê! No ju¿! Bo ¼le mi z twoj± min±, której nie potrafiê zinterpretowaæ. Bo kobiety s± od tego, ¿eby by³o mi³o.

Mam na skajpie zdjêcie sprzed wielu lat, wiêc zmieniam je na bardziej aktualne. Nastêpnego dnia zagaduje do mnie kuzyn.
- Mia³a¶ urocze zdjêcie w wizytówce. Takie dziewczêce. Szkoda, ¿e zmieni³a¶ na takie mroczne! Wola³em tamto.
Mroczne jest w nim to, ¿e siê nie u¶miecham.

Kobieta, która zachowuje siê jak mê¿czyzna - nie umila innym ¿ycia, nie dba o cudzy komfort - w przeciwieñstwie do mê¿czyzny, który tak¿e tego nie robi, jest uwa¿ana za niegrzeczn±. "Niegrzeczna" to s³owo-klucz. Tak jak s³owo: "bezczelna". "Niegrzeczna" i "bezczelna" to znaczy: niewychowana. Niesubordynowana. Zachowuj±ca siê niew³a¶ciwie. A jak jest w³a¶ciwie? Zachowywaæ siê tak, jak ¿yczyliby sobie tego inni. Rodzice, starsi, nauczyciele. Ci, co wiedz±, jak nale¿y. Ci, co maj± prawo wymagaæ. Kobiety powinny byæ grzeczne, tak jak grzeczne powinny byæ dzieci, bo inaczej dostan± reprymendê. Kobiety s± wiecznie na wychowaniu. Kobiety maj± nieustaj±cy status dziecka.

Lat temu jeszcze wiêcej, niedawno otwarta pierwsza i jedyna tania wege-knajpa w Warszawie, wiêc t³ok. Lato, upa³, brak klimatyzacji, 4 metry kwadratowe kanciapy za barem i niedobory pracownic, wiêc pot leje siê z nas strumieniami. Dorabiam tam w wakacje, wyrabiam tam z trudem, po pracy padam, choæ pracujê 8 godzin, za to dwie kole¿anki po 14. W porze lunchu, kiedy t³ok siêga zenitu, ze swojego piêterka schodzi do nas szef. I patrzy. Szef jest uduchowiony, szef æwiczy jogê, szef praktykuje alternatywny relaks i uczy innych, jak go praktykowaæ. Chodzi w bia³ych, p³óciennych ubraniach i emanuje dostojeñstwem. Razu pewnego, gdy ja kursujê miêdzy stojakiem na tace a zmywakiem, on chwyta mnie za ³okieæ, przyci±ga, nachyla siê do mojego ucha i syczy:
- Nie b±d¼ taka powa¿na, bo mi odstraszysz klientów. U¶miechnij siê!

"Pewni ludzie"
2011-10-11 20:25:50
„Mamy dzi¶ najwiêkszy kryzys od 80 lat i jego konsekwencje odczuwaj± wszyscy. Kryzys jest wynikiem nieodpowiedzialnych dzia³añ pewnych ludzi. Dzi¶ wszyscy ogl±damy tych samych ludzi, którzy próbuj± przywróciæ stare regu³y gry(1)“ – tymi s³owami Barack Obama skomentowa³ falê protestów w Stanach Zjednoczonych, zapocz±tkowanych okupacj± Wall Street.

Z kolei „Inside Job“ - reklamowany jako „pierwszy materia³ filmowy dokumentuj±cy szokuj±c± prawdê o kulisach kryzysu ekonomicznego z 2008 roku”(2) - za g³ówny powód globalnego krachu podaje ludzk± chciwo¶æ.

Zupe³nie mnie te argumenty nie przekonuj±. Chciwo¶æ jest skutkiem, a nie przyczyn±. Efektem aspiracji, które z kolei s± przedmiotem edukacji, a ta - niezbywalnym elementem socjalizacji. Ci±g "socjalizacja-edukacja-aspiracje" tworz± elementarz kapitalizmu. Mamy ró¿ne mo¿liwo¶ci te aspiracje realizowaæ. Stajemy przed ró¿nymi barierami - w tym moralnymi - na drodze osi±gania celów. Je¶li kto¶ jest autorem nadu¿yæ - legalnych czy nielegalnych, prawnych czy bezprawnych - to wa¿ne jest, by uniemo¿liwiæ mu ich kontynuowanie oraz przede wszystkim zado¶æuczyniæ ich ofiarom. Nikt nie jest jednak ani "po prostu" chciwy, podobnie jak nikt nie jest chciwo¶ci "po prostu" pozbawiony. Wbrew popularnemu psychologizowaniu to mechanizmy spo³eczne decyduj± o naszych cechach, nie odwrotnie. Dlatego to mechanizmy spo³eczne domagaj± siê w pierwszej kolejno¶ci analizy, a nie ludzkie wredno¶ci. K³opot w tym, ¿e s³owa w rodzaju "struktura" s± piekielnie nudne, gdy pod rêk± le¿± nazwiska, twarze i sensacyjne wiadomo¶ci, ile kosztowa³ czyj¶ garnitur.

Mówienie o „pewnych ludziach“ nieuchronnie prowadzi do teorii spiskowych. Wbrew pozorom nie jest od nich daleko do latarni, na których wisz± wrogowie ludu. Bo skoro winê ponosz± "pewni ludzie" - wystarczy ich odseparowaæ lub wyeliminowaæ, a problem zostanie rozwi±zany. Czy¿ nie tak± logik± rz±dzi siê wiêkszo¶æ dzisiejszych pañstw ze swoim zapleczem wiêzieñ?

"Pewni ludzie", "okre¶lone ¶rodowisko", „wiadome krêgi“ - do tej pory tego typu czarnych eufemizmów pe³no by³o w publicystyce prawicowej. Wystarczy wspomnieæ pocz±tek artyku³u Rafa³a Ziemkiewicza: „Wp³ywowe ¶rodowiska [wszystkie podkre¶lenia moje.AZ] postawi³y sobie za cel dog³êbne przekszta³canie polskiej ¶wiadomo¶ci. Chc± wykorzeniæ z naszej mentalno¶ci kultywowane przez wiele dawnych pokoleñ przekonanie, ¿e jeste¶my narodem bohaterów, i zast±piæ je poczuciem winy «narodu sprawców»”. Zilustrowany odpowiednim zdjêciem, przekaz autora nie pozostawia³ w±tpliwo¶ci:


Screenshot z dnia 8.10.2011

Ostatnio klasyczne figury fobicznego jêzyka - w Polsce u¿ywane najczê¶ciej w dyskursie antysemickim - wychodz± spod desek ka¿dej politycznej sceny. Gdy tego typu retoryka przenika na lewicê, robi siê naprawdê gro¼nie. Okupacja Wall Street, entuzjastycznie opisywana choæby na Lewicy.pl, tak¿e obfituje w personalizacjê kapitalizmu. Tam tak¿e siêgniêto po stereotyp bogatego ¯yda i ¯yda-bankiera, by wskazaæ winnych, a wielotysiêcznych protestów izraelskich z ostatnich miesiêcy przeciwko inwestowaniu w zbrojenia, armiê i tzw. "bezpieczeñstwo" protestuj±cy z OWS nie do³±czyli do d³ugiej listy pozytywnych punktów odniesienia. Mo¿e dlatego, by tak¿e w ten sposób zbojkotowaæ Izrael jako okupanta. G³o¶ne milczenie o protestach w Izraelu wybrzmia³o jeszcze lepiej dziêki niektórym protestuj±cym, wed³ug których "pewni ludzie" to ¯ydzi, którzy wysysaj± krew z biednych Amerykanów.








£atwo¶æ wzbudzania nienawi¶ci, rozhu¶tania emocji, zarz±dzania frustracj±, kanalizowania choæby najbardziej s³usznego gniewu w kierunku choæby i najbardziej chciwych ludzi - wszystko to wydaje mi siê ani trochê mniej niebezpieczne ni¿ sama chciwo¶æ. Tymczasem populistyczna tendencja narasta po ka¿dej stronie sceny politycznej. Podobnie jak id±ca z ni± w parze tendencja do przeceniania roli jednostki i aktów ludzkiej woli. W obu sloganach - o "pewnych ludziach" i o "chciwo¶ci" - pobrzmiewa wiara w woluntaryzm i chyba najbardziej prymitywny z indywidualizmów. Oba nie dziwi± na prawicy, s± do przewidzenia u libera³ów, na lewicy zaskakuj±. No, chyba, ¿e nazwaliby¶my "lewic±" narodowych socjalistów, jak chcieliby tego publicy¶ci spod znaku IPN.

Przewrotno¶æ dzisiejszych czasów polega na tym, ¿e coraz trudniej bêdzie jasno zdefiniowaæ, co jest emancypacyjne, a co reakcyjne. Coraz trudniej bêdzie dzia³aæ tak, by nie dostaæ braw z niew³a¶ciwej strony. Coraz wiêcej przekonañ, hase³ i ruchów bêdzie wpisywaæ siê w zbyt wiele kontekstów, by mo¿na je by³o skontrolowaæ, lub choæby przewidzieæ. Tej wielowymiarowo¶ci sprzyja tempo rozprzestrzeniania siê informacji o poczynaniach innych oraz kumulacja do¶wiadczenia w tworzeniu skutecznych subwersji.

Islamofobiczni rasi¶ci, którzy og³aszaj± siê obroñcami praw kobiet, antykleryka³owie, którzy w imiê o¶wiecenia staj± w jednym szeregu z tutejszym klerem, by zakazaæ budowy meczetów, komuni¶ci i anarchi¶ci, których wyobra¼nia o wolno¶ci kobiet nie siêga dalej ni¿ wizerunek s³odkiego kociaka lub uzbrojonego wampa(3), przedstawiciele polskich ¶rodowisk ¿ydowskich, którzy promuj± film o protofaszystowskiej organizacji syjonistycznej "Betar" - film wybielaj±cy za jednym zamachem i polskich faszystów spod znaku przedwojennego ONR, i ekspansjê Izraela, propalestyñskie organizacje lewicowe, które bojkotuj± solidarno¶æ z ofiarami antysemityzmu - wszystko to ka¿e przewidywaæ, ¿e byæ mo¿e pozostanie bezruch. Mo¿e ten parali¿ bêdzie ostatnim z wyborów do dokonania. Mo¿e jednak lepszym ni¿ kusz±ca lewicowych dzia³aczy ³atwizna personifikowania i wskazywania wroga, zaprzestania ¿mudnych, trudnych i nudnych dociekañ przyczyn na rzecz palenia stosów pod winnymi.

1. http://wyborcza.pl/1,75477,10432157,Ameryka_burzy_sie_przeciw_bankierom.html#ixzz1aBixvOg4
2. Inside Job, re¿. Charles Ferguson, 2010
3. http://cia.media.pl/precz_z_seksistowska_ppp